Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tomasz Adam Pruszak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tomasz Adam Pruszak. Pokaż wszystkie posty

21 czerwca 2014

Tomasz Adam Pruszak, Ziemiański savoir - vivre.

Ziemiański savoir – vivre Tomasza Adama Pruszaka to książka, która przybliża czytelnikowi w szerokim rozumieniu sposób zachowania polskiego ziemiaństwa w okresie przedwojennym, ale też autor dokonuje próby odniesienia do czasów współczesnych. Większa część książki dotyczy okresu międzywojennego, ale należy zaznaczyć, że Tomasz Adam Pruszak zadaje pytania dotyczące teraźniejszości odnoszące się do tego, czy ziemiaństwo przetrwało choćby w sensie obyczajowo – kulturowym (konfiskata majątków ziemskich nastąpiła po reformie rolnej w 1944 roku). Celem książki było ukazanie generalnych zasad, którymi kierowała się każda ziemiańska rodzina i które przekazywane były z pokolenia na pokolenie. 

Książka została podzielona na kilka rozdziałów, w których zostały szerzej zanalizowane: sposób i styl życia ziemiaństwa, wygląd i ubiór, relacje międzyludzkie, zwyczaje panujące podczas posiłków, szlachectwo, herby i tytuły, wzory wychowania i edukacji dzieci, ówczesne wnętrza domów, pojazdy i służba. Od razu należy wspomnieć zainteresowanym tematem, że na końcu książki odnaleźć można przypisy i bogaty spis ewentualnych kolejnych lektur (na uwagę zasługują tu liczne pozycje wspomnieniowe i pamiętnikarskie). Książka otrzymała wspaniała oprawę graficzną (kredowy papier, szyte kartki, twarda oprawa), a w tekście ujęte zostały liczne fotografie z zasobów Narodowego Archiwum Cyfrowego obrazujące omawiane czasy. 

Zakład Naukowo - Wychowawczy oo. Jezuitów w Chyrowie //s. 276-277

Książka wydała mi się nadzwyczaj interesująca. Niestety nie jestem tu obiektywna, bowiem od dawna jestem wielbicielką wszystkich książek państwa Łozińskich i pana Pruszaka. Dodaję do tego jeszcze moje uwielbienie dla życia codziennego minionych epok i wyższych sfer, a wówczas wszystko stanie się jasne. Niemniej, moim skromnym zdaniem, jest to pozycja zasługująca na uznanie czytelnika. Tomasz Adam Pruszak świadomie i konsekwentnie opiera się na bogatym materiale źródłowym, który w większość uznaje za wiarygodny. Podkreśla, że w sposobie i stylu życia najważniejsze dla ziemianina był Bóg, honor i Ojczyzna. Większość ziemian to wówczas katolicy, działający czynnie w licznych organizacjach charytatywnych i biorących udział w życiu religijnym swojej parafii. Dla każdego ziemianina ważne było również poczucie honoru, postępowanie w myśl kodeksu honorowego i zwyczajowych tradycji. Ziemianie byli też wielkimi patriotami i uważano, że obowiązkiem każdego jest służba w Wojsku Polskim. Warto pamiętać, że ziemianin niekoniecznie był szlachcicem, ale zawsze powinien być człowiekiem szlachetnym, mającym nienaganne maniery, odznaczającym się skromnością, dumą, opanowaniem, pewnością siebie, spokojem w każdej sytuacji, wykwintnością, elegancją, dyskrecją oraz szacunkiem wobec siebie i innych. Ziemianin pozostaje zawsze gentelmanem, a ziemianka damą. Ważny jest, więc sposób bycia, ubierania się i mieszkania. 


Ziemianin powinien mieć dobry gust i nie otaczać się tandetą i kiczem. Ciekawy jest rozdział poświęcony ubiorom, w którym autor podkreśla, że polskie ziemiaństwo korzystało głównie z renomowanych z usług krawców i salonów mody. Ubrania były klasyczne i skromne, acz czasem noszono je nawet dziesięć lat. Autor przytacza zapiski Romana Mycielskiego (autor wspomnień Pałac na Opieszynie), który pisze, że mężczyzna jadąc do kogoś nawet z kilkudniową wizytą, powinien ze sobą zabrać poza ubraniem podróżnym, także poranne, spacerowe, popołudniowe, myśliwskie, do konnej jazdy i jeden lub dwa zestawy wieczorowe (obowiązywały po godzinie 19.00). Do tego oczywiście dochodziły buty, koszule i inne dodatki. Panie miały ze sobą obowiązkowo pudła na kapelusze. W okresie międzywojennym w ubiorze kobiety pojawiają się spodnie. Tomasz Adam Pruszak pokusił się nawet o szczegółowe opisanie wyżej wymienionych strojów, ze wskazaniem pór roku i stosowanych materiałów czy rodzajów futer. Wskazuje również na noszenie odznaczeń, ozdoby włosów i kobiecą biżuterię. Co ciekawe w okresie przedwojennym kobiety z wyższych sfer nie malowały się jeszcze lub stosowały makijaż w niewielkim zakresie. Uważano, że malowanie szminką ust jest charakterystyczne dla pań lekkich obyczajów. Ciekawym dodatkiem jest tu opisanie ubioru dzieci, charakteryzującego się skromnością i prostotą.


W rozdziale poświęconym relacjom międzyludzkim, autor ukazuje zwyczajowe elementy powitania, pozdrowienia, pożegnania. Wchodząc do salonu należało się przywitać najpierw z panią domu, a następnie z osobami starszymi, najbliżej siedzącymi znajomymi, a na końcu z nieznajomymi. W towarzystwie należało być również przedstawionym nieznajomym przez panią domu lub pana domu. To kobieta podawała pierwsza rękę mężczyźnie, a osoby starsze młodszym (tego akurat nawet mnie uczono) . Przed I wojną światową mówiono do siebie w osobie trzeciej („proszę kuzyna”, „czy mama pójdzie”). Później zasady te zostały uproszczone, a w okresie międzywojennym znajomi zwracali się do siebie po imieniu. Autor ukazuje również zasady panujące w rozmowie, pokazuje tendencje ku znajomości języków (głównie francuskiego) i to, że ziemianie lubili „bywać” (herbatki, wieczorki taneczne, bale, rauty, zabawy, zjazdy rodzinne etc.). Co ciekawe w domu przyjmowano między 12 a 13 w południe i 17 a 18 po południu. Wizyta powinna być rewizytowana w ciągu kilku miesięcy. Ciekawostką są także bilety wizytowe, zaproszenia i tytulatura stosowana w korespondencji.

Salon dworu w Koszutach. Obecnie Muzeum Ziemi  Średzkiej Dwór w Koszutach.//s. 180-181

Autor szczegółowo też opisuje rozkład posiłków w ziemiańskim domu, nakrycie stołu, stosunek do alkoholu, przebieg obiadu proszonego (co działo się przed obiadem, kolejność podawania dań, gdzie przebywano po obiedzie), tolerowane zachowania przy stole (z kim rozmawiać, kogo zabawiać, o czym prowadzić konwersację), kwestię siadania dzieci przy stole z dorosłymi. Czytelnik dowie się również o prawidłowych tytułach arystokratycznych, heraldyce, herbach rodzinnych, koligacjach i nazwiskach. Przykładowo żona hrabiego to hrabina, córka hrabianka, a syn także hrabia. Żona barona to baronowa, córka baronówna, a syn także baron. 

Magdalena ks. Radziwiłłowa z wnukami, ok. 1930 // s. 252.

Intrygujący jest również rozdział poświęcony wychowaniu i edukacji dzieci, który rozpoczynał się w domu, a kończył w szkołach i na uniwersytetach. Oczywiście nikt wówczas nie słyszał o bezstresowym wychowaniu. Wówczas wychowanie oparte było na rygorach, bezwzględnym posłuszeństwie dorosłym (sprzeciw był wykluczony) i dyscyplinie. Główna zasada zabraniała odzywania się dzieciom do rodziców, jako pierwsze; nie wolno było siedzieć, gdy rodzice mówili stojąc. Nie rozczulano się nad dziećmi i wymagano od nich hartu, wytrzymałości i odwagi. Oczywiście stosowano kary cielesne, a oprócz tego pouczano, straszono, wyśmiewano i ośmieszano dzieci, co miało na celu wyrobić w nich mechanizm obronny. Czasami istniał podział, że córka była karana przez matkę, a syn przez ojca. Nie trzeba tu dodawać, że dzieci otoczone były niańkami, guwernerami i wszelkiej maści opiekunami, a sami rodzice zachowywali dystans i rzadko widywali się z nimi. Po wojnie wychowanie dzieci przestało być tak bardzo restrykcyjne i zmieniono podejście do niektórych kwestii wychowawczych. Autor przedstawia także krótką charakterystykę najważniejszych szkół, w których dzieci zdobywały wykształcenie. Dość frapujące są też rozdziały dotyczące wnętrz mieszkalnych, pojazdów i zatrudnionej służby. Poznać można hierarchię panującą w służbie, ubiór, podział na służbę domową i służbę folwarczną i tolerowane zachowania. 


Tomasz Adam Pruszak właściwie w każdym z rozdziałów podejmuje próbę odniesienia do życia arystokracji w czasach nam współczesnych. Nawiązuje do ich rodowych siedzib, w których obecnie mieszczą się w większości muzea i hotele; powojennej emigracji; współcześnie organizowanych bali ziemiaństwa a nawet bali debiutantów; odbytych ślubów; przynależności do organizacji; przyjętych zasad i stosowanych form zachowania. Wyszła z tego dość ciekawa analiza.  

Książka zasługuje z pewnością na uwagę i jest lekturą obowiązkową dla tych, którzy uwielbiają podobne tematy. Autor we wspaniały sposób i z empatią ukazuje świat, pełen honorowych i zwyczajowych zasad, obowiązującej etykiety i konwenansów, przywiązania do tradycji, patriotyzmu i kulturowych wartości. To kolejna wspaniała perełka traktująca o życiu codziennym na ziemiach polskich w przeszłości.
 


Tomasz Adam Pruszak, Ziemiański savoir - vivre, Dom Wydawniczy PWN, wydanie 2014, okładka twarda, stron 376.

6 grudnia 2012

Tomasz Adam Pruszak, Ziemiańskie święta i zabawy. Tradycje karnawałowe, ślubne, dożynkowe i inne.


Wydaje mi się, że całkiem niedawno czytałam książkę Tomasza Adama Pruszaka zatytułowaną O ziemiańskim świętowaniu. Tradycje świat Bożego Narodzenia i Wielkiejnocy (recenzja ukazała się dopiero w kwietniu 2012, ponieważ uzależniona byłam od ukazania się pierwotnie opinii na portalu Historia.org). A to już minął calutki rok! Ponownie w grudniu miałam możliwość przeczytać książkę tegoż Autora, która jest kontynuacją wyżej wymienionej. To Ziemiańskie święta i zabawy, które niedawno ukazały się nakładem Wydawnictwa Naukowego PWN.
 
Tym razem Autor wyszedł naprzeciw postulatom wysuwanym przez środowiska naukowe i stąd powstała praca badawcza, oparta na przeprowadzonej szerokiej kwerendzie naukowej, zastosowaniu aparatu badawczego, podaniem licznych przypisów, biografii i indeksów (osób i nazw geograficznych). Podobnie jak w pierwszej części Autor umieszcza tabele z informacjami mającymi ułatwić czytelnikowi identyfikację majątków, rodzin i okresu, które dotyczą przytaczane w książce relacje.


W niniejszej książce Autor omawia pominięte w poprzedniej części doroczne święta religijne, karnawał, dożynki oraz rodzinne uroczystości, takie jak rocznice urodzin, imieniny, zaręczyny, śluby czy wesela. Jak sam Autor podkreśla najwięcej miejsca zajmuje tematyka karnawału i ślubów, ponieważ najwięcej przetrwało źródeł dokumentujących te uroczystości. Autor wykorzystał nie tylko fotografie publikowane i niepublikowane wcześniej, ale również głównie publikowane pamiętniki, dzienniki i wspomnienia osób z rodzin ziemiańskich oraz artykuły prasowe. Zaznacza również, że tym razem nie zajmował się uczestnictwem ziemian w większości świat i uroczystości państwowych. Za to interesują go tradycje i sposoby świętowania, zabawy karnawałowe, jakie odbywały się w kręgu polskiego ziemiaństwa w okresie od drugiej polowy XIX wieku, czyli po powstaniu styczniowych w 1863 roku i w pierwszej połowie XX wieku, czyli do wybuchu wojny w 1939 roku. Po za tym autor wziął pod badawcza lupę nie tylko wsie, ale i miasta. 


Osobiście, tak jak poprzednio, jestem książką zafascynowana. Wiele w niej ciekawostek z życia warstw wyższych i przytaczanych anegdot. Najciekawsze dotyczą przede wszystkim organizowanych w czasie białego karnawału, (czyli od świat Bożego Narodzenia do wtorku przed Środą Popielcową) zabaw i rodzinnych uroczystości, przede wszystkim ślubów.  Podczas białego karnawału odbywało się entrée dans le monde czyli „wejście w świat” młodych panien[1], oczywiście takiej pannie musiała towarzyszyć co najmniej jedna przyzwoitka[2]. Autor opisuje przebieg takich balów, obowiązujące ubiory, tańce, miejsca organizowania, przedstawia istniejący podział na bale publiczne, charytatywne oraz prywatne, panujące konwenanse. Przykładowo pannom pod żadnym pozorem nie wolno było tańczyć wyłącznie z jednym mężczyzną[3]. Dzięki temu mogła poznać więcej kawalerów i mieć większy wybór w rozpatrywaniu kandydatów do małżeństwa. Oprócz bali przedstawia innego rodzaju organizowane spotkania towarzyskie porą zimową jak na przykład na ślizgawce, podczas polowań, rożnego rodzaju gry. 


Z innych tradycyjnie obchodzonych dni Pruszak przedstawia miedzy innymi prima aprilis, zielony karnawał, rozpoczynający się po świętach Wielkiejnocy, Zielone Świątki, Boże Ciało, Matki Boskiej Zielnej, dożynki, dzień Świętego Huberta (patrona myśliwych), andrzejki.  Prezentuje również opisy chrztów, podczas których dzieciom nadawano imiona odnoszące się do przodków lub krewnych i mogło być ich od jednego do dziesięciu[4] czy przystąpienia dzieci do Komunii Świętej. Ciekawe są opisy organizowanych przyjęć imieninowych i urodzinowych, a już z pewnością interesujące są zaręczyny, śluby i wesela. Trudno sobie wyobrazić, że zdarzało się, że o zawarciu małżeństwa decydowali rodzice i to często, gdy dzieci były jeszcze małe[5]. Decydowały tu oczywiście koligacje i kwestie majątkowe i dotyczyły mariaży miedzy kuzynostwem. Najważniejsze też było, aby panna była ładna i zamożna. Więcej swobody nastąpiło dopiero w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Niektórzy jednak dokonując własnego wyboru musieli zmierzyć się z nie lada czasami przeciwnym nastawieniem rodziny.

Maria Tarnowska opisała dramatyczną rozmowę swojego ojca Włodzimierza księcia Światopełk -Czetwertyńskiego z przyszłym teściem Sewerynem hrabią Uruskim (na początku lat 70. XIX wieku). Trzeba zaznaczyć, że księcia Włodzimierza i hrabiankę Marię połączyła wielka miłość. Tarnowska relacjonowała: „ do mego dziadka romantyzm sytuacji w ogóle nie przemawiał. Gdy przyszły zięć zjawił się, odziany w surdut i cylinder stosowny do konkurenta, nie został mile przyjęty.
- Preferisco morir mille volte! [Po moim trupie] - grzmiał dziadek, który w chwilach wielkiego poruszenia mówił po włosku nawet wówczas, gdy przyszło mu skarcić polskiego kucharza. – Jak pan śmie, młodzieńcze, starać się o rękę mojej córki? O ile mi wiadomo, jest pan bez środków do życia, a pańska przeszłość jest kompromitująca. Nie pozwolę, by poślubiła łowcę posagów, z którym będzie nieszczęśliwa po kres dni[6].
/…/ Młoda hrabianka Maria Uruska zakochana w księciu po czterdziestu ośmiu godzinach płaczu i postu udała się do swojej babki Julianny Wandy z hr. Potockich Uruskiej i z jej pomocą, także materialną, postawiła na swoim i doprowadziła do ślubu[7].

Pruszak przytacza liczne szczegółowe opisy czynionych przygotowań do ślubu i wesela. Nie zapomina o stroju panny młodej i panna młodego i zaznacza jego ewolucję zmian, jakie następowały na przestrzeni lat. Przedstawia panujące zwyczaje, otrzymywane przez młodych prezenty, szczegółowy opis dnia ślubu i liczne ciekawostki. Przykładowo pannę młodą mogły ubierać tylko panny[8]. W kościele pannie młodej towarzyszył mężczyzna z rodziny, a pana młodego prowadziła matka albo młoda kobieta z rodziny i dopiero przed ołtarzem się stykali[9]


Co tu więcej pisać. Mogłabym tak pisać o książce długo, czy jednak ktoś to będzie czytał? Odsyłam jak najbardziej do książki wydanej w świetnej oprawie graficznej. Na koniec więc podkreślam raz jeszcze - to pozycja znakomita!



[1] T.A. Pruszak, Ziemiańskie święta i zabawy. Tradycje karnawałowe, ślubne, dożynkowe i inne, Warszawa 2012, s. 39. 
[2] Tamże, s. 44. 
[3] Tamże, s. 47. 
[4] Tamże, s. 205. 
[5] Tamże, s. 230. 
[6] Tamże, s. 245. 
[7] Tamże, s. 246. 
[8] Tamże, s. 277.  
[9] Tamże, s. 281.
 

Tomasz Adam Pruszak, Ziemiańskie święta i zabawy. Tradycje karnawałowe, ślubne, dożynkowe i inne, Wydawnictwo Naukowe PWN, wydanie 2012, okładka twarda, stron 392.

* zdjęcia własne

8 kwietnia 2012

Tomasz Adam Pruszak, O ziemiańskim świętowaniu. Tradycje świąt Bożego Narodzenia i Wielkiejnocy.


Książka autorstwa Tomasza Adama Pruszaka[1] zatytułowana O ziemiańskim świętowaniu ukazała się w roku 2011 nakładem Wydawnictwa Naukowego PWN. Nie jest to jednak pierwsze jej wydanie, bowiem pojawiła się już w roku 2006, a w 2007 została nagrodzona w LII Konkursie im. ks. prof. dr. Szczęsnego Dettloffa[2]

Obecne wydanie jest poprawioną i uzupełnioną wersja tej książki. Jest to publikacja całościowo omawiająca temat tradycji świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy kultywowanej i przekazywanej z pokolenia na pokolenie wśród polskiego ziemiaństwa. Zakres czasowy obejmuje okres od upadku powstania styczniowego do wybuchu II wojny światowej. Upadek powstania wiązał się, bowiem z konfiskatami majątków ziemskich przez władze carskie. Autor przyjmuje również rok 1864 jako granicę wykształcenia się ziemiaństwa w wyniku uwłaszczenia chłopów oraz umożliwienia kupowania ziemi ludziom niemającym szlachectwa. Z kolei II wojna światowa przyniosła upadek ziemiaństwa wskutek utraty przez większość rodzin majątków ziemskich będących często ich jedynym źródłem dochodu. Jednocześnie warto zaznaczyć, że Autor przez ziemiaństwo rozumie między innymi posiadaczy większej własności ziemskiej oraz właścicieli resztówek powstałych po parcelacji i niedużych posiadłości z nowymi siedzibami, dzierżawców i administratorów cudzych majątków ziemskich. Zdaniem Autora o przynależności do ziemiaństwa decydują również takie czynniki jak styl życia, sposób bycia, kultura i obyczaje. Warto podkreślić, że wewnątrz warstwy ziemiańskiej istniało duże zróżnicowanie pod różnymi względami takimi jak: koligacje, kontakty towarzyskie, majątek, pełniony urząd, nazwisko, tytuł arystokratyczny. Miało to niewątpliwie wpływ na wydatki związanymi ze świętami oraz sposobami ich obchodzenia w domu.

Książka powstała na bazie reprezentatywnej ilości pamiętników i wspomnień ziemian, które zostały w głównej mierze opublikowane. Materiał ten został dodatkowo uzupełniony pozycjami niepublikowanymi, do których dotarł Autor oraz informacjami uzyskanymi podczas rozmów przeprowadzonymi z osobami pamiętającymi jeszcze ówczesną rzeczywistość. Autor korzystał także z różnych opracowań dotyczących ziemiaństwa i kultury materialnej. We wstępie wskazuje podstawowe tytuły źródeł pisanych i ikonograficznych oraz wydanej literatury tego zakresu, do których często się odwoływał. Pruszak posiłkuje się również rycinami publikowanymi w czasopismach ilustrowanych, obrazami reprodukowanymi na pocztówkach oraz fotografiami. Ułatwieniem dogodnym dla czytelnika jest zestawienie informacji przygotowane w formie tabeli, jakich majątków, rodzin i okresu dotyczą najczęściej wykorzystywane i cytowane w pracy opisy lub relacje.

W książce odnajdziemy dwa rozdziały, które ujmują w szerokim spektrum wskazane rodzaje świąt. Autor starał się dokładnie zrekonstruować przygotowania i obchody świat Bożego Narodzenia i Wielkiejnocy w rodzinach ziemiańskich oraz wykazać podobieństwa i różnice w ich spędzaniu, występujące w tym środowisku a zależne od regionu Polski. Wynikały one z odrębnych tradycji, relacji społecznych i warunków życia. Były one także spowodowane podziałem ziem polskich w wyniku rozbiorów na trzy zabory. Życie na biednych Kresach Wschodnich zasadniczo, bowiem odbiegało od sytuacji ziemiaństwa na terenie uprzemysłowionej Wielkopolski. Autor przy omawianiu świąt zwrócił uwagę na genezę poszczególnych zwyczajów, przytacza obszerne fragmenty opisów obchodzenia świat, które w większości przetrwały do naszych czasów i są nam bardzo dobrze znane. Wskazuje na przygotowania kulinarne, potrawy, ciasta, alkohole, czynione zakupy, wystrój wnętrz, robione świąteczne ozdoby, porządki robione przez służbę, świąteczny ubiór. Ciekawie przedstawia podróż do rodzinnych majątków młodzieży ze szkół i uniwersytetów oraz zaproszonych gości. Niejednokrotnie trwała ona wiele godzin i odbywała się etapami. Mężczyźni w domu nie byli w okresie przygotowań potrzebni, toteż zwyczajem było, że w Wigilię i przed przygotowaniem święconego udawali się na polowanie. Autor przedstawia również jak przeżywano okres postny. W okresie Wielkiego Postu ograniczano spożywanie pokarmów mięsnych w środy, piątki a czasem i w soboty. Znamienne jest, że to dorośli ubierali w ukryciu przed dziećmi choinkę. Barwnie zostały również nakreślone rodzinne obiady przy dużym i suto zastawionym stole, kolejność zasiadania przy stole oraz uczestniczenie rodziny w uroczystościach kościelnych. Zwrócona też została uwaga na relacje dworu z otoczeniem: składanie życzeń, kolędnicy, przygotowywanie upominków i poczęstunków. Ponad to Autor wskazuje na pochodzenie danego zwyczaju jak przykładowo ubieranie choinki, dzielenie się opłatkiem, przynoszenie prezentów przez Aniołka, Mikołaja lub zajączka czy przygotowywanie święconego i śmigusa dyngusa. Zwraca również uwagę jak spędzano dni świąteczne i poświąteczne.

Moim zdaniem Autorowi udało się zrekonstruować przebieg Świąt Bożego Narodzenia i Wielkiejnocy w interesujący sposób. Nie ma w tej książce żadnego domniemywania, bowiem głos zostaje oddany przede wszystkim tekstom źródłowym. Czytelnik może, więc z całą pewnością poczuć magię świąt, jaka panowała w mawianych okresach. Faktem jest, że tradycje związane ze zwyczajami świątecznymi były przekazywane z pokolenia na pokolenie i w większości przetrwały do naszych czasów. Miałam wrażenie, że Autor zwrócił uwagę niemal na każdy szczegół, a jednocześnie skromnie potrafił zaznaczyć, że temat ten może w przyszłości być poszerzony o nowe ustalenia po odnalezieniu nowych źródeł. W pozycji odnaleźć można na końcu książki przypisy oraz zestawienie bibliograficzne z podziałem na źródła i opracowania. Atutem książki jest również bogaty materiał ikonograficzny w niej zamieszczony oraz spis ilustracji, indeks osobowy a nawet nazw geograficznych.

Książka Tomasza Adama Pruszaka jest pracą niezbicie wartościową poruszającą zwyczaje w obrębie świąt Bożego Narodzenia i Wielkiejnocy, która jest czytelna, barwna i oparta na bogatym materiale źródłowym. Cenne wydaja się jej wartości poznawcze i podkreślanie roli tradycji w społeczeństwie polskim. Z pewnością zainteresuje nie tylko historyków i etnografów, ale również będzie doskonalą lekturą dla zainteresowanych tematem.



[1] Tomasz Adam Pruszak jest historykiem sztuki i muzealnikiem. Jego zainteresowania badawcze to głównie malarstwo polskie, dzieje rezydencji, kultura materialna i obyczaje ziemiaństwa oraz arystokracji polskiej w XIX i pierwszej połowie XX wieku. Jest autorem artykułów i książek głównie z dziedziny malarstwa polskiego oraz o tematyce szlachecko-ziemiańskiej.
[2] Konkurs na najlepsze prace z dziedziny historii sztuki i dyscyplin pokrewnych, których autorami są członkowie Stowarzyszenia Historyków Sztuki, którzy nie przekroczyli 35 lat.



Tomasz Adam Pruszak, O ziemiańskim świętowaniu. Tradycje świąt Bożego Narodzenia i Wielkiejnocy, Wydawnictwo Naukowe PWN, wydanie 2011, oprawa twarda, stron 376.





* Recenzja powstała w grudniu 2011 roku.