Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytaty o książkach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytaty o książkach. Pokaż wszystkie posty

15 marca 2024

Cymelia (1)



Atmosfera domu rodzinnego miała wpływ na rozbudzenie wrażliwości estetycznej i poczucie piękna, a liczne podróże pozwoliły mu poznać najwspanialsze pomniki europejskiej kultury. I. Potocki podczas zwiedzania najciekawszych galerii, gabinetów naukowych i zabytków nabywał liczne ryciny, rysunki, a nawet całe albumy, które stanowiły ozdobę jego biblioteki. Zwracał uwagę nie tylko na malarstwo, ale i na architekturę. Zainteresowania męża podzielała Elżbieta Potocka, która zakupiła we Włoszech wspaniałe wydanie Andrea Palladia i zastanawiała się nad kupnem wydania albumowego Giacomo Barozziego da Vignola. Pomieszczenie biblioteczne I. Potockiego, wzorem florenckiej akademii, zdobiło malowidło pędzla Antonio Tombariniego, będące wyobrażeniem rozmawiającego Solona z Anacharisisem Filozofem (bratem króla Scytów – Sauliusza), który wiedziony rządzą nauki przybył do Grecji. /…/ 

Miał ulubionych autorów, których dzieła czytywał wielokrotnie przez całe życie. Należeli do nich m.in. pisarze epoki klasycznej: Tacyt, Liwiusz, poeci i filozofowie greccy i rzymscy. 

Jadwiga Rudnicka oceniła zasoby biblioteki na 2 645 dzieł i około 2 000 broszur. Biblioteka I. Potockiego była odbiciem zainteresowań literackich, historycznych i politycznych właściciela. Na podstawie schematu układu działowego można było wyróżnić podzbiory: polityczny, historyczny, geograficzny i teologiczny; osobną grupę stanowiły książki z dziedziny medycyny, architektury, muzyki, malarstwa i nauk przyrodniczych. Biblioteka obejmowała dzieła stare, rzadkie, luksusowo wydane oraz wspaniałą kolekcję sztychów, miedziorytów, rysunków i map. Ignacy dużą wagę przykładał do gromadzenia dokumentów związanych ze współczesnymi wydarzeniami politycznymi, interesowały go druki ulotne i rękopisy zarówno przyjaciół, jak i adwersarzy  ideologicznych. W zaciszu biblioteki, której wystrój opracowali A. Tombarini i Piotr Aigner, I. Potocki tworzył swoje „Zasady do poprawy formy rządu”, tutaj pracował nad Konstytucją 3 Maja, w myśl sentencji umieszczonej nad drzwiami „Vitae discendum et patriae’ (Poznawaniu życia i ojczyźnie).


Fragm.: Z. Janeczek, Ignacy Potocki. Marszałek Wielki Litewski  (1750-1809), Katowice 1992, s. 67-68.


16 stycznia 2012

Sandor Marai, Księga ziół.

Zioła mają głównie właściwości lecznicze i stosowane są od dawien dawna zarówno na choroby ciała jak i duszy. Nie bez przyczyny wiec po raz została wznowiona przez wydawnictwo Czytelnik Księga ziół Sándora Máraiego. Książka po raz pierwszy ukazała się w Budapeszcie w roku 1943, a ja dopiero teraz odkryłam dla siebie zarówno ją jak i twórczość jej Autora. Pozycja zachęca, bowiem do poznania bliżej twórczości węgierskiego pisarza.

Księga ziół to zbiór życiowych mądrości, jakże prawdziwych w swym przesłaniu. To krótkie przesłania Sándora Máraiego, pokazujące jak nie tracić w życiu z oczu własnej drogi, czego lub kogo unikać, o tym, co jest prawdziwym życiowym doświadczeniem, o namiętności, opieszałości, czytaniu, wartości życia, ojczyźnie, państwie, miłości oraz o innych sprawach potrzebnych dla hartowania prawidłowego funkcjonowania ducha. Obecnie myśli te mogą wydać się niektórym anachronizmami. Moim jednak skromnym zdaniem absolutnie nie tracą ani na upływie czasu ani na wartości. Co więcej potrafią podnieść na duchu czytane w odpowiednich chwilach. Absolutnie polecane do indywidualnego zastanowienia i rozparzenia.

Poniżej serwuję moim zdaniem najwspanialsze cytaty.

O TYM, ŻE CODZIENNIE MUSISZ IŚĆ DALEJ
Jako że jesteś wędrowcem, codziennie musisz iść dalej drogą, która jest twoim jedynym celem, a więc prowadzi do poznania twojej duszy i boskiej treści, ukrytej w twojej duszy./…/

O POKUSIE I DOŚWIADCZENIU
/…/ Przed upadkiem może nas ochronić jedynie wierność naszemu charakterowi, a nie nasze doświadczenia. /…/

O RYTMIE ŻYCIA
/…/ Zawsze kształtować się i zmieniać, dostosowywać się i coś ofiarować, zawsze dawać, gdy coś otrzymujesz, cokolwiek zdobyłeś, zawsze, tak czy inaczej, przekaż drugiemu… Byleby nie żyć w pewności. Zawsze oczekiwać burzy i pożaru. A kiedy nawiedza nas burza i pożar, nie dziwić się i nie lamentować. Spokojnie mówić — zdarza się. I gasić, i bronić się.

O RZECZYWISTEJ POTRZEBIE
/…/ Masz żyć podług rzeczywistych potrzeb twojego ciała i na miarę twojego charakteru.

O CZYTANIU
Czytać należy intensywnie. Czasami powinieneś czytać z intensywnością większą od tej, z jaką pisano tekst, który czytasz. Czytać należy gorliwie, z pasją z uwagą i bezlitośnie. Autor może paplać, lecz ty czytaj rozumnie; każde słowo, jedno po drugim, tam i z powrotem, wsłuchując się w książkę, wypatrując śladów, które prowadzą w gąszcz, uważając na tajemnicze sygnały, które sam autor mógł przeoczyć, gdy kroczył naprzód w puszczy swojego dzieła. Nigdy nie należy czytać lekceważąco, od niechcenia, jak ktoś, kogo zaproszono na królewską ucztę, a on tylko dłubie końcem widelca w potrawach. Czytać trzeba elegancko, wielkodusznie. Czytać należy tak, jakbyś w celi śmierci czytał ostatnią książkę, którą ci przyniósł strażnik więzienny. Czytać trzeba na śmierć i życie, bo to największy ludzki dar. Pomyśl — tylko człowiek umie czytać.

O TYM, ŻE CHOROBA JEST WYPOCZYNKIEM
/…/ Choroba jest wypoczynkiem, to truizm. Dlatego uprzedź nakaz natury, przymusowy urlop, i wstaw do rejestru twojego rozpędzonego życia drobne, sztuczne choroby, abyś mógł sobie odpocząć. I choć jesteś w doskonałym zdrowiu, nie opuszczaj czasami przez jeden dzień swojego łóżka. /…/

O KULTURZE CHARAKTERU
Z dumą i pychą myślisz o tym, że przeczytałeś i zrozumiałeś kilka książek, pomnożyłeś wiadomości, dowiedziałeś się czegoś o przyrodzie albo o marzeniach ludzkiego ducha. Czujesz, że jesteś wykształcony, lepszy niż niewykształceni. Pomyśl tylko, jak nieskończenie wielką masę wiedzy zawiera w sobie suma wszystkich książek, a ile jeszcze trzeba by ich przeczytać, aby w pełni zrozumieć zaledwie jedną? /…/ Ale wystarczy, abyś rozejrzał się po swojej domowej bibliotece — przyznaj się, jak wielu książek nie przeczytałeś spośród tych, które stoją na twoich własnych regałach, a pośród tych przeczytanych ileż trafiło się takich, które w pełni zrozumiałeś, czytając je z natężoną uwagą?


Sandor Marai, Księga Ziół, wydawnictwo Czytelnik, przekład: Feliks Netz, seria: mała proza, marzec 2011, wydanie 5, stron 152.

25 grudnia 2011

Alexander McCall Smith, Świat według Bertiego.

Ja tak od przypadku do przypadku. Czytałam drugi tom z pominięciem pierwszego, teraz przyszedł czas na tom czwarty z pominięciem trzeciego. Tym razem głównym bohaterem został sześcioletni chłopiec Bertie oczywiście mieszkaniec kamienicy pod numerem 44 na Scotland Street w Edynburgu. Mimo, że to jeszcze dziecko, jego świat nie wygląda tak jakby on sam chciał. Czas ma wypełniony w nadzwyczajny sposób poprzez szkołę, naukę języków obcych, treningi jogi, spotkania z psychoterapeutą. Chłopiec zdaje sobie również sprawę, że słodycze są niezdrowe, a posiadanie zwierząt w domu zbyt niebezpieczne. W dodatku nie powinien utrzymywać kontaktów towarzyskich z tymi, co chciałby, ale z tymi, z którymi wypada się przyjaźnić. Filozofię takiego wychowania wyznaje despotyczna matka Bertiego – Irene Pollock. Jej mąż Stuart to ciekawe indywiduum i zastanawiające jest jak tych dwoje połączyło się w parę.
Sprawa życia Bertiego nie jest jednak jedynym tematem poruszonym w powieści. Na kartach książki spotkamy opowieści o Pat, właścicielu galerii sztuki Matthew, malarzu Angusie, Antonii, Lou oraz Brusie, którzy są lub byli sąsiadami rodziny Pollocków. Autor świetnie rysuje ich codzienne perypetie i rozterki życiowe. Każdy z bohaterów to zupełnie odmienny typ pod względem osobowości i charakteru. W każdym bądź razie można tu znaleźć wiele emocji, które targają zwykłymi ludźmi. Warto wspomnieć, że mowa jest również o polakach emigrantach.  Autor zresztą znakomicie zarysowuje zarówno życie codzienne jak i tło polityczne.
Powieść wskutek tego, że była drukowana w prasie w odcinkach, została podzielona na małe dowcipnie zatytułowane rozdziały, które uzupełnione zostały ciekawymi ilustracjami. Książka oczywiście będzie miała swoją kontynuację. Przyjemna lektura.
A na koniec krótki cytat na temat książek[1]:
Domenica nalała sonie następną filiżankę kawy i ciągnęła w myślach dalsze dywagacje na temat rzeczy posiadanych, lecz nigdy nieużywanych. Książek kupionych, a nieprzeczytanych. Istnieją zapewne ludzie, którzy z należytą atencją czytają każdą kupioną przez siebie książkę i dopiero wtedy odstawiają ją na półkę. Wiele jednak książek styka się ze swymi właścicielami tylko wtedy, gdy ci wstawiają je na regał. Nigdy więcej nie biorą ich do ręki.
Czyż nie jest to prawdą?

[1] Alexander McCall Smith, Świat według Bertiego, Warszawa 2011, s. 178.


Alexander McCall Smith, Świat według Bertiego, wydawnictwo MUZA, seria: 44 Scotland Street, oprawa miękka, listopad 2011, stron 344.

23 maja 2011

Ingeborg Bachmann, Malina - o książkach i czytaniu.

4. Pytanie:...... ? (Po raz drugi).
Odpowiedź: Książki? Tak, dużo czytam, zawsze dużo czytałam. Nie, nie wiem, czy się rozumiemy. Najchętniej czytam na podłodze, także na łóżku, prawie wszystko na leżąco, nie, nie tyle chodzi przy tym o książki, liczy się przede wszystkim czytanie, czarne na białym, litery, sylaby, wiersze, te nieludzkie utrwalenia, znaki, te ustalenia, to zastygłe w wyraz szaleństwo, które wydobywa się z ludzi. Niech mi pan wierzy, wyraz jest szaleństwem, wypływa z naszego sza­leństwa. Liczy się również przewracanie kartek, gonitwa od jednej strony do drugiej, ucieczka, współudział w szaleń­czym, zakrzepłym wylewie, liczy się nikczemność przerzutni, ubezpieczenie życia w jednym jedynym zdaniu, ubezpie­czenie wtórne zdań w życiu. Czytanie jest nałogiem, który może zastąpić wszystkie inne nałogi lub czasami zamiast nich intensywniej pomaga wszystkim żyć, jest wyuzdaniem, nieszczęsną manią. Nie, nie zażywam narkotyków, zażywam książki, i ja oczywiście mam swoje upodobania, wiele książek nie znajduje do mnie przystępu, jedne łykam tylko przed południem, inne tylko w nocy, są książki, od których się nie odrywam, chodzę z nimi po mieszkaniu, przenoszę z pokoju do kuchni, czytam na stojąco w korytarzu, nie uży­wam zakładek, przy czytaniu nie poruszam ustami, już wcześnie nauczyłam się bardzo dobrze czytać, nie pamię­tam metody, ale pan powinien się tym kiedyś zainteresować, w naszych szkołach powszechnych na prowincji musiała być znakomita, przynajmniej wówczas, kiedy ja nauczyłam się tam czytania. Tak, mnie też to uderzyło, ale dopiero później, że w innych krajach ludzie nie umieją czytać, w każdym razie nie tak szybko, ale tempo jest ważne, nie tylko koncentracja, proszę pana, któż potrafi bez wstrętu przeżuwać proste czy skomplikowane zdanie, powtarzać je oczyma lub zgoła usta­mi; zdanie, które składa się tylko z podmiotu i orzeczenia, trzeba przełykać szybko, zdanie z wieloma przydawkami właśnie dlatego trzeba brać w błyskawicznym tempie, niedo­strzegalnym slalomem źrenic, gdyż inaczej się nie poddaje, a zdanie musi się czytelnikowi „poddać". Nie umiałabym „przedzierać się" przez książkę, graniczyłoby to przecież z zajęciem. Bywają ludzie, powiadam panu, ludzie, w dzie­dzinie czytania doznaje się najosobliwszych niespodzia­nek... Mam co prawda słabość do analfabetów, nawet tutaj znam kogoś, kto nie czyta, nie chce czytać; przebywanie w stanie niewinności jest bardziej zrozumiale dla człowieka, który popadł w nałóg czytania, nie powinno się czytać w ogóle albo powinno się umieć czytać naprawdę...

Ingeborg Bachmann, Malina, wydawnictwo A5, tłum. Sławomir Błaut, wydanie 2011, s. 86-87.

podkreślenia moje

RECENZJA z 15 maja 2011 r.

9 czerwca 2009

Tischner - życie w opowieściach,Witold Bereś, Artur Więcek Baron.


Świat Książki

Rzadko wzruszam się czytając książkę. Musi ona na mnie wywrzeć ogromne wrażenie, tak, iż pozwala mi się zastanowić nad własnym życiem, nad tym czy właściwie wykorzystuję dany mi czas. Książkę Tischner – życie w opowieściach zaliczam właśnie do tych przystanków życiowych, na których można znaleźć wiele pytań.

Książka powstała na podstawie filmu pod tym samym tytułem. Autorzy dodali pełne kalendarium życia i twórczości ks. Tischnera wraz z cytatami z jego ważnych dzieł i udzielonych wywiadów. Dodatkowym atutem są liczne fotografie osób, które opowiadają o profesorze: rodziny, przyjaciół, znajomych, sąsiadów, ludzi, z którymi pracował, którzy przysłuchiwali się jego kazaniom czy wykładom, wybitnych postaci ze świata religii, nauki, polityki i kultury. Z tych opowieści kreśli się osoba prawdziwego kapłana z powołania, całkowicie oddanego Bogu, który łączył niezwykły humor z wiarą chrześcijańską. Ks. Tischner był życzliwy ludziom i światu, nie znosił narzekania i nie miał w sobie złości.. Mimo to wielokrotnie był ofiarą nienawiści i nikczemności. Wiele podłych słów usłyszał zwłaszcza, gdy był już bardzo chory.

Jako ksiądz wygłasza kazania w kościele św. Anny w Krakowie o 13.00 w każdą niedzielę (trzynastki, jedynki), które cieszą się wielkim powodzeniem. Profesor Tischner był jednak osobą, która w pełni poświeciła się nie tylko Bogu, ale i pracy naukowej. Wiele czasu spędza nad książkami. W okresie komunizmu wspiera ludzi pracy. Gdy wybucha stan wojenny kontynuuje swoje wykłady bez zmian, czego niektórzy nie mogli zrozumieć. Współpracuje z Tygodnikiem Powszechnym i Znakiem. Podejmuje się polemik m.in. z Adamem Michnikiem, Radiem Maryja czy tomistami.

Wolny czas spędza w bacówce w Łopusznej na Sumalowej Polanie. Jego miłość do gór i kultury góralskiej była wielka.

Wzruszają wspomnienia z ostatnich miesięcy życia ks. Tischnera. Umierając na raka krtani, pracuje do końca. Nie mogąc już mówić porozumiewa się za pomocą karteczek. Warto zaznaczyć, że 20 września 1999 roku został odznaczony Orderem Orła Białego.

Na zakończenie książki autorzy przytaczają zapis debaty publicznej w ramach IV Wypominek Tischnerowskich w Łopusznej 10 listopada 2007 roku, parę dni po wyborach parlamentarnych: Co powiedziałby nam dzisiaj Tischner?.