Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Literackie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Literackie. Pokaż wszystkie posty

22 marca 2026

Laura Cumming, Grom z jasnego nieba. Opowieść o sztuce, życiu i nagłej śmierci.

 


Laura Cumming, brytyjska dziennikarka i krytyczka sztuki, napisała fascynującą książkę - esej - o obrazach, patrzeniu, dostrzeganiu tego, co widoczne i tego, co niewidoczne. Przykładowo, w malarstwie holenderskim zima to ruch i detal na lodzie, podczas gdy w sztuce japońskiej to cisza i trwanie. Jej główna teza głosi, że nie ma „obiektywnego” oglądania sztuki. To, co wnosimy do galerii, nasz smutek, zmęczenie czy pośpiech, determinuje to, co dostrzegamy na płótnie. Obrazy oglądamy zawsze w określonym miejscu i czasie. Autorka odrzuca chłodną analizę historyczną na rzecz osobistego przeżycia. Obrazy są dla niej „fragmentami życia” równie powszednimi jak deszcz lub nagłymi jak uderzenie pioruna. To, co widzimy na płótnie, zależy więc od tego, kim jesteśmy w danej chwili.


To książka o malarstwie holenderskim, której głównym bohaterem jest Carel Fabritius. Malarz, który studiował u Rembrandta i którego niektóre obrazy wisiały w pobliskim domu Vermeera, malował portret w swojej pracowni, gdy nastąpił wybuch składu prochu w Delft 12 października 1654 r. W izbie towarzyszyli mu asystent i teściowa. Potężna eksplozja zrównała z ziemią część miasta. Siła wybuchu była porównywalna do „grzyba atomowego”. Artysta został zmiażdżony przez belki stropowe. Znaleziono go żywego pod gruzami po wielu godzinach, jednak zmarł tego samego dnia wieczorem w lecznicy. Miał wówczas trzydzieści dwa lata. Pozostawił po sobie dzieła emanujące pełną napięcia ciszą, co idealnie współgra z tytułowym „gromem” w książce Cumming. Była to detonacja 40 ton prochu strzelniczego, przechowywanego dla obrony miasta w piwnicach dawnego klasztoru i prawdopodobnie podpalonego iskrą, gdy strażnik przekręcił klucz w zardzewiałym zamku lub nieostrożnie machnął latarnią. Zniszczeniu uległo wiele dzieł malarza. 


Niewiele wiadomo o życiu Fabritiusa. Owe zachowane i udokumentowane fakty, autorka stara się przybliżyć czytelnikowi. Urodził się w Middenbeemster w lutym 1622 roku, a dwóch jego młodszych braci zostało malarzami. Cumming bada skąpe informacje, pytając, jakie obrazy mogli widzieć i zauważając, że Holendrzy byli gorliwymi nabywcami holenderskiej sztuki. Jej ojciec kwestionował to, czego uczono ją w szkole, że holenderska sztuka Złotego Wieku skupiała się na rzeczach, bo Holendrzy po prostu kochali rzeczy. Cumming kwestionuje historyków sztuki, którzy, jeśli w ogóle wspominają o Fabritiusie, uważają go za brakujące ogniwo między Rembrandtem a Vermeerem. Dla niej jest on całkowicie wyjątkowy, a każde zachowane dzieło uważa za arcydzieło.

„Widok Delft” Fabritiusa traktuje nie jako zabytek, ale jako żywe lustro dla jej własnych wewnętrznych przeżyć. Obraz pozwolił jej „odnaleźć się” w swojej samotności. W pejzażach Jacoba van Ruisdaela dostrzega światło jako moment olśnienia, który nadaje sens życiu. Cumming patrzy na autoportrety Rembrandta jak na zapis starzenia się i godności. Dla niej Rembrandt to malarz „obecności” kogoś, kto patrzy na nas z płótna z taką samą uwagą, z jaką my patrzymy na niego. Cisza i precyzja Johannesa Vermeera stanowią kontrast dla chaosu życia. Autorka szuka w jego wnętrzach spokoju, którego brakowało w zagadkowej przeszłości jej ojca. z kolei Pieter de Hooch to dla niej mistrz otwartych drzwi i amfilad. Cumming widzi w jego obrazach strukturę pamięci, przechodzenie z jednego wspomnienia do drugiego.

 


Tytułowy „grom” nawiązuje też  do nagłej śmierci ojca autorki, Jamesa Cumminga, który był malarzem. Po śmierci ojca autorka odkrywała nieznane fakty z jego młodości (m.in. tajemnicze zaginięcie i adopcję). Próbuje zrozumieć milczenie ojca i jego skomplikowaną tożsamość. Analiza obrazów staje się metodą na zrozumienie jego milczenia i „zobaczenie” go na nowo. Spojrzenie na twórczość Ruisdaela czy Fabritiusa jest dla niej formą żałoby. Szukała w nich odpowiedzi na pytanie, jak światło i cień budują naszą pamięć o bliskich. Łączy historię sztuki z kruchą naturą ludzkiego życia.

Śmierć Fabritiusa to dla Cumming metafora nagłej straty, która – podobnie jak w przypadku jej ojca – przecina życie, zostawiając po artyście jedynie fragmenty i domysły. Dodatkowo Fabritius poślubił "dziewczynę z sąsiedztwa", ale w wieku dwudziestu jeden lat był już wdowcem i stracił troje dzieci. Prawdopodobnie nie musiał już wyobrażać sobie żalu, bowiem go po prostu znał.

Choć współcześni widzieli w nim tylko sprawnego perspektywistę, my dziś dostrzegamy w jego pracach takich jak słynny Szczygieł czy Widok Delft, niemal fotograficzną czujność i odwagę w operowaniu czystym światłem. Autorka splata historię nielicznych ocalałych obrazów Fabritiusa z intymną biografią własnego ojca, malarza, oraz własnym dorastaniem w cieniu wielkiej sztuki holenderskiej. Cumming pisze o tym, jak obrazy stają się dla nas „drugim domem” i jak tragedia z 1654 roku na zawsze zmieniła bieg historii malarstwa, odbierając nam być może największego geniusza tamtej epoki. Tytułowy "grom" jest więc zarówno rzeczywisty, jak i metaforyczny. To lektura, w której smutek łączy się ze sztuką. Polecam.


Laura Cumming, Grom z jasnego nieba. Opowieść o sztuce, życiu i nagłej śmierci, Wydawnictwo Literackie, wydanie 2026, tytuł oryg.: Tunderclap: A Memoir of Art and Life and Sudden Death, przełożyła Anna Sak, okładka twarda, stron 326.



11 lutego 2020

Antonio G. Iturbe, Bibliotekarka z Auschwitz.

prebook


       Pisząc szczerze, unikam obozowej literatury wojennej jak tylko mogę. To nie tylko dlatego, że jestem z wykształcenia historykiem, ale emocjonalnie za wiele mnie to kosztuje. Niespodziewanie z Wydawnictwa Literackiego nadszedł jednak prebook książki hiszpańskiego autora Antonio G. Iturbe Bibliotekarka z Auschwitz. To powieść oparta na prawdziwej historii czeskiej więźniarki obozu Auschwitz-Birkenau, Dity Kraus, powstała na podstawie korespondencji i przeprowadzonych rozmów autorka z bohaterką. Trudno więc podlegać ocenie książkę, która została napisana na podstawie faktów z życia i doprawiona jedynie w niewielkim stopniu fikcją.


         W 1942 r. gdy Dita miała trzynaście lat, wraz z rodzicami została deportowana z Pragi do getta w Terezinie (Theresienstadt). W obozie znalazła się razem z matką i ojcem poprzez transport z getta. Wraz z nimi trafiła do obozu rodzinnego, w którym dzieci i rodzice mogli mieszkać razem. W Auschwitz zmarł ojciec Dity, a ona i jej matka zostały wysłane do pracy przymusowej w Niemczech i wreszcie do obozu koncentracyjnego Bergen-Belsen. Matka Dity nie przeżyła. Po wojnie Dita poślubiła pisarza Otto B. Krausa, a w 1949 r. wyemigrowała do Izraela. Tam pracowali jako nauczyciele. Mieli troje dzieci. Od śmierci Otto w 2000 r. Dita mieszka sama w Netanya. Ma czworo wnuków i czworo prawnuków. Pomimo okropności obozów koncentracyjnych Dita zachowała pozytywne podejście do życia. Maluje delikatne akwarele kolorowych kwiatów rosnących w Izraelu. Niektóre zdjęcia z dzieciństwa Dity są wystawiane w Muzeum Żydowskim w Pradze. Tyle o życiu Dity Krauss.Wróćmy do powieści.


      Dita Kraus w okresie życia obozowego była nastolatką, która niejednokrotnie ryzykowała życiem, aby ocalić nieliczne dostępne więźniom książki. Miała zaledwie czternaście lat i wytatuowany na ręce numer 73 305. W obozie rodzinnym istnieje tajne nauczanie, ale tablice i zeszyty są niewidzialne. Nauczyciele jedynie za pomocą rąk nakreślają w powietrzu to, co chcą przekazać. Lekcje prowadzone są szeptem. Gdy zbliżają się strażnicy z SS, wszyscy zostają ostrzeżeni przez padający sygnał. To również znak dla Dity Krauss, której zadaniem jest ukryć książki. Jest bibliotekarką dopiero od kilku dni. Czternastolatka odpowiedzialna za osiem starych książek, które są dla więźniów źródłem inspiracji, odwagi i pewnego rodzaju ucieczki. Dita codziennie ryzykuje życiem będąc odpowiedzialną za książki. Zadanie to otrzymała od Freddy'ego Hirscha, żydowskiego przywódcy odpowiedzialnego za dzieci w Auschwitz.

      To powieść w której nie ma szybkiego tempa. Przewodzi suchy i surowy styl, pozbawiony autorskiego uzewnętrzniania emocji, a mimo to emanują one praktycznie z każdej strony. Czytelnik czuje złość i nienawiść do wydarzeń, jakie miały miejsce. Nie godzi się z niesprawiedliwością i brakiem godności i poszanowania ludzkiego życia. Jest wiele postaci i trzeba poświęcić trochę czasu, aby w dostateczny sposób poznać bohaterów. Czytelnik zastanawia się na ile trafnie i wiernie autor przedstawił Żydów w odniesieniu do tego, jak traktowali się nawzajem w obozie Auschwitz. To walka o przetrwanie. Dita będąc w „bloku dla dzieci”, była nadzorowana przez dr Mengele, toteż znaleźć tu można fakty dotyczące przeprowadzanych przez niego eksperymentów. Niektóre fragmenty to fakty. Istnieje więc zmiana narracji.

      Dość interesujący wydaje się szeroki epilog i za nim rozdział „Co się z nimi stało”, prezentujący koleje osób z powieści. Autor opisuje swoje spotkanie z Ditą Kraus i to, jak razem pojechali do Terezina. Historia nastoletniej Dity Krauss opowiedziana została ze wszystkimi przerażającymi faktami z jej życia, a jednocześnie z czułością, miłością i nadzieją na lepszą przyszłość. Bibliotekarka z Auschwitz to książka zmuszająca do refleksji, poruszająca, prowokująca. Opiera się na prawdziwej historii, która czyni ją jeszcze bardziej wyjątkową.



Antonio G. Iturbe, Bibliotekarka z Auschwitz, Wydawnictwo Literackie, wydanie 2020, tytuł oryg.: La bibliotecaria de Auschwitz , tłumaczenie: Marta Szafrańska-Brandt, oprawa miękka, stron 510. Premiera 26 lutego 2020 r.

5 września 2019

Fannie Flagg, Nie mogę się doczekać... kiedy wreszcie pójdę do nieba.



     Fannie Flagg ponownie zabiera czytelników do małego i pozornie sennego miasteczka Elmwood Springs w stanie Missouri. Nie mogę się doczekać... kiedy wreszcie pójdę do nieba to książka mądra, a zarazem dowcipna, napisana wspaniałym stylem. 

    W Elmwood Springs właściwie wszyscy się dobrze znają. Nie dziwi więc fakt, że o kolejnym upadku z drzewa pani Elner Shimfissle, szybko dowiadują się przyjaciele i znajomi. Elner to żywotna staruszka, seniorka, która kocha rośliny, zwierzęta i dzięki programom telewizyjnym poszerza wiedzę w różnych dziedzinach nauki. Skrzętnie zresztą dzieli się zdobytymi wiadomościami z najbliższymi. Kiedy więc Elner po raz kolejny spada z drabiny, wszyscy martwią się głównie o stan nerwów jej siostrzenicy, Normy. Wkrótce jednak okazuje się, że wszystkiemu winne są szerszenie. Było ich zbyt wiele, aby organizm biednej Elner wytrzymał ich atak. Norma wraz z mężem zostają więc powiadomieni w szpitalu o śmierci starszej pani. Reakcja jej znajomych na jej śmierć jest wzruszająca, a momentami zabawna. Tymczasem Elner błąka się po niebie, zachwycając się jego wystrojem i spotykając różnych ludzi.
  

    Ener to kobieta pełna poczucia humoru, optymizmu, zapału do życia. Dla bliskich i sąsiadów w zależności od zaistniałych potrzeb jest przyjacielem, dobrym doradcą, wolontariuszką, nauczycielką. Uparcie odmawia przeprowadzki ze swojego skromnego domku do Normy. To osoba, która szanowała życie, nie narzekała i nie przejmowała się drobiazgami. Ciągle stawiała nowe pytania, ale nie martwiła się tym, że nie znajdzie właściwych odpowiedzi. Na rzeczywistość patrzyła przez własny pryzmat, a ten narzucony przez społeczeństwo. Była otwarta, nie myślała o osobistych korzyściach i nie oczekiwała wdzięczności. Akceptowała ludzi takimi, jakimi są. 

    To powieść, która przypomina czytającemu, że nie należy się zbyt mocno martwić o wszystko. Bohaterowie są zwykłymi ludźmi, których przerażają wydarzenia, jakie mają miejsce w kraju i za granicą. Cicha, potulna ciotka Elner wiodła proste życie. Daleka była od otaczania się rzeczami zbytkowymi, wytwornymi i drogimi. Piękno dostrzegała w rzeczach starych, znoszonych i nikomu już niepotrzebnych.

      Rozgrzewająca, pocieszająca i ujmująca powieść. Pokazuje prostą prawdę, że każda osoba możne znacząco wpływać na życie bliskich i sąsiadów. Elner Shimfissle jest obdarzona dociekliwym umysłem i przede wszystkim wielkim kochającym sercem.



Fannie Flagg, Nie mogę się doczekać... kiedy wreszcie pójdę do nieba, Wydawnictwo Literackie, wydanie 2019, tytuł oryg.: Can't Wait to Get to Heaven, tłumaczenie: Maria Gębicka-Frąc, Cykl: Elmwood Springs (tom 3), okładka miękka, stron 344.