Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marginesy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marginesy. Pokaż wszystkie posty

14 września 2026

Catherine Bell, Jane Austen. Miłość, która stała się literaturą.

 


    Jane Austen. Miłość, która stała się literaturą autorstwa Catherine Bell to fabularyzowana biografia ukazująca życie i twórczość jednej z najsłynniejszych angielskich pisarek. Powieść przybliża losy Jane Austen od wczesnych szkiców pisanych w ukryciu, przez jej niespełnioną miłość do Toma Lefroya, aż po trudny proces publikacji i sukces m.in. Rozważnej i romantycznej oraz Dumy i uprzedzenia. Autorka pokazuje kluczowe etapy życia pisarki: od młodości w Steventon, przez lata w Bath, po dojrzały okres w Chawton. Akcja rozpoczyna się więc w Steventon w 1795 r., kiedy poznajemy błyskotliwą córkę pastora, która palce ma wiecznie umazane atramentem. Tymczasem jej ukochana siostra Cassandra właśnie się zaręcza, a matka zaczyna planować już życie Jane szukając kandydata na jej męża. Dziewczynie nie podobają się jednak żadni młodzi mężczyźni, dopóki nie poznaje Toma Lefroya. W tej historii nie należy się jednak spodziewać klasycznego happy endu.

    Pod pseudonimem Catherine Bell ukrywa się niemiecka dziennikarka i pisarka Kerstin Sgonina. Autorka bardzo zręcznie odtworzyła atmosferę epoki i z ogromnym szacunkiem podeszła do postaci historycznej. Większość prawdziwych listów swojej siostry, Cassandra Austen spaliła,  toteż  biografowie mierzą się z ogromnym brakiem źródeł. W tej sytuacji Catherine Bell znakomicie zrekonstruowała hipotetyczny świat wewnętrzny Jane Austen. Jedynym mankamentem książki są zbyt liczne i obszerne, dosłowne cytaty z oryginalnych powieści Austen. Ten zabieg momentami sztucznie wypełnia luki w fabule, choć oczywiście "zapełnia" strony. Wspaniale opisane są za to relacje rodzinne, ale wydaje się, że w książce brakuje głębszego zarysowania tła społeczno-politycznego przełomu XVIII i XIX wieku. Warto jednak podkreślić, że książka została napisana plastycznym, klasycznym stylem. Autorka bardzo przekonująco i autentycznie przedstawiła wewnętrzne rozterki bohaterki oraz emocje związane z wyborem pomiędzy miłością, a pragnieniem niezależności i oddaniem się literaturze.

   Warto jednak pamiętać, że opowieści tej bliżej do literackiej fikcji historycznej i romansu obyczajowego niż do ściśle naukowej biografii. Osoby oczekujące twardych faktów lub te, które cytaty z dzieł Austen znają już na pamięć, mogą poczuć lekki niedosyt. Jeśli jednak szukacie emocjonalnego i pełnego empatii portretu genialnej pisarki to dacie się tej historii oczarować. Zarówno postać oddanej siostry Cassandry, jak i realia życia w Steventon, Bath, Chawton to fundamenty, na których Jane Austen budowała swoje literackie światy. Choć jej własne życie nie skończyło się romantycznym happy endem, to miłość do pisania pozwoliła jej stworzyć historie, które stały sie ponadczasowe - bawią i wzruszają czytelników na całym świecie.


Catherine Bell, Jane Austen. Miłość, która stała się literaturą, wydawnictwo Marginesy, 2026, tł.: Magdalena Kaczmarek, oprawa miękka, stron 320.

15 marca 2026

Barbra Streisand, Na imię mam Barbra.


Autobiografia Streisand to książka, w której artystka opisuje swoje życie osobiste i zawodowe. Ta obszerna, wydana pod koniec 2023 r. (w Polsce w 2026 r. przez wydawnictwo Marginesy) pozycja, licząca niemal 1000 stron, ku mojemu zaskoczeniu - szczerze opisuje jej życie – od trudnego dzieciństwa w Brooklynie, przez karierę muzyczną i filmową, po prywatne relacje.

Pisze w niej: Myślę że kiedy ktoś zyskuje sławę, staje się własnością publiczną, jest obiektem do badania, fotografowania, analizowania, rozkładania na czynniki pierwsze i w większości przypadków nie rozpoznaje osoby, którą odmalowują. Nigdy do tego nie przywykłam i staram się nie czytać nic z tego, co o mnie piszą. 

Przez 40 lat wydawcy prosili ją, żeby napisała książkę. Odmawiała, bowiem zawsze wolała żyć chwilą obecną, zamiast rozgrzebywać przeszłość. W końcu zaczęła pisać. Zajęło jej to 10 lat, jednocześnie bowiem realizowała inne zobowiązania, takie jak nagrywanie i wydawanie płyt. Próbowała przywołać w pamięci rzeczy, które zdarzały się bardzo dawno temu. Na szczęście prowadziła dzienniki, które okazały się bezcenne i pomocne. Często jednak, jak przyznaje, podczas pisania nie przypominała sobie całej danej historii. Aktorką chciała zostać od dziecka. Podobno sukces zmienia człowieka, ale jej zdaniem tak naprawdę sprawia, że stajesz się bardziej tym, kim jesteś. Uważała, że jest dość przeciętna, choć urodziła się z dobrym głosem. Od zawsze zadawała mnóstwo pytań, wyraża wiele opinii i mówi, co myśli, choć czasem miewa z tego powodu problemy. Nigdy nie należała do bardzo towarzyskich osób. Czas wolny spędza w domu z mężem i psami, czasem zaprasza rodzinę i przyjaciół na kolację, film. Uwielbia malować i godzinami fotografować swój ogród, a ponieważ nie wychodzi zbyt często, zapomina kim jest dla świata zewnętrznego.

Nienawidzi kłamstwa, być może dlatego, że w dzieciństwie ją okłamywano. Nigdy nie poznała swojego ojca i nie zachowały się żadne fotografie, na których trzyma ją, gdy jest niemowlęciem. Jej ojciec, Emanuel Streisand, był człowiekiem wyjątkowym, nauczycielem który życie poświęcił edukacji. Zmarł w tragicznych okoliczności mając zaledwie 35 lat. Jej matka w wieku 34 lat została wdową z dwójką małych dzieci: Sheldon miał 9 lat, a Barbra 15 miesięcy. Po śmierci ojca, matki nie było stać na mieszkanie i wprowadzili się do jej rodziców. Jej dziadkowie mieli małe mieszkanie z jedną sypialnią, w której teraz musiało się pomieścić pięć osób. Nie mieli telewizora, siedzieli i słuchali razem radia, a Barbra bawiła się pod stołem, gdzie czuła się bezpiecznie. Jako mała dziewczynka lubiła obserwować, być niewidoczną, śledzić to, co dzieje się wokół. W dzieciństwie cierpiała na anemię. Nigdy nie lubiła koloru ciemnoniebieskiego, była bardzo niecierpliwa i nigdy nie nauczyła się dobrych manier, zawsze miała bardzo silną wolę. Po raz drugi jej matka wyszła za mąż za Louisa Kinda, gdy Barbara miała 8 lat. Nienawidziła ojczyma, ale pokochała młodszą siostrę Roslyn Kind. Nie podobało jej się, że ojczym źle traktował mamę i nigdy z nią nie rozmawiał. Ojczym miał zresztą trójkę własnych dzieci. Barbry nie dostrzegał, nie interesował się nią, nigdy nie udało jej się zdobyć jego aprobaty i uczucia, bez względu na to, co robiła. Uważa, że są w dzieciństwie chwile które wpływają na to, kim się staniesz, kształtują twoje życie na zawsze. Nie mogła polegać na swojej mamie, która z nią nie rozmawiała. Nie była z matką związana emocjonalnie. Cierpiała na szumy uszne, których przyczyna była nieznana i nie ma na nią lekarstwa. Od dzieciństwa miała liczne lęki, z którymi radziła sobie samotnie.

Mając 14 lat po raz pierwszy pojawiła się na Broadwayu na sztuce i odkryła miłość do filmu. Chciała zostać aktorką od poważnych ról. Lubiła sprawdzać granicę, ale nie potrafiła znieść upokorzenia i wstydu. Uwielbiała świat fantazji, który był dla niej o wiele barwniejszy niż wszystko czego doświadczyła. Nie lubiła rzeczywistości w liceum, była odmieńcem, nigdy nie czuła się w pełni komfortowo na lekcjach, chociaż miała doskonałe oceny i była pilną uczennicą. Odkąd pamiętała interesowała się sztuką dramatyczną, lubiła też bawić się makijażem. Od dzieciństwa wiele rzeczy robiła po swojemu. Zawsze była bardzo niezależna, choć nie umiała gotować, ale lubiła piec. Zanim wyjechała z domu skończyła 15 lat.

Barbra opowiada o swoim życiu osobistym i zawodowym, poszczególnych etapach kariery - począwszy od młodej dziewczyny, która lubiła śpiewać na korytarzu w kamienicy, aż po sławę i popularność, która powstała na bazie filmów i nagrywanych albumów piosenek. Książka jest autoironiczna i szczera, porusza wspominane już tematy emocjonalnego chłodu matki oraz straty ojca. Pozycja zawiera kulisy życia prywatnego i artystycznego jednej z niewielu laureatek nagród EGOT (Emmy, Grammy, Oscar, Tony).

 

W autobiografii Streisand z niezwykłą dokładnością (i sporą dawką humoru) rozlicza się ze swoją legendą. Szczerze opisuje presję, jaką wywierano na nią w Hollywood, by zoperowała nos. Wyjaśnia, dlaczego nigdy się na to nie zgodziła i jak jej „nieklasyczna” uroda stała się jej siłą. Dowiedzieć się można jak powstawały kultowe filmy, takie jak: Zabawna dziewczyna, Tacy byliśmy czy Narodziny gwiazdy. Artystka prostuje też plotki o swoim rzekomo „trudnym” charakterze na planie. Sporo miejsca poświęca walce o realizację filmu Yentl – jako pierwsza kobieta w historii napisała, wyprodukowała, wyreżyserowała i zagrała główną rolę w wielkim studiu filmowym. Pisze o małżeństwie z Elliottem Gouldem, wielkiej miłości do obecnego męża Jamesa Brolina, a także o znajomościach z Marlonem Brando, Ryanem O'Nealem czy nawet romansie z królem Karolem III (wówczas księciem). Barbra wyjaśnia swoją obsesję na punkcie detali – od oświetlenia na planie po projektowanie swoich domów. Choć Barbra jest jedną z największych gwiazd estrady, przez 27 lat nie koncertowała na żywo (z wyjątkiem występów charytatywnych). Wszystko zaczęło się w 1967 roku podczas koncertu w Central Parku, gdzie zapomniała tekstu piosenki. To doświadczenie tak ją przeraziło, że nabawiła się lęku scenicznego. Opisuje, jak technologia (telepromptery) pomogła jej wrócić na scenę w latach 90., dając jej poczucie bezpieczeństwa, którego wcześniej jej brakowało. Dzięki Yentl (1983) stała się pierwszą kobietą, która napisała, wyreżyserowała, wyprodukowała i zagrała główną rolę w filmie dla dużej wytwórni. Mimo sukcesu, Akademia pominęła ją w nominacjach reżyserskich do Oscara, co w tamtym czasie uznano za skandal i przejaw seksizmu. Barbra przyznaje, że uczyła się techniki filmowej, podglądając operatorów i montażystów na planach swoich wcześniejszych filmów. W książce widać jej dumę z tego, że znała się na soczewkach i kadrowaniu lepiej niż niejeden „branżowy wyjadacz”.

 


W autobiografii poznajemy obraz osoby o bardzo konkretnych, czasem obsesyjnych pasjach. Barbra poza muzyką, najbardziej kocha projektowanie wnętrz. W książce pisała, że proces budowania i urządzania domu daje jej taką samą satysfakcję jak reżyserowanie filmu. Ma obsesję na punkcie estetyki, lubi, gdy wszystko do siebie pasuje - od koloru ścian po odcień kwiatów w ogrodzie. Wybiera jasne, stonowane barwy, które dają jej poczucie spokoju. Nie ukrywa też, że kocha jeść, psy rasy Coton du Tulear, spędzać czas w ogrodzie (istnieje nawet odmiana róży "Barbra Streisand"), domowe zacisze. Poza tym lubi mieć ostatnie słowo i kontrolować swój wizerunek. Podkreśla, że w życiu, ważna była dla niej wierność sobie. To książka, którą można również odczytywać jako bezcenny zapis historii show-biznesu, wypełniona anegdotami o największych nazwiskach XX wieku, a pisana z perspektywy kobiety, która była w samym centrum wydarzeń.



Barbra Streisand, Na imię mam Barbra, wydawnictwo Marginesy, wydanie 2026, tytuł oryg.: My Name Is Barbra, tłumaczenie: Katarzyna Bażyńska-Chojnacka, Piotr Chojnacki, oprawa miękka, stron 992.

12 lutego 2026

Katarzyna Rzehak, Wanda Telakowska.

Nie należy do tej książki podchodzić, jak do książki naukowej, mimo że napisała ją historyczka sztuki, która przez dziesięć lat pracowała w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego. To książka popularyzatorska, skierowana do szerokiego grona odbiorców, mająca za zadanie przybliżyć życie artystki i  założycielki IWP - Wandy Telakowskiej (1905-1985). Złożyły się na nią wycinki z życia, odtworzenie faktów z punktu widzenia zastosowania czasu teraźniejszego, toteż książkę czyta się bardzo dobrze, niemal jak powieść. Wielkim atutem jest publikowana baza ikonograficzna, na którą złożyły się zdjęcia z archiwum prywatnego i zawodowego, dokumenty, plakaty, ilustracje, zapisane karteczki.

Wanda Telakowska tworzyła barwne drzeworyty, pracowała jako nauczycielka w oficjalnym i konspiracyjnym szkolnictwie, była jedną z najbardziej wpływowych postaci polskiego wzornictwa powojennego. Uważała, że piękno nie powinno być zarezerwowane tylko dla elit, ale dostępne powszechnie, zakorzenione w tradycji ludowej i obecne w przedmiotach domowego użytku. W okresie dwudziestolecia międzywojennego była bywalczynią słynnej Ziemiańskiej. Poznała Jarosława Iwaszkiewicza, Antoniego Słonimskiego, Janinę Konarską, Irenę Krzywicką, Zofię Stryjeńską, Tadeusza Boya-Żeleńskiego, Juliana Tuwima, Halinę Poświatowską. Do jej sztambucha wpisali się między innymi Julian Tuwim i Stefan Starzyński. W 1950 roku doprowadziła do powstania Instytutu Wzornictwa Przemysłowego (IWP) w Warszawie. Telakowskiej zawdzięczamy przede wszystkim stworzenie fundamentów nowoczesnego polskiego wzornictwa przemysłowego. To dzięki niej projektowanie przestało być traktowane jako niszowa sztuka, a stało się kluczowym elementem przemysłu.

Prywatnie nigdy nie wyszła za mąż, choć miała kilku adoratorów. Jej największą miłością okazało się wzornictwo. Uchodziła za osobę apodyktyczną, wizjonerkę, którą cechowało specyficzne, kąśliwe poczucie humoru i której brakowało cierpliwości do bylejakości. Sprzeciwiała się tworzeniu przedmiotów dekoracyjnych, które nie mają funkcji. Rzehak przywołuje liczne anegdoty i cięte riposty Telakowskiej. Pokazuje również jej pragmatyzm i umiejętność lawirowania w powojennej, nowej rzeczywistości. Główną zasadą działania Telakowskiej była dewiza „Piękno na co dzień dla każdego”. Polecam lekturę.


 Katarzyna Rzehak, Wanda Telakowska, wydawnictwo Marginesy, okładka twarda, stron 256. 



26 grudnia 2025

Jackie Wullschläger, Chagall.

 


Marc Chagall, malarz i grafik żydowskiego pochodzenia, to pionier sztuki nowoczesnej i jeden z największych malarzy figuratywnych tego nurtu, w którego dziełach fantazja łączy się z realizmem, żydowski folklor z paryską awangardą, a Wschód z Zachodem. Jednocześnie artysta miał życie uwikłane w najtragiczniejsze zdarzenia historii europejskiej z lat 1914-1945: dwie wojny światowe, rewolucję, prześladowania mniejszości, wygnanie milionów ludzi. Urodził się jako Mojsza Zacharowicz Szagałow w 1887 r. na ubogim przedmieściu Witebska, jako najstarszy z dziewięciorga dzieci żydowskiej rodziny. Korzenie Marca Chagalla miały olbrzymi wpływ na ukształtowanie się drogi twórczej. Sceny ze swojego dzieciństwa, które z czasem mitologizował, odtwarzał potem w obrazach z życia rosyjsko-żydowskiego miasteczka końca XIX wieku. Jego twórczość koncentrowała się wokół judaizmu, Rosji i miłości. Chagall zdobył sławę i fortunę, a w ciągu długiej kariery stworzył jedne z najsłynniejszych i najbardziej uwielbianych obrazów naszych czasów. Jednak za triumfem kryły się wewnętrzne zmagania, złamane serce, gorycz, frustracja, utracona miłość, wygnanie, przetrwanie. Autorka próbowała ukazać obraz prawdziwego Chagalla - ambitnego, czarującego, podejrzliwego, zabawnego, sprzecznego, zależnego, ale przede wszystkim obsesyjnie dążącego do tworzenia sztuki o wyjątkowym pięknie i emocjonalnej głębi.


Biografia jest napisana barwnym i plastycznym językiem. Wiele jest tu obszernych cytatów pochodzących ze źródeł dotąd niepublikowanych, do których autorka dotarła. Znaleźć tu również można nawiązanie do twórczości innych artystów. Wiele miejsca poświęconych zostało nie artyście, ale czasom i miejscom, w jakich przyszło mu żyć. Książkę wypełniają strony ze szczegółami dotyczącymi ówczesnego Witebska, Sankt Petersburga, Piotrogrodu, Moskwy, Paryża, Nowego Jorku. Choć książka jest niezwykle dobrze udokumentowana, to jednak czytanie o szczegółach z życia Chagalla może być dla niektórych czytelników nieco nużące. Mamy tu bowiem mnóstwo nazwisk, których nie sposób zapamiętać. Mimo to namawiam do zainteresowania się lekturą, w której znaleźć można reprodukcje dzieł Chagalla oraz archiwalne fotografie, przypisy i indeks. 

 

 Jackie Wullschläger, Chagall, wydawnictwo Marginesy, wydanie 2025, tłumaczenie: Magdalena Koziej, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 608. 

8 września 2025

Lucy Maud Montgomery, Błękitny Zamek.



Przyjemnie było wrócić do Błękitnego Zamku, powieści Lucy Maud Montgomery z 1926 roku, która ukazała się nakładem wydawnictwa Marginesy w nowym, świeżym, łagodnym i subtelnym tłumaczeniu Kai Makowskiej. 

Valancy Jane Stirling ma dwadzieścia dziewięć lat i mieszka z toksyczną matką i ciotką w starym domu w Deerwood w Kanadzie. Wychowywana według starych konserwatywnych zasad nie miała prawa do wyrażania własnego zdania, nawet woli zmiany wystroju pokoju czy podejmowaniem decyzji związanych ze spędzeniem dnia. Od dwudziestego piątego roku życia już otwarcie musiała znosić kpiny, żarty i poniżanie ze względu na swoje staropanieństwo. Młoda kobieta jest cicha, potulna, pokorna i nieśmiała w towarzystwie. Od dzieciństwa jednak pozwala sobie marzyć o mieszkaniu w cudownym miejscu, które nazwała Błękitnym Zamkiem. Położony jest on w Hiszpanii. Jako piękna i młoda dziewczyna  ma licznych adoratorów, których wygląd, charakter i osobowość zmieniały się wraz z upływem lat i jej dojrzewaniem. Bohaterka jest samotna, nieszczęśliwa i należy do rodziny, w której czuje się niewidzialna. W dodatku ma mnóstwo trapiących ją lęków, nie ma przyjaciół i nigdy tak naprawdę nie zaznała szczęścia. 

Pewnego dnia Valancy dowiaduje się, że jej serce jest słabe, a choroba jest nieuleczalna. Postanawia odtąd zmienić swoje życie. Zrzuca swoiste kajdany i zaczyna podejmować z odwagą autonomiczne decyzje. Krewni Valancy uważają ją co prawda za szaloną, ale ona nareszcie czuje się naprawdę wolną. Zaczyna być też otwarta na ludzi, przyjaźń i miłość. Odnajduje bratnią duszę w relacji popartej wzajemnym szacunkiem i przyjaźnią. 

To książka rozczulająca, którą mimo upływu lat ciągle wzrusza. Każdy z nas potrzebuje swojego Błękitnego Zamku, miejsca nierealnego, ale stanowiącego schronienie przed rozczarowaniami, oczekiwaniami, osądami, wymaganiami, a nawet cierpieniem. To miejsce ucieczki od realnego świata i codzienności. Zamek symbolizuje idealny świat, ale także odzwierciedla tęsknotę za miłością, wolnością i odnalezieniem właściwej drogi, a w przypadku bohaterki - również bliskiej jej sercu osoby.


Lucy Maud Montgomery, Błękitny Zamek, wydawnictwo Marginesy, wydanie 2025, przekład: Kaja Makowska, okładka twarda, stron 280.

25 lipca 2025

Karolina Dzimira-Zarzycka, Własna pracownia. Gdzie tworzyły artystki przełomu wieków.

 


Książka, która sprawiła mi wielką przyjemność czytelniczą. Motywem przewodnim jest pracownia kobiety-artystki żyjącej i działającej w XIX lub na przełomie XIX i XX wieku. Każda z tych kobiet marzyła o własnym kątku, pokoju, odpowiedniej przestrzeni do pracy, stabilności finansowej i możliwością dysponowania własnym czasem. Autorka przedstawia miejsca, gdzie tworzyły malarki, rzeźbiarki oraz artystki zajmujące się sztukę dekoracyjną. Przez poznanie pracowni można bliżej poznać daną artystkę. Więcej bowiem mówią one o osobowości niż o twórczości. Często bowiem spełniają różne funkcje: salonu, atelier, a nawet sypialni. Panowała tam zazwyczaj oryginalna atmosfera. Pracownia była obszarem działań zawodowych, które pełniło funkcje miejsca spotkań. Było swego rodzaju wizytówką twórcy, która odzwierciedlała jego status, zainteresowania oraz tematykę dzieł. Malarki interesują przede wszystkim portrety, kameralne sceny rodzajowe, martwe natury. Warto również zaznaczyć, że artystki musiały dbać o swoja reputację, toteż pracowni poszukiwano w przyzwoitym miejscu. wiele artystek w pracowniach urządzało tez szkoły lub dawało lekcje.

Autorka opierając się na źródłach (zachowanej korespondencji, wzmiankach a prasie, dziennikach, pamiętnikach, dokonując analizy zdjęć pracowni) oraz literaturze pięknej (do której podchodzi krytycznie) przełomu XIX i XX wieku, odtwarza wygląd pracowni działających w tym czasie artystek. W książce znaleźć można rozdziały opowiadające o funkcjonowaniu różnych pracowni oraz rozdziały poświęcone pracowniom prowadzonym przez konkretne postacie. Malarka powinna mieć pracownię wysoką, obszerną, z równomiernym światłem najlepiej północnym lub północno - wschodnim. Często szukano na poddaszu i w dobrej dzielnicy miasta. Emilia Dukszta-Duksztyńska w Warszawie, podobnie jak Anna Blińska w Paryżu, prowadziła pracownię salonową. W lutym 1890 r. zorganizowała w niej raut na część Wojciecha Gersona. Maria Dulębianka miała wiele pracowni od Lwowa, przez Florencję, Wiedeń, Monachium, Zurich, po Żarnowiec. Ciekawe są losy Anieli Pająkówny, wychowanki Heleny z Dzieduszyckich Pawlikowskiej; nieszczęśliwej w małżeństwie Bronisławy Richter - Janowskiej; zajmującej się sztuką dekoracyjną Bronisławy Poświkowej (matki Ireny Solskiej).


Z kolei pracownie rzeźbiarskie powinny znajdować się na parterze, z jakimś placykiem lub komórką do składania materiału. Rzeźbiarz nie powinien tez spać w pracowni ze względu na wilgoć i brud. Autorka przedstawia pracownię pierwszej polskiej rzeźbiarki Heleny Skirmutt, która ze względu na utratę wzroku, zamiast malować zaczęła wykorzystywać swój zmysł dotyku tworząc rzeźby. Poznać można też pracę i losy rzeźbiarek: Toli Certowiczówny, Natalii z Tarnowskich Androlli, Marii Gerson (córki Wojciecha Gersona), Janiny Broniewskiej, Jadwigi Łubieńskiej. 

Autorka zwraca też uwagę na pracownie artystek wywodzących się z wyższych sfer. Wśród nich wymieniane są m.in.: Pia Górska, Zofia Szymanowska (żona Teofila Lenartowicza), Aniela Biernacka, Olga Malinowska. Mowa jest o artystkach-kopistkach, pejzażystkach, artystycznych plenerowych wyjazdach, romansach, małżeństwach i rozwodach, samotności, życiu w biedzie i dostatku. Dla znających biografie wymienianych artystek, nie ma tu nic odkrywczego. Książka stanowi bowiem kompilacje wybranych wiadomości mających głównie związek z istniejącymi pracowniami, wydzielonymi miejscami do tworzenia.

To ciekawa pozycja, w której narracja jest poprowadzona w sposób lekki i zajmujący odbiorcę. Świetna pozycja do czytania podczas urlopu, bowiem napisana bez naukowego zadęcia i współczesnej modnej i wszędzie obecnej genderowej nowomowy. W dodatku szeroka baza ikonograficzna, która uzupełnia tekst, staje się dodatkowych atutem książki.


Karolina Dzimira-Zarzycka, Własna pracownia. Gdzie tworzyły artystki przełomu wieków, wydawnictwo Marginesy, wydanie 2025, oprawa twarda, stron 415.