24 lutego 2026
Anne Hart, Panna Jane Marple. Życie i czasy. Biografia według Agathy Christie.
29 stycznia 2025
Kathleen Fuller i jedyna powieść w Polsce.
22 stycznia 2025
Kelly Irvin i jej powieści.
19 lutego 2023
Anna Karpińska, Jak to się stało.
![]() |
| czytane w pre-booku |
Wszystko zmieniło się od wizyty Natalii i
jej mamy u lekarza prowadzącego tatę. Obydwie czekały na wiadomość, czy
któraś z nich może być dawcą nerki. Okazało się, że nie może być to żona, ale nie
może być to też córka. Dorosła Natalia dowiaduje się, że nie jest biologicznym
dzieckiem swoich rodziców. Nagła informacja jest wielkim zaskoczeniem nie tylko
dla Natalii, ale także dla jej matki. Szybko okazuje się, że pomyłka nastąpiła w
szpitalu, tego dnia gdy dzieci przyszły na świat. Natalia postanawia odnaleźć
prawdziwą córkę swoich rodziców. Robi to nie tylko dla rodziców, ale i dla
siebie.
Natalia i Urszula to zupełnie dwie odmienne
osobowości, wychowane w odmiennych środowiskach, dokonujące zupełnie innych wyborów.
Obydwie są dorosłe i są matkami, borykają się z większymi lub mniejszymi
kłopotami na co dzień.
Natalia jest mamą trójki dzieci. Podobnie
jak jej rodzice, dużo z dziećmi rozmawia i rozwiązuje konflikty poprzez
mediację, kompromis i tolerancję. Sama wychowała się w domu pełnym ciepła i
zrozumienia. Z kolei Urszula jako młoda kobieta poznała Wojtka – wdowca z córką.
Wybrała życie na wsi przy boku zawsze zajętego pracą rolnika, plantatora
truskawek. Na świecie pojawiły się wspólne dzieci, a Urszula zaczęła odczuwać,
że mąż zupełnie inaczej rozumie podejmowanie wspólnych decyzji. Wychowała się w
rodzinie, w której od pokoleń kobiety nie pracowały, a jedynie wychowywały
dzieci i zajmowały się domem. Zawsze uważała, że w rodzinnym domu lepiej
traktowany był jedenaście lat starszy od niej brat Zbyszek. Po latach uważała,
że od rodziców uciekła w małżeństwo, a zamieszkanie w gospodarstwie teściów nie
było najlepszym pomysłem. Czytelnik naprzemiennie poznaje życie Natalii i
Urszuli z ich perspektywy.
Są więc dwie kobiety, dwie rodziny, żony i
mężowie.
Można określić, że fabuła z elementami
retrospektywnymi zamyka się w obrębie jednego roku, na przestrzeni którego
dochodzi do licznych zmian zarówno w życiu
Natalii, jak i Urszuli. Znane są oczywiście historie zamiany dzieci na
porodówce w szpitalu i dochodzenia po latach prawdy i zadośćuczynienia. Mowa
jest o poczuciu winy biologicznych rodziców, rozdarciu dorosłych osób, które
wychowały się w zupełnie innych środowiskach niż powinny. Autorka rozwiązuje tu jednak zupełnie inaczej ten aspekt i dopowiada kolejne
historie powiązane z miłosnymi i małżeńskimi rozterkami kobiet. Mogą one być jednak niejednokrotnie
niezrozumiałe i trudne do zaakceptowania. Autorka nie poddaje jednak zachowania bohaterów głębszej analizy, a ocenę pozostawia czytelnikowi. Trudno
pogodzić się z takim zakończeniem, choć mam świadomość, że we
współczesnym świecie nie robi ono większego wrażenia. To dobrze napisana powieść obyczajowa.
Anna Karpińska, Jak to się stało,
wydawnictwo Prószyński i S-ka, wydanie 2023, okładka miękka ze skrzydełkami,
stron 504. PREMIERA 23 LUTEGO 2023 r.
21 stycznia 2023
Elżbieta Pytlarz, Mezalians.
Przeniosłam się do Warszawy końca XIX
wieku, gdzie przez stulecia przybywali osadnicy z różnych zakątków Europy i
gdzie mieszkali Polacy, Żydzi, Rosjanie, Niemcy oraz przedstawiciele innych
narodowości. To miasto, w którym wówczas wyrazista była różnorodność kulturowa i
wyznaniowa. Warszawa rozwijała się pod względem przemysłowym. Cztery
narodowości istniały tu w ścisłym związku, ale każda przestrzegała
odrębności życia kulturalnego, obyczajowego, materialnego i religijnego. Polacy, Rosjanie,
Żydzi i Niemcy żyli obok siebie mimo występujących
między nimi antagonizmów. Rosła liczba rodzin mieszanych wyznaniowo, co
było efektem przechodzenia wyznawców judaizmu na katolicyzm lub jedno z wyznań
ewangelickich. Jedną z takich rodzin – przechrztów – są Złotkiewiczowie. Głowa
rodziny to Leon, ceniony i bogaty bankier warszawski, którym jedynym zmartwieniem
jest obecnie zabezpieczenie przyszłości córki i rodzinnego, tak z trudem zdobytego majątku. Skupuje więc weksle
dłużne nicponia, dwudziestoczteroletniego Henryka Długopolskiego. Ostrzega jego
ojca Alfreda przed nieobyczajnym i kosztownym zachowaniem syna. Rozdrażniony
Alfred wykupuje co prawda weksle, ale po miesiącach Leon wzywa go po raz
kolejny. Alfred zostaje powiadomiony o następnych wekslach opiewających na
wysoką sumę, która prawdopodobnie sprowadzi na Długopolskich katastrofę finansową.
Złotkiewicz ma jednak na to wszystko radę.
Właściwie nie wiem do końca, co kieruje Leonem, że wpada na pomysł połączenia rodzin. Na pewno łączy się tu kilka elementów: wspólna przeszłość rodzin, znalezienie męża dla Emilii, wychowanie następcy w kierowaniu bankiem. Co prawda Emilia powoli wdraża się w prowadzenie interesu ojca, ale przecież jest osiemnastoletnią panną, w dodatku wychowaną przez matkę pod kloszem, a nie mężczyzną. Autorka znakomicie zresztą pokazuje sytuację kobiet wówczas żyjących w ramach zależności wyznaczonych przez rodziców, męża, konwenanse i położenie społeczne. Emilia to taktaka rudowłosa 'księżniczka', która do tej pory chroniona, nie zaznała zbyt wielu rozczarowań czy ludzkiej krzywdy. Jest naiwna, ale nie pozbawiona inteligencji i zainteresowań. Mam wrażenie, że dopiero rozwinie skrzydła. Mimo wszystko Henryk odnajduje w niej to „coś”, ale nie potrafi tego do końca sprecyzować. Jak na razie doszczętnie zbałamucony jest przez Izabellę, nie potrafi utrzymać pracy, lubi za to wydawać pieniądze na przyjęcia, alkohol i hazard. Nie potrafi uwierzyć, że w końcu ojciec postanowił przestać go wspierać i musi wziąć odpowiedzialność za własne postępowanie. Znajduje się w matni, z której nie widzi ucieczki. Nie oznacza to jednak, że autorka zdradziła nam do końca osobowości Emilii i Henryka. To jeszcze nadal tajemnica, a jak wiadomo doświadczenia mają wpływ na kształtowanie się zachowania oraz osobowości.
Nie jestem zbyt euforycznie ustosunkowana do polskich książek wydawanych w formacie "saga", bo zazwyczaj (poza małymi wyjątkami) to są jakieś wielkie pomyłki - albo za dużo szczegółów historycznych, albo kolejna skrajność - wszystko jest uwspółcześnione. A w tym przypadku - niespodzianka - wszystko jest z subtelnością i na miarę wyważone. W końcu polska saga, która spełniła w pełni moje oczekiwania, ale boję się, że zaraz będzie jakieś tego pięć tomów i wszystko pójdzie w niezbyt dobrym kierunku. Po drugie, gdy przeczytałam na skrzydełkach w biografii autorki "działaczka /.../ na rzecz obrony demokracji i praw człowieka", lampka ostrzegawcza się zapaliła i obawiam się, że jakieś współcześnie modne społeczne i polityczne kwestie zostaną być może wykorzystane i ostatecznie błądzę już w swej ocenie pierwszego tomu.
Jestem
jednak pełna nadziei, bowiem część pierwsza sagi jest bardzo dobrze opracowana,
zaplanowana i co więcej - przekazana. Autorka napisała tyle ile trzeba, nie
odkrywa kart do końca, choć oczywiście zapewne dąży do mojego ulubionego w
romansach historycznych HEA. Tekst po prostu płynie, a czytelnik znakomicie i doszczętnie
zostaje wciągnięty w głąb przedstawionej historii. Odczuwałam złość Alfreda, egzaltację
i chorobę jego żony, lekkoduchostwo bawidamka ich syna Henryka, nadzieję i
oczekiwania Leona Złotkiewicza, zdystansowanie jego żony oraz naiwność
zamkniętej, oderwanej (do pewnego momentu) od rzeczywistości ich córki Emilii.
Cała powieść to właściwie zawiązanie kilku nitek w jeden zgrabny motek wełny.
Tak jakby autorka ciągnęła je z wielu stron do tego samego
miejsca i czasu. Powieść rozpoczyna się z przytupem i kończy tym samym, a czytelnik
ma wrażenie, że mimo przeczytania tylu stron i tak jest w punkcie wyjścia
opowieści. O ile jednak część pierwsza została poświęcona koneksjom i
powiązaniom rodzin Długopolskich i Złotkiewiczów, o tyle wydaje się, że część kolejna będzie skupiona bezpośrednio już na Emilii i Henryku. Na tym etapie - czyli po przeczytaniu części pierwszej sagi - polecam.
Elżbieta Pytlarz, Mezalians, wydawnictwo Prószyński i S-ka, wydanie 2023, Saga: Intrygi i namiętności, t. 1, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 433.
12 listopada 2022
Hayzel Gaynor, Grace. Córka latarnika.
Jest rok 1838. Młoda kobieta, Grace Darling
jest córką strażnika latarni morskiej Longstone w Northumberland w Anglii.
Podczas burzliwej nocy wraz z ojcem ratuje grupę rozbitków z wraku statku. Jej
odwaga i działanie przynosi za sobą niechcianą sławę i uwagę. Wśród
ocalałych jest Sarah Dawson, która okazuje się być siostrą George'a Emmersona,
artysty. To w nim Grace zakocha się, tyle tylko, że on z kolei serce oddał już
zupełnie innej kobiecie.
100 lat później, w roku 1938, poznajemy
kolejną historię, dziewiętnastoletniej, spodziewającej się dziecka Matildy
Emmerson, niezamężnej córki lokalnego polityka. Z Irlandii przybywa ona do
Rhode Island, aby zamieszkać do czasu porodu z kuzynką Harriet, która jest latarnikiem. Matilda stoi przed trudnym wyborem. Znajduje jednak coś, co wpływa na osąd jej sytuacji.
W powieści mamy do czynienia z podwójną
linią czasu, które autor łączy za pomocą pewnych wprowadzonych elementów:
latarni morskich, obrazu, medalionu i przede wszystkim podkreślenia odwagi i
siły wszystkich bohaterek. Warto zauważyć, że w tych naprzemiennych narracjach bohaterów
Grace, Matilda i Harriet były w pierwszej osobie, a inne w trzeciej osobie. To
stworzyło znacznie bardziej intymne związki z trzema kobietami. Powieść oparta
na rzeczywistych wydarzeniach, więc jako czytelnik mam dylemat, jak ją ocenić.
Zasadniczo szukam więc więcej informacji na temat postaci czy wydarzeń. Powieść tego rodzaju
opiera się na fabule, która często jest fikcyjną, stworzoną na poczet
połączenia wątków i służy przejrzystości akcji.
Mamy tu piękne plastyczne opisy wschodów i
zachodów słońca, przypływów i odpływów, charakterystykę związaną z pracą i
życiem codziennym latarnika. Niektóre fragmenty powieści są wzruszające,
nasączone smutkiem, stratą i bólem. Na kartach książki odnaleźć można jednak
także mnóstwo ciepła i miłości. Obydwie historie, których dzieli wiek, napisane
zostały w sposób kreatywny, fascynujący i mogą podbić serca
czytelników.
Hayzel Gaynor, Grace. Córka latarnika, wydawnictwo Prószyński i S-ka,
wydanie 2022, tyt. oryg.: The Lighthouse Keeper's Daughter, przekład: Alina
Siewior-Kuś, okładka miękka, stron 384.
25 stycznia 2022
Lisa Kleypas, W pogoni za Cassandrą.
Szósty tom w cyklu traktującym o perypetiach miłosnych członków rodziny Ravenels dotyczy siostry bliźniaczki Pandory, Cassandry i Toma Severina. Ona jest uroczą i piękną kobietą, która marzy o posiadaniu własnej rodziny. Cóż, w pierwszym sezonie odrzuciła wszystkich starających się o jej rękę. Ma jednak już 21 lat, więc to ostatnia szansa. Wkrótce okazało się, że Pandora mimo, że nie chciała to jednak znalazła ukochanego, a Cassandra nadal miała przy sobie mieć przyzwoitkę i mieszkać w posiadłości Devona i Katleen, Eversby Priory. W dodatku świadkiem jej rozpaczy w obecności Westa, stał się Tom Severin, który pokusił nawet o to, aby poprosić ją o rękę. Tyle tylko, że nikt nie potraktował tego poważnie, a Devon zabronił się starać Tomowi o Cassandrę. Trzydziestotrzyletni Tom chciał mieć tylko dobrą żonę, która wniosłaby w jego życie trochę urozmaicenia. Nie chciał żadnych uczuć, ograniczył je w sobie do minimum. Analityczne rozumowanie było podstawą jego egzystencji. Wszystko musi być według niego logiczne, a miłość w tym zakresie w ogóle się nie mieści. Cassandra jednak powoli wkracza do jego serca, a on sam jest tym przerażony.
Ciekawa historia z poznanymi już w poprzednich częściach bohaterami w tle. W dodatku mnóstwo tu aluzji do literatury dziewiętnastowiecznej, a ja to w tego typu powieściach bardzo lubię. Fabuła słodka, trochę dziwaczna, ale wciągająca. Miłość niedorzeczna, impulsywna, irracjonalna, ale jakże czarująca. Kleypas po prostu świetnie kreuje bajowe opowieści.
Lisa Kleypas, W pogoni za Cassandrą, wydawnictwo Prószyński i S-ka, wydanie 2022, tytuł oryg.: Chasind Cassandra, tłumaczenie: Teresa Komłosz, cykl: The Ravenels, #6, (Rodzina Ravenels, t. 6), oprawa miękka, stron 352.
23 stycznia 2020
Kelly Irvin, Syn pszczelarza.
Cóż to za powieść! W końcu na polskim rynku wydawniczym z gatunku romansów (tutaj: Amish Romance) pojawiło się coś zupełnie nowego. W dodatku czytelnik poznaje nowe środowisko, nowe zwyczaje, tradycje, sposób życia.
Kelly Irvin od lat pisze książki, których akcja osadzona jest w środowisku amerykańskich amiszy. Są to książki bardzo realistyczne, odzwierciedlające prawdziwe ich życie, choć fabuła i bohaterowie to zupełna fikcja. Dotarłam jednak do informacji, że autorka skrupulatnie przez lata studiowała, jak żyją amisze, opiera się na fachowej literaturze, strony poświęconej amiszom (https://amishamerica.com/about/), korzysta z raportów amiszów ujętych w The Budget Newspaper (np. sposób, w jaki prowadzą farmę; wypadki, które ich spotkały w rolniczym życiu, w których uczestniczyły konie, powozy i sprzęt, które nie są już używane we współczesnym świecie), a w razie jakichkolwiek wahań odwołuje się do przyjaciół będących amiszami i odwiedza każdą społeczność, o której dana książka opowiada (np. Jamesport, Missouri, Bee County, Teksas i trzy społeczności w północno-zachodniej Montanie, w tym Libby, St. Ignatius i West Kootenai). Odwiedziny potrzebne są po to, aby zebrać właściwe informacje dotyczące tego, jak wyglądały ich szkoły, domy, budki telefoniczne. Każda społeczność jest bowiem inna. Amisze nie mają scentralizowanej struktury kościelnej. Każda dzielnica ma swoje własne Ordnung, które można zmienić w drodze głosowania członków kościoła. Obejmuje to wszystko: od ubrań, nakrycie głowy, pracę, noszenie brody przez mężczyzn, po telefony i komputery. Sama autorka nie ma poza tym nic wspólnego z Amiszami. Na podstawie badań Kelly Irvin daje się ponieść swojej wyobraźni. Szczegóły nadają fikcyjnemu światu atmosferę autentyczności. Ważne jest też dla autorki, aby były one poprawnie ujęte.
Syn pszczelarza to powieść niezwykle zajmująca. Dziewiętnastoletnia Debora Lantz przyjeżdża wraz z matką Abigail i czwórką rodzeństwa do południowego Teksasu. To matka w dwa lata po śmierci ukochanego męża Timothy’ego, gdy na weselu spotkała ponownie adoratora z czasów młodości - Stephena, zdecydowała o losach całej rodziny. Kiedyś wybrała innego, ale jako kobieta powinna wyjść drugi raz za mąż. Sprzedała więc dom, spakowała dobytek i opuściła Tennessee.
Rodzina zaczyna mieszkać w domu brata matki w totalnej ciasnocie. Debora jest wściekła na matkę, w dodatku nie znosi Teksasu. Jest duszno, dominuje skwar, ciągle czuje piasek w ustach i pot spływający po ciele. Planuje, że gdy Abigail w końcu zdecyduje się na kolejny ślub, ona powróci do rodzinnych stron i poślubi Aarona. Sama nie znosi Stephena, który nigdy nie założył rodziny i nie zna się na wychowywaniu dzieci. Z biegiem dni wątpliwości narastają również w samej Abigail.
Nastawienie Debory zmienia się powoli, gdy poznaje syna pszczelarza, Fineasza Kinga. Młody mężczyzna nie zawiera bliskich znajomości z nikim. Okaleczenia twarzy i rąk odniesione wskutek wypadku w dzieciństwie napawają ludzi odrazą. Debora dostrzega jednak w nim prawdziwe i wspaniałe piękno, które płynie z wnętrza. Zaczyna też zupełnie inaczej patrzeć na otoczenie. Fineasz nie wierzy w to, że jakakolwiek piękna kobieta, mogłaby z nim kiedykolwiek założyć rodzinę.
W Synu pszczelarza poznajemy nie tylko dwie historie miłosne, ale także trudną sytuację wspólnoty w południowym Teksasie. Czytelnik poznaje tryb życia, pracę, dostęp do technologii, książek czy jak wyglądają zaloty między młodymi amiszami. Zdumiewa jeden telefon dostępny w jedynym sklepie. Autorka charakteryzuje korzystanie z opieki społecznej, zajęcia kobiet i mężczyzn i sposób na zarobek. Pokazuje też jak działa w rzeczywistości pomoc, jak zapadają decyzje, gdy jedna z rodzin amiszów popada w tarapaty.
Autorka wspaniale określiła osobowość poszczególnych bohaterów i rozwój postaci, panującą atmosferę w domach i całej społeczności. Pokazuje też, jak decyzje jednej osoby mogą wpłynąć na życie całej rodziny i że nie zawsze druga szansa ma sens. Za bardzo pomocne uznałam listę słów używanych przez amiszów, a także odniesienia do imion i nazwisk postaci pogrupowanych według rodzin. W ten sposób nie można się pogubić. Jeśli szukacie czegoś zupełnie innego w dziale romansów lub nie wiecie nic o amiszach, zdecydowanie sięgnijcie po książkę Kelly Irvin.
Wioletta Sawicka, Oleńka. Panienka z białego dworu.
Oleńka. Panienka z białego dworu to pierwsza powieść autorki Wioletty Sawickiej, jaką przeczytałam. Moja intuicja po raz kolejny mnie nie zawiodła, bowiem jest to książka pod każdym względem udana, dopracowana pod kątem historycznym, społecznym, obyczajowym i kulturowym, napisana wspaniałym stylem. Powieść otwiera cykl: Wiek miłości, wiek nienawiści.
















