Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Holandia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Holandia. Pokaż wszystkie posty

27 listopada 2018

Maciej Sadowski, Kwiaty baroku.



Kwiaty baroku to album, który zachwyca odbiorców swoją zawartością. Motywem przewodnim są kwiaty i ich postrzeganie w malarstwie, w epoce w której dominowała kruchość, niepokój i przemijalność istnienia. To właśnie barok i wiek XVII był epoką kwiatów i martwych natur. To kwiaty, które na obrazach nigdy nie więdły i nie marniały. Zostały uchwycone w najbardziej dla nich dojrzałym rozkwicie, zachwycającym pięknie, bujności. Namalowana i zatrzymana przez artystę chwila ulegnie niebawem zmianie. Smutek, marność, śmierć zwiastują pojedyncze opadłe liście lub płatki. 


Wyboru obrazów i ich opracowanie, album zawdzięcza Maciejowi Sadowskiemu. Za wstęp odpowiada Barbara Werner, Główny Specjalista ds. Ogrodów Historycznych w Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie. Książka prezentuje w porządku alfabetycznym 156 reprodukcji obrazów namalowanych w okresie baroku całościowo i we fragmentach. Wśród nich znaleźć można obrazy holenderskich malarzy: Abrahama Mignona, Jana Davidsza de Heem, Balthasara van der Ast, hiszpańskiego malarza Estebana Murillo, Flamandczyków: Jana Brueghela starszego zwanego Aksamitnym oraz jego syna Jana Brueghela młodszego czy Jorisa van Sona, włoskiego malarza Bernardo Strozzi’ego, niemieckiego malarza Georga Flegela, czeskiego malarza Johanna Adalberta Angermeyera. Wśród wymienionych znajdują się również kobiety: Holenderki Rachel Ruysch, Włoszki Giovanny Garzoni, niemiecka przyrodniczka i malarka Maria Sibylla Merian, flamandzka malarka Clara Peeters.


To głównie artyści, którzy łączyli naturalistyczny zmysł obserwacji z silną dekoracyjnością i dokładnością w szczegółach. W martwych naturach tematem przewodnim były kwiaty. Kompozycje zazwyczaj zyskiwały układ asymetryczny, prezentujący kwiaty w ich naturalnym rozkwicie. Realistyczne przedstawienia charakteryzowały się gładkimi i swobodnymi posunięciami pędzla, wiernym odwzorowaniem fauny i flory, niekiedy osiągając urocze, niemal poetyckie efekty. Czasem nienaturalnie wyglądająca jaszczurka, żaba bądź inne zwierzę sugeruje, że zwierzęta były malowane z pamięci. Przypuszczam też, że entomolodzy szybko rozpoznają gatunki motyli lub też są w stanie wskazać malarskie błędy w warstwie merytorycznej. Zainteresowani pokuszą się o głębsze florystyczne analizy i identyfikację namalowanych roślin, które dokonane mogą być na podstawie publikowanych kompendiów i traktatów botanicznych epoki. 


W obrazach dominują jednolite, zazwyczaj ciemne kolory, które stają się tłem dla pstrokatych, beztrosko ułożonych kompozycji florystycznych. Odbiorca podziwia w zbliżeniu bukiety złożone z różnorodnych gatunków roślin, wśród których znaleźć można: piwonie, tulipany, bratki, hiacynty, róże, maki, irysy, goździki, lilie, bukiety polnych kwiatów, które zharmonizowane zostały w finezyjne układy. To połączenie roślin, które kwitną o różnych porach roku. Kwiaty mogą występować w obrazach jako element dekoracyjny i jako dokument botaniczny. 


Kompozycje przedstawione zostały w wazonach, w koszach, w formie girland. W obrazach dominuje różnorodność, dynamika, obfitość, dekoracyjność. Kwiatom towarzyszom niejednokrotnie owoce (winogrona, brzoskwinie, czereśnie, śliwki, granaty), owady (motyle, pszczoły, muchy, ważki, chrząszcze, koniki polne, ćmy), różnego autoramentu pajęczaki i inne zwierzątka (np. żaby, ślimaki, węże, jaszczurki, robaczki, króliki, świnki morskie, wiewiórki), ptaki (papugi) oraz przedmioty nieożywione takie jak: muszle, książki, klepsydry, czaszki, kieszonkowe zegarki. Wśród kwiatów znaleźć można gałązki malin i truskawek. Wazony są szklane, metalowe i ceramiczne. Może nim być urna, zwykły kielich do picia, kosz, czara do nalewania. Zwisające girlandy kwiatów oplatają rzeźby.

Kwiaty baroku to wspaniała książkowa pozycja dla każdego odbiorcy sztuki. Dekoracyjność, przepych, teatralność, dokładność, realizm, zauważalna rola kolorów i światła to cechy barokowych obrazów, które nastawione zostały na przekaz treści. Obrazy nabierają niepowtarzalnej głębi. Bardzo polecam (dla siebie jak i na prezent).



Maciej Sadowski, Kwiaty baroku, wydawnictwo Arkady, wydanie 2018, okładka twarda z obwolutą, stron 256, format: 22 cm x 28 cm. 

21 września 2014

Jessie Burton, Miniaturzystka.



Holandia, Amsterdam, II połowa XVII wieku, a jeszcze dokładniej połowa października 1686 – pierwsza połowa stycznia 1687 roku. To w tym czasie, bowiem Jessie Burton umieściła fabułę swojej debiutanckiej powieści. Pewnego październikowego dnia do Amsterdamu przybywa osiemnastoletnia Petronella Oortman. Zaledwie miesiąc wcześniej poślubiła amsterdamskiego kupca i zgodnie z umową teraz pojawia się przed drzwiami jego domu. Zamiast wyczekiwanego męża w holu domu zjawia się jego siostra, chłodna i stanowcza Marin. Kiedy natomiast po podróży w domu zjawia się Johannes Brandt, spotkanie młodych małżonków jest znacznie chłodniejsze niż oczekiwała Nella. Dziewczyna pouczona przez matkę, jakie są powinności żony i czego powinna spodziewać się ze strony męża, gotowa jest na spełnienie obowiązku małżeńskiego. Mąż jednak nie nadchodzi, co więcej nie zjawia się u niej w sypialni przez kolejne noce, a jego zachowanie daleko odbiega od tego, na jaki Nella była przygotowana. 

Pierwsze dni w nowym domu, są dla Nelli trudne. Mimo tego, że dziewczyna zostaje żoną Brandta, realną władzę w domu sprawuje Marin. To ona przegląda księgi rachunkowe i troszczy się o interesy brata. Początkowo sceptycznie na nowa żonę pana domu zapatrują się również ciemnoskóry Otto i Cornelia, służący, których jednak zachowanie bardzo zaskakuje Nellę. Wkrótce Johannes w prezencie ślubnym podaruje Nelli miniaturowy domek, właściwie zmniejszoną replikę kupieckiego domu, w którym dane było jej zamieszkać. Nella listownie zatrudnia miniaturzystę, rzemieślnika, który ma za zadanie wykonać miniaturowe rzeczy do domku. Tylko, że wraz z zamówionymi towarami, miniaturzysta dołącza jeszcze kilka mebli, które są odwzorowaniem istniejących mebli w domu Johannesa. Potem przysłane zostaną figurki mieszkańców domu i ludzi, z którymi Nella miała styczność. Dziewczyna powoli zaczyna zdawać sobie sprawę, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Miniaturzysta ostrzega przed nieuchronnymi wydarzeniami z przyszłości. W dodatku zaniepokojona jest dziwnym i obezwładniającym ją zachowaniem nieznajomej kobiety spotykanej na ulicy. Wszystko to zaczyna wpływać na życie młodej mężatki i deprymować jej zachowania.

Co tak naprawdę kryje i dzieje się za drzwiami kupieckiego wytwornego domu? Wydaje się, że Jessie Burton świadomie nie używa tu słowa „tajemnice”, a Nella wielokrotnie wypowiada słowa „kłamstwa”. Dziewczyna szybko musi dorosnąć, przeistoczyć się z dziecka w kobietę (wielokrotnie podkreśla, że nie jest już dzieckiem), udźwignąć ciężar wydarzeń, jaki ją czeka. Musi też zrewidować swoje poglądy względem tego, co jej wpajano od dzieciństwa i co słyszała na kazaniach w kalwińskim kościele. 

Jessie Burton przenosi czytelnika do siedemnastowiecznego Amsterdamu, miasta kupców, giełdy, gdzie chodziło o to, aby kupować i sprzedawać z zyskiem. Podatny grunt w Holandii spotkała reformacja. Bogatym i uprzywilejowanym szczególnie przypadł do gustu kalwinizm sankcjonujący bogacenie się i osiąganie zysku z prowizji. Według surowych zasad żyje Marin, ale co tak naprawdę kryje jej maska? 

domek Petronelli Oortman, ok. 1686-ok.1710, twórca nieznany (wood, h 255.0cm × w 190cm × d 78cm)

Warto wspomnieć, że wówczas Holandia wchodziła w skład Republiki Zjednoczonych Prowincji istniejącej w latach 1579 – 1795 (składała się również z Zelandii, Fryzji, Utrechtu, Geldrii, Overijsel i Groningen). Mimo licznych wojen prowadzonych z Anglią, wiek XVII w historii Holandii określany jest złotym wiekiem. Kupcy rozpoczęli działalność kolonialną tworząc dwie spółki akcyjne: Zjednoczoną Kompanię Wschodnioindyjskiej (Verenigde Oost-Indische Compagnie – VOC) oraz Kompanię Zachodnioindyjską (West-Indische Compagnie – WIC). Do VOC należał Johannes Brandt. Zarówno bogaci jak i ubodzy fundowali sobie liczne obrazy, przedstawiające życie codzienne, widok okolicy i martwą naturę, której Nella nie znosiła. W aneksach Jessie Burton podaje, że bogaty kupiec, tak jak Johannes, zarabiał w granicach 40 tysięcy guldenów rocznie. Zupełną ciekawostką dla czytelnika, oprócz słowniczka, jest aneks podający wydatki domowe zamożnego Amsterdamczyka pod koniec XVII wieku. Przykładowo pejzażyk albo scenka z Biblii kosztowała jakieś 4 guldeny, suknia z adamaszku – 95 guldenów, domek dla lalek wyposażony w meble – około 10 tysięcy guldenów. 

Mimo, że liczba bohaterów jest niewielka, a miejsca akcji wybrane są ze szczególną dokładnością, autorka powieści potrafiła zainteresować czytelnika. Pisze surowym, powściągliwym językiem, pełnym mądrych wykładni. Cała opowieść przekazana jest zresztą w czasie teraźniejszym.

Amsterdam był w XVII wieku miastem rozwiniętym, a mimo tłumów jego mieszkańców, bohaterowie Burton świecą najjaśniej. Autorka starała się z wiernym odwzorowaniem przekazać atmosferę ówczesnego miasta, ubiory i wystrój wewnętrzny domów. I najciekawsze: Petronella Oortman (1656-1716) istniała i rzeczywiście była żoną amsterdamskiego kupca Johannesa Brandta, a przede wszystkim miała domek dla lalek, bogato zdobiony i umeblowany, który przechowywany jest obecnie w Rijksmuseum (powstał ok. 1687 -1710). Zachęcam jak najbardziej do lektury powieści, tym bardziej, że to odmienna lektura od tych, do których jesteśmy przyzwyczajeni.
 


Jessie Burton, Miniaturzystka, Wydawnictwo Literackie, wydanie 2014, przekład Anna Sak,  okładka miękka ze skrzydełkami, stron 464. PREMIERA 6 LISTOPADA

Jessie Burton - jej debiutancka powieść – Miniaturzystka – była najbardziej rozchwytywanym tytułem podczas Targów Książki we Frankfurcie. Ukazuje się w 30 krajach. Jessie, która jest absolwentką Oxford University, pisała ją potajemnie, ukrywając ten fakt przed rodziną i znajomymi... Pracowała jako aktorka i menedżerka w londyńskim City, a po pracy zasiadała do pisania.