
Zwykle się pilnuję. Zwykle czytam jedynie do północy. Zwykle, bowiem wstaję
między 5.30 a 6.00. Tej nocy, kiedy sięgnęłam po książkę, Kiedy byłeś mój moje postanowienia na nic się
zdały i zanim się obejrzałam na zegarku było blisko godziny czwartej. Nie
mogłam spokojnie odłożyć książkę, dopóki nie dobrnęłam do ostatniej strony. To,
bowiem powieść, która wyzwala emocje i porusza w jakiś sposób duszę za sprawą
niezwykle plastycznego, niemal poetyckiego stylu, w jakim została napisana. A
nic przecież na to z początku nie wskazywało. Do książki byłam sceptycznie nastawiona.
Zaintrygowała mnie jednak wówczas wiadomość, że prawa do ekranizacji powieści
Serle już zostały sprzedane, a główną rolę w filmie ma zagrać Keira Knightley. A ona ostatnio nie
przyjmuje banalnych kreacji.
Co prawda moje zafascynowanie twórczością
Szekspira zaczęło się w nastoletnich latach od Hamleta, po pamiętnym
przedstawieniu w latach 90. w warszawskim Teatrze Dramatycznym z Mariuszem
Bonaszewskim w roli głównej (mam jeszcze nawet bilet), to jednak do Romea i
Julii mam wielki sentyment i zapewne, gdybym była w tym okresie
nieszczęśliwie zakochana, to ten utwór byłby na pierwszym miejscu. Gdy
otworzyłam mój egzemplarz Romea i Julii, znalazłam w nim płatki róż i
liczne podkreślenia, czasami daty, jakie zwykłam robić i wpisywać na
marginesach. To właśnie na tym utworze Szekspira wzorowała się Rebecca Serle
pisząc swoją pierwszą powieść. Tyle, że miłosna historia przeniesiona do współczesności
została ukazana z perspektywy Rosaline. Czy pamiętacie z Szekspira, kim była?
To w niej Romeo kochał się rozpaczliwie zanim nie poznał Julii i to dla niej
udał się na organizowany bal przez swojego wroga.

Rosaline od dzieciństwa przyjaźni się z sąsiadem Robem. Rozpoczyna się
właśnie nowy rok szkolny, dla nich i ich przyjaciół to ostatnia czwarta klasa liceum
w amerykańskim systemie szkolnictwa. Rose i Rob marzą o przyjęciu na
Uniwersytet Stanforda. Nie widzieli się całe wakacje, a ostatnie spotkanie z
Robem było dla dziewczyny niezwykle wymowne. Rosaline boi się jednak spełnienia
marzeń, postanawia trzymać się przysłowiowej ziemi, mimo, że jej dwie
przyjaciółki: Charlie i Olivia, są pewne w swoich interpretacjach i
przepowiadają, że w tym roku na pewno prawdziwa miłość w końcu wybuchnie między
kumplami. Zdawałoby się, że mają rację, bo jeszcze tego samego dnia Rosaline i
Rob spędzają razem wieczór, ale w zupełnie inny sposób niż to było niegdyś. Wydawać
by się mogło, że Rose jest szczęśliwa, gdy do miasteczka wraca brat jej taty z
żoną i piękną acz kapryśną córką Juliet i to w dniu, gdy w szkole ma się odbyć
jesienna zabawa. Jeżeli pamiętacie Romea
i Julię to być może domyślicie się, co się stanie. W dodatku rodziców
Rosaline i Roba oraz kuzynki Juliet łączy jakaś tajemnica. Rosaline będzie
załamana, ale oprócz przyjaciółek przy jej boku pojawi się Len, którego zawsze
uważała za nieprzyjemnego obiboka.

Pewnie myślicie, że książka, w której bohaterami w głównej mierze są
nastolatkowe, ma szybkie tempo. Na szczęście tak nie jest, a to za sprawą
narracji prowadzonej przez Rosaline i tego, że pozwala poznać swoje myśli,
rozważania i swoje postrzeganie wydarzeń. W takim wydaniu powieść, staje się wspaniałą
opowieścią o miłości, w której znajdziemy mądre słowa i która momentami może czytelnika
wzruszyć do łez. To bardzo dobra powieść o pierwszej, ale kruchej miłości. Co
więcej Serle pisze w tak zachęcający sposób, że czytelnik pragnie jeszcze raz
przeczytać Romea i Julię Szekspira. To
wielka zaleta tej lektury, do której znakomicie pasuje mi poniższy fragment.

To książka dla duszy, w której tlą się romantyczne iskierki i która
przeżywa rozpacz niespełnionej miłości. Nie napiszę jednak, że jest to
wyłącznie jedynie książka dla nastolatków, bo tak jak Romea i Julię czytać można w każdym wieku, tak przekaz powieści Kiedy byłeś mój może mieć wymiar
ponadczasowy, bo jak powiedział jeden z bohaterów książki: To, że czasem nie można czegoś zobaczyć, nie znaczy, że tego nie ma.
Romeo i Julia we fragm. w przekładzie Barańczaka.
Rebecca Serle,
Kiedy byłeś mój,
Wydawnictwo Literackie,
marzec 2013, tłumaczenie Hanna Pasierska, oprawa miękka ze skrzydełkami, stron 320.
STRONA AUTORKI
Rebecca Serle jest pełnoetatową pisarką, co oznacza, że do pracy ubiera się w piżamę.
Ukończyła Uniwersytet Południowej Kalifornii, studiowała też na Wydziale
Sztuk Pięknych w The New School w Nowym Jorku. (Woli Nowy Jork od Los
Angeles, ale nie mówcie tego nikomu). Uwielbia lśniące włosy, kawę, jogę
i symulowanie, że jest Brytyjką. Przeżyła zawód miłosny, który na
szczęście nie skończył się źle, między innymi dlatego, że swoje
doświadczenie przelała na karty książki. Kiedy byłeś mój to jej pierwsza powieść.
Dlaczego
postanowiłaś na nowo opowiedzieć historię Romea i Julii?
Wpadłam
do mojej najlepszej przyjaciółki tuż po ciężkim rozstaniu z ówczesnym
chłopakiem. Oglądałyśmy film i nagle rozmowa zeszła na Romea i Julię. Jedna z
nas rzekła „Co właściwie stało się z Rosaline?” Od razu wiedziałam, że to moja
historia, którą chcę opowiedzieć. Czułam się dokładnie jak ta dziewczyna, którą
porzucono.
W książce
Kiedy byłeś mój proponujesz współczesną wersję najsłynniejszej historii
miłosnej świata. W których momentach „zgadzasz” się z Szekspirem, a w których z
nim „polemizujesz”?
Często
powtarzam, że w mojej książce zostały odwzorowane losy Romea i Julii –
ale to nie są identyczne historie. Kiedy patrzymy na wydarzenia przez pryzmat
innego bohatera nagle wszystko się zmienia i to jest piękne. Myślę, że tematyka
pozostaje ta sama – los, przeznaczenie, wolna wola. Jak wiele od nas zależy, a
ile rzeczy jest z góry przesądzonych? Myślę, że to największa zagadka ludzkiej
egzystencji.
Kim była
Rosaline, porzucona dziewczyna z Verony i kim jest Rosie, nastolatka z USA?
To jest
interesujące, ale w sztuce Szekspira prawie wcale nie mówi się o Rosaline.
Szczerze, nie mam pojęcia kim ona była! Tym bardziej czułam się więc
podekscytowana faktem, że mogę z niej uczynić bohaterkę – bez żadnych
ograniczeń, według własnych upodobań. W szkole średniej byłam całkiem taka jak
Rosie – trochę nieśmiała i skrępowana. Ona też wielu rzeczy się domyśla, ale na
razie tylko domyśla.
Dlaczego
Rob, w odróżnieniu od Julii i Rosie, nosi imię odmienne od swojego prototypu z
dramatu Szekspira?
Z
początku książka miała przede wszystkim opowiadać o relacji między Julią i
Rosaline. Pod wieloma względami wciąż jest to główny temat powieści. Romeem
mógłby zostać ktokolwiek, naprawdę. To zwykły chłopak. Myślę, że w tym tkwi
sedno. To nie jest Romeo. Romeo nawet nie był Romeem. Ten romantyczny wzorzec
nie istnieje.
Jak
myślisz, dlaczego Romeo (i Rob) wybrali Julię?
To wielka
zagadka dramatu Szekspira, na którą nikt jeszcze nie znalazł odpowiedzi.
Dlaczego Romeo wybrał właśnie Julię? Tego nie sposób wyjaśnić. Owszem, Julia
była piękna i urocza, ale przecież młodzieńcza miłość i pożądanie są
nieprzewidywalne. Myślę, że Szekspir w gruncie rzeczy mówi nam, że takiej
miłości nie da się zrozumieć. Ona po prostu jest. Nie sądzę, że Romeo umiałby
ją uzasadnić. Serce rządzi się swoimi prawami.
Rosie ma
złamane serce. Jaką radę dałabyś wszystkim dziewczynom, które cierpią na tę
chorobę?
Zmierzenie
się z odrzuceniem jest niezwykle trudne, ale czas okazuje się tu najlepszym
lekarstwem. Ostatecznie spoglądasz wstecz i nagle rozumiesz dlaczego wszystko
ułożyło się tak a nie inaczej. W rezultacie jesteś wdzięczna losowi za takie
doświadczenie – ale w tamtej chwili nie jest to aż takie oczywiste.
Z
perpsektywy kogoś, kto ma takie doświadczenie za sobą, mogę powiedzieć tylko
tyle: to nie będzie bolało wiecznie. Pewnego dnia niebo zaczyna się
przejaśniać.
Dzięki
twojej książce na chwilę możemy zajrzeć do świata amerykańskich nastolatek. Co
zmieniło się od 1597 roku? Dlaczego człowiek wciąż potrzebuje miłości?
Wydaje mi
się, że tak naprawdę w relacjach międzyludzkich od tamtego czasu niewiele się
zmieniło. Każdy z nas chce zostać czyjąś miłością na całe życie. Jedyną i
ostateczną. Dlaczego wciąż się umawiamy ze sobą, bierzemy śluby? Oczywiście
zmieniła się obrzędowość i sposób, w jaki ludzie się spotykają. Jednak miłość
pozostaje miłością. Zawsze była i będzie.
Dlaczego
zdecydowałaś się na tak ekstremalne zakończenie?
Nie
wybierałam go, ono było już napisane! Pamiętajmy jednak, że to nie jest
historia Romea i Julii. Ich losy kończą się, ale nie kończy się historia
Rosaliny.
Dlaczego
historia Romea i Julii, a także Roba i Julii zakończyła się tragicznie? Czy to przeznaczenie, fatum, czy po prostu zły
wybór?
Nie znam
odpowiedzi na to pytanie. Czy gdyby legendarni kochankowie nie umarli, byliby
ze sobą razem aż do końca? Czy miłość między nimi rozkwitałaby czy więdła?
Musimy pamiętać, że to uczucie było niezwykle gwałtowne. Jednak rzeczy toczą
się swoim torem i widocznie stoi za tym jakaś przyczyna.
Czy
wierzysz w przeznaczenie?
Wierzę w
dialog między przeznaczeniem a wolnym wyborem. Myślę, że nie zawsze możemy
zadecydować o tym, co się nam przydarza (kogo spotykamy, jak rozwija się nasza
historia miłosna), ale możemy wpłynąć na to, jaka jest nasza reakcja. Życie nie
zawsze jest perfekcyjne, ale jeśli zaakceptujemy swoją własną drogę i będziemy
dążyć do celu, być może wylądujemy dokładnie tam, gdzie byśmy chcieli być.
źródło: materiały prasowe Wydawnictwa Literackiego