Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malarstwo zachodnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malarstwo zachodnie. Pokaż wszystkie posty

22 marca 2026

Laura Cumming, Grom z jasnego nieba. Opowieść o sztuce, życiu i nagłej śmierci.

 


Laura Cumming, brytyjska dziennikarka i krytyczka sztuki, napisała fascynującą książkę - esej - o obrazach, patrzeniu, dostrzeganiu tego, co widoczne i tego, co niewidoczne. Przykładowo, w malarstwie holenderskim zima to ruch i detal na lodzie, podczas gdy w sztuce japońskiej to cisza i trwanie. Jej główna teza głosi, że nie ma „obiektywnego” oglądania sztuki. To, co wnosimy do galerii, nasz smutek, zmęczenie czy pośpiech, determinuje to, co dostrzegamy na płótnie. Obrazy oglądamy zawsze w określonym miejscu i czasie. Autorka odrzuca chłodną analizę historyczną na rzecz osobistego przeżycia. Obrazy są dla niej „fragmentami życia” równie powszednimi jak deszcz lub nagłymi jak uderzenie pioruna. To, co widzimy na płótnie, zależy więc od tego, kim jesteśmy w danej chwili.


To książka o malarstwie holenderskim, której głównym bohaterem jest Carel Fabritius. Malarz, który studiował u Rembrandta i którego niektóre obrazy wisiały w pobliskim domu Vermeera, malował portret w swojej pracowni, gdy nastąpił wybuch składu prochu w Delft 12 października 1654 r. W izbie towarzyszyli mu asystent i teściowa. Potężna eksplozja zrównała z ziemią część miasta. Siła wybuchu była porównywalna do „grzyba atomowego”. Artysta został zmiażdżony przez belki stropowe. Znaleziono go żywego pod gruzami po wielu godzinach, jednak zmarł tego samego dnia wieczorem w lecznicy. Miał wówczas trzydzieści dwa lata. Pozostawił po sobie dzieła emanujące pełną napięcia ciszą, co idealnie współgra z tytułowym „gromem” w książce Cumming. Była to detonacja 40 ton prochu strzelniczego, przechowywanego dla obrony miasta w piwnicach dawnego klasztoru i prawdopodobnie podpalonego iskrą, gdy strażnik przekręcił klucz w zardzewiałym zamku lub nieostrożnie machnął latarnią. Zniszczeniu uległo wiele dzieł malarza. 


Niewiele wiadomo o życiu Fabritiusa. Owe zachowane i udokumentowane fakty, autorka stara się przybliżyć czytelnikowi. Urodził się w Middenbeemster w lutym 1622 roku, a dwóch jego młodszych braci zostało malarzami. Cumming bada skąpe informacje, pytając, jakie obrazy mogli widzieć i zauważając, że Holendrzy byli gorliwymi nabywcami holenderskiej sztuki. Jej ojciec kwestionował to, czego uczono ją w szkole, że holenderska sztuka Złotego Wieku skupiała się na rzeczach, bo Holendrzy po prostu kochali rzeczy. Cumming kwestionuje historyków sztuki, którzy, jeśli w ogóle wspominają o Fabritiusie, uważają go za brakujące ogniwo między Rembrandtem a Vermeerem. Dla niej jest on całkowicie wyjątkowy, a każde zachowane dzieło uważa za arcydzieło.

„Widok Delft” Fabritiusa traktuje nie jako zabytek, ale jako żywe lustro dla jej własnych wewnętrznych przeżyć. Obraz pozwolił jej „odnaleźć się” w swojej samotności. W pejzażach Jacoba van Ruisdaela dostrzega światło jako moment olśnienia, który nadaje sens życiu. Cumming patrzy na autoportrety Rembrandta jak na zapis starzenia się i godności. Dla niej Rembrandt to malarz „obecności” kogoś, kto patrzy na nas z płótna z taką samą uwagą, z jaką my patrzymy na niego. Cisza i precyzja Johannesa Vermeera stanowią kontrast dla chaosu życia. Autorka szuka w jego wnętrzach spokoju, którego brakowało w zagadkowej przeszłości jej ojca. z kolei Pieter de Hooch to dla niej mistrz otwartych drzwi i amfilad. Cumming widzi w jego obrazach strukturę pamięci, przechodzenie z jednego wspomnienia do drugiego.

 


Tytułowy „grom” nawiązuje też  do nagłej śmierci ojca autorki, Jamesa Cumminga, który był malarzem. Po śmierci ojca autorka odkrywała nieznane fakty z jego młodości (m.in. tajemnicze zaginięcie i adopcję). Próbuje zrozumieć milczenie ojca i jego skomplikowaną tożsamość. Analiza obrazów staje się metodą na zrozumienie jego milczenia i „zobaczenie” go na nowo. Spojrzenie na twórczość Ruisdaela czy Fabritiusa jest dla niej formą żałoby. Szukała w nich odpowiedzi na pytanie, jak światło i cień budują naszą pamięć o bliskich. Łączy historię sztuki z kruchą naturą ludzkiego życia.

Śmierć Fabritiusa to dla Cumming metafora nagłej straty, która – podobnie jak w przypadku jej ojca – przecina życie, zostawiając po artyście jedynie fragmenty i domysły. Dodatkowo Fabritius poślubił "dziewczynę z sąsiedztwa", ale w wieku dwudziestu jeden lat był już wdowcem i stracił troje dzieci. Prawdopodobnie nie musiał już wyobrażać sobie żalu, bowiem go po prostu znał.

Choć współcześni widzieli w nim tylko sprawnego perspektywistę, my dziś dostrzegamy w jego pracach takich jak słynny Szczygieł czy Widok Delft, niemal fotograficzną czujność i odwagę w operowaniu czystym światłem. Autorka splata historię nielicznych ocalałych obrazów Fabritiusa z intymną biografią własnego ojca, malarza, oraz własnym dorastaniem w cieniu wielkiej sztuki holenderskiej. Cumming pisze o tym, jak obrazy stają się dla nas „drugim domem” i jak tragedia z 1654 roku na zawsze zmieniła bieg historii malarstwa, odbierając nam być może największego geniusza tamtej epoki. Tytułowy "grom" jest więc zarówno rzeczywisty, jak i metaforyczny. To lektura, w której smutek łączy się ze sztuką. Polecam.


Laura Cumming, Grom z jasnego nieba. Opowieść o sztuce, życiu i nagłej śmierci, Wydawnictwo Literackie, wydanie 2026, tytuł oryg.: Tunderclap: A Memoir of Art and Life and Sudden Death, przełożyła Anna Sak, okładka twarda, stron 326.



19 stycznia 2025

Bożena Fabiani, Jeszcze o sztuce.


    To ostatnia książka Bożeny Fabiani, która ponownie wciąga od pierwszej do ostatniej strony. Podzielona została na dwie części zatytułowane: "Alchemia słowa" i "Okruchy warsztatu". Pierwsza część to nawiązanie do serii książek z gawędami w tytule. Mowa jest o talencie i powołaniu, mecenacie, fundatorach i zleceniodawcach, organizacji pracy i zarobkach, środowisku danego artysty, rodzinie i bliskich artyście osobach. Autorka zauważa, że twórczość dla artysty stanowi istotę życia i mimo zakazów, braku sukcesów, lekceważenia ze strony społeczeństwa, zawsze będzie wędrował zgodnie ze swoim powołaniem. Artyści, którzy nie korzystają ze swojego talentu lub też nie mogą pracować ze względu na chorobę lub starość, są głęboko nieszczęśliwi. Praca malarza okupiona jest jednak zawsze ciężką pracą i licznymi wyrzeczeniami. Istniały przecież zależności między malarzami a zleceniodawcami, mecenasami i fundatorami. Obecna była też rywalizacja między samymi artystami.  
 
    Część drugą książki stanowią artykuły, które ukazały się na blogu Autorki. Czytam go zresztą systematycznie. To tak, jakby wywody Autorki słuchało się przy filiżance/kubku kawy. Znaleźć w książce można odniesienie nie tylko do artystów i artystek i ich dzieł, ale również do literatury. Oczywiście do książki dodane są reprodukcje obrazów. Polecam podobnie jak pozostałe książki Bożeny Fabiani, do których lubię wracać zarówno w wersji papierowej, jak i audiobookowej.



Bożena Fabiani, Jeszcze o sztuce, wydawnictwo Bookplan.pl, Warszawa 2024, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 252. 

https://bozena-fabiani.pl/   


6 stycznia 2025

Pokłon Trzech Króli /Niedziela z obrazem/.


 Gerard David (Niderlandczyk (Oudewater ok. 1455–1523 Brugia/ aktywny 1484 - zm. 1523)
Pokłon Trzech Króli, ok. 1520
olej na drewnie
Całość: 70,5 x 73,3 cm; powierzchnia malowana: 69,2 x 72,1 cm
Kolekcja Jacka i Belle Linsky, 1982
Metropolitan Museum of Art














Gerard David, który pierwotnie działał w Brugii, dołączył w 1515 r. do cechu malarzy w Antwerpii.  Uważa się, że pochodził z Oudewater, gdzie prawdopodobnie uczył go jego ojciec - artysta. Dostrzegalny jest w jego pracach wpływ Rogiera van der Weydena.

Prezentowany obraz to doskonale zachowany panel - obraz na drewnie. Był kiedyś centralnym punktem tryptyku flankowanego Nocnym Narodzeniem (po lewej) i Ofiarowaniem w Świątyni (po prawej), które obecnie znajdują się w kolekcji prywatnej (sprzedane Christie's, Londyn, 7 lipca 2006, nr 122). Zewnętrzne skrzydła, po zamknięciu, pokazywały Zwiastowanie (nieznane miejsce pobytu).

Magowie i ich orszak, wchodząc do pałacu w ruinie od prawej strony, składają dary Dzieciątku Jezus, siedzącemu na kolanach Matki Boskiej - po lewej stronie na pierwszym planie. Z tyłu mamy widok miasta i krajobrazu, który oddziela delikatnie namalowanych klęczących magów, Dziewicę z Dzieciątkiem i Józefa po lewej stronie, od ożywionej i szerzej namalowanej grupy mężczyzn po prawej stronie, którzy podążają za bogato ubranym i elegancko upozowanym królem Maurów. Ekstrawagancko ubrane postacie biorący udział w scenie, nawiązują do sztuki antwerpskiej, podobnie jak widok krajobrazu z podróżnikami niosącymi towary przeznaczone z pewnością na handel.

Badacze przypuszczają, że większość tego obrazu została namalowana przez samego artystę i prawdopodobnie w warsztacie Davida. Pokłon Trzech Króli był najpopularniejszym tematem malowanym na sprzedaż na wolnym rynku w tym mieście w tamtym czasie. Rozległy widok w dal, pokazujący podróżnych transportujących towary, był wspólną cechą scen adoracji. Popularność takich winiet była związana z dominacją miasta jako centrum gospodarczego Europy Zachodniej na początku XVI w. i jako centrum importu i eksportu. Życie współczesne zostało połączone z narracją religijną. 

Zapis w Archiwach Antwerpii, opublikowany przez Romboutsa i Van Leriusa w 1961 r., stwierdza, że ​​w 1515 r. Gerard David, słynny malarz od dawna mieszkający w Brugii, dołączył do Gildii Świętego Łukasza w Antwerpii jako Mistrz. Płatności, które David nadal dokonywał na rzecz swojego domu w Brugii w kolejnych latach, sugerują, że nie przeprowadził się do Antwerpii i nie przyjął tam żadnych uczniów, co prawdopodobnie wskazuje, że jego warsztat pozostał w Brugii. Najprawdopodobniej David dołączył do antwerpskiej gildii, aby móc sprzedawać obrazy na rynku sztuki.

Według źródeł, istnieją intrygujące szczegóły dotyczące faktury obrazu, które ujawniają, że Dawid jako Mistrz mógł zachowywać kontrolę nad obrazami, które wychodziły z jego warsztatu w Brugii i były sprzedawane w Antwerpii. Badanie za pomocą reflektografii* w podczerwieni wykazało, że postacie i elementy architektoniczne zostały podrysowane w płynnym medium luźnymi, zwięzłymi pociągnięciami pędzla, w stylu innym niż charakterystyczny dla Gerarda Davida. Gdzieniegdzie linie są przerywane kreskami, jakby artysta kopiował z modelu. Postać Matki Boskiej z Dzieciątkiem i dwóch klęczących Magów, wyróżnia się na tle pozostałych, dzięki znacznie bardziej wyrafinowanemu prowadzeniu pędzla i wrażliwemu oddaniu, zwłaszcza twarzy. Zdjęcie rentgenowskie obrazu ujawnia znaczące różnice w 'radionieprzezroczystości', szczególnie między głowami Matki Boskiej i najstarszego Maga, a innymi postaciami. Ponadto zdjęcie w podczerwieni pokazuje, że cechy twarzy tego Maga zostały znacząco przesunięte w poziomie i kierunku. To, w połączeniu z większą radionieprzezroczystością widoczną na zdjęciu rentgenowskim głów Matki Boskiej i najstarszego Maga oraz bardziej wyrafinowanym obchodzeniem się i wykonaniem obu, sugeruje, że ktoś z drugiej ręki przemalował te głowy. Prawdopodobnie uczynił to sam Gerard David, który namalował również Dzieciątko Jezus i drugiego klęczącego Maga. Takie interwencje mistrza, które nie były niczym niezwykłym, zanim obraz opuścił warsztat, gwarantowały pewien poziom jakości, z którego Gerard David był dobrze znany, i być może pomogły zapewnić sprzedaż na konkurencyjnym otwartym rynku w Antwerpii.

Inny obraz znajduje się w National Gallery w Londynie. Najprawdopodobniej pochodzi z poliptyku namalowanego przez Gerarda Davida i jego asystentów także w warsztacie. 


Gerard David
Pokłon Trzech Króli, ok. 1515 r.
olej/deska dębowa
60 cm x 59,2 cm
National Gallery London


Dzieła Davida przez długi czas były zaniedbywane w ocenie krytyków, ale obecnie są wysoko cenione za swoje techniczne umiejętności, subtelny koloryt i łagodny mistycyzm. Z innymi artystami z Brugii łączyła go troska o precyzyjną charakterystykę i przedstawienie najdrobniejszych szczegółów obiektów.



Oprac. na podstawie:
https://www.metmuseum.org/art/collection/search/436104
https://www.nationalgallery.org.uk/paintings/gerard-david-adoration-of-the-kings
https://www.chrystus.fineart24.pl/
 
* reflektografia - [łac.-gr.],
poligr. technika wykonywania negatywów na podłożu przezroczystym, z oryginału na podłożu nieprzezroczystym, metodą kopiowania refleksyjnego;
jest metodą fotochemiczną; promieniowanie pada na powierzchnię oryginału po przejściu przez przezroczyste podłoże folii i warstwę fot., odbija się od jasnych miejsc powierzchni oryginału i ponownie, przechodząc przez folię, wywołuje reakcję w warstwie fot. w miejscach odpowiadających jasnym elementom oryginału.

19 grudnia 2024

TAK CZYTAM 2024.

 


https://takczytam.com/




Jestem ogromnie wdzięczna za życzliwość i pamięć, jaka corocznie okazywana jest mojej Rodzinie z ramienia Księgarni Tak Czytam

Przypominam, że księgarnie stacjonarne są w większych miastach na terenie całej Polski. Latem możecie spotkać Tak Czytam w wydaniu "namiotowym" w miejscowościach nad naszym morzem. Polecam Wam przede wszystkim stronę internetową księgarni ceny są przystępne i znaleźć można perełki czytelnicze, które czasami są niedostępne w zwykłych księgarniach. Oferta bowiem jest szeroka - od książek wydanych parę lat temu do nowości, od tych tańszych do droższych, od beletrystyki do książek niebeletrystycznych, od książek dla dzieci i młodzieży do książek specjalistycznych. Na każdym etapie zakupu zostaniecie wspaniale zaopiekowani i o wszystkim poinformowani. Układ strony jest jasny i przejrzysty - to zresztą jedna z ciekawszych stron należących do księgarni. 

W tym roku zrealizowałam bony na dwie książki, które bardzo chciałam mieć, ale ze względu na ceny prawdopodobnie nigdy nie byłyby zakupione. 

Rijksmuseum w Amsterdamie

J. R. R. Tolkien i jego światy. Miejsca, z których wyrosło Śródziemie






Realizacja w księgarni TAK CZYTAM (w Warszawie księgarnia jest na Pradze) w ubiegłych latach (podlinkowane posty):

25 października 2024

Piotr Oczko, Suknia i sztalugi. Historie dawnych malarek.

 


Wspaniale wydana i napisana książka autorstwa prof. Piotra Oczki, która powstała w szczególnym dla autora okresie. To zbiór opowieści o losach kobiet – artystek, które tworzyły od XVI do końca XVIII wieku. To biografie płci pięknej, które potrafiły pokonać społeczne i obyczajowe uwarunkowania i będąc pełnymi determinacji, zadbać o rozwój swoich zainteresowań, pasji i talentów. Niejednokrotnie przy tym musiały zmagać się z samotnością, plotkami, oszczerstwami, brakiem zrozumienia bliskich i zazdrością. Podejmowały często decyzje niezgodne z oczekiwaniami rodzin i środowisk, w jakich przyszło im się urodzić. Wśród artystek znaleźć można opowieści o losach następujących kobiet: Artemisia Gentileschi, Sofonisba Anguissola, Anna Dorothea Lisiewski-Therbusch, Angelika Kauffmann, Rosalba Carriera, Catharina Van Hemessen, Michaelina Wautier, Gesina der Borch, Mary Beale, Agnieszka Piotrowczyk-Dolabella. Mimo wszystko pojawia się tu przecież więcej nazwisk. Zdarza się, że biografia danej artystki rekonstruowana jest jedynie na podstawie szczątkowych archiwalnych informacji oraz autorskich domysłów powstałych na zasadzie dedukcji. 


To książka dostosowana do potencjalnego odbiorcy, pozbawiona zbyt naukowego słownictwa i przysłowiowego „nadęcia”. Brak jest przypisów, ale podana jest szeroka bibliografia. Autor przyznaje zresztą, że tak do końca nie jest zadowolony z powycinanej hybrydy powstałej z pierwotnego szerokiego kształtu. To szkice, eseje, opowieści, do których dodana została bogata baza ikonograficzna. Znaleźć tu można styl, który łączy mądrość, profesjonalizm i płynność wypowiedzi. To również  swoisty intymny portret samego autora, który poprzez osobiste dygresje, pozwala czytelnikowi wkroczyć do swojego życia, poznać swoje losy, zmagania, wewnętrzne emocje i wrażliwość. Dostrzec można także sumienność autora, który z wnikliwością dokonał kwerendy badawczej i interpretacji dostępnych materiałów dotyczącej losów i dorobku artystycznego osób, o których można przeczytać w książce w doskonałej oprawie graficznej.





Piotr Oczko, Suknia i sztalugi. Historie dawnych malarek, wydawca: Miesięcznik Znak, wydanie 2024, okładka twarda, stron 528.


Piotr Oczko (prof. dr hab., ur. w 1973 r. w Krakowie) – anglista, polonista, niderlandysta, kulturoznawca, historyk sztuki i tłumacz. Profesor nauk humanistycznych zatrudniony na Uniwersytecie Jagiellońskim. Prowadził badania na uniwersytetach w Canterbury, Londynie, Berlinie, Lejdzie, Utrechcie, Nijmegen, Amsterdamie i Antwerpii. Autor licznych studiów oraz monografii naukowych m.in.: "Pocztówka z Mokum. 21 opowieści o Holandii", "Miniaturowe światy. Historia domków dla lalek", "Miotła i krzyż. Kultura sprzątania w dawnej Holandii, albo historia pewnej obsesji". 


24 marca 2024

Niedziela z obrazem.


 

Sandro Botticelli (Florencja 1445–1510)

Wiosna (La Primavera), ok. 1480 r. (datacja od 1477 r do 1482 r.)

tempera na panelu | wys: 203 cm; szer: 314 cm

Galeria Uffizi we Florencji

Inne tytuły: Narodziny Wiosny | Kraina Wenus | Alegoria Wiosny | Wenus w ogrodzie Hesperyd, z Łaskami, Kupidynem, Merkurym, Florą, Cloris i Zefirem.










Obraz nawiązuje do mitologii greckiej i pism rzymskiego poety Owidiusza. Koncentruje się wokół cnót Wenus i tworzy humanistyczną, płynną, delikatną wersję bogini. Wenus reprezentuje wstrzemięźliwość, uczciwość, urodę i skromność. Większość krytyków zgadza się, że obraz jest alegorią opartą na bujnym rozwoju wiosny, ale istnieją bardzo różne interpretacje. Wiele z nich nawiązuje do renesansowego neoplatonizmu, który wówczas fascynował kręgi intelektualistów we Florencji. Obraz został po raz pierwszy opisany jako ‘Primavera’ przez Giorgio Vasariego.

Dzieło Botticellego przedstawia grupę bogiń, bogów i nimfy na tle florenckiego wiosennego pejzażu, dokładnie - gaju pomarańczowego (symbol rodu Medyceuszy). Nad postacią Wenus unosi się jej syn Kupidyn. Z zawiązanymi oczami strzela z łuku w kierunku trzech tańczących Gracji (interpretacja: wkrótce małżeństwo). Być może trafi w środkową Castitas, symbolizującą Czystość, która wpatruje się w Merkurego, boga nawigacji, syna Mai, która była najpiękniejszą ze wszystkich Plejad. Po prawej stronie od niej widać Pulchritudo ukazaną jako Piękno. Po lewej, z dużą broszą (małżeńską) na piersi stoi Voluptas – Rozkosz. Dodatkowo Merkury, stoi po lewej stronie Trzech Gracji i wydaje się, że używa swoich mocy, aby odwrócić zimowe chmury. Tymczasem Flora tworzy piękne kwiaty do wiosennego ogrodu, który może symbolizować płodność.

Artysta ukazuje istotę ruchy ludzkiego ciała i gesty postaci na różne sposoby. Zauważalne są autentyczne i pełne wdzięku ruchy oraz zwiewność i przezroczystość szat. Stwarza to niepowtarzalną, delikatną i liryczną atmosferę.

Obraz może być odczytywany:

  • alegoria władzy Wenus (postać centralna) – królestwo Wenus, gdzie dobro zwycięża zło, jako realizacja humanistycznej utopii.
  • alegoria piękna, wyidealizowanego ciała i cnoty kobiety.
  • alegoria miłości Giuliana Medici i zmarłej przedwcześnie Simonetty Vespucci.
  • alegoria rządów Wawrzyńca Wspaniałego.
  • oktawa hermetyczna – nawiązanie do muzyki. Od prawej do lewej widać osiem głównych postaci, zaczynając z Zefirem (Do), Chloris (re), Florą (mi), Wenus (fa), Przyjemnością (so), Czystością (la), Pięknością (ti) i kończąc na Merkurym (Do). W tym układzie Zefir i Merkury są oddzielone o oktawę, co sugeruje, że mają one podobną wartość rezonansową, ale zwiastują różne skale. Podobni w naturze, mają rozpoczynać i kończyć cykl wiosny. Pojawienie się Zefira, wiatru zachodniego, zwiastuje wiosnę. Merkury wskazuje przez swoją wyprostowaną postawą na koniec oktawy, ale także gestem i spojrzeniem, które rozpoczyna oktawa w wyższej skali – lato.
  • religia – brzemienna Wenus i jej błogosławiący ruch ręki przypomina Madonnę, a Merkury  - św. Sebastiana.
  • medycyna  – badacze dopatrzyli się nieprawidłowości anatomicznych np. na lewej dłoni Wenus - obiekt makroskopowy, obraz torbieli zwojowej na nadgarstku; długie palce wskazujące u stóp (tzw. palec Mortona).
  • botanika - malarz przedstawił ok. 138 różnych gatunków roślin, z różnymi kwiatami, które kwitną od marca do maja we Florencji i jej okolicach. Wiele kwiatów w trawie symbolizuje ślub.

Obraz rzeczywiście mógł zostać zamówiony przez Wawrzyńca Wspaniałego jako prezent ślubny ofiarowany jego kuzynowi Lorenzo di Pierfrancesco dei Medici, który ożenił się w 1482 r. z Semiramide Appiani.

W 1499 r. znajdował się w willi w Castello, niedaleko Florencji, gdzie mieszkała rodzina Medyceuszy. Do Uffizi trafił w 1815 r., następnie był w Akademii, by powrócić ostatecznie w 1919 r. 


https://www.uffizi.it/opere/botticelli-primavera

https://www.youtube.com/watch?v=qwZn852brII

17 marca 2024

Niedziela z obrazem.

 


Henry George Alexander Holiday, „Dante i Beatrice”, 1882 - 1884

Olej/płótno

Wymiary: 142.2 cm × 203.2 cm

Walker Art Gallery, Liverpool

Inny tytuł: „Dante spotyka Beatrice na moście Santa Trinita”

 

 

Henry Holiday (1839–1927) był angielskim malarzem gatunku historycznego i pejzaży oraz projektantem witraży, ilustratorem i rzeźbiarzem. Tworzył pod wpływem prerafaelitów, toteż określany był często jako „ostatni prerafaelita”. 

Obraz uważany jest za najważniejszy w twórczości Holidaya. Temat oparty został na autobiograficznych pismach Dantego z 1294 r., w których opisuje swoją miłość do Beatrice Portinari (w utworach Dantego odgrywa rolę ideału kobiety oraz symbolu teologii i mądrości). Dante ukrywał swoje uczucia udając, że interesują go inne kobiety. Obraz przedstawia epizod, w którym Beatrice znając już plotki, odmawia z nim rozmowy. Beatrice i dwie inne kobiety przechodzą właśnie przez most Santa Trinita we Florencji. Ubrana w białą suknię idzie obok swojej przyjaciółki Monny Vanny i kochanki przyjaciela Dantego, Guido Cavalcantiego. Tuż za nimi, odziana w jasnoniebieską suknię, kroczy służąca. Suknie Beatrice i służącej są średniowieczne, natomiast suknia Monny Vanny wywodzi się ze starożytności.

Holiday postanowił przedstawić scenę na Ponte Santa Trinita, patrząc w stronę Ponte Vecchio wzdłuż Lungarno. W 1881 r. artysta wyjechał do Florencji, gdzie odkrył, że w w XIII w. Lungarno, ulica po północnej stronie rzeki Arno, pomiędzy Ponte Vecchio (w tle) a Ponte Santa Trinita, była wybrukowana cegłami i że w okolicy znajdowały się sklepy (są pokazane na obrazie). Dowiedział się również, że most Ponte Vecchio został zniszczony podczas powodzi w 1235 r. W l. 1285–1290 był nadal w budowie, więc na obrazie przedstawiony został z rusztowaniami.