21 lutego 2013

Kazimierz Sowa, Moje syberyjskie podróże.

Moje syberyjskie podróże to książka napisana przez pasjonata i duchownego z powołania. Kazimierz Sowa już na początku tłumaczy, dlaczego szczególnie zainteresował się obszarem Syberii i jego historią. Na początku zbierał jedynie materiały do pracy magisterskiej, czytał pamiętniki dziewiętnastowiecznych zesłańców i podróżników, śledził na mapach szlaki podroży zesłańców, ślady obecności duchownych i ich działalności, a potem zainteresowanie przerodziło się w pasję. Co jest niezwykłego w Syberii? Tu 20 stopni mrozu to nie zima, sto kilometrów nie odległość, a wódka nie alkohol. 

Na wyprawę Kazimierz Sowa wyruszył w roku 2009. Odwiedził przemysłowy Kuzbas, Tomsk, syberyjski Białystok, Wierszynę, Tobolsk, Nowosibirsk, Irkuck, dociera nad Bajkał. Opisuje siedziby NKWD, odwiedza cerkwie i kościoły, klasztor w Mogoczinie, cmentarze, muzea, przytacza zasłyszane opowieści, przeprowadzone rozmowy. Wzruszają szczególnie wspominane rozmowy z ludźmi starszymi, którzy mówią po polsku.  Przytacza losy życia osób, które wpisały się w historię okolicznych terenów. Tak jak Magdalena Myczko, która przez całe swoje dorośle życie, po zamordowaniu miejscowego księdza, chrzciła ludzi, uczyła modlitw i pieśni, organizowała chrześcijańskie pogrzeby. Opowiada, co przetrwało z sowieckich czasów do XXI wieku. A kiedy w latach 90. XX wieku w Wierszynie pojawili się księża, uznała, że jej rola została wypełniona. Zmarła w 1998 roku w wieku 97 lat. 

Autor przybliża również czytelnikowi zwyczaje, obyczaje i tradycje, jakie ukształtowały się wśród mieszkańców Syberii na podłożu mieszanki kulturowej i narodowościowej. Modne jest wygrzewanie się w rosyjskiej bani, na porządku dziennym picie wódki i różnego typu wynalazków na spirytusie w dużych ilościach i organizowanie polowań na niedźwiedzie, które wypchane można zobaczyć prawie w każdej knajpie. Kazimierz Sowa opisuje także swoje wrażenia związane z podróżą koleją transsyberyjską. Opowiada o buriackim lamaizmie i buddyzmie. 

To książka powstała na bazie kilku podróży do Rosji, które Kazimierz Sowa odbył z przyjaciółmi. Napisana jest żywym, przystępnym językiem i wzbogacona bogatym zbiorem fotografii z prywatnego archiwum. To dobra i ciekawa lektura.

 
Kazimierz Sowa, Moje syberyjskie podróże, wydawnictwo Świat Książki, styczeń 2013, oprawa miękka ze skrzydełkami, stron 304.

20 lutego 2013

Barbara O'Neal, Recepta na miłość.


Recepta na miłość nie jest absolutnie kolejnym poradnikiem z podanymi w punktach wskazówkami jak żyć i jak kochać, aby być szczęśliwym. To powieść autorstwa amerykanki Barbary O’Neal, która jest pełna ciepła i przynosi ze sobą zapach chleba. Nie, nie pomyliłam się, bo czytając powieść tak sugestywnie i plastycznie opisana jest praca w piekarni, że zapach jest niemal wyczuwalny.
 
Barbara O’Neal opowiada historię Ramony Gallagher i jej rodziny. Ramona to kobieta czterdziestoletnia, która odziedziczywszy po babci dom i mając żyłkę do prowadzenia przedsiębiorstwa wskutek zarządzania wcześniej rodzinnym biznesem, postanowiła w końcu na własny rachunek otworzyć piekarnię. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie postawa reszty rodziny, która nie popierała decyzji Ramony. W dodatku stary dom ciągle potrzebował remontów, a karta kredytowa naszej bohaterki była już solidnie obciążona. Owe kłopoty finansowe nie są jednak najważniejsze w życiu Ramony. Właśnie jej córka Sofia będąca w siódmym miesiącu ciąży, dowiedziała się, że mąż Oskar został ciężko poparzony na misji wojskowej w Afganistanie i obecnie przebywa w szpitalu w Niemczech. Sofia wyjeżdża ze Stanów Zjednoczonych, a na jej prośbę Ramona sprowadza do siebie córkę Oskara z pierwszego małżeństwa, nastolatkę Katie. Jej matka została, bowiem aresztowana. Ramona jest pełna obaw, czy sama zdoła nawiązać kontakt z Katie i czy pokona piętrzące się trudności finansowe. Przekonuje jednak czytelnika, że:

Dla mnie jak zawsze ratunkiem jest chleb. Zawdzięczam mu życie, już nieraz wybawił mnie z opresji. (s.102)

To przede wszystkim powieść o życiu, ale tym prawdziwym z kłopotami, rodzinnymi niesnaskami, nietrwałymi związkami, finansowymi problemami i tym, w którym występują wypadki, nieszczęścia, choroby, stres. Być może, dlatego powieść Barbary O’Neal staje się bliska zwykłemu czytelnikowi. Autorka nie koloryzuje, nie stara się ubarwić historii, ale przedstawia ją w taki sposób, aby była jak najbardziej wiarygodna. Tak jak w życiu chcemy, aby wszystkie nasze kłopoty się skończyły, tak życzymy tego Ramonie i jej bliskim. 

To ciepła, mądra, wzruszająca książka, w której mamy do czynienia z kilkoma narratorami. Jednym z nich jest oczywiście Ramona, która przedstawia wydarzenia ze swojej perspektywy, drugi narrator opowiada nam o poczynaniach Katie, trzeci z kolei to Sofia, która zapisuje swoje doświadczenia w dzienniku. Znajdziemy też tu wskazówki, tradycje i przepisy dotyczące wypieków chleba.

Nie ma tu pospiesznego tempa. To powieść o zwykłych ludziach i codziennym życiu w małym miasteczku. Historia zabarwiona jest emocjami i wtedy, kiedy trzeba humorem. To opowieść o dobrym przesłaniu, opowiadającej o tym, że w życiu ciągle mamy kolejne szanse dane nam do wykorzystania. Chodzi jedynie o to, aby ich nie przegapić i odpowiednio wykorzystać. Lektura na poprawę nastroju.


Barbara O'Neal, Recepta na miłość, wydawnictwo Literackie, przełożyła Agnieszka Kuc, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 528.

Barbara O'Neal - w kulinarnym świecie zakochała się jako piętnastolatka, gdy podjęła pracę w greckiej kawiarni. Zanim wydała swą pierwszą powieść, spędziła ponad dekadę w różnych restauracjach i kawiarniach.
Jest autorką poczytnych powieści dla kobiet, w których warstwę obyczajową uzupełniają liczne akcenty kulinarne. Rodzina, zwierzęta i kuchnia – oto dom, w którym czujemy się jak u siebie.
Jest laureatką Colorado Books Award oraz nagrody RITA. Tę ostatnią zdobyła aż sześciokrotnie. Jej książki zostały przetłumaczone na wiele języków i ukazały się w Ameryce, Australii i Europie. Uwielbia psy, koty i górskie wycieczki. Jej pasją są podróże i fotografowanie. Mieszka w Colorado Springs.

19 lutego 2013

Johann Joachim Winckelmann, Dzieje sztuki starożytnej.

Johann Joachim Winckelmann (1717-1768) rozpoczął pisać Dzieje sztuki starożytnej w roku 1759, kiedy to powstał tekst opisujący Torsa Belwederskiego. Cale dzieło ukazało się pod koniec 1763 roku, ale już z datą wydania 1764. Dzieli się na dwie części: pierwsza poświęcona jest badaniu sztuki „ze względu na jej istotę” i drugą przedstawiającą przemiany twórczości artystycznej w Grecji i Rzymie „ rozpatrywane z uwzględnieniem zewnętrznych okoliczności historycznych”. W części pierwszej autor przedstawił dzieje sztuki między innymi Egipcjan, Fenicjan, Persów, Greków i Rzymian. W części drugiej zajął się bliżej analizą sztuki greckiej. 

Winckelmann uznawał sztukę starożytną za wzór idealny. Wielbił sztukę grecka za szlachetna prostotę i spokojną jedność. Przyjmował także cykliczny charakter rozwoju sztuki, ale odchodził od koncepcji biograficznej poszczególnych artystów. Widział analogię między starożytnym a nowożytnym światem sztuki. Ideału poszukiwał nie w naśladownictwie natury, a w wyrażeniu piękna absolutnego. W starożytności Winckelmann wyróżnia cztery tradycje rzeźby, które w kategorii sztuki antycznej budziły jego największe zainteresowanie – egipską, etruską, grecką i rzymską. Przy czym Winckelmann dokonał analizy dzieł powszechnie znanych takich jak Grupa Laokoona, Wenus medycejska, Wenus kapitolińska, Grupa Niobidów, Apollo belwederski czy Torso belwederskie, ale także wprowadził nieznane przykłady z zakresu numizmatyki, gliptyki i rzeźby. W badaniach stosował metodę komparatystyczną czyli dla datowania rzeźb monumentalnych analizował elementy stylu monet antycznych, które były opatrzone datą lub wizerunkiem panującego władcy.  

Winckelmann powiązał badania antykwaryczne i krytykę artystyczną, znawstwo i teorię sztuki. W pracy swej Winckelmann zwrócił uwagę na analizę dzieła sztuki -badając zarówno od strony jego formy i materiału, wprowadził pojęcie stylu. U Winckelmanna pojęcie stylu objawiało się, jako wyraz całościowo pojętej kultury, w której odzwierciedla się między innymi klimat, gospodarka, ustrój, religia i życie duchowe danego ludu. Zaproponował podział sztuki antycznej na cztery okresy rozwojowe: antyczny - przed Fidiaszem, przed V wiekiem p.n.e., wzniosły - obejmujący działalność Fidiasza i jemu współczesnych, połowa V wieku p.n.e., piękny - od działalności Praksytelesa do Lizypa i Apellesa, a więc IV w. p.n.e., naśladujący - do końca starożytności.

Co prawda Winckelmann popełnił w swoim dziele szereg pomyłek, nie mógł przykładowo odróżnić kopii rzymskiej od greckiego oryginału, ale działalność Winckelmanna miała niewątpliwie charakter pionierski, bowiem dał on podwaliny pod badania naukowe i zapoczątkował wytworzenie metod badawczych  archeologii i historii sztuki.



Johann Joachim Winckelmann, Dzieje sztuki starożytnej, wydawnictwo Universitas, tłumaczenie Tadeusz Zatorski, seria: Klasycy teorii i historii sztuki, pod redakcją Wojciech Bałus, oprawa miękka ze skrzydełkami, stron 400.