Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty

21 stycznia 2023

Elżbieta Pytlarz, Mezalians.

 


Przeniosłam się do Warszawy końca XIX wieku, gdzie przez stulecia przybywali osadnicy z różnych zakątków Europy i gdzie mieszkali Polacy, Żydzi, Rosjanie, Niemcy oraz przedstawiciele innych narodowości. To miasto, w którym wówczas wyrazista była różnorodność kulturowa i wyznaniowa. Warszawa rozwijała się pod względem przemysłowym. Cztery narodowości istniały tu w ścisłym związku, ale każda przestrzegała odrębności życia kulturalnego, obyczajowego, materialnego i religijnego. Polacy, Rosjanie, Żydzi i Niemcy żyli obok siebie mimo występujących między nimi antagonizmów. Rosła liczba rodzin mieszanych wyznaniowo, co było efektem przechodzenia wyznawców judaizmu na katolicyzm lub jedno z wyznań ewangelickich. Jedną z takich rodzin – przechrztów – są Złotkiewiczowie. Głowa rodziny to Leon, ceniony i bogaty bankier warszawski, którym jedynym zmartwieniem jest obecnie zabezpieczenie przyszłości córki i rodzinnego, tak z trudem zdobytego majątku. Skupuje więc weksle dłużne nicponia, dwudziestoczteroletniego Henryka Długopolskiego. Ostrzega jego ojca Alfreda przed nieobyczajnym i kosztownym zachowaniem syna. Rozdrażniony Alfred wykupuje co prawda weksle, ale po miesiącach Leon wzywa go po raz kolejny. Alfred zostaje powiadomiony o następnych wekslach opiewających na wysoką sumę, która prawdopodobnie sprowadzi na Długopolskich katastrofę finansową. Złotkiewicz ma jednak na to wszystko radę.


Właściwie nie wiem do końca, co kieruje Leonem, że wpada na pomysł połączenia rodzin. Na pewno łączy się tu kilka elementów: wspólna przeszłość rodzin, znalezienie męża dla Emilii, wychowanie następcy w kierowaniu bankiem. Co prawda Emilia powoli wdraża się w prowadzenie interesu ojca, ale przecież jest osiemnastoletnią panną, w dodatku wychowaną przez matkę pod kloszem, a nie mężczyzną. Autorka znakomicie zresztą pokazuje sytuację kobiet wówczas żyjących w ramach zależności wyznaczonych przez rodziców, męża, konwenanse i położenie społeczne. Emilia to taktaka rudowłosa 'księżniczka', która do tej pory chroniona, nie zaznała zbyt wielu rozczarowań czy ludzkiej krzywdy. Jest naiwna, ale nie pozbawiona inteligencji i zainteresowań. Mam wrażenie, że dopiero rozwinie skrzydła. Mimo wszystko Henryk odnajduje w niej to „coś”, ale nie potrafi tego do końca sprecyzować. Jak na razie doszczętnie zbałamucony jest przez Izabellę, nie potrafi utrzymać pracy, lubi za to wydawać pieniądze na przyjęcia, alkohol i hazard. Nie potrafi uwierzyć, że w końcu ojciec  postanowił przestać go wspierać i musi wziąć odpowiedzialność za własne postępowanie. Znajduje się w matni, z której nie widzi ucieczki. Nie oznacza to jednak, że autorka zdradziła nam do końca osobowości Emilii i Henryka. To jeszcze nadal tajemnica, a jak wiadomo doświadczenia mają wpływ na kształtowanie się zachowania oraz osobowości.

Nie jestem zbyt euforycznie ustosunkowana do polskich książek wydawanych w formacie "saga", bo zazwyczaj (poza małymi wyjątkami) to są jakieś wielkie pomyłki - albo za dużo szczegółów historycznych, albo kolejna skrajność - wszystko jest uwspółcześnione. A w tym przypadku - niespodzianka - wszystko jest z subtelnością i na miarę wyważone. W końcu polska saga, która spełniła w pełni moje oczekiwania, ale boję się, że zaraz będzie jakieś tego pięć tomów i wszystko pójdzie w niezbyt dobrym kierunku. Po drugie, gdy przeczytałam na skrzydełkach w biografii autorki "działaczka /.../ na rzecz obrony demokracji i praw człowieka", lampka ostrzegawcza się zapaliła i obawiam się, że jakieś współcześnie modne społeczne i polityczne kwestie zostaną być może wykorzystane i ostatecznie błądzę już w swej ocenie pierwszego tomu. 

Jestem jednak pełna nadziei, bowiem część pierwsza sagi jest bardzo dobrze opracowana, zaplanowana i co więcej - przekazana. Autorka napisała tyle ile trzeba, nie odkrywa kart do końca, choć oczywiście zapewne dąży do mojego ulubionego w romansach historycznych HEA. Tekst po prostu płynie, a czytelnik znakomicie i doszczętnie zostaje wciągnięty w głąb przedstawionej historii. Odczuwałam złość Alfreda, egzaltację i chorobę jego żony, lekkoduchostwo bawidamka ich syna Henryka, nadzieję i oczekiwania Leona Złotkiewicza, zdystansowanie jego żony oraz naiwność zamkniętej, oderwanej (do pewnego momentu) od rzeczywistości ich córki Emilii. Cała powieść to właściwie zawiązanie kilku nitek w jeden zgrabny motek wełny. Tak jakby autorka ciągnęła je z wielu stron do tego samego miejsca i czasu. Powieść rozpoczyna się z przytupem i kończy tym samym, a czytelnik ma wrażenie, że mimo przeczytania tylu stron i tak jest w punkcie wyjścia opowieści. O ile jednak część pierwsza została poświęcona koneksjom i powiązaniom rodzin Długopolskich i Złotkiewiczów, o tyle wydaje się, że część kolejna będzie skupiona bezpośrednio już na Emilii i Henryku. Na tym etapie - czyli po przeczytaniu części pierwszej sagi - polecam.

 


 

 

Elżbieta Pytlarz, Mezalians, wydawnictwo Prószyński i S-ka, wydanie 2023, Saga: Intrygi i namiętności, t. 1, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 433.

10 grudnia 2013

Franciszek Galiński, Gawędy o Warszawie.


Gawędy o Warszawie Franciszka Galińskigo (1871 -1942) po raz pierwszy zostały wydane w roku 1937. Jeszcze przed wojną książka była dwukrotnie wznawiana i cieszyła się powodzeniem. Niedawno książka została ukazała się nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka i zyskała nową, współczesną, bardzo staranną szatę graficzną. Pozycja nie zawiera, co prawda osobnego wstępu od redakcji, ale są przypisy, w których sprawy merytoryczne i ewentualne pomyłki autora zostały wyjaśnione i za które odpowiada Grzegorz Piątek. Najważniejsze chyba jest jednak to, że obecna edycja oparta jest na wydaniu Gawęd o Warszawie z 1937 roku, ale zastosowano uwspółcześnienie pisowni nazw własnych, ortografii i interpunkcji. Ponadto adekwatnie do tekstu wpleciono stare fotografie i grafiki. Całość robi nieziemskie wrażenie zwłaszcza, gdy czytelnik weźmie pod uwagę, że tekst pochodzi z końca lat 30. XX wieku.



Na książkę złożyły się krótkie lub czasami nawet bardzo krótkie gawędy o Warszawie. Franciszek Galiński na początku przedstawia rys historii miasta, potem jednak już nie trzyma się chronologii. Gawędy dotyczą różnych epok historycznych, więc znaleźć w nich można opowieści o królach, posłach, szlachcicach, arystokratach, widmach nawiedzających zamek, artystach pracujących w Warszawie. Nie zapomina o straży ogniowej, kramarzach, handlujących na targowiskach, Żydach, różnego autoramentu rzemieślnikach, biedocie warszawskiej. Mnóstwo tu legend, anegdot i ciekawostek. Franciszek Galiński zapoznaje także czytelnika z położeniem ulic, historią poszczególnych budynków wraz z ich zmianami architektonicznymi. Czytelnik dowie się, że plac Zamkowy odsłonięty został dopiero w 1818 roku i że w dniu 3 maja 1791 roku fasada Zamku nie była z ulicy Świętojańskiej widoczna[1], jak zmieniły swoją postać dawny targ koński, a dziś ulica Królewska, dawny plac Czerwony, dziś ulica Mazowiecka, ulice Niecała i Fredry[2],  że Warszawa z roku 1776, licząca 45 tysięcy ludności, miała 126 browarów[3], że Wisła niejednokrotnie niszczyła podczas powodzi mosty: Adama Ponińskiego z roku 1775, most palowy z roku 1807 na wprost Mariensztatu i takiż most marszałka Davousta z roku 1808 na wprost ulicy Bednarskiej[4] (żelazny most inżyniera Stanisława Kierbedzia powstał w 1864 roku) i że pierwszym budynkiem wywołującym podziw swą wysokością, była dla Warszawy baszta Cedergrena przy ulicy Zielnej[5].


Można przeczytać o redutach i zabawach karnawałowych, organizowanych maskaradach, tańcach i jedzeniu, muzyce, działających teatrach,  tancbudach, restauracjach, kawiarniach, winiarniach, gospodach i traktierniach. Można także zyskać taką wiadomość, że w roku 1844 z rozkazu ówczesnego generał-gubernatora wszystkie prawie szyldy zostały przerobione tak, że obok polskich miały się znajdować i ruskie napisy. Obchodzono jednak przepis, bo obok łokciowych liter polskich drobny napis ruski zaledwie mógł być dopatrzony[6]. Od maja zabawę też dostarczały ogrody: Saski, Krasińskich, Szucha w Alejach Ujazdowskich, Vauxhall (na Foksalu). Franciszek Galiński w swoich gawędach poświęca również uwagę temu, jak spędzano okres świąteczny w Warszawie: Boże Narodzenie, Wielkanoc, Boże Ciało, okres postu i adwentu, Zielone Świątki, Zaduszki. Zimą wielkim powodzeniem cieszyły się ślizgawki na stawach łazienkowskich, w zacisznej kotlinie Doliny Szwajcarskiej, na Koszykowym pierniczku cyklistów lub na niezasypanym jeszcze stawie Dynasów[7].


Autor nie mniejszą uwagę poświęca ówczesnym okolicznym rejonom a dzisiejszym dzielnicom Warszawy. Czytamy krótkie wzmianki między innymi o Powiślu, Wilanowie, Bielanach, Falentach, Woli, Olszynce, Tarchominie, Starej Kępie, Ursynowie, Natolinie. Czytelnik pozna kulisy istnienia takich organizacji jak: Warszawskiego Towarzystwa Łyżwiarskiego, Warszawskiego Towarzystwa Wioślarskiego Yacht Club czy Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów. 


Franciszek Galiński miał dar opowiadania. Posługiwał się językiem prostym, zrozumiałym, acz jednocześnie pełnym powagi i elegancji. W naszym odbiorze jest to obecnie styl nieco archaiczny, ale mnie osobiście odpowiada. W swoje opowieści autor wplótł fragmenty dostępnych mu źródeł. Niejednokrotnie też powołuje się na znaną mu literaturę. Gawędy o Warszawie to książka niezwykła i pełna już dziś niespotykanego wdzięku. 



[1] F. Galiński, Gawędy o Warszawie, Warszawa 2013, s. 18. 
[2] Tamże, s 162. 
[3] Tamże, s. 145. 
[4] Tamże, s. 221. 
[5] Tamże, s. 200. 
[6] Tamże, s. 81. 
[7] Tamże, s. 327.

Franciszek Galiński, Gawędy o Warszawie, wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie 2013, oprawa twarda z obwolutą, stron 396.

* na ostatnim zdjęciu książka bez obwoluty, jak czytam to zdejmuje zawsze i niestety zapomniałam dodać

17 października 2013

Andrzej Z. Makowiecki, Warszawskie kawiarnie literackie.


Nie tak dawno przedstawiłam wam książkę, a raczej popularnonaukowa książka autorstwa Noel Riley Fitch zatytułowany Najpiękniejsze kafejki literackie Europy. Dziś proponuję zajrzeć do solidnej pozycji dotyczącej również kawiarni literackich, acz tych, które działały na gruncie warszawskim od końca XIX wieku do końca XX wieku. Takie ramy czasowe tematu wyznaczył Autor książki profesor Andrzej Z. Makowiecki. Jak sam tytuł wskazuje terytorium działania kawiarń tego typu został zawężony do Warszawy, choć znaleźć tu można ich pierwowzory rodem z Krakowa.


Już we wprowadzeniu dzięki zrozumiałemu tłumaczeniu i odpowiednim doborze słów, czytelnik pojmie cóż to takiego kryje się pod pojęciem kawiarni literackiej i jakie były jej przypisywane funkcje społeczne. Na pewno były to miejsca pod względem panującej tam atmosfery i wystroju wnętrz atrakcyjne, w których towarzystwo spotykało się celem odbycia dyskusji, zasłyszenia plotek, anegdot, skandali. Andrzej Z. Makowiecki podkreśla jednak, że kawiarnia literacka nie powinna być miejscem zamkniętym w obrębie jednego środowiska, ale otwartym dla publiczności. Autor w książce skupia się na najważniejszych i wzorcowych jego zdaniem kawiarniach literackich Warszawy, ale jednocześnie wskazuje, że działalność niektórych pozbawiona została bazy źródłowej, a one same istnieją w pamięci świadków. A jednak mimo, to czytelnik pozna działającą w dobie romantyzmu między innymi kawiarnie: Pod Kopciuszkiem (ulica Długa), Honoratkę (ulica Miodowa), Dziurkę (ulica Miodowa). W nich to spotykali się ówcześni aktorzy, literaci, ale i uczestnicy stowarzyszeń. Pierwowzorem jednak prawdziwych literackich kawiarni była salka zwana Paonem na piętrze kawiarni Turlińskiego w Krakowie. Tu spotykali się między innymi Przybyszewski, Wyspiański i Stanisławski. Spośród młodopolskich warszawskich lokali, czytelnik pozna Staropyłkę, U Miki, Nadświdrzańską, Udziałową. W okresie dwudziestolecia międzywojennego będą to: Picador, Kresy, Mała Ziemiańska, IPS (Instytut Propagandy Sztuki), SiM (Sztuka i Moda), Zodiak. Te, które powstały po II wojnie światowej to: PIW, Ujazdowska, Czytelnik. 

Autor przedstawia wystrój wnętrz, stworzony klimat, krótko przedstawia bywalców działających lokali: poetów i poetki, aktorów teatralnych i filmowych, pisarzy, grafików, malarzy. Ale byli wśród nich również ci, którzy dostarczali zabawy, anegdot i warszawskich środowiskowych plotek. Po II wojnie światowej wśród bywalców znaleźli się tak zwani „kawiarniani politycy”.  Czytelnik dowie się, że przykładowo w Udziałowej obok kawy i ciastek serwowano przekąski i dania restauracyjne, w kawiarni Kresy na Nowym Świecie dostępny był też alkohol, W Ziemiańskiej na stolikach zainstalowano aparaty telefoniczne, a kawiarnia Pod Picadorem miała własny regulamin i cennik, który ustalał zasady zachowania i obcowania z artystami (między innymi przeczytać można, że poeci udzielają audiencji między występami, ale za wyznaczoną opłatą). Przeczytamy o najważniejszych stolikach, eksponowanych miejscach, gdzie odbywały się systematyczne spotkania tak jak stolik należący do redakcji „Cyrulika Warszawskiego” albo ten, przy którym zasiadał Witold Gombrowicz w Ziemiańskiej. Co ważne, Andrzej Z. Makowiecki każdorazowo szeroko przywołuje relacje i wspomnienia świadków wydarzeń i bywalców kawiarni. 

To interesująca pozycja zaopatrzona dodatkowo w esej na temat anegdoty literackiej, a także przypisy, bibliografię i indeks nazwisk. Niestety bardzo brakowało mi bazy ikonograficznej: fotografii, rycin, grafik, map, cokolwiek (to, co jest można policzyć na palcach jednej dłoni). Mimo to tekst sam w sobie jest bardzo wartościowy i spodoba się wszystkim wielbicielom literatury.  Autor w żywiołowy, niesztampowy sposób potrafił przybliżyć historię działalności najważniejszych warszawskich kawiarni o charakterze literackim, przywołać ich klimat, przedstawić bywalców bez odwoływania się do towarzyskich skandali. Zdaniem profesora Andrzeja Z. Makowieckiego obecnie nie istnieją kawiarnie literackie. Za definitywne zakończenie „stolikowej” ery uznaje istnienie kawiarni Czytelnika.
 


Andrzej Z. Makowiecki, Warszawskie kawiarnie literackie, wydawnictwo Iskry, wrzesień 2013, oprawa twarda z obwolutą, stron 264.

22 kwietnia 2013

Jerzy S. Majewski, Warszawa na starych pocztówkach.


Warszawa na starych pocztówkach autorstwa historyka sztuki i varsavianisty Jerzego S. Majewskiego to książka, obok której nie można przejść obojętnie. Autor poprzez zbiór pocztówek pochodzących z początku XX wieku oraz zdjęć wykonanych współcześnie, przedstawia czytelnikowi Warszawę. Na książkę złożyło się 99 widokówek wysyłanych z Warszawy do różnych rejonów ziem polskich oraz poza jej granice. Są jednak wśród nich również pocztówki wysyłane przez ludzi z prowincji do rodziny w Warszawie tak jak ta prezentująca drewniany – dziś nieistniejący - teatr letni w Ogrodzie Saskim wysłana z letniska Mokrej Wsi w lipcu 1905 roku. Na widokówkach widnieją ulice, zabytki, budowle, które niegdyś uchodziły za nowoczesne i uznawane były za cud techniki tak jak widniejący na pocztowce z lat 30, wieżowiec Prudential (1929-1934) na placu Napoleona – dziś placu Powstańców Warszawy - będący wówczas najwyższym budynkiem w Polsce. Niektóre z nich przetrwały, choć w zmienionej nieco formie, a inne zupełnie przestały istnieć. 
 

Jerzy S. Majewski pisze w sposób zajmujący. Przede wszystkim od razu określa, kiedy powstało zdjęcie ujęte w pocztówkowy format i dlaczego akurat przed tą czy po tej dacie, jeżeli dokładnie nie jest określone. Przy przedstawianiu Mostu Kierbedzia czytamy, że zdjęcie powstało około 1912 roku, ponieważ świadczą o tym elektryczne tramwaje, które w Warszawie pojawiły się w 1908, latarnie pastorały, ale przede wszystkim metalowe barierki wzdłuż wytyczanego wówczas bulwaru przy Wybrzeżu Kościuszkowskim.  


Jerzy S. Majewski prezentuje nie tylko historię obiektu widniejącego na omawianej pocztówce, przedstawia style architektoniczne i architektów, lata budowy i kolejno przebudowy, zniszczenia i odbudowy, a także rozbiórki (jak w przypadku cerkwi na placu Saskim - dziś Piłsudskiego – ukończonej w 1912 roku przez Rosjan i rozebranej 14 lat później przez Polaków), jeżeli takowe były odnotowane. Czytelnik dowie się również o zmianie nazw ulic, umiejscowienia pomników, wiaduktów, mostów, sklepów, księgarń, hoteli, cukierni, kościołów, cerkwi, synagog, restauracji czy kawiarni. Czasami Autor wkracza do wnętrza budynku opisując je wnikliwie i z wielką dokładnością. Co więcej odnotowuje, na którym filmie z okresu międzywojennego możemy je podziwiać. Z drugiej strony potrafi jeszcze w to wszystko doskonale wpleść historię życia mieszkańców danych kamienic i pałaców, czy też przedstawić cele i funkcje obiektów użyteczności publicznej. Autor nie szczędzi, bowiem licznych anegdot. Przykładowo czytelnik dowie się, ze w pałacu namiestnikowskim – dziś to Pałac Prezydencki – w dobie późnego baroku urządzano tu huczne bale i przyjęcia. Gdy Karol Radziwiłł „Panie Kochanku” był na emigracji, to z inicjatywy Józefa Salwatora i Jana Morani organizowano w nim reduty, czyli bale publiczne.


Zachwycają przede wszystkim niegdysiejsze ulice pełne drzew i wspaniale prezentujących się kamienic. Jakże boli serce, gdy patrzy się na to, co obecnie znajduje się w tych samych miejscach na Marszałkowskiej, Koszykowej czy Alejach Ujazdowskich. To sceneria pozbawiona drzewostanu i pełna ponurego socrealistycznego budownictwa. Po niektórych obiektach, tak jak po torze cyklistów na Dynasach, który dotrwał do 1937 roku, nie pozostało ani śladu. Z kolei po innych zieje pustka, tak jak po pałacu Karasia wybudowanego w stylu wczesnego klasycyzmu w latach 1769-1772 dla stronnika królewskiego Kazimierza Karasia, a rozebranego około 1912 roku, który stał z boku pomnika Kopernika usytuowanego u zbiegu Krakowskiego Przedmieścia i Nowego Światu. 


Jak dla mnie książka jest atrakcyjna i bardzo interesująca. Na omówienie każdej zaprezentowanej widokówki przeznaczono każdorazowo dwie strony. Układ pozycji jest jasny, klarowny i zasygnalizowany rozdziałami i dodatkowo zastosowaną kolorystyką. W lekturze nienasycony wiadomościami czytelnik, odnajdzie również spis bibliograficzny, który pomoże mu poszerzać wiedzę na własną rękę. Warto zaznaczyć, że Autor w opracowaniu niejednokrotnie cytuje fragmenty literatury pamiętnikarskiej i we wstępie krótko przedstawia historię polskich pocztówek. Warszawa na starych pocztówkach to książka, do której powinien zajrzeć nie tylko mieszkaniec Warszawy.
 


Jerzy S. Majewski, Warszawa na starych pocztówkach, wydawca: Agora SA, marzec 2013, oprawa miękka, stron 234.

14 sierpnia 2012

Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski, Przewodnik po powstańczej Warszawie.

Sierpień to miesiąc, który bezapelacyjnie kojarzy się Polakom z Powstaniem Warszawskim. Od paru dni wieczorami towarzyszyła mi książka będąca swoistym przewodnikiem po Warszawie, której już nie ma. Nie jest to ani kompendium wiedzy o Powstaniu Warszawskim, ani też nie przedstawia jego przebiegu. Autorzy nie zajmują się również sporem czy powstanie miało sens. W słowie wstępnym podkreślają, że ich wybór nie jest kompletny i jest to przewodnik raczej subiektywny, opowiadający również o losach uczestników powstania zarówno żołnierzy, jak i cywili. Większość rozmów przeprowadzonych ze świadkami tych wydarzeń pochodzi z lat 2004-2006.


Przewodnik  po powstańczej Warszawie to książka tropiąca ślady ówczesnej Warszawy poprzez dokonywanie porównań miedzy ówczesnymi a dzisiejszymi planami miasta i starych zdjęć budynków z teraźniejszym ich wyglądem. Autorzy skrzętnie odnotowują ślady powstańczych walk znajdujące się na domach (tych jeszcze nieocieplonych), mostach czy nawet krawężnikach. Prowadzą czytelnika od Starówki, poprzez Śródmieście Północne, Śródmieście Południowe, Powiśle, Czerniaków, Mokotów, Ochotę, Wolę, Powązki, Żoliborz, Pragę aż po obrzeża i okolice. Czytelnik ma możliwość zaobserwować to, co ocalało, a czego już nie ma. Mowa jest również o miejscach straceń, mordów, zamachów. Pośród tego odnaleźć można wzruszające wspomnienia świadków tamtych wydarzeń oraz krótkie zmianki o ważnych zdarzeniach na omawianym terenie. Czytelnik dowie się między innymi, że 12 sierpnia na Grzybowskiej między ulicami Waliców a Ciepłą, dwunastoletni Powstaniec „Tygrys” celnie rzucił butelkę z benzyną w niemiecki pojazd pancerny.


Książka niezwykła, zasługująca jak najbardziej na uwagę. Znajdziemy w niej również kalendarium wojny w Europie oraz indeks osób, a przede wszystkim bardzo bogaty materiał ikonograficzny w postaci archiwalnych i współczesnych zdjęć, planami miasta. To wędrówka po Warszawie, która niepozbawiona jest emocji i wrażeń. Bardzo wartościowa lektura.



Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski, Przewodnik po powstańczej Warszawie, wydawnictwo Świat Książki i Muzeum Powstania Warszawskiego, sierpień 2012, oprawa miękka ze skrzydełkami, stron 400.

* zdjęcia własne