10 lutego 2015

Ewa Nowak, Pajączek na rowerze.

Pajączek na rowerze – brzmi trochę dziwne, prawda? Wszystko jednak staje się jasne po przeczytaniu całej książki autorstwa Ewy Nowak. To pozycja dla osób bardzo młodych, ale moim zdaniem powinna być przeczytana również przez osoby dorosłe. Pokazuje, bowiem świat widziany oczami dziecka, ale również przestrzega nas przed popełnianiem kardynalnych błędów: lekceważeniu potrzeb i oczekiwań własnej pociechy. Z drugiej strony podkreśla, że niezależnie od starszego wieku, doświadczenia, mamy prawo do podejmowania własnych decyzji i nigdy nie zaniknie możliwość wewnętrznego rozwoju, o ile sami będziemy otwarci i tego pragnęli. 


Poznajemy Olę - roztrzepaną, ruchliwą, gadatliwą, pełną niespożytej energii, uwielbiającą jazdę na rowerze, która nie przepada za szkołą i panicznie boi się pająków. Wraz z mamą i znacznie starszą, ciągle zakochaną siostrą Baśką mieszka w jednym z bloków. Od czasu do czasu wszystkie odwiedzają babcię, która po przejściu na emeryturę zaczęła w końcu korzystać z życia i z tego, co znajduje się w propozycjach miasta w aktywizacji ludzi starszych. Niedługo przed początkiem nowego oku szkolnego, mama Oli spotyka bliską koleżankę z dawnych lat. Okazuje się, że po przeprowadzce Beaty z synem, kobiety będą widziały się znacznie częściej.  Tak Ola bliżej poznaje niepozornego, spokojnego, chudego Łukasza, chłopaka, który nie tak dawno zgubił klucze. W dodatku ku niezadowoleniu dziewczynki, Łukasz nie dość, że będzie chodził z nią do klasy, to jeszcze codziennie po szkole będzie bywał u nich w domu. Ta niechciana znajomość szybko jednak przerodzi się w coś zaskakująco pozytywnego.


Rzeczywiście jest to książka o tej pierwszym, dziecięcym, jeszcze niewinnym zauroczeniu. Owa miłość bardzo mocno związana jest tu z przyjaźnią. Z drugiej strony poznajemy perypetie szkolne oraz domowe problemy wieku dziecięcego. Zarówno Ola jak i Łukasz są wykluczani z rozmów z dorosłymi. Rezolutna Ola radzi sobie jednak jak może, aby wiedzieć więcej na dany temat. Łukasz jednak tkwi w przeświadczeniu, że dorośli mówią prawdę. Wierzy, że tata nie będzie mieszkał z nimi, bo praca mu na to nie pozwala oraz że pani Iwonka pracuje z tatą. Nikt z dorosłych nie bierze odpowiedzialności i nie uświadamia chłopca o tym, co dzieje się pomiędzy rodzicami. Mamy tu też klasyczny przykład tego, jak dwoje dorosłych ludzi po rozstaniu wygłasza do dziecku niepochlebne uwagi i opinie o tej drugiej do niedawna połówce. Łukasz dowiaduje się od taty, że matka zawsze była rozmemłana, a od mamy, że ojciec zawsze nie dotrzymywał słowa. Rodzice chłopca są zaślepieni swoimi problemami, nie widzą krzywdy, jaką wyrządzają synowi. Oszukiwanie, zakłamanie, czy też niemówienie prawy swojej latorośli nie wróży jednak nigdy nic dobrego. 


To bardzo dobra powieść poruszająca w dość taktowny i wyważony sposób wiele ważnych problemów współczesnego życia. Rozwody, brak kontaktu z jednym z rodziców, nowe założenie rodziny przez jednego z nich, problemy miłosne młodego i dziecięcego wieku, prawo do ciekawego życia osób na emeryturze. Nic w tym dziwnego, bowiem autorka książki jest z wykształcenia pedagogiem terapeutą. Powieść napisana jest przystępnym językiem, ilustrowana i troszkę przypomina mi czasy mojego dzieciństwa. Moim zdaniem warto książkę przeczytać i podsunąć ją swojej latorośli.

 

Ewa Nowak, Pajączek na rowerze, wydawnictwo Literacki Egmont, wydanie 2015, oprawa miękka ze skrzydełkami, stron 216.

6 lutego 2015

Bolesław Prus, Lalka.



Nakładem wydawnictwa MG w dość solidnej oprawie graficznej ukazała się znakomita - moim zdaniem - powieść Bolesława Prusa. Nie wiem jak to wykonano, ale mimo porządnej grubości, książka wspaniale układa się w dłoni podczas czytania, co jest rzadkością. 

Czytając w szkole średniej Lalkę, z wielu problemów zawartych w niej nie zdawałam sobie sprawy, do innych miałam bardziej lekceważące podejście, a jeszcze inne zupełnie były mi nieznane.  Pamiętam tylko, że książka bardzo mi się już wówczas podobała i nie była czytana z przymusu. Po latach, gdy miałam możliwość i wielką ochotę powrócić do niej, mogę również napisać, że nie doceniałam wtedy tej powieści. Przez lata zresztą moja pamięć związana z książkową fabułą została pochłonięta przez filmowe ekranizacje. A przecież film to nie książka. 


Zdałam sobie po raz kolejny raz sprawę, że na polskiej literaturze ciąży historia Polski. Okres pod zaborami, pragnienie wolności, nadzieje wiązane z Francją, walki narodowowyzwoleńcze na ziemiach polskich i w poza nimi, to wszystko odcisnęło niezatarte piętno także na twórczości Bolesława Prusa. Rzecki uczestniczył w powstaniu węgierskim w 1848 roku, Wokulski w powstaniu styczniowym, za co został zesłany do Irkucka na Syberii. Zupełnie inny cel przyświecał Wokulskiemu, gdy w 1877 roku wyjechał do Bułgarii, gdzie wybuchł konflikt rosyjsko – turecki (1877-1878). Wówczas jest już zakochany w Izabeli Łęckiej i zdaje sobie sprawę, że aby zbliżyć się do niej, musi się wkupić w łaski sfery, z której się wywodzi. Przepustką było oczywiście posiadanie pieniędzy, bo to one od zawsze rządzą światem. Mamy też w powieści przekrój społeczeństwa polskiego końca XIX wieku. Ignaś Rzecki wywodzi się z mieszczaństwa, Staś Wokulski ze zubożałej szlachty, mamy też przedstawicieli arystokracji i ludzi żyjących na granicy ubóstwa. Prus pokazuje rownież jak hermetyczna była arystokracja. Dla niej liczyły się przede wszystkim tytuły. Bankrut, ale z tytułem! Owszem dopuszczalne było robić interesy z ludźmi z innej sfery, ale żeby z nimi już wchodzić w bliższe koligacje, to już poczytywano za ujmę i mezalians. 



Biedny ten Staś Wokulski. Awans społeczny zawdzięczał swojej pracowitości, uczciwości, rzetelności, przedsiębiorczości i pieniądzom. Niejednokrotnie podkreśla, że to dzięki Izabeli powiększył swój majątek jaki posiadał. Gdyby nie poszedł do teatru, gdyby ją nie zobaczył i gdyby się nie zakochał, to nie wyjechałby celem pomnażania tego, co już miał. Mężczyzna po 40., z odmrożonymi, czerwonymi ciągle dłońmi, niosący pomoc praktycznie każdemu, kto jej potrzebuje, nie czuje się dobrze ani w swoim sklepie ani w towarzystwie arystokracji. Jest romantykiem, idealistą i pragnie czegoś, co jest nieosiągalne, a obiekt jego westchnień nie jest taki, jakim się Stasiowi jawił. Izabela Łęcka jest rozkapryszona, pusta, wyrachowana, wychowana pod kloszem, nieznająca prawdziwego świata i przekonana o szczególnej roli arystokracji. Świadoma jest jednak, że to majątek zapewni jej dostatnie życie, daje, więc nadzieję Wokulskiemu. Oczywiście, to nie jej wina, że tak ją wychowano i takie wartości w nią wpojono. Jej postawa kojarzy się z tytułem książki, z ułudą, choć sam Prus przyznał, że zaczerpnął go z procesu sądowego o zabawkę. 



Książka o niespełnionej miłości, próbie przekraczania barier społecznych, biedzie, upokorzeniu, sentymentalna, czasami nostalgiczna. W Lalce znajdziemy również obraz ówczesnej Warszawy, życia towarzyskiego prowadzonego przez arystokrację, ale też życia przeciętnego mieszczanina czy biedaka. Prus zawarł w niej również pomysły związane z inwestycjami na terenie miasta. Pojawia się między innymi pomysł, co zrobić z bulwarami nad Wisłą i jak doprowadzić wodę, a sam Wokulski przejawia zainteresowania nauką. 



 Niesamowicie dobrze mi się czytało Lalkę Bolesława Prusa po tych minionych latach. Tak jakby jakaś kurtyna zaciemniająca fabułę powieści opadała i wszystko stało się jasne, zrozumiałe. Być może to doświadczenie, znajomość faktów, pojęć i mitów, a być może przyczyniło się do tego moje zainteresowanie epoką. Powieść z tej perspektywy jeszcze bardziej wydaje się wartościową. 



Bolesław Prus, Lalka, wydawnictwo MG, wydanie 2015, oprawa twarda, stron 864.

27 stycznia 2015

Kamil Janicki, Damy złotego wieku.


Damy złotego wieku autorstwa Kamila Janickiego to książka, która ukazała się pod koniec ubiegłego roku nakładem wydawnictwa Znak. Zainteresowałam się nią, ponieważ pozycja ta miała dość poważną reklamę, autor pojawiał się w ogólnopolskich mediach, a opinie na jej temat znalezione w sieci są niezwykle pochlebne. Rozumiem, że egzemplarze rozesłane zostały w wielkich ilościach. Rozumiem, że książka może się podobać, zwłaszcza tym, którzy wolą poznawać przeszłość w sposób prosty i tylko wówczas, gdy język nie odbiega od tego używanego na co dzień. Nie mogę jednak zrozumieć tego, że mimo pochwał nikt nie zauważył błędów, jakie pojawiły się w książce. 

Trochę zastanawiające jest to, że autor, który do tej pory specjalizował się w dwudziestoleciu międzywojennym, nagle postanowił popełnić książkę na temat osobowości XVI wieku. Być może Kamil Janicki dąży do tego, aby pisać wszystko o wszystkim, co miało miejsce w przeszłości, tak jak to się dzieje na popularnym portalu, którego jest redaktorem naczelnym. Być może autor chciał tylko zrobić wyjątek dotyczący Bony, bowiem jak dowiedziałam się z jego biogramu, jego ulubioną postacią historyczną jest właśnie ona. Zresztą obok dwudziestolecia wojennego autor wymienia średniowiecze jako ulubioną epokę. A być może poznamy odpowiedzi niebawem, ponieważ jak również dowiedziałam się z biogramu autora, jest on kierownikiem redakcji Znaku Horyzont (acz nie wiem, od kiedy), a pod tym logiem od 2012 roku wydawane są jego książki.

W Damach złotego wieku Kamila Janickiego potencjalny czytelnik przypomni sobie o historii małżeństwa Bony Sforzy z Zygmuntem Starym; poczyta o ich pożyciu małżeńskim; wychowaniu dzieci; zmieniających się charakterach i politycznych zamiarach. Obok nich, czytelnik poznaje losy żon Zygmunta Augusta: Elżbiety (pierwszej) i Katarzyny (trzeciej, acz siostry pierwszej) Habsburżankach, Barbarze z Radziwiłłów Gasztołdowej (drugiej) oraz córek Bony. Et cetera. Wszystko podane w nader ciekawy dla potencjalnego odbiorcy sposób, acz...

Niestety forma przekazu wiadomości zaproponowana przez autora nie podobała mi się. Losy i dokonania postaci zostały poddane ocenie z punktu widzenia dnia dzisiejszego. Bona Sforza to feministka, która jedynie dla własnych celów i swojej matki ambicji poślubiła nieciekawego, podstarzałego i brzydkiego polskiego władcę. W dodatku była kobietą nieszczęśliwą przez całe życie. Zygmunt Stary określany jest jako nieudacznik, a jego rola w zakresie władzy i polityki została zupełnie umniejszona.  Nie wiadomo, po co był Hołd Pruski i zdaniem autora nie przyniósł on żadnych korzyści (to nic, że Zygmunt Stary nie mógł wiedzieć, co się stanie za sto lat – wynika z tego, że to, co nastąpiło to tylko jego wina). Dowiadujemy się także, że Zygmunt August był szowinistą, próżnym i cynicznym egoistą, rozpustnym, pazernym i oczywiście jak ojciec był nieudolnym władcą. W dodatku poniżał, ignorował i upokarzał swoje dwie żony wywodzące się z Habsburgów oraz przyczynił się pośrednio do śmierci Barbary miesiącami nie pisząc do niej listów. 

Damy złotego wieku to książka powstała na bazie kompilacji, co zresztą autor sam podkreśla na końcu książki. Próżno znaleźć tu jakiekolwiek przypisy, których ewidentnie brakuje, choć spis bibliograficzny jest na końcu książki. Jednak cytaty, jakie znajdujemy w tekście nie mają żadnych podstaw źródłowych. Wygląda to tak, jakby były zaczerpnięte z krainy nigdziebądź. Styl autora jest potoczny, nazbyt swobodny niż moim zdaniem powinien nawet jak na książkę popularyzatorską. Miejscami autora ponoszą nazbyt emocje i wyobraźnia, wielokrotnie używa czasu teraźniejszego, koncentruje się na uczuciach postaci historycznych w danych momentach, a czytelnik ma wrażenie, że to powieść historyczna niż lektura popularnonaukowa. W tekście znaleźć można uogólnienia w rodzaju: kronikarze piszą, badacze uważają, historycy szacują, badacze głowią się oraz generalizacje i uproszczenia w ocenach. Kamil Janicki próbuje polemizować z autorami dostępnych opracowań, ale moim zdaniem nie do końca się to udaje. 

Chciałabym jednak zwrócić szczególną uwagę na ilustracje zamieszczone w książce i formę skonstruowania do nich podpisów. Wydaje mi się, że autor nieco zlekceważył ich jakość, bo mam wrażenie, że wiadomości często nie były sprawdzone, a po drugie mają infantylny charakter pasujący raczej do podręczników dla dzieci i młodzieży. Ogólne źródła ilustracji są podane na końcu książki. Nie wiem, czemu autor nie pokusił się o podanie stron internetowych tylko o zamieszczenie ogólnego sformułowania „domena publiczna”. 


Damy złotego wieku
Ograniczę się jedynie do najbardziej rażących błędów. Otóż autor przekonany jest, że spod pędzla Matejki ujawniła się powszechnie przyjmowana podobizna młodej Bony.  Nic to, że Matejko żył w XIX wieku, a Bona w XVI wieku. Z opisu jasno wynika, że Matejko był jasnowidzem i wiedział jak Bona wyglądała. Nic to, że zawsze pozowała Matejce Teodora z Giebułtowskich, jego żona.

fragm. książki Teodora moja miłość. Życie codzienne Matejków

I oczywiście Matejko malował Bonę w ostatnich latach jej życia. Przynajmniej tak zrozumiałam z podpisu.


Kolejny podpis, które serce moje nie może przeboleć to ten mylący nagrobek Zygmunta Augusta z nagrobkiem Zygmunta Starego. Moim zdaniem taki - nazwijmy to wypadek przy pracy - absolwentowi historii UJ w Krakowie w ogóle nie powinien się przydarzyć.

Damy złotego wieku

Dla niewtajemniczonych informuję, że na zdjęciu widnieje nagrobek Zygmunta II Augusta, którego posąg wyrzeźbił Santi Gucci w latach 1574-1575. Figura króla wzorowana była na figurze Zygmunta Starego z małymi zmianami w układzie ciała.

Bartholomeo Berecci, nagrobek Zygmunta I Starego, 1529-1531, Kaplica Zygmuntowska na Wawelu, Kraków, fot. Jakub Jagiełło. Źródło
  
Oprócz tego uważam, że przypisanie portretu kobiety tylko Leonardowi da Vinci jest błędem.  Prawdopodobnie za portret odpowiedzialny był uczeń Leonarda, Giovanni Antonio Boltraffio (1467-1516). Obraz datowany jest na lata 1498 -1502. Tak do końca nie wiadomo też kogo przedstawia. Wymieniane są dwie kobiety. Oprócz matki Bony, Izabeli Aragońskiej księżnej Mediolanu i Bari i córki króla Neapolu, wymieniana jest jeszcze Lukrecja Borgia księżna Ferrary.

Damy złotego wieku po lewej// oryginał po prawej

Książka, w której są jakiekolwiek omyłki, nie jest mimo innych jej zalet, dobrą pozycją. Może się czepiam, ale przynajmniej tak mi wpojono. Na pewno jednak spełniła swoje zadania: oprócz tego, że czytelnicy wrócili do minionych czasów, to jeszcze książka cieszy się powodzeniem. Mam jednak taką cichą nadzieję, że ci, co przeczytali Damy złotego wieku będą sięgać po inne pozycje dotyczące tego okresu.



Kamil Janicki, Damy złotego wieku, wydawnictwo Znak Horyzont, wydanie 2014, oprawa twarda, stron 400.