Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Smak Słowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Smak Słowa. Pokaż wszystkie posty

10 stycznia 2024

Linda Nochlin, Dlaczego nie było wielkich artystek?

 

W 2001 r. w Londynie została wydana niewielka książka jubileuszowa, zawierająca esej amerykańskiej historyczki sztuki Lindy Nochlin (1931-2017). Esej nosił tytuł Dlaczego nie było wielkich artystek? i po raz pierwszy został opublikowany w 1971 r. na łamach magazynu „ARTnews”. Oprócz tego w książce znalazł się kolejny esej z 2006 r. zatytułowany: „Dlaczego nie było wielkich artystek?”. Trzydzieści lat później. Za wstęp do wydania mającego uświetnić 50 lat jakie minęły od ukazania się eseju, odpowiedzialną była Catherine Grant. Podkreśliła w nim, że esej stał się fundamentem dla feministycznej teorii sztuki.

 

Lindy Nochlin otwarcie tłumaczyła, że twórczość zależna jest od kształcenia i formy edukacji, a nie od posiadania talentu. Podkreślała, że wymagania społeczne stawiane wobec mężczyzn i kobiet były od zawsze odmienne. Istniały ideologiczno-kulturowe ograniczenia, które wpłynęły na pozycję kobiet w świecie sztuki. Nie było wielkich artystek, choć nie brakowało tych interesujących i bardzo dobrych. Autorka wymienia artystki, które ugruntowały swoją pozycję w świecie mężczyzn takie, jak: Angelika Kauffman, Artemisia Gentileschi, Berthe Morisot, Madame Vigee-Lebrun. Takie wyjątki są jednak nieliczne, a doświadczenia i sytuacja kobiet w społeczeństwie była od wieków odmienna od doświadczeń i sytuacji mężczyzn. Kobiety to zazwyczaj uległe istoty, którym trudno było zrezygnować z wygód i dóbr materialnych. Autorka zauważa, że nie było wielkich artystów/artystek wśród arystokratów, pomimo że w takich rodzinach były przecież fundusze na edukację. Dla arystokratek zajęcia artystyczne bywały swego rodzaju zainteresowaniem. Z kolei kobiety z niższych klas społecznych nie było stać na kształcenie. Zaznacza, że wielu artystów już od dzieciństwa miało zapewnioną odpowiednią domową edukację przychodząc na świat w rodzinach profesorów akademickich (np. Picasso). Czy jednak, gdyby urodzili się dziewczynkami, ich ojcowie poświęcaliby na ich naukę tyle samo czasu? Autorka krytykowała też pojęcie kobiecego stylu artystycznego. Uważała, że nie należy definiować twórczości kobiet jedynie jako delikatnej i kruchej. Cechy te niejednokrotnie można przecież odnaleźć w pracach mężczyzn. Podkreślała również, że kobieta miała właściwie drogę zamkniętą w świecie artystycznym zdominowanym przez mężczyzn np. nie mogła malować nagiego modela.


Perspektywa naukowa i krytyczna Lindy Nochlin zmieniała się wraz z rozrastaniem się ruchu feministycznego. W drugim eseju pisanym trzydzieści lat później, autorka przyznaje, że dostęp kobiet do świata artystycznego radykalnie uległ zmianie. Współcześnie ważna jest ekstrawagancja, ekscentryczna koncepcja i wyobraźnia, niekonwencjonalne intencje i rozwiązania, które wzburzą, zaintrygują, a nawet obrażą publiczność. W ten sposób buduje listę kobiet nowatorek, które w różnych dziedzinach sztuki zaczęły osiągać sukcesy i być popularne. Autorka wymienia najbardziej znane projekty i artystki. Zauważa też wpływ artystek kobiet na artystów - mężczyzn.

Linda Nochlin zwracała uwagę, że pomimo zmian, które nastąpiły na przestrzeni lat w postrzeganiu kobiety jako artystki, kobiety oczywiście powinny być świadome swoich osiągnięć. Muszą jednak zdawać sobie sprawę z zagrożeń i trudności, które stoją na drodze, aby głos kobiet był słyszalny w świecie artystycznym.  


Esej Lindy Nochlin w l. 70.XX w. wyznaczał program badań na estetyką feministyczną. Zwracał uwagę na umiejscowienie problemów feministycznych w perspektywie politycznej i społecznej. 

Książka została wydana pięknej oprawie graficznej. Czytelnik znajdzie w niej reprodukcje obrazów, na które powołuje się Nochlin w eseju (-ach) oraz spis publikacji, które - chyba poza jedną - nie kazały się w przekładach polski do tej pory. Należy odnotować, że po raz pierwszy esej Nochlin został przetłumaczony na język polski w 1999 r. W Polsce ukazała się również praca doktorska Lindy Nochlin Realizm (1974), w tłumaczeniu Wiesława Juszczak i Tomasza Przestępskiego, która co prawda nie miała nic wspólnego z feminizmem, ale którą również warto przeczytać.

 

 

Linda Nochlin, Dlaczego nie było wielkich artystek?, wydawnictwo Smak Słowa, wydanie: 2023, Tytuł oryg.: Why Have There Been No Great Women Artists?, tłumaczenie: Agnieszka Nowak-Młynikowska, okładka twarda, stron 136.

5 stycznia 2011

Radża as-Sania, Dziewczyny z Rijadu.

grudzień 2010
Seria: Seria z przyprawami
wydanie pierwsze
Tłumaczenie: Lehr Eryka
 Isbn: 978-83-62122-02-8 
Seria: Seria z przyprawami
stron: 280

Przyznam się szczerze, że sceptyczne przed czytaniem podchodziłam do zapowiedzi książki typu: „Dziewczyny z Rijadu napisane są w takim brawurowym stylu, że śmiało można je nazwać saudyjskim „Seksem w wielkim mieście!” Glamour. Takie wskazówki czasami odstraszają zamiast kusić. A tu proszę, zaznałam rozczarowanie w sensie pozytywnym. Jak książkę zaczęłam czytać, tak czytałam w najlepsze do środka błogiej nocy. Byłam zachwycona zarówno historią jak i lekkością pióra autorki.

Pewna, anonimowa młoda kobieta, z premedytacją zakłada listę mailingową docierając do wszystkich serwerów w Arabii Saudyjskiej. Co piątek zasiada przed komputerem i po wstępie skierowanym do czytelników maili, pełnych trafionych ripost, opowiada w odcinkach historię czterech przyjaciółek: Gamry, Lamis, Sadim, Michelle. Oczywiście nie przyznaje się, kim jest. Z tygodnia na tydzień grono czytających stale się powiększa, a treść maili staje się tematem dyskusji w całej Arabii Saudyjskiej. Kwestia maili poruszona została również na łamach gazet, zaciekawiła reżyserów i producentów filmowych. Mimo to autorka maili twardo trwa przy swoim postanowieniu, że nigdy się nie ujawni, a sama żywo również bierze udział w toczonych się dyskusjach. Co tak poruszyło społeczeństwo saudyjskie? Dlaczego autorka z jednej strony jest potępiana, lecz z drugiej jej czyn jest chwalony?

Radża as - Sani opowiada o miłości w sposób niezwykły. Analizuje sposób zawierania małżeństw, koneksje rodzinne, pozycję kobiety w społeczeństwie. Prawdziwa miłość nie ma racji bytu. Liczy się tradycja i wola rodziców. Dlatego też zarówno Sadim jak i Michelle cierpią, dlatego też powstają liczne wiersze i piosenki o straconej miłości, tęsknocie, niespełnieniu, które autorka niejednokrotnie przytacza. Autorka zwraca uwagę na to, że większość związków nie ma nic wspólnego wspólnego prawdziwym małżeństwem. W taki związek uwikłana jest Gamra. Jej mąż Raszid został zmuszony do małżeństwa z nią przez rodziców, mimo że od lat żył w Stanach w związku z kochającą kobietą. Nie akceptuje Gamry ani jako żony ani jako kochanki, a po roku odsyła ją do Rijadu i przysyła papiery rozwodowe, pomimo tego, że ta spodziewa się dziecka. Pozycja rozwódki w świcie arabskim nie należy jednak do najlepszych. Kobieta jest kontrolowana przez rodzinę, a o kolejnych małżeństwach również decyduje rodzina. W tym świecie nieakceptowany jest również homoseksualizm czy nawet święto walentynek. Zakazane jest wręczanie przez chłopców czerwonych róż dziewczynom. Kobieta nosi abaję i hidżab, a w obecności mężczyzn powinna zasłaniać odsłonięte części ciała. Na przyjęciach weselnych mężczyźni i kobiety bawią się oddzielnie. Nie wolno też spotykać się w kawiarniach na randkach, tego pilnuje specjalna policja. Na studiach zajęcia odbywały się oddzielnie dla kobiet i mężczyzn, podobnie jak praktyki np. w szpitalu. Jedyną pociechą były westchnienia i spojrzenia na korytarzach. Michelle spotyka się z Fajsalem potajemnie u zaprzyjaźnionej kobiety. Jedynym wytchnieniem i pewną wolnością były zagraniczne wyjazdy.

Opowiedziana historia szokuje i zaskakuje. Nasze bohaterki to silne osobowości, tak łatwo nierezygnujące i niepoddające się rozpaczy, która rozdziera duszę. Mimo, że wywodzą się z warstwy dobrze sytuowanej, dbają o wykształcenie i swoją samodzielność, to nie mogą pozwolić sobie na okazanie oznaki nieposłuszeństwa rodzicielskiej woli. Każda z nich ma inną historię, która porusza serce. Żyją, bowiem w społeczeństwie skrajnie konserwatywnym, gdzie wielką rolę odgrywa tradycja i zakazy. To historia o kobietach, opowiedziana przez kobietę, ale nie tylko z przeznaczeniem dla kobiet.

11 grudnia 2010

Dag Solstad, Noc profesora Andersena.

Seria: Kontynenty
Przekład: Dorota Polska
Liczba stron: 112
Typ okładki: twarda


Bohaterem powieści jest 55-letni profesor literatury Pål Andersen. Poznajemy go w wigilię świąt Bożego Narodzenia. Pål Andersen spędza ten wieczór samotnie w swoim niewielkim mieszkaniu w Oslo. Jest ateistą wobec tego nie uznaje świąt, ale dla przyzwoitości jak wszyscy zazwyczaj ubierał choinkę w salonie. Perspektywa samotnej wigilii bynajmniej profesora nie przeraża. Ot, wieczór jak każdy inny. Tyle tylko, że rzeczywiście dla naszego profesora owa noc wigilijna nie będzie przyjemna. Gdy przez okno obserwuje ulicę i dom naprzeciwko, w pewnej chwili przypadkowo staje się świadkiem morderstwa. Widzi jak w domu naprzeciwko jakiś mężczyzna dusi kobietę. Nie wiedział, kim jest nieznajoma. Profesor tak był sparaliżowany strachem, że, mimo iż wiedział, że powinien natychmiast zadzwonić na policję, to nie uczynił tego. Mimo to zdążył odsunąć się od okna, gdy morderca rozglądał się wokół przed zaciągnięciem zasłon.
Pål Andersen zaczyna obserwować mordercę, śledzi go każdego dnia, poznaje jego całodzienny plan. Stan taki trwa przez kolejne kilka tygodni. Profesor w dalszym ciągu nie wyjawia nikomu, co widział w wigilijną noc. Co więcej pewnego dnia w restauracji, Pål Andersen zaznajamia się z obserwowanym mordercą i nie potrafi wyplątać się z zaistniałej sytuacji. Profesor nie czuje się bezpiecznie, a jednocześnie ma mnóstwo wątpliwości, niezrozumiałych uczuć, oporów, myśli o Bogu. Nie potrafi jednak nadal zgłosić na policję zaistniałego zdarzenia pomimo wyrzutów sumienia. Granica miedzy dobrem a złem ulega pewnemu zatarciu.

Powieść skupiająca się jedynie na dwóch bohaterach. Pokazuje nam dwa światy: świat zasad, jakich przestrzegał przez całe życie profesor, a jednocześnie świat gdzie te normy są łamane z powodu jakichś impulsów. To swoista gra pozorów. Andersen doszedł do wniosku, że nawet nakaz boży nie mógł go zmusić do tego, żeby zgłosił mordercę. Powieść, w której możemy odnaleźć odniesienia do literatury, muzyki, teatru. Pełno tu głębokich myśli, godnych zastanowienia. Czy postępujemy, bowiem w swoim życiu według zasad, jakie ogólne głosimy?

26 czerwca 2010

Mahfuz Nadżib, Hamida z zaułka Midakk.

Seria: KONTYNENTY
Tłumacz: Jolanta Kozłowska
Wydawca: SAW Smak Słowa
Ilość stron: 272
Oprawa: Twarda
Format: 15.0x21.0cm
ISBN: 9788362122080

Tak wychwalana powieść egipskiego laureata Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za rok 1988, może czytelnika rzeczywiście zainteresować. Mamy lata 40. XX wieku. Tytułowa Hamida to dziewczyna, która z przybraną matką mieszka w ciasnym zaułku Midakk w Kairze. Jest to wąska uliczka na uboczu wielkomiejskiego życia, z dwoma sklepami, zakładem fryzjerskim, kawiarnią, miejsce, gdzie mieszkający tu ludzie dobrze się znają, a tocząca się wojna jest jedynie tematem rozmów. Poznajemy między innymi właściciela zakładu fryzjerskiego, byłego nauczyciela, żonę znęcającą się nad mężem piekarzem, właściciela restauracji i ojca sześciorga dzieci, który miał słabość do chłopców, bogacza czy pseudolekarza samouka. Wszyscy mają oni swoje większe lub mniejsze smutki, w większości szukają rad i pocieszenia u sąsiadów. I tak starsza wiekiem wdowa Sanjja pragnąc powtórnie wyjść za mąż za młodego mężczyznę, szuka pomocy u swatki Umm Hamidy, która wierzy w swoje moce łączenia par. Wśród tych wszystkich mieszkańców zaułka poznajemy piękność. Hamida jest dziewczyną prostą i bardzo naiwną, dla której liczą się przede wszystkim pieniądze. Marzy o tym, aby wyrwać się z „zaułka nicości, ludzi, którzy nic nie znaczą” (s.33). Ma cięty język, lekceważy napomnienia bliskich, jest krnąbrna, nie chce przestrzegać obowiązujących zasad i gotowa jest przeciwko nim wystąpić. Na swoje nieszczęście zakochał się w niej Abbas al - Helu, który postanowił specjalnie dla niej opuścić zaułek, aby służąc w wojsku dorobić się majątku. Hamida widząc w tym być może w przyszłości spełnienie swoich pragnień, zostaje jego narzeczoną. Wkrótce jednak przed przebiegłą i chciwą dziewczyną będzie szansa wydostania się z zaułka. Jednak czy droga, jaką wybierze będzie tą, o której zawsze marzyła? Czy młody fryzjer Abbas zapomni o Hamidze?

Książka, która otwiera przed czytelnikiem świat mieszkańców ciasnego i małego zaułka Midakk. Poznajemy nie tylko perypetie Hamidy, ale również barwne postacie innych lokatorów tego miejsca. Świetnie zarysowana historia ukazuje nam różne odcienie emocji: miłość, namiętność, zazdrość, cierpliwość i cierpienie. Autor w prosty sposób ukazał życie codzienne toczące się w Kairze w latach 40. Poznajemy kulturę, obowiązujące normy w życiu i w ubiorze oraz zwyczaje. Bardzo ciekawa pozycja. Warto zaznaczyć, że książka powstała w roku 1947.

16 maja 2010

At-Tajjib Salih, Sezon migracji na Północ.


Przekład: Jacek Stępiński
Stron: 136
seria: Kontynenty
Oprawa: twarda
Wydawca: Smak Słowa
ISBN 978-83-62122-04-2

Książka, która może na pewno wzbudzać emocje w środowisku arabskim. Po raz pierwszy powieść ukazała się w roku 1966 i szybko została uznana za utwór pornograficzny i bluźnierczy. To opowieść o zderzeniu się dwóch różnych światów: cywilizowanej „Północy” z zacofanym „Południem”. Po siedmiu latach studiów w Londynie młody mężczyzna wraca do swojej rodzinnej wioski. Poznaje nowego jej mieszkańca tajemniczego Mustafy Sa’ida, męża Hosny i ojca dwóch chłopców. Po paru spotkaniach Mustafa opowiada historię swojego życia. Jako młody chłopak trafił do szkoły i tu został odkryty jego talent do zdobywania wiedzy. Szybko ukończył szkołę podstawową, a następnie przez władze kolonizatorów został wysłany do Kairu, gdzie mieszkał z angielskim małżeństwem. Uzdolniony pozyskał kolejne stypendium i tak trafił na studia do Londynu. Tu staje się bożyszczem kobiet, które zafascynowane były pięknym, ciemnoskórym mężczyzną, pełnym zmysłowości i namiętności, który nie miał zahamowań. Mustafa Sa’id zdobywać, rozkochiwać w sobie kruche istoty, a następnie porzucać zarówno panny jak i mężatki. W ten sposób doprowadził do samobójczej śmierci kilka kobiet. Mimo to jego serce zapłonie do jednej z angielek na dłużej.

Narrator powoli odkrywa przed czytelnikiem elementy historii Mustafy Sa’ida. Nawet po jego zaginięciu lub jak wszyscy sądzili – śmierci, interesuje się jego życiem, tym, dlaczego Mustafa postanowił wrócić na Południe, przeprowadza rozmowy z ludźmi, którzy go znali. Kluczem do poznania Mustafy jest również zamknięty pokój w jego domu. Mustafa Sa’id zostawia pod opieką poznanego mężczyzny swoją żonę i synów, co jednak nie uchroni Hosnę przed tragedią. Nie będę tu zdradzać jednak wszystkiego.

Poznajemy tu opisy życia codziennego na sudańskiej prowincji. Mieszkańcy małej wioski czują się opuszczeni przez władze, narzekają na korupcje, brak szkół i szpitali. Mimo to ludzie interesują się życiem prywatnym innych, lubią wszelkiego rodzaju plotki, spotkania w większym gronie przy alkoholu. To świat, w którym kobieta jest zależna od swojego męża, ojca czy brata. W nim szanuje się ludzi starszych, którzy obdarzeni są życiowym doświadczeniem i mądrością. To również książka, mówiąca o sile niszczycielskiej władzy kolonizatorów, za którą mimo wszystko w niepodległym kraju ludzie starsi tęsknili i którą wspominali z nostalgią.

Polecam gorąco!

***
At-Tajjib Salih (1929-2009) to jeden z najbardziej znanych pisarzy sudańskich na świecie. Studiował w Chartumie i w Londynie, pracował w radiu i telewizji, pisał także felietony do prasy. Sławę zdobył powieścią „Sezon migracji na Północ” (1966), która w 2001 roku została uznana przez Akademię Literatury Arabskiej w Dam...aszku za najważniejszą powieść arabską XX wieku. Mimo olbrzymiego zainteresowania powieścią na świecie (przetłumaczono ją na ponad 20 języków) w Egipcie umieszczono ją na indeksie i objęto zakazem druku na prawie 30 lat (utwór uznano za bluźnierczy i pornograficzny); w krajach Zatoki Perskiej i w Sudanie zakaz nadal obowiązuje. (źródło)

27 stycznia 2010

Ørstavik Hanne, Miłość


wydawnictwo SAW Smak Słowa
wydanie 2009 r.
ISBN: 978-83-621-2201-1
tytuł oryginału: Kjærlighet
język oryginału: norweski
seria z przyprawami
Tłumaczenie: Sibińska Maria
Format: 14.5x20.5cm, 128 stron
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami

To kolejna książka w znakomitej serii z przyprawami, które opowiadają historie z rożnych stron świata. „Miłość” to skandynawska historia o samotności, która rozgrywa się w ciągu paru godzin wieczornych. Opowiada o dziewięcioletnim Jonie i jego matce Vibeke, którzy przeprowadzili się do maleńkiej miejscowości na północy mroźnej i śnieżnej Norwegii. Każde z nich pragnie miłości, tyle że matka chciałaby przeżyć gorące i płomienne uczucie takie jak w czytanych przez nią książkach, a syn chce jedynie tej prawdziwej bliskości, ciepła i matczynej miłości. Moim zdaniem Vibeke nie jest dobra matką. Zachowuje się tak jakby syn przeszkadzał jej w codziennych czynnościach i osobistych sprawach. Myśli o ubraniach, malowaniu paznokci, nie interesuje się zbytnio sprawami syna i nie troszczy się o to, aby spędzać z własnym synem czas. Nie obchodzi ją czy syn jest w domu czy go nie ma. Nie myśli o nim wychodząc z domu z zamiarem wymiany książek w bibliotece. Nie myśli o nim gdy decyduje się spędzić czas z przygodnie poznanym w wesołym miasteczku mężczyzną. Nie wie, gdzie jej syn wychodzi, z kim się spotyka, kogo poznaje.

W tym samym czasie Jon również wychodzi z domu. Wierzy bowiem, że matka chce zrobić mu niespodziankę i upiec tort na jego dziewiąte urodziny, które wypadały następnego dnia. Z zachowania Vibeke nic nie wskazuje jednak na to, aby pamiętała o urodzinach syna. Samotność Jona boli. Dziewięciolatek może przecież natrafić również na niebezpieczeństwa. Nie powinien bowiem schodzić do piwnicy ze starszym nieznajomym mężczyzną, nie powinien wsiadać do samochodu nieznajomej kobiety, nie powinien odwiedzać koleżanek około północy, nie powinien w ogóle być po za domem w nocy. Cała historia prawdopodobnie prowadzi do tragicznego końca.

Można powiedzieć, że w książce właściwie nic się nie dzieje. Nie ma tu wartkiej akcji i zwrotnych punktów. Jej kunszt polega na zwróceniu uwagi na uczucia. Cały klimat książki został stworzony dzięki zastosowaniu techniki montażowej narracji. Przeskakujemy z jednej na drugą. Wiemy, co w tym samym czasie robi Vibeke i Jon, o czym myślą, jak się zachowują. Napięcie narasta wraz z upływem stron. Czytelnik zdaje sobie sprawę, że nieuchronnie wydarzy się coś niedobrego.

Polecam!

4 października 2009

Selma Lønning Aarø, Lewą ręką przez prawe ramię.


Wydawnictwo Smak Słowatytuł oryginału: Venstre hånd over høyre skulder
język oryginału: norweski
liczba stron: 208
miejsce wydania: Warszawa
rok wydania: 2009
oprawa: miękka ze skrzydełkami
wymiary: 145 x 205 mm
ISBN: 978-83-928234-3-8
seria: Z przyprawami

Książka, która trzyma moim zdaniem w napięciu od początku do samego końca. Wzrusza i pobudza do myślenia nad własnym życiem. Jest to książka przede wszystkim dla kobiet i o kobietach. W każdym z rozdziałów spotykamy innego narratora, który zarazem jest bohaterem powieści. Jest nim, więc narrator-obserwator, Helen kochanka Simona, Alma żona Simona czy Elwira córka Simona, która opowiada wydarzenia w formie listów do młodszej, przedwcześnie zmarłej siostrze Leny. Każdy bohater powieści opowiada te same wydarzenia, ale z własnej perspektywy. Wraz z upływem czytanych stron, historie te łączą się ze sobą w całość tak jak porozrzucana układanka.

Powieść rozpoczyna się od wypadku. Mężczyzna, który całował kobietę pozornie bez powodu, wybiega na ulicę i zostaje potrącony przez samochód jadący z małą szybkością. Zapada w śpiączkę. Mężczyzna ten to Simon, mąż, ojciec, architekt, który zaprojektował tylko jeden dom. Kobieta to Helen, jego kochanka od trzech lat. Kobieta skrywa pod sercem Tajemnicę, o której jeszcze mężczyzna nie wie i być może już się nie dowie. Spędziła rok na Alasce pracując w portowym barze i będąc „królową” dla przybywających marynarzy. Po powrocie napisała książkę „Opowieści portowe”. Helen nie ma dobrego kontaktu ani z matką Martą chorą na Alzheimera, ani z ojcem Georgem, który mimo wszystko zdecydował się opiekować żoną. Marta wiele lak wcześniej opuściła Georga na dziesięć dni dla znacznie młodszego kochanka.

Simon jest mężem Almy, z którą miał dwoje dzieci: starszą obecnie szesnastoletnią Elvirę i młodszą Lenę, która zmarła na raka jako ośmioletnia dziewczynka. Ma też bardzo piękną żonę, której jedna strona twarzy jest oszpecona przez pożar, jaki wybuchł w domu, gdy Elwira miała zaledwie trzy tygodnie. Alma nie zgodziła się na operację plastyczną, nawet darmową. Simon mawiał, że uzależniła się od spalonej twarzy. Sama siebie uważała za kobietę oziębłą. Elvira jest zwyczajną nastolatką z problemami, tęskniąca za miłością obojga rodziców, obwiniającą siebie za wyroki przeszłości.

Książka warta jest przeczytania. Jest to powieść o bólu, o samotności, o zdradzie, o miłości. Opowiada również o tym, że bardzo mało ludzie wiedzą o swoich najbliższych; o tym, że ludzie ze sobą nie rozmawiają. Tytułowe „Lewa rękę przez prawe ramię” to nawiązanie do Fontanny di Trevi w Rzymie i do monet wrzucanych na szczęście i nadziei powrotu.