Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura polska. Pokaż wszystkie posty

26 marca 2026

Natalia Thiel, Kolory tęsknoty.

 


Kolory tęsknoty to druga część opowieści wykreowanej i prowadzonej przez Natalię Thiel. Tytułowe barwy nie odnoszą się tu do konkretnej palety malarskiej, lecz do wszystkich odcieni i płaszczyzn ludzkiego cierpienia oraz niespełnionej miłości.

W drugiej części, rodziny Korbieliczów i Mielewskich próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości po śmierci młodej Amelii. Najbardziej rozpacza Albert, brat Wiktorii oraz matka Luizy i Amelii. W domu Milewskich mieszkają również Franciszek Falski z siostrą Zosią oraz matką, która planuje małżeństwo syna z Luizą - córką Mielewskich. Co prawda, Luiza kocha Franciszka, ale jego serce bije  szybciej na widok pięknej Wiktorii Korbielewiczówny. Franciszek zmuszony jest dokonać wyboru między miłością i szczęściem, a ratowaniem majątku i dobrą pozycję dla siostry i matki, tym co wypada, aby zachować pozory, a tym czego naprawdę pragnie serce. Jego decyzja wpłynie na życie kilku osób i kolejnego pokolenia. Losy Wiktorii i Luizy, dawnych przyjaciółek, poróżnionych przez uczucie do jednego mężczyzny, będą odmienne, ale niestety niewolne od trosk, kłopotów i nieszczęść.

Jakie są więc tytułowe kolory tęsknoty? Tęsknota za bliskimi po śmierci, za utraconymi szansami, za spełnieniem, za życiem w prawdzie, za szczerością, ciepłem i namiętnością w związku, za akceptacją. Czyż można bowiem zapomnieć tak łatwo o miłości, która wydawała się ta jedyną i prawdziwą? Czy można być szczęśliwą/szczęśliwym przy boku innego/innej? Kolejną kwestią są tu niezliczone tajemnice, których brzemię dźwigają bohaterowie. Ma to wpływ na ich zdrowie i emocjonalne zachowania w życiu codziennym. 
 
Tytułowe Kolory tęsknoty to więc całe spektrum trudnych emocji: od żałoby po stracie bliskich, przez żal za zaprzepaszczonymi szansami, aż po głębokie pragnienie życia w prawdzie. To opowieść o szukaniu szczerości, ciepła i namiętności w relacjach, które często okazują się jedynie cieniem tej „jedynej”, utraconej miłości. To rownież poszukiwanie prawdy skrywanej przez bliskich. Kontynuacja warta uwagi, w dodatku nie jest to jeszcze koniec historii.    
 

Natalia Thiel, Kolory tęsknoty, wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie 2026, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 342.

* Odcienie samotności - pisałam na blogu

 

9 września 2025

Marcin Wilk, Jedyna. Biografia Karoliny Lanckorońskiej.

Wnikliwa, oparta na źródłach biografia arystokratki, kolekcjonerki, profesor Karoliny Lanckorońskiej, którą pochłania się bardzo szybko. Podziwiam jej zapał do wiedzy, szukania niuansów, odkrywania, czytania i studiowania. To jedna z takich osób z którymi czuje sie pewnego rodzaju więź, choć nigdy się w rzeczywistości przecież nie spotkało. Znakomicie o życiu zawodowym Lanckorońskiej, ale również i prywatnym, relacjach z bliskimi, przyjaciółmi i znajomymi, opowiada Marcin Wilk. Przeczytałam podczas długiego, sierpniowego weekendu. Odnotowuję, bo to wartościowa pozycja i oczywiście polecam. 


 

Marcin Wilk, Jedyna. Biografia Karoliny Lanckorońskiej, wydawnictwo Znak, wydanie 2025, okładka twarda, s. 480.


25 lipca 2025

Karolina Dzimira-Zarzycka, Własna pracownia. Gdzie tworzyły artystki przełomu wieków.

 


Książka, która sprawiła mi wielką przyjemność czytelniczą. Motywem przewodnim jest pracownia kobiety-artystki żyjącej i działającej w XIX lub na przełomie XIX i XX wieku. Każda z tych kobiet marzyła o własnym kątku, pokoju, odpowiedniej przestrzeni do pracy, stabilności finansowej i możliwością dysponowania własnym czasem. Autorka przedstawia miejsca, gdzie tworzyły malarki, rzeźbiarki oraz artystki zajmujące się sztukę dekoracyjną. Przez poznanie pracowni można bliżej poznać daną artystkę. Więcej bowiem mówią one o osobowości niż o twórczości. Często bowiem spełniają różne funkcje: salonu, atelier, a nawet sypialni. Panowała tam zazwyczaj oryginalna atmosfera. Pracownia była obszarem działań zawodowych, które pełniło funkcje miejsca spotkań. Było swego rodzaju wizytówką twórcy, która odzwierciedlała jego status, zainteresowania oraz tematykę dzieł. Malarki interesują przede wszystkim portrety, kameralne sceny rodzajowe, martwe natury. Warto również zaznaczyć, że artystki musiały dbać o swoja reputację, toteż pracowni poszukiwano w przyzwoitym miejscu. wiele artystek w pracowniach urządzało tez szkoły lub dawało lekcje.

Autorka opierając się na źródłach (zachowanej korespondencji, wzmiankach a prasie, dziennikach, pamiętnikach, dokonując analizy zdjęć pracowni) oraz literaturze pięknej (do której podchodzi krytycznie) przełomu XIX i XX wieku, odtwarza wygląd pracowni działających w tym czasie artystek. W książce znaleźć można rozdziały opowiadające o funkcjonowaniu różnych pracowni oraz rozdziały poświęcone pracowniom prowadzonym przez konkretne postacie. Malarka powinna mieć pracownię wysoką, obszerną, z równomiernym światłem najlepiej północnym lub północno - wschodnim. Często szukano na poddaszu i w dobrej dzielnicy miasta. Emilia Dukszta-Duksztyńska w Warszawie, podobnie jak Anna Blińska w Paryżu, prowadziła pracownię salonową. W lutym 1890 r. zorganizowała w niej raut na część Wojciecha Gersona. Maria Dulębianka miała wiele pracowni od Lwowa, przez Florencję, Wiedeń, Monachium, Zurich, po Żarnowiec. Ciekawe są losy Anieli Pająkówny, wychowanki Heleny z Dzieduszyckich Pawlikowskiej; nieszczęśliwej w małżeństwie Bronisławy Richter - Janowskiej; zajmującej się sztuką dekoracyjną Bronisławy Poświkowej (matki Ireny Solskiej).


Z kolei pracownie rzeźbiarskie powinny znajdować się na parterze, z jakimś placykiem lub komórką do składania materiału. Rzeźbiarz nie powinien tez spać w pracowni ze względu na wilgoć i brud. Autorka przedstawia pracownię pierwszej polskiej rzeźbiarki Heleny Skirmutt, która ze względu na utratę wzroku, zamiast malować zaczęła wykorzystywać swój zmysł dotyku tworząc rzeźby. Poznać można też pracę i losy rzeźbiarek: Toli Certowiczówny, Natalii z Tarnowskich Androlli, Marii Gerson (córki Wojciecha Gersona), Janiny Broniewskiej, Jadwigi Łubieńskiej. 

Autorka zwraca też uwagę na pracownie artystek wywodzących się z wyższych sfer. Wśród nich wymieniane są m.in.: Pia Górska, Zofia Szymanowska (żona Teofila Lenartowicza), Aniela Biernacka, Olga Malinowska. Mowa jest o artystkach-kopistkach, pejzażystkach, artystycznych plenerowych wyjazdach, romansach, małżeństwach i rozwodach, samotności, życiu w biedzie i dostatku. Dla znających biografie wymienianych artystek, nie ma tu nic odkrywczego. Książka stanowi bowiem kompilacje wybranych wiadomości mających głównie związek z istniejącymi pracowniami, wydzielonymi miejscami do tworzenia.

To ciekawa pozycja, w której narracja jest poprowadzona w sposób lekki i zajmujący odbiorcę. Świetna pozycja do czytania podczas urlopu, bowiem napisana bez naukowego zadęcia i współczesnej modnej i wszędzie obecnej genderowej nowomowy. W dodatku szeroka baza ikonograficzna, która uzupełnia tekst, staje się dodatkowych atutem książki.


Karolina Dzimira-Zarzycka, Własna pracownia. Gdzie tworzyły artystki przełomu wieków, wydawnictwo Marginesy, wydanie 2025, oprawa twarda, stron 415.

4 maja 2025

Katarzyna Jasiołek, Dom Mody Telimena.

 


Cóż to za książka! Dziś niełatwo jest młodym wytłumaczyć, że w sklepach ubrania były trudno dostępne, nosiło się rzeczy przekazywane z pokolenia na pokolenie, szukało się krawcowych, studiowało różne modowe gazetowe. Sama w swojej młodości nosiłam sukienkę, którą mama uszyła sobie z zasłon, a na studiach docierałam kurtkę skórzaną taty. Pierwsze prawdziwe jeansy z kurtką kupiłam sobie dopiero w drugiej klasie liceum za uzbierane zresztą pieniądze. Jestem z tego pokolenia, które nie było rozpieszczane w dzieciństwie. Daleko było również moim ubiorom do luksusowych ubrań zarezerwowanych w okresie PRL-u dla nielicznych: żon i dzieci ówczesnych polityków czy lekarzy i gwiazd. Uwielbiałam jednak chodzić do sklepu Mody Polskiej, choć nigdy wówczas nie było mnie stać na zakup stamtąd czegokolwiek. Mam nadal wielki sentyment do starych gazet, książek, a moda? Zawsze wraca.

Katarzyna Jasiołek napisała książkę poświęconą Domowi Mody Przemysłu Odzieżowego „Telimena”, który został utworzony przez ministerstwo na początku 1957 r. jako Łódzkie Zakłady Odzieży Luksusowej. Nazwa nawiązywała do doskonale ubranej bohaterki "Pana Tadeusza". Przedsiębiorstwo umieszczono w kamienicy przy ulicy Jaracza 52, a początkowo oprócz ubiorów damskich miało produkować również potrzebne do kolekcji tkaniny. Zapowiadano, że przedsiębiorstwo będzie szyło luksusową odzież w tak zwanych krótkich seriach, czyli nie wypuszczano sukienek jednego fasonu więcej jak 50-150. Chciano produkować szybko i w zgodzie z aktualnymi trendami. Projektantki Telimeny to były głównie absolwentki Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Łodzi. Przygotowywano komplety plażowe, płaszcze, sukienki letnie przedpołudniowe, popołudniowe, cocktailowe, płaszcze i sukienki z tej samej tkaniny,  kostiumy. Pracowano na wełnie, bawełnie i lnie. Bluzki szyto z tkanin, którymi zostały podbite żakiety. Opierano się na najmodniejszych liniach lansowanych przez Paryż, kolorach: beżu, kremu i bieli oraz polecanymi na popołudnie - ciemnej szarości i czerni. Stawiano na komplety: suknia z płaszczem, płaszcz z kostiumem, korsarki (spodnie trzy czwarte) ze spódnicą, opalaczem i wdziankiem. Promowano suknie z szarfami, draperiami i krynolinami obowiązkowo noszone na halkach. Z czasem zaczęto z resztek produkować luksusowe ubranka dziecięce z kolorowego drelichu i dzianiny. Pojawiły się też modele futer nylonowych i dynelowych oraz płaszcze z flauszu i wełny. Pokazywano modne nowości: korale, sztuczne kwiaty przy płaszczu, kostiumie, w talii u paska, przy kapeluszu, lamówki, kieszonki, patki, kapelusze, woalki, paski. Na przestrzeni lat  kolekcje "Telimeny" były prezentowane na łamach różnych gazet, a tych wycinków w tej książce jest bardzo dużo. To one budują klimat i specjalną jej aurę.


Niewątpliwie moda kreowana przez "Telimenę" w okresie PRL-u dawała możliwość wyróżniania się i bycia bliżej zachodniego świata. Nie chciano poddawać się komunistycznej szarzyźnie. Mimo to była krytykowana za ubrania zbyt drogie i mało praktyczne. Po latach popularności nadeszły jednak lata kryzysu. Największy nastąpił między 1977 a 1984 rokiem, kiedy brakowało tkanin, a półki w sklepach były zazwyczaj puste. Kolejny kryzys nastąpił po transformacji w roku 1989 r., gdy okazało się, że "Telimena" nie jest w stanie konkurować z zachodnimi markami, które masowo zaczęły pojawiać się na polskim rynku. Dziś nadal można znaleźć ubrania "Telimeny" już tylko w serwisach używanych ubrań. 

Autorka starannie zajęła się historia "Telimeny". Mnóstwo tu cytatów z artykułów, zachowanych wspomnień pracowników i dokumentów. Wspaniała, sentymentalna i wartościowa pozycja książkowa, do której będę wracać.

 

Katarzyna Jasiołek, Dom Mody Telimena. Co nosiły Polki, wydawnictwo Marginesy, wydanie 2025, okładka usztywniana ze skrzydełkami, stron 416. 

12 lutego 2025

Księga mądrości świata. Aforyzmy, przysłowia, sentencje.


Gdy zobaczyłam Księgę mądrości świata od razu pomyślałam, że mogłaby być doskonałym prezentem. Pięknie wydana, w twardej oprawie, opatrzona stylową i klimatyczna oprawą graficzną. Niezależnie też od tego, jakie ktoś ma gusta czytelnicze, każdy będzie z niej zadowolony. Przeznaczona jest zarówno dla młodszego, jak i starszego czytelnika. Taką książkę nie czyta się bowiem od deski do deski, ale działami lub otwiera się na przypadkowej stronie. Zawsze można znaleźć coś dla siebie, coś co trafi akurat do głębin wnętrza w danej chwili. 

Aforyzmy, Przysłowia i Sentencje - koniecznie w takiej kolejności, zostały wyodrębnione w każdym tematycznym rozdziale. W podziale takim są elementy i motywy: dobra i zła, bogactwa, człowieka i świata, kobiety i mężczyzny, małżeństwa i rodziny, mądrości i głupoty, miłości i nienawiści, młodości i starości, mowie i milczenia, prawdy i kłamstwa, przyjaźni i wrogości, radości i cierpienia, szczęścia i nieszczęścia, sztuki i artystów, wiary i religii, władzy i polityki, wolności i niewoli, życia i śmierci. Większość zbudowana jest na zasadzie przeciwieństw, prawa biegunowości i wynikających różnic.  Polecam.

 




Księga mądrości świata. Aforyzmy, przysłowia, sentencje, wydawnictwo Alma-Press, wydanie 2025, wybór i opracowanie: Jacek Illg, Joanna Szewczyk, okładka twarda, stron 480. 

19 stycznia 2025

Bożena Fabiani, Jeszcze o sztuce.


    To ostatnia książka Bożeny Fabiani, która ponownie wciąga od pierwszej do ostatniej strony. Podzielona została na dwie części zatytułowane: "Alchemia słowa" i "Okruchy warsztatu". Pierwsza część to nawiązanie do serii książek z gawędami w tytule. Mowa jest o talencie i powołaniu, mecenacie, fundatorach i zleceniodawcach, organizacji pracy i zarobkach, środowisku danego artysty, rodzinie i bliskich artyście osobach. Autorka zauważa, że twórczość dla artysty stanowi istotę życia i mimo zakazów, braku sukcesów, lekceważenia ze strony społeczeństwa, zawsze będzie wędrował zgodnie ze swoim powołaniem. Artyści, którzy nie korzystają ze swojego talentu lub też nie mogą pracować ze względu na chorobę lub starość, są głęboko nieszczęśliwi. Praca malarza okupiona jest jednak zawsze ciężką pracą i licznymi wyrzeczeniami. Istniały przecież zależności między malarzami a zleceniodawcami, mecenasami i fundatorami. Obecna była też rywalizacja między samymi artystami.  
 
    Część drugą książki stanowią artykuły, które ukazały się na blogu Autorki. Czytam go zresztą systematycznie. To tak, jakby wywody Autorki słuchało się przy filiżance/kubku kawy. Znaleźć w książce można odniesienie nie tylko do artystów i artystek i ich dzieł, ale również do literatury. Oczywiście do książki dodane są reprodukcje obrazów. Polecam podobnie jak pozostałe książki Bożeny Fabiani, do których lubię wracać zarówno w wersji papierowej, jak i audiobookowej.



Bożena Fabiani, Jeszcze o sztuce, wydawnictwo Bookplan.pl, Warszawa 2024, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 252. 

https://bozena-fabiani.pl/   


29 grudnia 2024

Barbara Obtułowicz, Podróże Izabeli z Czartoryskich Działyńskiej w świetle korespondencji rodzinnej.


Ostatnia książka prof. Barbary Obtułowicz poświęcona została podróżom Izabeli Elżbiety z Czartoryskich Działyńskiej (1830-1899). Nie jest to więc swoista ułożona chronologicznie biografia bohaterki. Czytelnik poznaje jedynie pewien wycinek z życia Izabeli dotyczący jej odbytych podróży po Europie, północnej Afryce i Bliskim Wschodzie oraz zainteresowań sztuką. Izabela należy bowiem do kluczowych postaci w historii polskiego kolekcjonerstwa. Autorka na podstawie przeprowadzonych licznych kwerend archiwalnych, w oparciu o źródła, czasami nigdy do tej pory w ogóle nie cytowanych, odtwarza przebieg podróży Izabeli. Na tym tle poznajemy jej osobowość, charakter, relacje z poszczególnymi członkami rodziny oraz zainteresowania i pasje. To praca naukowa, oparta na licznych źródłach, przede wszystkim na zachowanej korespondencji rodzinnej księżniczki. Autorka podkreśla, że Izabela nie prowadziła dzienników podróży oraz nie pozostawiła osobistych wspomnień. 


Każdy rozdział jest zamknięty, ponieważ książka ma charakter problemowy. Można więc czytać poszczególne rozdziały zupełnie oddzielnie, ponieważ nie są one ze sobą powiązane w sposób chronologiczny. Wybrałam ten właśnie wariant. 

Autorka nie zapomina wprowadzić czytelnika w tematykę podróży i podróżowania w XIX wieku, które często powiązane były z podratowaniem zdrowia. W kolejnych rozdziałach czytelnik poznaje podróże Izabeli: w Alpy, do Niderlandów, Hiszpanii, pięciomiesięczną podróż do Pesztu, Odessy, po rubieżach Imperium Rosyjskiego, do Wiednia i Paryża; wyprawę Działyńskich do Egiptu, Ziemi Świętej, Libanu i Syrii; pobyty Izabeli w  Algierii, Wielkiej Brytanii, Italii. Autorka wspomina nawet o krótkiej wyprawie Izabeli w okolice Zatoki Gdańskiej. Dodatkowym atutem jest rozdział autorstwa historyk sztuki Magdaleny Adamskiej z Gabinetu Rycin BN PAU I PAN w Krakowie, poświęcony tworzeniu kolekcji graficznej przez Czartoryską w świetle jej korespondencji z podróży do Londynu, która przechowywana jest w zbiorach Biblioteki Czartoryskich w Krakowie. 

Barbara Obtułowicz zwraca uwagę na okresowe zainteresowania Izabeli np. antykiem. Bohaterka książki uwielbiała kupować dzieła sztuki: ryciny, płaskorzeźby, mozaiki, posągi. Czytelnik poznaje również życie codzienne Izabeli i jej najbliższych: problemy rodzinne, choroby, radosne wiadomości, odwiedziny znajomych, fascynację odwiedzanymi miejscami, uciążliwości w okresie odbywanych podróży, relacje z mężem i kolejne wynajdywane powody do zmartwień. Izabela lubiła podróżować i czyniła to końca życia. Zmarła we francuskiej Mentonie. 

Do tekstu, opatrzonego rozbudowanymi przypisami, dołączona została baza źródeł ikonograficznych. Niektóre reprodukcje dzieł sztuki publikowane są po raz pierwszy. Znaleźć tu też można fotografie, które Autorka wykonała podczas swoich podróży odbytych śladami Izabeli. Na potrzeby książki została zaprojektowana i dołączona specjalna mapka rejestrująca wojaże Izabeli. 

To suchy opis tego, czego możecie spodziewać się decydując się na zakup książki. Zapewniam, że nie będą to jednak pieniądze stracone. Książka jest zajmująca, momentami porywająca. Zmusza czytelnika do refleksji i ponownej oceny Izabeli z Czartoryskich Działyńskiej, która została moim zdaniem dość niesprawiedliwie potraktowana.  Książka Barbary Obtułowicz, oparta na źródłach, ukazuje prawdziwe oblicze księżniczki. Bardzo polecam. 



Barbara Obtułowicz, Podróże Izabeli z Czartoryskich Działyńskiej w świetle korespondencji rodzinnej, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie, Prace Monograficzne 1216, Kraków 2024, oprawa twarda, stron 406.


* spis treści

** książki Pani prof. Barbary Obtułowicz, o których pisałam na blogu


11 listopada 2024

Natalia Thiel, Odcienie samotności.

 


W 1893 r. poznajemy Honoratę Domachowską, która poślubiła cichego, uprzejmego i przystojnego Ignacego Małachowskiego. To małżeństwo z rozsądku, bowiem panna młoda miała niebagatelny posag. Ignacy jednak żył w swoim świecie, badaniu nad przeszłością i artefektami z wypraw archeologicznych. Honorata czytała dzieła klasycznej literatury, ale nie podzielała zainteresowań męża. Po powrocie z podróży poślubnej z Włoch, nowożeńcy zamieszkali w starym pałacu Mostówce. Obecni byli tu świekrzy Honoraty oraz stara babka Ofelia z Rzeskich, która po wylewie podupadła na zdrowiu. Honorata kochała Ignacego, ale ten nie zmienił dla niej swoich przyzwyczajeń, zachowywał chłodny dystans i kobieta tak naprawdę nie widziała czy mąż darzy ją jakimkolwiek uczuciem. Osamotniona Honorata mimo sprzeciwu świekrów, poznawała mostowski majątek, spędzała czas z Ofelią i cieszyła się z odwiedzin Marceliny Sawskiej, siostry matki Ignacego. Pewnego dnia zauważyła obraz z dwiema dziewczynkami, a babka  Ofelia zaczęła zachowywać się nieprzewidywalnie. Nikt jednak nie chciał odpowiedzieć Honoracie na zadawane przez nią pytania...

Tymczasem autorka przenosi czytelnika jeszcze dalej w przeszłość – do 1814 r. i do Korbielowa. Właśnie powraca z Warszawy ze służącą panienka Wiktoria, najmłodsza córka Heleny Korbielewiczówny. Wysłana została na czas karnawału do bezdzietnego wujostwa, które udzielało się towarzysko, aby nabrać ogłady, elegancji i manier. Wbrew przewidywaniom Wiktora nie poddała się presji i zachowała swoją naturalność, czym wzbudzała zresztą zachwyt i powodzenie w gronie męskim. Dziewczyna nie zamierzała jednak dokonać jakiegokolwiek wyboru wśród kawalerów. Zamiast cieszyć się pobytem u wujostwa do lata, wraca zimową porą. Matka jest przekonana, że córce grozi staropanieństwo, jeśli będzie tak wybrzydzać. Tymczasem w pałacu w Mostówce pojawia się nowy dziedzic majątku, hrabia Stanisław Rzeski, który po raz pierwszy zobaczył piękną i szczerą Wiktorię podczas jednego z bali. Tyle tylko, że dla Wiktorii hrabia był po prostu jednym z wielu adorujących ją mężczyzn. Już podczas powrotnej drogi dziewczyna poznaje młodego Franciszka Falskiego, żołnierz i patriota, który przyjechał do sąsiedniego Miłowa i był gościem państwa Mielewskich...

Jest jeszcze jedna wewnętrzna opowieść, która dotyczy Heleny, matki Wiktorii, Kornela, Alberta, Edmunda i Walentego, a żony Grzegorza Korbielewicza. Od dzieciństwa mierzy się z czymś, co okryte jest tajemnicą, co chciałaby poznać i zrozumieć. Świadoma jest obecności wspierającego męża i szczęśliwa w ułożonym małżeństwie kochała i była kochaną. Aby osiagnąć jednak spokój doskonały, dąży do poznania prawdy związanej z Różą.


To zajmująca opowieść o samotności i przede wszystkim miłości. To jedyni pierwszy tom, więc jest to zaledwie początek całej zajmującej historii. Główne role odgrywają tu kobiety, które na swoich barkach poprzez urodzenie, konwenanse, zawarte małżeństwa, traumy z dzieciństwa i dokonywane wybory, muszą dźwigać o różnej wadze ciężary życia. Z biegiem lat nabywają doświadczenia, pewności siebie, a czasami trudy losu przynoszą za sobą zgorzknienie i rozczarowanie. Mamy tu kobiety z różnych warstw społecznych, o różnych charakterach i osobowościach i w różnym wieku. Być może na tym tle, wyróżnia się tak bardzo żywa, energiczna, naturalna i piękna Wiktoria, która wbrew wszystkiemu walczy o samodzielne dokonywanie wyborów. Oprócz perypetii miłosnych Korbielowiczówny – Rzeski czy Falski – poznajemy szeroką gamę bohaterów. Są przecież starsi bracia Wiktorii oraz jej przyjaciółki Luiza i Amelia Mielewskie. Są tez dwa serca bijące dla jednego mężczyzny. Świat szlachty żyjącej pod zaborami, przeplata się tu ze światem chłopów; radość ze smutkiem; zdrowie z chorobą; życie ze śmiercią; prawdziwa miłość z wyborem z rozsądku lub wyborem z góry ustalonym przez rodziców/opiekunów. Wszystko osadzone w XIX wieku, z plastycznymi opisami przyrody, życia codziennego, tradycji i zwyczajów oraz przede wszystkim szerokiej gamy emocji.  Być może za wiele w swoim życiu naczytałam się romansów, ale chciałabym, aby Wiktoria wybrała tak, jak przewiduję. Co wymyśliła autorka dowiem się przy lekturze kolejnych tomów. 



Natalia Thiel, Odcienie samotności, wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie 2024, tom 1 trylogii, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 352.


15 października 2024

Iwonna Buczkowska, Lucek.



Lucek - piesek rasy mix - mieszka z babcią Marysią, która nie miała wnuków i nazywano ją "babcią" ze względu na wiek. Babcia Marysia bardzo kochała Lucka, a pies odwdzięczał się jej "psią dobrocią". Starsza Pani uwielbiała też telewizyjne teleturnieje i filmy przyrodnicze. Lucek towarzyszył wiernie swej Pani, która niejednokrotnie głośno dzieliła się z nim swoimi spostrzeżeniami. Piesek uwielbiał chodzić z babcią Marysią na spacery, ale w ostatnich dniach, było ich niewiele nie tylko ze względu na złą pogodę. Tęsknił więc za spotkaniem z Budyniem, którego właścicielką była Maja. Dziewczynka lubiła bawić się z psami w parku, a w dodatku nie męczyła się zbyt szybko, gdy rzucała patykiem lub piłką. Pewnego dnia podczas spaceru Babcia zasłabła. To Maja zaalarmowana przez Lucka, zadzwoniła po pogotowie. Zdezorientowany piesek został sam, ale na szczęście ma przyjaciół ...

Mam wielki sentyment do takich książek. To ciepła, wartościowa, wzruszająca i pełna empatii historia dla dzieci. Dziesięcioletnia Maja potrafi sprostać wyzwaniu i w razie potrzeby zachować się w sposób odpowiedzialny. Babcia Marysia jest przedstawicielką ludzi starszych i samotnych, dla których posiadanie zwierzaka - psa lub kota - ma wielkie znaczenie. Lucek jako pies towarzyszy jej praktycznie przez cały czas, a za doznaną dobroć potrafi odwdzięczyć się wielkim psim sercem. Tekst Iwonny Buczkowskiej wspaniale uzupełniają ilustracje Anety Krelli-Moch, które są zrozumiałe dla dziecka, interesujące i przykuwające uwagę. Bardzo polecam. 





Iwonna Buczkowska, Lucek, wydawnictwo BIS, wydanie 2024, ilustracje: Aneta Krella - Moch, okładka twarda, stron 54.




8 października 2024

Katarzyna Stanny, Teresa Wilbik i Janusz Stanny. W królestwie ilustracji.

 


Książka wspaniale wydana, a jej zawartość to opowieść o życiu dwóch, a właściwie trzech utalentowanych osób. Dlaczego trzech? Losy Teresy Wilbik i Janusza Stannego nie można bowiem rozpatrywać bez losów ich córki – Katarzyny Stanny. Autorka stworzyła wielowarstwową opowieść o swoich rodzicach, która łączy sprawy prywatne i zawodowe. Znaleźć tu więc można elementy biograficzne, ale również etapy rozwoju kariery małżonków, ich zainteresowań, podróży i pasji. Autorka odwołuje się do licznych wspomnień, zarejestrowanych rozmów, wycinków z prasy, anegdot. Przytacza również wiersze ojca oraz niepublikowane wcześniej wspomnienia swoich rodziców. W tym wszystkim odnaleźć można również odniesienia do lat, w jakich przyszło żyć rodzicom, a nawet dziadkom Autorki. To czasy dorastania i kształtowania osobowości samej autorki, która niejednokrotnie towarzyszyła rodzicom podczas pracy i która odnalazła swoją drogę rozwoju.

Mnóstwo tu nazwisk, historyjek, dygresji, wierszy, a przede wszystkim wspaniała baza ikonograficzna, na którą złożyły się archiwalne fotografie oraz powstałe prace graficzne. Nie jest to jednak opowieść chronologicznie ułożona. Autorka świadomie pląta wątki, fakty, kolejność powstawania prac, co z kolei staje się początkiem lub końcem danej opowieści. Powstaje w ten sposób obraz artystów, którzy ogromną wagę przywiązywali do swojej pracy, a zarazem pasji. W pracach korzystali z bogatej gamy kolorystycznej i różnych form plastycznych. Jednocześnie autorka potrafi spojrzeć na dorobek artystyczny swoich rodziców przez pryzmat swojego doświadczenia i wykonywanego zawodu. Sama jest przecież ilustratorką i autorką wielu nagród za pracę twórczą i artystyczną, a także wykładowczynią na warszawskiej ASP.




To pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników ilustracji. 




Katarzyna Stanny, Teresa Wilbik i Janusz Stanny. W królestwie ilustracji, wydawnictwo PIW, wydanie 2024, okładka twarda, stron 808. 

30 września 2024

"Ksiąg heretyckich i frantowskich żebyście nie czytali ..."/ Cymelia (7).


     W imię Boga w Trójcy Jedynego, którego wyznawam jako prawdziwy katolik rzymski, jako mię uczy Kościół powszechny. Amen.
        
       Ja, Jan Floryjan Drobysz Tuszyński, zostawuję te moje konotacyje[1]dziatkom moim dla informacyjej przyszłego wieku. Naprzód zostawuję im Boskie błogosławieństwo i moje ojcowskie, mnie od Boga dane, przykazując wam pod tymże błogosławieństwem Boskiem i moim ojcowskiem naprzód, żebyście się Pana Boga jako Stworzyciela swego bali, jemu służyli we dnie i w nocy i Najświętszej MatceJezusowej [Pan]nie Czystej nigdy Niepokalanej i wszystkiem świetym patronom i patronkom swoim żebyście służyli, honoru Boskiego i wiary świętej żebyście [pó]ki życia waszego bronili. Przykazania jego Boskiego żebyście w niczym nie przestępowali.

    Ludzi wszelskiej kondycyjej[2] żebyście szanowali, nikogo sobie lekce nie ważąc. Z każdym żebyście szczyrze żyli, choćby też i z niechętnym sobie i owszem wszelką mu wdzięczność i szczerą pokazywali, i owszem Pana Boga za nieprzyjaciół swoich powinniście prosić, a z każdym szczyrze według przykazania Boskiego żyli; także z sobą w miłości i zgodzie braterskiej żyli. Matki swojej żebyście szanowali nie jako macochę, ale jako rodzoną matkę, która prawie z pieluch wychowała, której ani sami (czego uchowaj Panie Boże), ale i nikomu żebyście jej krzywdy nie dali czynić, ale i owszem, żebyście ją do śmierci którekolwiek z was w domu swoim dochowali. Z czym, przyrzekam, że wam będzie dobrze, bo wam dojrzy substancyjej[3] waszej.

    Po trzecie, żebyście nigdy cudzego nie pragnęli, ale i owszem, co jest cudzego, byście ex nunc[4] oddawali, mając przed oczyma zawsze przykazanie [Bo]skie; w konwersacyje z ludźmi podejrzanemi obojej płci nigdy nie wchodzili i onych się pilno strzegli; jałmużny według przypomnożenia swego dawać, na ubogiego nie fukać; chleba nikomu w domu swoim nie żałować, mszy świętej, ile być może, tak w święto jako i powszechny dzień nie opuszczali. Ksiąg heretyckich i frantowskich[5] żebyście nie czytali, bo i Kościół powszechny tego zakazuje. Z heretykami wszestkiemi żebyście w żadne dysputy o wierze świętej nie wchodzili, bo to tylko duchownym należy. Pijaństwa żebyście się przez wszystkie sposoby jako trucizny strzegli, bo stąd jak z źródła wszystkie grzechy i nieszczęścia pochodzą. Kapłanów w jako największej obserwancyjej[6] żebyście mieli, którego w godzinę śmierci żeby wam Pan Bóg dał. Świąt od Kościoła świętego zakazanych żebyście nigdy nie łamali. A co należy Kościołowi, żebyście z chęcią i szczyrze oddawali.

    Panom swoim, którym służyć będziecie, żebyście szczerze i wiernie służyli i onym z serca i afektu życzyli, także i w wojsku służąc wszelką sprawiedliwość zachować, starszego w obserwancyjej wszelkiej mieć, a prawdziwie z każdym żyć, pochlibstwem i nieprawdą nie bawić się, bo stąd wiele złego pochodzi. Krzywdy nikomu nie czynić i okazyjej do niechęci nikomu nie dawać, a sobie w słusznej sprawie nie dać krzywdy czynić. Te tedy i insze cnoty zachować, a co przystojnego, to czynić.

...

[1] Konotacyje- zapisk,i notatki

[2] Kondycyja- stanowisko, pochodzenie

[3] Substancyja – mienie, majątek

[4] Ex nunc - zaraz

[5] Frantowski – podstępny, nieprztyzwoity

[6] Obserwancyja- poszanowanie




Dwa pamiętniki z XVII wieku Jana Cedrowskiego i Jana Floriana Drobysza Tuszyńskiego, wydał i opracował Adam Przyboś, Wrocław-Kraków 1954, s. 124. [fragment cytowany s. 21-22].


Jan Florian Drobysz Tuszyński - stolnik żytomierski, typowy szlachcic-żołnierz. Walczył ze Szwedami, Kozakami, Tatarami, Wołoszą, Turkami, nawet ze swoimi w czasie rokoszu Lubomirskiego. Należał do starej, zubożałej w skutek wojen szlachty kijowskiej. Pamiętnik obejmuje lata 1648-1705. 

30 sierpnia 2024

Ewa Bieńkowska, Co mówią kamienie Wenecji.

Zdjęcie jeszcze urlopowe, choć ja już dawno jestem po urlopie i w końcu postanowiłam zakończyć wakacyjną separację od bloga. Książka na wełnianym swetrze robionym z głowy, wykonanym na drutach. Obecnie już jest wyprany i czeka w szafie na zimne, jesienne chłody. 

Wracając do książki, muszę przyznać, że lektura pochłonęła mnie w letnie dni bez reszty. Nigdy nie byłam w Wenecji, ale dzięki kierunkowemu wykształceniu świadoma jestem tego, o czy piszę autorka: miejscach, zdarzeniach i osobach, które uwiecznione zostały na stronicach książki. Autorka przedstawia Wenecję korzystając z własnego podróżniczego doświadczenia i wysnutych wniosków  po wielokrotnym bytowaniu w tym mieście. Skupia się na malowniczości jej położenia. Prowadzi czytelnika niezwykłymi ścieżkami wiodącymi do miejsc znanych i tych niechętnie zwiedzanych. Wielokrotnie odnosi się do biografii artystów - głównie malarzy, którzy w jakiś sposób byli powiązani z tym terenem oraz powołuje się na ich dzieła. Uwadze jej podlegają również wydarzenia historyczne, zmiany na arenie politycznej czy gospodarczej. To literacki esej podróżny będący świadectwem peregrynacji do Włoch. Można zaobserwować autentyczną fascynację i żywe zainteresowanie autorki kulturą i historią Wenecji. Zachęcam do przeczytania. 

Książki Wydawnictwa Próby w domu


Ewa Bieńkowska, Co mówią kamienie Wenecji, wydawnictwo Próby, wydanie 2021, okładka twarda, stron 272. 

28 lipca 2024

Natalia Przeździk, Imię dla Róży.

 


Imię dla Róży to piękna książka, która opowiada o rodzinie, macierzyństwie, macierzyństwie, bliskości,  przyjaźni i przede wszystkim miłości. Nie ma w tym idealizmu, bowiem zwykłe życie codzienne przecież dalekie jest od tego, które kreuje świat mediów. To powieść ważna, w której autorka nie boi się poruszać tematów, w której rodzina, dzieci i dobro nienarodzonej jeszcze istoty są najważniejsze.


Irenka jest szczęśliwą żoną Andrzeja i mamą czwórki chłopców. Jest w piątym miesiącu ciąży i ku uciesze wszystkich, domownicy będą witać za parę miesięcy dziewczynkę. Oprócz tego, że zajmuje się domem, dziećmi, to prowadzi sklep hydrauliczny, w którym pracują jeszcze dwie kobiety. Świadoma jest, że praca pozytywnie wpływa na jej samopoczucie, kobiety-matki, przynosząc poczucie satysfakcji i zadowolenia, choć momentami praca ulega ograniczeniom. Potrafi znaleźć balans między zapewnieniem dzieciom i rodzinie należytej uwagi, a pracą. Pogodzenie tych sfer oczywiście i w przypadku Irenki bywa czasami trudne. Od dzieciństwa czuje się chłopczycą, spełnia się jednak w roli żony i matki, córki, a nawet synowej (choć relacje z teściową to odrębny temat), ale ciągle musi borykać się ze stereotypami i modną retoryką. Irena mówi to, co myśli; potrafi walczyć o swoje racje; jest butna, harda, z krwi i kości, ma ostry język, ale otwarte serce,  w dodatku jest silna i mądra. Jest też osobą, dla której wiara ma ogromne znaczenie. Przed nią jednak kolejne wyzwanie…



Autorka opowiada historię jednej z wielu normalnych, mijanych na ulicy kobiet, które nie starają się mimo upływu lat, ciągle być młodymi, upiększać ciało i paznokcie, kupować ekskluzywne ubrania i drogie buty. Irena ubiera się, tak jak lubi i nie udaje kobiety, którą nie jest. Trosk dostarczają kłopoty rodzinne, domowe, dotyczące każdej z latorośli. Często towarzyszy jej zmęczenie, brak czasu dla siebie, ale posiada zdolność radzenia sobie w sprawowaniu funkcji rodzicielskich i właściwie nie ma dla niej sytuacji bez wyjścia. Powieść polecam mamom, przyszłym mamom i wszystkim, którzy mimo, że nie wierzą, to bliskie są im prawa dziecka poczętego, choć nienarodzonego.

 

Natalia Przeździk, Imię dla Róży, wydawnictwo eSPe, wydanie 2024, seria: Opowieści z Wiary, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 312.

16 czerwca 2024

Małgorzata Lis, Kiedy znów zakwitną irysy.

 


To trzecia część w cyklu po Wybrać miłość (której blog patronował w czerwcu 2021 r.) i Odzyskać nadzieję (nie czytałam). To powieści, które oczywiście można czytać oddzielnie, czego ja jestem przykładem, ale warto wiedzieć, że połączone są pewnymi wydarzeniami i bohaterami. 

W powieści Kiedy znów zakwitną irysy bliżej poznajemy losy i perypetie miłosne Karoliny Kwiatkowskiej. Powieść rozpoczyna się wspomnienie ostatniego spotkania Karoliny i Kuby, gdy ten zdaje sobie sprawę, że powinien z byłą dziewczyną poważnie porozmawiać. Karolina świadoma już jest, że chłopak jej nigdy nie kochał. Poraniona emocjonalnie korzysta z propozycji i decyduje się na zmianę miejsca pracy i zamieszkania. Przy okazji wikła się w toksyczny związek ze swoim dyrektorem oddziału firmy, przystojnym, narcystycznym Maksymilianem Hajdukiem. Mimo odkrywanych kolejnych ostrzegawczych i nawarstwiających się sygnałów, Karolina nadal tkwi w związku nie dającym satysfakcji i pozbawionym prawdziwego uczucia. Często używa słowa „przepraszam”, usprawiedliwia zachowanie partnera i znosi poniżanie na wielu płaszczyznach. Podczas jednego z wyjazdów w góry poznaje młodszego Pawła. Chłopak zdaje sobie sprawę, że Maksymilian jest niebezpieczny. Nic jednak nie może poradzić na wybór dokonany przez dziewczynę. Po latach Karolina pozbawiona jest światła, niewinności i radości. Czy znajdzie się mężczyzna, który będzie potrafił przeforsować mur, jaki wniosła?

Autorka kreśli obraz kobiety głęboko zranionej, która wikła się w kolejne, coraz bardziej rozczarowujące związki i podejmuje niezobowiązujące znajomości. Nie potrafi przebaczyć sobie i innym. W związku z Maksymilianem staje się kobietą uległą, uprzedmiotowioną. Mimo niejasnych uczuć wikła się w partnerstwo z mężczyzną, który myśli wyłącznie o sobie i o tym, co sam chce osiągnąć. Maks jest przystojny, uroczy i bardzo inteligentny, ale potrafi się doskonale maskować i przyciągnąć potencjalną ofiarę. Wielokrotnie w powieści podkreślone jest, że mężczyzna ma umysł psychopaty. Nie potrafił odczuwać empatii oraz zbyt szybko wpada w gniew i złość, co z kolei prowadziło do impulsywnych i agresywnych zachować. Ofiarą staje się Karolina. To typ kobiety skrzywdzonej, pokaleczonej zarówno w sferze emocjonalnej, jak i fizycznej, która nie widzi szans na poprawę swojej sytuacji nawet po latach.

Autorka podkreśla, że kluczem do pogodzenia się z przeszłością i wewnętrznego uzdrowienia jest przede wszystkim wiara. Uzdrowienie nie jest jednak przyczyną zmiany przeszłości, lecz wpływa na zmianę do niej naszego stosunku. Przebaczenie to wewnętrzna decyzja darowania doznanej krzywdy. Wszystko jednak należy prawidłowo przepracować, oczyścić pamięć, pogodzić się, pojednać, zaakceptować przeszłość. To mądra i wartościowa powieść, szczególnie dla zagubionych.

 

 

Małgorzata Lis, Kiedy znów zakwitną irysy, wydawnictwo eSPe, wydanie 2024, seria: Opowieści z Wiary, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 344. Premiera 19 czerwca 2024 r.

8 czerwca 2024

Bożena Popiołek, Dobrodziejki i klienci. Specyfika Patronatu kobiecego i relacji klientalnych w czasach saskich.











Bożena Popiołek, Dobrodziejki i klienci. Specyfika Patronatu kobiecego i relacji klientalnych w czasach saskich, wydawnictwo Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, wydanie 2020, oprawa twarda, stron 632. 
*zdjęcia można powiększyć