Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alice Munro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alice Munro. Pokaż wszystkie posty

29 maja 2014

Alice Munro, Księżyce Jowisza.

Dość niedawno miała swoją premierę w Polsce książka z kolejnymi opowiadaniami Alice Munro. Nie byłoby może w tym nic dziwnego, ale mamy przecież 2014 rok, a światowa premiera była w roku 1982, choć opowiadania powstawały na warsztacie pisarskim Munro w latach 1977 -1981.   

Księżyce Jowisza to zbiór, w którym jak sama autorka przyznaje, niektóre opowiadania […] mają więcej wspólnego z moim życiem niż inne, ale żadne aż tak wiele, jak się powszechnie sądzi.[1] Ewidentnie, więc można odnaleźć w nich elementy, które w jakiś sposób łączą zapisane słowa z życiem Alice Munro. Opowiadań tych, zresztą jak wszystkich, nie należy odczytywać jednak jak układankę składającą się na autobiografię. Często autorka jedynie pomysł czerpie z obserwowanej rzeczywistości, reszta to już w większości fantazja. Historie osobiste nieubłaganie oddalają się od tego, co zdarzyło się w rzeczywistości. A historie zaobserwowane tracą znamiona anegdoty, gdy wdzierają się do nich znajome sylwetki i głosy.[2] Przyznaje, że doświadczenia osobiste były punktem wyjścia dla opowiadań zatytułowanych Księżyce Jowisza (choroba ojca) i Kamień w polu (druga część opowiadania Chaddeleyowie i Flemingowie).

To, co jednakże łączy wszystkie opowiadania to opowieści o życiu, a w rezultacie tego o człowieku: o tym, co go boli, wzrusza, wzbudza w nim gniew, urazę, miłość. Są to tez opowiadania o kobietach i z pewnością pisane z myślą o nich. To również fragmenty pewnych wycinków i pewnych wydarzeń z życia, choć są też opowiadania pisane bardziej przekrojowo. Alice Munro opowiada, ale jak zwykle nie ocenia postępowania żadnego z bohaterów. Pozostawia to do dyspozycji czytelnikowi.

W tomie zebranych zostało jedenaście opowiadań. Zatrzymajmy się na pierwszym zatytułowanym Chaddeleyowie i Flemingowie, którego pierwsza część opowiada o letnim zjeździe rodzinnym, acz dość specyficznym. Poznajemy cztery stare panny, ciotki narratorki, które przyjeżdżają w jednym czasie do swojej kuzynki mieszkającej w Dalgleish w Ontario. Matka narratorki, jako jedyna z kuzynostwa była zamężna i miała dzieci. Ciotki miały swoje upodobania, przyzwyczajenia i spojrzenie na świat, którym ochoczo i z humorem się dzieliły. Były otwarte, rządne przygód, podróży i „parły do przodu”. W drugiej części opowiadania czytelnik poznaje, jakby dla pewnej równowagi, liczne rodzeństwo (sześć sióstr) ojca narratorki, z których żadna nie wyszła za mąż i nadal wszystkie mieszkały razem. Zupełnie inaczej zachowywały się i żyły w porównaniu z kuzynkami matki.

Ale w opowiadaniach Munro odnaleźć można nie tylko relacje i więzi między rodzeństwem. Algi przekazują nam wiedzę na temat relacji damsko – męskich i odnajdywaniu na nowo swojego miejsca po rozstaniu. Pani Cross i Pani Kidd to opowieść o kobietach, które znają się od osiemdziesięciu lat i pamiętają siebie jeszcze z czasów dziecięcych zabaw. A w Pechowych historiach Julie dzieli się z towarzyszami podróży swoimi niezbyt szczęśliwymi doświadczeniami z mężczyznami. Pada tu też proste i znane stwierdzenie, że jest miłość mądra, która dokonuje rozsądnego wyboru. Na podstawie takiego uczucia powinno się dobierać współmałżonka. Istnieje też inna miłość, która nie ma nic wspólnego z mądrością, przypomina raczej opętanie. I właśnie ją, tę drugą, wszyscy tak naprawdę cenią. Nikt nie chce, żeby go w życiu ominęła.[3] Munro przyciąga uwagę czytelnika kreśląc również historie o zdradzie, samotności, miłości. Z kolei w Sezonie na indyka, którego genezę autorka szerzej przybliża we wstępie, zajmuje się problemem homoseksualizmu.

Alice Munro każdą historię przekazuje jak zawsze: powoli, nieśpiesznie i we wspaniałym, precyzyjnym, dopracowanym, prostym acz eleganckim stylu, w którym tkwi właściwy czar jej prozy. Dodać do tego jeszcze, że zazwyczaj w opowiadaniach Munro jedna opowieść zatapia się w kolejnej historii, a ta w jeszcze innej. To cecha charakterystyczna dla twórczości kanadyjskiej pisarki. Mimo szkicowemu nakreśleniu, autorka jak zawsze potrafiła ukazać głębię duszy bohaterów, pokazać ich od strony warstwy psychologicznej, doszukać się ukrytego znaczenia postępowania, nabytych doświadczeń i cech charakteru. Tak jakby poprzez wnikliwie poczynione obserwacje chciała podkreślić, że codzienność też jest ważna. To niezwykłe opowiadania o zwykłym życiu zwykłych ludzi, acz dotyczące głownie kobiet dojrzałych, już z jakimś bagażem doświadczenia. To literatura z wyższej półki, dla smakoszy i dla tych, którzy potrafią delektować się lekturą. I nie piszę tego, dlatego, że Alice Munro jest laureatką Nobla w dziedzinie literatury.


[1] A. Munro, Księżyce Jowisza, Kraków 2014, s. 7.
[2] Tamże, s. 8.
[3] Tamże, s. 318 in.


Alice Munro, Księżyce Jowisza, Wydawnictwo Literackie, maj 2014, przełożyła Agnieszka Pokojska, okładka miękka ze skrzydełkami, 384.

6 października 2013

Alice Munro, Przyjaciółka z młodości.


Zupełnie nie tak dawno w mediach ukazała się wzmianka o tym, że Alice Munro zdecydowała o zakończeniu swojej przygody związanej z pełnieniem roli pisarki. Na polskim rynku księgarskim będą się jednak nadal sukcesywnie ukazywały książki jej autorstwa, które powstawały na przestrzeni tychże owocnych lat pracy. Kolejny raz miałam, więc przyjemność obcować z krótką formą literacką w wykonaniu kanadyjskiej pisarki Alice Munro. Tym razem to opowiadania skupione w tomie wydanym w 1990 roku i zatytułowanym Przyjaciółka z młodości.

Wydaje mi się, że motywem łączącym dziesięć opowiadań, które znalazły się w tymże tomie, jest przeszłość, historie, kryjące zadawnione waśnie, nierozwiązane konflikty, tajemnice, nieporozumienia, niejasności, które mają o mniejszym lub większym znaczeniu konsekwencje w teraźniejszości. Historie zwykłych ludzi, czasami zmęczonych życiem, pragnących zmiany, niemających siły jednak jej dokonać i ponieść odpowiedzialności za swoje czyny. To historie wysłuchane przez kogoś, opowiedziane przez osobę trzecią, ale też przez głównych bohaterów, wprowadzające pewien rodzaj niepokoju, niezaspokojenia, niedosytu i na pewno dające wiele do myślenia. Najważniejszym zabiegiem zastosowanym w opowiadaniach jest retrospekcja. Czytelnik cofa się w przeszłość, poznaje bez uproszczeń, często z pewnego rodzaju odmianą łagodnej brutalności fakty i detale, które dotyczą związków międzyludzkich.

Tom otwiera tytułowe opowiadanie, przedstawiające czytelnikowi historię koleżanki matki narratorki. Chodzi o Florę, z której los nieco zadrwił, choć z drugiej strony być może, dlatego, że na to pozwoliła. Znosi z pokorą upokorzenie, jakie zaznaje od siostry i narzeczonego, co więcej usuwa się w cień, staje się ostoją i pomocą, dla tej, która radykalnie zmieniła jej życie. Taka postawa niesie jednak za sobą kolejne konsekwencje. Kolejna historia dotyczy Brendy i jej kochanka Neila i zadawnionej historii Mari. W innych utworach poznajemy elementy z życia dziewiętnastowiecznej poetki, korzystającą z rocznego urlopu podróżującą pięćdziesięcioletnią wdowę Hazel, historię Murray’a i Barbary, Austina Cobbetta, śmiertelnie chorej Bugs i jej córki Averill, Morrisa, Joan i Matyldy, znajomości dwóch małżeństw, przyjaźni Margot i Anity.

Każde opowiadanie zaskakuje, porusza, acz niejednoznacznie odpowiada na postawione pytania, tak jakby Munro pozwalała czytelnikowi wystawić samodzielną ocenę. Mowa jest o miłości, przyjaźni, zdradzie, zazdrości, szczęściu i bólu. Nie ma tu też pośpiechu, nikt za niczym nie goni, jest natomiast intymność, zaś wydarzenia i relacje międzyludzkie poddane zostają wnikliwej psychologicznej analizie. 

Nie jest to lektura ani lekka, ani łatwa. Na pewno trzeba ją sobie dawkować, a jak to bywa w przypadku tomu opowiadań można czytać owe krótkie utwory nie w kolejności. Tak czy siak, można być usatysfakcjonowanym. 


Alice Munro, Przyjaciółka z młodości, Wydawnictwo Literackie, wrzesień 2013, przekład Agnieszka Kuc, oprawa miękka ze skrzydełkami, stron 436.

24 maja 2013

Alice Munro, Drogie życie.


Drogie życie to zbiór najnowszych opowiadań kanadyjskiej pisarki Alice Munro, który może zachwycić niejednego czytelnika. Autorka jak mało, kto świetnie potrafi opisać uczucia, które targają bohaterami, a przede wszystkim uchwycić pewne szczególne momenty z ich życia. Alice Munro kreśli postacie, które w swoim życiu właściwie niczego wielkiego nie osiągnęły, acz targane są niekiedy wielkimi namiętnościami, potrafią zdradzać, nie uznawać związków małżeńskich, uciekać przed problemami, oszukiwać, znosić katusze wyobcowania, ułomności, choroby i cierpienia. 
 
W tomie znalazło się czternaście opowiadań, z których cztery ostatnie – Oko, Noc, Głosy, Drogie życie - mają zabarwienie autobiograficzne. To w nich pisarka wspomina swój dom Wingham, rodziców i czasy swojej młodości. Owe krótkie formy potrafią poruszyć czytelnika, zmusić go do zatrzymania się i refleksji. Czas jest rozparcelowany, bowiem akcja rozgrywa się w latach II wojny światowej, latach 50., 60. , 70. Często też mamy zastosowanie metodę retrospekcji. Mamy w tym wszystkim duże przeskoki czasu: od młodości do starości. Czytelnik zapuszcza się w mniej znane acz precyzyjnie opisane przez Autorkę, kanadyjskie rejony wsi i miasteczek, ale jednocześnie niekiedy ma możliwość wraz z bohaterami uciec z prowincji do Toronto. W przemieszczaniu się naszym bohaterom pomagają pociągi. Greta z opowiadania Dotrzeć do Japonii wraz z małą córeczką spędza w nim kilka dni w drodze do Toronto; młoda nauczycielka przybywa tym środkiem komunikacji do ośrodka dla chorych na gruźlicę w opowiadaniu Amundsen; Jackson z kolei nie wysiada na stacji, lecz wyskakuje z niego podczas jazdy w opowiadaniu Pociąg.  W niektórych opowiadaniach – Dotrzeć do Japonii, Żwir, Corrie - przejawia się motyw małżeńskiej niewierności i zdrady. Dostrzec w nich można także krętactwo, oszustwo i wykorzystanie drugiego człowieka do własnych celów – Corrie.  Bohaterowie zmagają się z własnymi ułomnościami – Duma, Nieopodal jeziora; chorobą najbliższych – Wyjechać z Maverley; powzięciem odważnych decyzji i porzuceniem przyjętych konwenansów – tak jak robi to Lea z Wyjechać z Maverley czy ciotka Down z Domowego zacisza.

Język jest prosty, pozbawiony patosu, choć sposób opowiadań jest urozmaicony poprzez zastosowanie różnych narracji: pierwszoosobowych bądź trzecioosobowych oraz odmiennego czasu: teraźniejszego bądź najczęściej użytego przeszłego. W niektórych opowiadaniach historię przedstawia osoba starsza, ale z perspektywy niewinnego dziecka. Tak dzieje się w tekście Żwir, który ze względu na tragiczny wydźwięk, na długo utkwi w pamięci czytelnika. Z kolei opowiadanie zatytułowane Duma pisane jest z perspektywy mężczyzny. Wydarzenia opisywane w opowiadaniach nie są doprowadzone do końca, urywają się, czytelnik nie wie, więc jaki będzie dalszy los ich bohaterów i to, co zamierzali, planowali rzeczywiście się powiedzie. Droga życia bohaterów jest pokręcona, niedokończona, urywana, bez spektakularnych zwrotów akcji.  Opowiadania są zbudowane, więc na zasadzie niedopowiedzeń, choć z drugiej strony są precyzyjnie skonstruowane, można powiedzieć, że tasują uczuciami.

Alice Munro zgrabnie pokazuje dzieciństwo, młodość i starość swoich bohaterów. Szczególnie skupia się na kobiecych portretach: ich sile, dokonywanym wyborom, które nie zawsze należą do tych dobrych, odwadze, skrywanym marzeniom i namiętnościom oraz samotności. To krótka forma z najwyższej półki.
 


Alice Munro, Drogie życie, Wydawnictwo Literackie, maj 2013, przekład Agnieszka Kuc, oryginalny tytuł: Dear Life, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 412.

15 lutego 2013

Alice Munro, Taniec szczęśliwych cieni.

Taniec szczęśliwych cieni to zbiór piętnastu opowiadań kanadyjskiej pisarki Alice Munro, która jest wymieniana wśród autorów zasługujących na literacka Nagrodę Nobla. Munro jest mistrzynią w krótkiej prozie i poświadcza to już w swoim debiucie z  1968 roku nagrodzonym nagrodą gubernatora generalnego Kanady. Pierwsze z opowiadań powstało, gdy Munro miała dwadzieścia jeden lat, ostatnie – gdy już była po trzydziestce. Dopiero teraz polski czytelnik może cieszyć się tym pierwszym zbiorem opowiadań.

A jest to zbiór, przynajmniej dla mnie, dość niezwykły. Wśród myśli przewodnich znalazł się motyw przemijania, problemy codzienności wynikające z mieszkania w małych miejscowościach, skomplikowane więzy rodzinne i międzyludzkie, różnice wynikające z innego postrzegania świata przez kobiety i mężczyzn czy dziewczynki i chłopców.

Munro opowiada o życiu kobiet, w różnym wieku, wywodzących się z klasy mniej więcej mniej niż średnio usytuowanej pod względem finansowym w społeczeństwie. To literacka opowieść o życiu codziennym zwykłych kobiet. Akcje poszczególnych opowiadań mają miejsce w różnych latach powojennych, a fabuła toczy się na kanadyjskiej prowincji. Można powiedzieć, że właściwie nie dzieje się tu nic wielkiego, ale autorka z mistrzostwem opisuje dramaty prywatnego życia.  Porusza serce historia pani Fullerton (Piękne domy), mieszkającej w zaniedbanym i starym domu, niepasującym do nowoczesnej części miasteczka, której mieszkańcy głowią się nad pretekstem jej wyeksmitowania. Niespełnione, smutne i nieudane wydaje się życie siedemnastoletniej Lois, traktowanej, jako „dziewczyna na lato” (Dzięki za przejażdżkę). Znajdziemy tu również upokorzoną dziewczynę, której chłopak zawarł w tajemnicy małżeństwo z inną (Pocztówka). Jest również opowieść o dramacie dwóch sióstr, ich chłodnej relacji wynikającej z choroby matki (Pokój utrechcki). W tytułowym opowiadaniu zamykającym książkę, mowa jest o starszej nauczycielce muzyki pannie Marsalles, organizującej corocznie przyjęcia dla swoich podopiecznych. Z kolei bohaterką opowiadania Biuro jest kobieta w średnim wieku, która chce wynająć pomieszczenie, aby moc z dala od domu pracować - pisać. Co prawda tematem przewodnim jest tu trudna relacja z innym człowiekiem, ale warto zwrócić uwagę na poniższy cytat.

Dom może być miejscem pracy dla mężczyzny. Przynosi on pracę ze sobą i znajduje odpowiednie miejsce do jej wykonania; dom jest do nowej funkcji przystosowany najlepiej, jak tylko się da. Całe otoczenie liczy się z jego pracą. Mężczyzna nie musi wiec odbierać telefonów, ciągle czegoś szukać, doglądać płaczących dzieci ani karmić kota. Może po prostu zamknąć drzwi. Ale wyobraź sobie ( tłumaczyłam mężowi), że matka zamyka drzwi, a dzieci wiedzą, że ona sobie tam po drugiej stronie siedzi – nie umiałyby się z taką sytuacją pogodzić. Bo kobieta, która zajmuje się swoim światem, a nie sprawami męża albo dzieci, uważana jest powszechnie za zjawisko sprzeczne z naturą. Tak więc dla kobiety dom nie jest taką samą przestrzenią jak dla mężczyzny. Ona nie może wejść i skorzystać z niego, a potem wyjść. Ona jest częścią domu, i to częścią nieodłączną.(s.99)
Wydaje się, że wszystkie opowiadania są ze sobą w jakiś sposób w łączności. Dwukrotnie pojawia się Ben Jordan i parę razy narratorką jest dziewczynka, a potem kobieta o imieniu Helen. Fabuła niektórych ma miejsce w jednym miasteczku lub jego okolicach o nazwie Jubilee. Nie można jednak dopatrzeć się kontynuacji, a każda z postaci przeżywa swój dramat w sposób indywidualny. Munro z kolei nie opowiada całej historii do końca.

To spójne, napisane subtelnym językiem opowiadania, które należy koniecznie przeczytać. Nie ma tu sensacyjnych wydarzeń, za to jest to literatura na wysokim poziomie napisana w pięknej formie i wartościowa pod każdym względem.
 


Alice Munro, Taniec szczęśliwych cieni, Wydawnictwo Literackie, styczeń 2013, przekład: Agnieszka Kuc, oprawa miękka ze skrzydełkami, stron 356.