Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Philippa Gregory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Philippa Gregory. Pokaż wszystkie posty

6 sierpnia 2013

Philippa Gregory, David Baldwin, Michael Jones, Kobiety Wojny Dwu Róż: księżna, królowa i królowa matka.


Dość sceptycznie, ale i z ciekawością podchodziłam do tytułu Kobiety Wojny Dwu Róż. Być może dlatego, że na polskiej okładce książki, pierwsze miejsce zajmuje imię i nazwisko Philippy Gregory. No cóż, to właśnie ona była pomysłodawczynią powstania tej książki, ale przede wszystkim ona jest Autorką powieści historycznych o kobietach, o których traktuje wspomniana pozycja. Chodzi tu o powieści: Władczyni rzek, Czerwona królowa, Biała królowa. Co prawda Autorka ukończyła historię na uniwersytecie Sussex i uzyskała stopień doktorski z literatury XVIII-wiecznej na Uniwersytecie w Edynburgu, ale znana jest głównie, jako Autorka powieści historycznej, a nie prac naukowych. Wychodząc naprzeciw prośbom rzeszy czytelników, pragnących wiedzieć w jakiej mierze fabuła powieści jest zgodna z historią, Autorka zwróciła się do Dawida Baldwina (autora Elizabeth Woodville: Mother of the Princes in the Tower) i Michaela Jonesa (autora The King’s Mother: lady Margaret Beaufort, Countess of Richmond and Derby) z propozycją powstania książki stricte historycznej. Każde z nich jest, bowiem Autorem krótkiego biograficznego eseju, odpowiednio: Philippa Gregory o Jakobinie diuszesie Bedfordu, David Baldwin o Elżbiecie Woodville, a Michael Jones o Małgorzacie Beaufort.

Podobało mi się, że Philippa Gregory w rozwiniętym wstępie poruszyła różnice, jakie wstępują między historią a fikcją oraz czynniki, jakim kieruje się autor powieści historycznej i autor pracy naukowej. Wielką zaletą też tego wstępu jest zwrócenie uwagi na pomijanie losów kobiet na kartach historii, nawet, gdy osiągały sukcesy w domenie publicznej czy politycznej. Owe trzy kobiety, o których jest w pozycji mowa, były jednostki silnymi, indywidualnymi, które brały niejednokrotnie sprawy w swoje ręce, a kierując się dobrem najbliższych spiskowały kosztem zaryzykowania utracenia własnej pozycji.

Godna podziwu jest życie Jakobiny Luksemburskiej (1415/16 – 1472), która po śmierci pierwszego męża z rodu Lancasterów, wyszła za mąż z miłości za Ryszarda Woodville, nie biorąc pod uwagę jego niższy status społeczny. Była matką czternaściorga dzieci (o ile nie więcej), oskarżana była o stosowanie magii i czarów, była dwórką Małgorzaty Andegaweńskiej, a potem pierwszą damą na dworze swojej córki Elżbiety Woodville (1437/38 -1492). Ta ostatnia poślubiła Johna Greya będąc prawdopodobnie trzynastoletnią czy czternastoletnią dziewczynką. Oczywiście było to małżeństwo wcześniej ułożone. Została młoda wdową z dwoma synami, gdy jej mąż zginął w bitwie pod Saint Albans. Wróciła z synami do rodzinnego domu i tam przy jednej z okazji poznała Edwarda IV. A potem wypadki potoczyły się bardzo szybko, namiętność króla doprowadziła do zawarcia sekretnego ślubu z Elżbietą, do którego przyznała się w parę miesięcy potem. Elżbieta była koronowana na królową, urodziła Edwardowi dziesięcioro dzieci i była mu towarzyszką w sprawowaniu władzy. Oczywiście przy tym musiała borykać się z wieloma przeciwnymi jej osobami, jak hrabią Warwickiem, braćmi Edwarda – księciem Jerzym diukiem Clarence i Ryszardem (późniejszym Ryszardem III), czy potem Henrykiem VII Tudorem, który poprzez małżeństwo z jej córką też Elżbietą był jej zięciem. Elżbieta Woodville przeżyła jednak nie mało: spiski, knowania, konszachty, niejednokrotnie musiała uciekać z dziećmi i pomieszkiwać miesiącami w sanktuarium opactwa westminsterskiego, nie wiadomo też, czy wiedziała, co naprawdę się stało z jej dwoma synami (książętami z Tower). Zmarła będąc osobą ubogą, a jej pogrzeb odbywał się pod osłoną nocy. 

Losy Małgorzaty Beaufort (1443-1509) również nie są do pozazdroszczenia. Wyobraźcie sobie, że w wieku dwunastu lat wyszła za mąż, a rok później została matką. Jej mąż Edmund Tudor postanowił nie czekać ze skonsumowaniem małżeństwa do czasu jak będzie starsza. Jak podkreśla Autor eseju, prawdopodobnie chodziło o prawo zwyczajowe Anglii sprowadzające się do tego, że o ile Małgorzata wydałaby na świat potomka, Edmund korzystałby z zysków z jej ziem, bez względu na przyszły los matki i dziecka. Niemniej Edmund zmarł, gdy Małgorzata była w szóstym miesiącu ciąży (miała jeszcze dwóch mężów: Henryka Stafforda i Tomasza Stanleya). Oddała się wówczas pod opiekę szwagra Jaspera Tudora, a na zamku Pembroke urodziła syna, przyszłego Henryka VII. Celem życia Małgorzaty Beaufort było doprowadzenie do tego, aby jej syn został królem. Mimo, że należała do osób bardzo religijnych, to walczyła zaciekle nie trzymając się moralnych zasad, biorąc udział w spiskach, zmieniając strony, aby w końcu radować się osiągnięciami syna i trwać przy jego boku.

Książka jest stricte historyczna. Każdy esej, wliczając w to i wstęp, zaopatrzony został osobno w spis bibliograficzny z podziałem na źródła i literaturę (oczywiście w języku angielskim) oraz tablicę genealogiczną danej postaci. Zrezygnowano jednak z przypisów. Na początku książki umieszczona została mapka i tabela związana z miejscami bitew Wojny Dwu Róż, a na końcu znajduje się również indeks, a w całej pozycji rozmieszczono ilustracje. W ogóle książka została wydana w starannej oprawie graficznej i co najważniejsze kartki są szyte. 

Jest to na pewno lektura, która rozjaśni czytelnikom nieco wydarzenia opisywane w powieściach  Philippy Gregory wchodzących w skład cyklu Wojny Dwu Róż. Moim zdaniem pozycja ta stanowi znakomite wprowadzenie do tychże książek, których nawiasem mówiąc sama jeszcze nie czytałam. Nie zapominajmy również o serialu The White Queen. Jak najbardziej warto. 


Philippa Gregory, David Baldwin, Michael Jones, Kobiety Wojny Dwu Róż: księżna, królowa i królowa matka, wydawnictwo Książnica, wydanie 2013, tłumaczenie: Urszula Gardner, seria: Wojna Dwu Róż, oprawa twarda, stron 304.

27 kwietnia 2013

Philippa Gregory, Odmieniec.

Nie wiem, dlaczego na różnego typu portalach, książka uchodzi za tą z gatunku fantastycznych. Jak dla mnie nie ma tu nic z tych nadnaturalnych rzeczy, choć powieść autorstwa Philippy Gregory to oczywiście fikcja. Dla mnie jest to powieść historyczna, co więcej jak najbardziej ukazująca tło obyczajowe, kulturowe i historyczne epoki średniowiecza. Nic w tym dziwnego, bowiem Philippa Gregory wykształcenia jest historykiem.

Odmieniec to pierwszy tom nowego cyklu stworzonego przez panią Gregory, który adresowany jest do młodego czytelnika, acz tych starszych również wielce usatysfakcjonuje. Jest rok 1453 czyli rok, w którym wojska Imperium Osmańskiego zajmują Konstantynopol (w roli stolicy miasto występuje do 1922 roku). Wydarzenie ma miejsce pod koniec maja, a początek akcji powieści rozpoczyna się w czerwcu i w dodatku w Rzymie. To stąd przebywający od jedenastego roku życia młody Luca Vero zostaje pewnej nocy zabrany przed oblicze inkwizytora. Inteligentny, oczytany i znający się na rachunkach młodzieniec został, bowiem oskarżony przez swego opata o herezje. Luca tłumaczy się ze swego postępku inkwizytorowi, acz nie wie jeszcze, że ten specjalnie go wybrał, aby służył zakonowi bezpośrednio poddanemu papieżowi. Dowiaduje się, że jego misją będzie sprawdzać niepokoje, wszelkie niewyjaśnione zagadki związane z czarnoksięstwem i wszelkie oznaki mówiące o działalności szatana na ziemi. Zdaniem inkwizytora koniec świata jest bliski. Luca z jednej strony z radością opuszcza klasztor, z drugiej lęka się wyzwań, jakie stoją przed nim. Teraz sam zostaje inkwizytorem, a w jego podróży towarzyszą mu giermek Freize oraz skryba brat Piotr. Po miesiącach nauki Luca dostaje pierwsze zadanie: musi dowiedzieć się, co tak naprawdę dzieje się w klasztorze na ziemiach pana Lucretill. To tam Luca i jego towarzysze poznają Izoldę i Iszrak. 

Jestem pozytywnie i mile zaskoczona. Autorka, bowiem w mądry sposób przekazuje czytelnikowi wiedzę o końcu średniowiecznego świata pełnego lęków, strachu przed nieznanym, zabobonami i braku podstawowej wiedzy. Z tego względu ludzie łatwo dawali wiarę przesądom. Z drugiej strony pokazuje, że obok ludzi głęboko wierzących i działających w imię Boga, w Kościele byli ludzie chytrzy, nikczemni, dbający tylko o zapewnienie sobie dobrobytu i chwały. Jednocześnie  Philippa Gregory na przykładzie Izoldy ukazuje położenie ówczesnych kobiet, o których losie decydował ojciec lub brat, a potem mąż. Kobieta pozbawiona była przywilejów. Wybór był prosty: małżeństwo albo klasztor. Iszrak wychowana przez ojca Izoldy na jej towarzyszkę to z kolei heretyczka, tolerowana przez społeczeństwo, ale żyjąca poza jego nawiasem. Mimo, że wolna, przez ogół uznawana była za niewolnicę. Z kolei Luca Vero to przykład chłopca, który wcześnie został oddany przez rodziców do klasztoru, aby zdobyć wiedzę i mieć zapewniony byt. 

Philippa Gregory udowodniła, że potrafi pisać również książki niebazujące na biografiach historycznych postaci. Bohaterowie w Odmieńcu są fikcyjni, ale Zakon Ciemności stworzony został na wzór piętnastowiecznego Zakonu Smoka, który miał za zadanie bronić chrześcijańskiego świata przed najazdem osmańskich Turków.  Warto nadmienić, że Autorka stara się oddać nastrój epoki, a czytelnik w książce odnajdzie nawet plan klasztoru, o którym mowa.  Philippa Gregory pisze w sposób jasny i klarowny, nie stara się formułować dialogów na średniowieczną modłę, nie udaje, nie czuje się w tym wszystkim żadnej sztuczności, choć niektórych może nieco zdziwić, że naprowadza na rozwiązanie zagadek. Myślę jednak, że intencją Autorki było przede wszystkim ukazać owe lęki, jaki rozpanoszyły się w średniowiecznym społeczeństwie po upadku Konstantynopola. Osobiście książka podobała mi się i uwierzycie, czy nie, jest to pierwsza w ogóle książka, którą czytałam, a która wyszła spod pióra tejże Autorki. Z przyjemnością i z nieskrywaną ciekawością będę sięgać po kolejne tomy cyklu Zakon ciemności.



Philippa Gregory, Odmieniec, wydawnictwo Egmont - Literacki, seria: Zakon Ciemności, tom 1, przekład: Maciejka Mazan, wydanie 2013, oprawa miękka ze skrzydełkami, stron 288.