Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dwudziestolecie międzywojenne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dwudziestolecie międzywojenne. Pokaż wszystkie posty

12 lutego 2026

Katarzyna Rzehak, Wanda Telakowska.

Nie należy do tej książki podchodzić, jak do książki naukowej, mimo że napisała ją historyczka sztuki, która przez dziesięć lat pracowała w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego. To książka popularyzatorska, skierowana do szerokiego grona odbiorców, mająca za zadanie przybliżyć życie artystki i  założycielki IWP - Wandy Telakowskiej (1905-1985). Złożyły się na nią wycinki z życia, odtworzenie faktów z punktu widzenia zastosowania czasu teraźniejszego, toteż książkę czyta się bardzo dobrze, niemal jak powieść. Wielkim atutem jest publikowana baza ikonograficzna, na którą złożyły się zdjęcia z archiwum prywatnego i zawodowego, dokumenty, plakaty, ilustracje, zapisane karteczki.

Wanda Telakowska tworzyła barwne drzeworyty, pracowała jako nauczycielka w oficjalnym i konspiracyjnym szkolnictwie, była jedną z najbardziej wpływowych postaci polskiego wzornictwa powojennego. Uważała, że piękno nie powinno być zarezerwowane tylko dla elit, ale dostępne powszechnie, zakorzenione w tradycji ludowej i obecne w przedmiotach domowego użytku. W okresie dwudziestolecia międzywojennego była bywalczynią słynnej Ziemiańskiej. Poznała Jarosława Iwaszkiewicza, Antoniego Słonimskiego, Janinę Konarską, Irenę Krzywicką, Zofię Stryjeńską, Tadeusza Boya-Żeleńskiego, Juliana Tuwima, Halinę Poświatowską. Do jej sztambucha wpisali się między innymi Julian Tuwim i Stefan Starzyński. W 1950 roku doprowadziła do powstania Instytutu Wzornictwa Przemysłowego (IWP) w Warszawie. Telakowskiej zawdzięczamy przede wszystkim stworzenie fundamentów nowoczesnego polskiego wzornictwa przemysłowego. To dzięki niej projektowanie przestało być traktowane jako niszowa sztuka, a stało się kluczowym elementem przemysłu.

Prywatnie nigdy nie wyszła za mąż, choć miała kilku adoratorów. Jej największą miłością okazało się wzornictwo. Uchodziła za osobę apodyktyczną, wizjonerkę, którą cechowało specyficzne, kąśliwe poczucie humoru i której brakowało cierpliwości do bylejakości. Sprzeciwiała się tworzeniu przedmiotów dekoracyjnych, które nie mają funkcji. Rzehak przywołuje liczne anegdoty i cięte riposty Telakowskiej. Pokazuje również jej pragmatyzm i umiejętność lawirowania w powojennej, nowej rzeczywistości. Główną zasadą działania Telakowskiej była dewiza „Piękno na co dzień dla każdego”. Polecam lekturę.


 Katarzyna Rzehak, Wanda Telakowska, wydawnictwo Marginesy, okładka twarda, stron 256. 



25 lipca 2025

Karolina Dzimira-Zarzycka, Własna pracownia. Gdzie tworzyły artystki przełomu wieków.

 


Książka, która sprawiła mi wielką przyjemność czytelniczą. Motywem przewodnim jest pracownia kobiety-artystki żyjącej i działającej w XIX lub na przełomie XIX i XX wieku. Każda z tych kobiet marzyła o własnym kątku, pokoju, odpowiedniej przestrzeni do pracy, stabilności finansowej i możliwością dysponowania własnym czasem. Autorka przedstawia miejsca, gdzie tworzyły malarki, rzeźbiarki oraz artystki zajmujące się sztukę dekoracyjną. Przez poznanie pracowni można bliżej poznać daną artystkę. Więcej bowiem mówią one o osobowości niż o twórczości. Często bowiem spełniają różne funkcje: salonu, atelier, a nawet sypialni. Panowała tam zazwyczaj oryginalna atmosfera. Pracownia była obszarem działań zawodowych, które pełniło funkcje miejsca spotkań. Było swego rodzaju wizytówką twórcy, która odzwierciedlała jego status, zainteresowania oraz tematykę dzieł. Malarki interesują przede wszystkim portrety, kameralne sceny rodzajowe, martwe natury. Warto również zaznaczyć, że artystki musiały dbać o swoja reputację, toteż pracowni poszukiwano w przyzwoitym miejscu. wiele artystek w pracowniach urządzało tez szkoły lub dawało lekcje.

Autorka opierając się na źródłach (zachowanej korespondencji, wzmiankach a prasie, dziennikach, pamiętnikach, dokonując analizy zdjęć pracowni) oraz literaturze pięknej (do której podchodzi krytycznie) przełomu XIX i XX wieku, odtwarza wygląd pracowni działających w tym czasie artystek. W książce znaleźć można rozdziały opowiadające o funkcjonowaniu różnych pracowni oraz rozdziały poświęcone pracowniom prowadzonym przez konkretne postacie. Malarka powinna mieć pracownię wysoką, obszerną, z równomiernym światłem najlepiej północnym lub północno - wschodnim. Często szukano na poddaszu i w dobrej dzielnicy miasta. Emilia Dukszta-Duksztyńska w Warszawie, podobnie jak Anna Blińska w Paryżu, prowadziła pracownię salonową. W lutym 1890 r. zorganizowała w niej raut na część Wojciecha Gersona. Maria Dulębianka miała wiele pracowni od Lwowa, przez Florencję, Wiedeń, Monachium, Zurich, po Żarnowiec. Ciekawe są losy Anieli Pająkówny, wychowanki Heleny z Dzieduszyckich Pawlikowskiej; nieszczęśliwej w małżeństwie Bronisławy Richter - Janowskiej; zajmującej się sztuką dekoracyjną Bronisławy Poświkowej (matki Ireny Solskiej).


Z kolei pracownie rzeźbiarskie powinny znajdować się na parterze, z jakimś placykiem lub komórką do składania materiału. Rzeźbiarz nie powinien tez spać w pracowni ze względu na wilgoć i brud. Autorka przedstawia pracownię pierwszej polskiej rzeźbiarki Heleny Skirmutt, która ze względu na utratę wzroku, zamiast malować zaczęła wykorzystywać swój zmysł dotyku tworząc rzeźby. Poznać można też pracę i losy rzeźbiarek: Toli Certowiczówny, Natalii z Tarnowskich Androlli, Marii Gerson (córki Wojciecha Gersona), Janiny Broniewskiej, Jadwigi Łubieńskiej. 

Autorka zwraca też uwagę na pracownie artystek wywodzących się z wyższych sfer. Wśród nich wymieniane są m.in.: Pia Górska, Zofia Szymanowska (żona Teofila Lenartowicza), Aniela Biernacka, Olga Malinowska. Mowa jest o artystkach-kopistkach, pejzażystkach, artystycznych plenerowych wyjazdach, romansach, małżeństwach i rozwodach, samotności, życiu w biedzie i dostatku. Dla znających biografie wymienianych artystek, nie ma tu nic odkrywczego. Książka stanowi bowiem kompilacje wybranych wiadomości mających głównie związek z istniejącymi pracowniami, wydzielonymi miejscami do tworzenia.

To ciekawa pozycja, w której narracja jest poprowadzona w sposób lekki i zajmujący odbiorcę. Świetna pozycja do czytania podczas urlopu, bowiem napisana bez naukowego zadęcia i współczesnej modnej i wszędzie obecnej genderowej nowomowy. W dodatku szeroka baza ikonograficzna, która uzupełnia tekst, staje się dodatkowych atutem książki.


Karolina Dzimira-Zarzycka, Własna pracownia. Gdzie tworzyły artystki przełomu wieków, wydawnictwo Marginesy, wydanie 2025, oprawa twarda, stron 415.

9 lutego 2025

Edgar Wallace, Zagadkowa Księżna.


Londyn, lata 20. XX wieku. Pewnego dnia Lois Margeritta Reddle dostaje list, w którym księżna Moron powiadomiła o swojej zgodzie na podjęcie przez pannę Reddle posady jej osobistej sekretarki. Lois była sierotą, która po śmierci rodziców wychowywana była przez ciotkę, a z kolei po jej śmierci stała się zupełnie samodzielna i do tej pory dzieliła mieszkanie na Charlotte Street z przyjaciółką Lizą Smith. Pracowała w firmie prawniczej Shaddles & Loan i jeszcze tego samego dnia zostaje wysłana przez chlebodawcę do więzienia dla kobiet Telsbury, aby dostarczyć dokumenty aresztowanej pani Desmond. Po drodze w samochód  Lois uderza auto należące do Michaela Dorna, który od miesięcy był jej prześladowcą i jej zdaniem szukał pretekstu, aby ją poznać. Z kolei w więzieniu po odbytej rozmowie z panią Desmond, Lois obserwując więzienny spacerniak zauważa kobietę, która swoim dostojeństwem i specyficzną aurą nie pasuje do pozostałych osadzonych. Naczelnik więzienia wbrew przepisom zdradza pannie Reddle, że to Mary Pindar. W dodatku wbrew przepisom udostępnia Lois sprawozdanie dotyczące sprawy tej kobiety. Młoda kobieta po zapoznaniu się z nim doznaje wstrząsu. Nieoczekiwanie za murem więziennym Lois ponownie spotyka Dorna, który pomaga jej dotrzeć do pracy. Jeszcze tego samego dnia w biurze pojawia się nieoczekiwanie księżna ze swoim synem lordem. Od tego dnia sprawy nabierają niezwykłego tempa, a Lois grozi niebezpieczeństwo. 


Edgar Wallace (1875-1932) ponownie nakreślił dobrze skonstruowaną powieść. Akcja w niej jest szybka, bohaterowie mają indywidualne osobowości i mimo tego, że powieść powstała w 1925 r., czyta się ją znakomicie. Michael Dorn to typowy bohater, któremu nic nie umknie. Nie dość, że jest przystojny, to jeszcze opiekuńczy, troskliwy, spostrzegawczy i bardzo dociekliwy. Właściwie zawsze jest tam, gdzie znajduje się Lois, a przecież życie jej niejednokrotnie jest zagrożone. Budzi to, co prawda frustrację dziewczyny, ale jednocześnie fascynuje ją jego przezorność. Z drugiej strony jest jeszcze lord Moron. Oprócz tego mamy do czynienia z oszustwami, wymuszeniami, porwaniem i zbrodniami. Cała historia opiera się na wielu zbiegach okoliczności, ale powieść jest przyjemna w czytaniu, choć zbyt nagle dobiega końca.



Edgar Wallace, Zagadkowa Księżna, wydawnictwo MG, wydanie 2025, tytuł oryg.: The Strange Countess, tłumaczenie: Lucjan Szenwald, okładka miękka, stron 224.


8 stycznia 2025

Mavis Doriel Hay, Zabójczy Święty Mikołaj.

 


Powieść napisana przez Mavis Doriel Hay (1894-1979) w 1936 r. to klasyczna zagadka kryminalna z morderstwem w tle popełnionym w staroświeckim domu. W związku z bożonarodzeniowymi świętami w rezydencji Flaxmere położonej na prowincji pojawiają się członkowie rodziny Melbury. Jasno wskazany jest rok umiejscowienia akcji powieści – kilka dni świąt w 1935 r. Atmosferę, relacje między poszczególnymi gośćmi i ogólną sytuację poznajemy z perspektywy różnych osób. To jednak komendant policji pułkownik Halstock będzie miał za zadanie rozwikłać sprawę, zrekonstruować ostatnie godziny życia zmarłego i wskazać winnego.

Od trzech miesięcy Philip Cheriton był zaręczony z Jennifer, córką sir Osmonda Melbury, który wstrzymał się jednak z błogosławieństwem dla tego związku. Jednocześnie zachęcał do zalotów wobec Jennifer Olivera Witcombe’a. Dziewiętnaście lat temu sir Osmond sprzeciwiał się małżeństwu córki Hildy, która uciekła i w końcu poślubiła artystę Carla Wynforda, a gdy zmarł zostawił ją z małą córeczką i ogromną kolekcją obrazów. Lady Mulbury zmarła w 1920 r., a we Flaxmere pojawiła się ciocia Mildred, odesłana z posiadłości w 1931 r., gdy Jennifer osiągnęła pełnoletność. Kolejne dziecko sir Osmonda to Edith, która poślubiła sir Davida Evershota. Z kolei Eleanor poślubiła Gordona Sticklanda, powiązanego z londyńską giełdą, z którym miała dwójkę dzieci. Jedyny syn Melburych, George, poślubił bogatą Patricię, córkę lorda Caundle, która urodziła mu troje dzieci. Wielkie zaniepokojenie córek sir Osmond, wzbudzało zachowanie sekretarki ojca, Grace Portisham, którą uważano za intrygantkę. Wszyscy pojawiają się w posiadłości. Można śmiało powiedzieć, że plastycznie każdy miałby powód, aby pragnąć śmierci sir Oswalda, który uważany jest za nieczułego i kontrolującego ojca, bowiem ciągle wtrąca się w życie i małżeństwa swoich dzieci. Gdy więc zostaje znalezione ciało patriarchy rodziny, to każdy z rodziny, służby, gości - nie mówi do końca prawdy.

Mavis Doriel Hay napisała w l. 30. XX w. tylko trzy powieści kryminalne: Murder Underground, Death on the Cherwell i Zabójczego Świętego Mikołaja (The Santa Klaus Murder) Bardziej zainteresowana była pisaniem o wiejskim rzemiośle Wielkiej Brytanii, którym interesowała się przez całe życie.  W 1929 r. poślubiła Archibalda Menziesa Fitzrandolpha, brata swojego współpracownika w badaniach przemysłu wiejskiego, który zginął w wypadku lotniczym podczas II wojny światowej. Hay mieszkała w Box, w Gloucestershire, aż do swojej śmierci w wieku 85 lat.

Jej trzecia powieść kryminalna charakteryzuje się humorem, dobrze poprowadzoną i ciekawą fabułą, szeroką gamą osobowości bohaterów i oczywiście fałszywymi tropami w śledztwie. Jedno jest jednak pewne – zabójstwa dokonał ktoś, kto akurat przebywa w posiadłości. To oczywiście klasyczna, schematyczna powieść kryminalna, ale jakże wciągająca i barwna oraz przynosząca poczucie autentyczności. Stanowi dobry wybór na zimowe wieczory. Bardzo przyjemna lektura, jeśli lubicie zagadki osadzone w okresie międzywojennym, który słusznie nazywany jest „złotym wiekiem” brytyjskiej literatury kryminalnej.

 

 

Mavis Doriel Hay, Zabójczy Święty Mikołaj, wydawnictwo Zysk i -s-ka, wydanie 2024, tytuł oryg.: The Santa Klaus Murder, tł. Ewa Horodyska, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 310.

4 stycznia 2025

Anne Meredith, Portret mordercy. Świąteczna opowieść kryminalna.

 


Anne Meredith (1899-1973) to jeden, obok - J. Kilmeny Keith i Anthony Gilbert, z pseudonimów pisarskich Lucy Beatrice Malleson. Autorka urodziła się w Upper Norwood na przedmieściach Londynu jako córka maklera giełdowego, który zbankrutował podczas pierwszej wojny światowej. W wieku siedemnastu lat pracowała już jako sekretarka i zaczęła publikować wiersze i opowiadania w magazynach oraz pisać powieści kryminalne, które zostały jednak odrzucone przez redakcje. Przekonana, że ​​to wszystko przez uprzedzenia związane z płcią, zdecydowała się podpisać kontrakt jako Anthony Gilbert i wreszcie odniosła sukces. 

W 1934 r. (niektóre źródła wskazują rok 1933) jako Anne Meredith wydała powieść Portret mordercy, w której wywróciła do góry nogami klasyczną formułę detektywa, ujawniając tożsamość mordercy już od pierwszej strony. 

Adrian Gray urodził się w maju 1862 roku i zginął z rąk jednego ze swoich dzieci w czasie Bożego Narodzenia w 1931 roku. Zbrodnia była nagła i niezaplanowana, a morderca po dokonaniu czynu przenosił spojrzenie z leżącej na stole broni na martwego mężczyznę w cieniu zasłony z gobelinu, wolny jeszcze od obaw czy strachu, ale pełen niedowierzania i oniemiały.

Tak rozpoczyna się kryminał, którego akcja została osadzona w l. 30. XX w. Adrian Gray miał sześcioro żyjących dzieci (Richard, Amy, Olivia, Isobel, Hildelbrand, Ruth) i każdego grudnia zapraszał rodzinę z okazji świąt Bożego Narodzenia do posiadłości w King's Poplars. Nie pozostawał jednak w dobrych stosunkach z żadnym ze swoich dzieci, a one miały powody, by życzyć mu śmierci. Sześćdziesięciodziewięcioletni Adrian Gray uchodził za kłótliwego, upartego skąpca, nikczemnika, który ciągle upokarzał swoje dzieci. Nie dogadywał się bowiem z żadnym z nich, ani z ich współmałżonkami. Otwarcie nimi pogardzał. 

Styl pisania Anne Meredith jest elegancki i efektowny. Przedstawia obsadę postaci, których wyznawane wartości i postawy życiowe sprawiają, że czytelnik początkowo ich wszystkich nie lubi. Następnie wywraca niemal każde z tych założeń do góry nogami, rzucając czytelnikowi wyzwanie, aby przyjrzał się wszystkim bliżej. Na początku widzimy jedynie stereotypy. W dodatku zarysowana wyraźnie rywalizacja między rodzeństwem i ich otwarty antagonizm stają się męczące. Meredith jednak rozwija głębię myślenia każdej postaci, powoli odkrywa każdej z nich motywy i słabości, a także szczegółowo opisuje wpływ śmierci Adriana Graya na ich cele, marzenia i oczekiwania. Dla niektórych jego śmierć oznacza wolność, a dla innych to po prostu koniec marzeń. Niektórym nie zależy na sprawiedliwości dla zabójcy, ponieważ oznacza to, że ich dobre nazwisko okryje się hańbą.

Historia dotyczy głównie wewnętrznych myśli przestępcy i innych postaci, z niewielkim udziałem policji, co daje ogólne wrażenie bardziej thrillera psychologicznego, a nie klasycznego kryminału. To dogłębne studium mordercy przed, w trakcie i po popełnieniu przestępstwa. Mało jest też świątecznych motywów w powieści. Czytelnicy oczekujący klasycznego kryminału, mogą być więc rozczarowani. Po początkowym i długim wprowadzeniu do rodziny, które dla niektórych może graniczyć z nudą, historia nabiera jednak tempa. Nie należy więc poddawać się zbyt szybko. 



Anne Meredith, Portret mordercy. Świąteczna opowieść kryminalna, wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie 2024, tytuł oryg.: Portrait of a Murder. A Christmas Crime Story, tł. Katarzyna Bogiel, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 280. 


8 maja 2024

Ernest Hemingway, Wyspy na Golfsztromie.

 


Wyspy na Golfsztromie to ostatnia książka Ernesta Hemingwaya (1899-1961), która została opublikowana w 1970 r. Powieść została znaleziona przez Mary Hemingway wśród 332 pozostawionych dzieł pisarza. Być może dlatego, wydaje się książką niedokończoną, niedopracowaną, potraktowaną po macoszemu. Powieść nie ma więc raczej takiej formy, jaką by wybrał Hemingway, i nie ma takiej wiarygodności, jaką miały powieści opublikowane za jego życia. Opowieść oparta jest głównie na dialogach i odznacza się stylem dość powściągliwym.

To historia artysty i poszukiwacza przygód, człowieka bardzo podobnego do samego Hemingwaya (był alkoholikiem, miał cztery żony i trzech synów). Główny bohater jest więc odwzorowaniem samego pisarza. Amerykanin Thomas Hudson znajduje spokój na wyspie Bimini na Bahamach w latach 30. XX wieku. Podczas wakacji przybywają do niego trzej synowie. Ta część kojarzy mi się z nowelą Stary człowiek i morze, być może ze względu na wyprawę na ryby. Wkrótce nadchodzi pierwsza zła wiadomość. W drugiej części przenosimy się do Hawany na Kubie. Mamy lata 40. XX wieku, trwa druga wojna światowa, a Hudson otrzymuje kolejną wiadomość. Bohater staje się bardziej cyniczny. Intensywnie pije, spędza czas w barach i zajmuje się zwiadami morskimi dla armii amerykańskiej. W trzeciej części Hudson wraz z załogą łodzi, tropi ocalałych żołnierzy z zatopionego niemieckiego U-Boota wzdłuż archipelagu Jardines del Rey na północnym wybrzeżu Kuby.


Mimo, że historia jest nierówna, to Hemingway dobrze opisał atmosferę wydarzeń, doszukał się głębokich obserwacji na temat życia i oddał momentami przerażające i momentami obrzydliwe, szczere emocje. Czasami jednak główny bohater czuje i zachowuje się w sposób nierealistyczny. To proza prosta, zwięzła, uboga w środki stylistyczne powieść, która staje się jednak pasjonującą lekturą. Dla niektórych czytelników może jednak wydawać się nudną. To jednak powieść o sensie życia, podkreślająca siłę wspomnień i pokazująca przebłysk humoru Hemingwaya, choć właściwie jest to powieść pełna smutku. Odnosi się głównie do życia wewnętrznego bohatera. Zakończenie jest niejednoznaczne. Warto wspomnieć, że w 1977 r. powstał film fabularny pod tym samym tytułem. 

 

 

Ernest Hemingway, Wyspy na Golfsztromie, wydawnictwo Marginesy, wydanie 2024, tytuł oryg.: Islands in the Stream, przełożył Jakub Jedliński, okładka twarda, stron 568.

26 grudnia 2023

Ada Moncrieff, Morderstwo w Theatre Royale.

 


Grudniowy czas sprzyja czytaniu świątecznych książek. Zbliża się Boże Narodzenie 1935 roku. Podczas próby do przestawienia nowej adaptacji „Opowieści wigilijnej” w reżyserii Harrisona na deskach Theatre Royale w Londynie umiera aktor grający Scrooge’a. Oficjalna wersji brzmi, że śmierć nastąpiła na skutek niewydolności serca. W tym samym miejscu znalazła się dziennikarka, ambitna i kreatywna panna Daphne King. Kobieta znana z pisania porad w popularnej kolumnie w "Daily Chronicle", ale zajęcie to nie przynosi jej satysfakcji. Czuje jednak, że popada w rutynę i ma dość tego, że ciągle awansują jej mniej utalentowani koledzy. Korzysta wiec z nowej powierzonej jej misji i decyduje się zastąpić innego reportera, aby przeprowadzić wywiad ze słynnym reżyserem teatralnym Chesterem Harrisonem i jego żoną aktorką, Theodorą D'Arby oraz poczuć atmosferę świątecznej teatralnej krzątaniny. Teraz podejrzewa, że być może popełnione zostało przestępstwo. Pani redaktor postanawia przeprowadzić śledztwo i korzystając z wymówki i zgody naczelnego, pozostaje w teatrze. Potem następuje kolejna śmierć i tym razem wyraźnie to już morderstwo. Sprawa więc nabiera tempa. Daphne prowadzi amatorskie śledztwo, które obejmuje wszystkich podejrzanych.


To kryminał świąteczny, pełen tajemnic i intryg, a całe śledztwo zajmuje zaledwie parę godzin. widoczne są więc nawiązania do starych, dobrych kryminałów. Daphne to typ nieustraszonej reporterki, która marzy o tym, aby w końcu zająć się prawdziwym dziennikarstwem. Lekka, ale wiarygodna i dobrze napisana lektura detektywistyczna akurat właściwa na przedświąteczny i świąteczny domowy harmider.

 


Ada Moncrieff, Morderstwo w Theatre Royale, wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie 2023, tytuł oryg.: Murder at the Theatre Royale, tłumaczenie: Jarosław Skowroński, okładka miękka, stron 240.

 

12 listopada 2023

Halina Donimirska-Szyrmerowa, Był taki świat… Mój wiek XX.

 


To czwarte już wydanie wspomnień Pani Haliny Szyrmerowej z domu Donimirskiej (1918-2008), które tym razem ukazało się nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka w pięknej oprawie graficznej. W porównaniu z poprzednimi wydaniami opracowano na nowo lub wniesiono poprawki w niektórych tablicach genealogicznych. Książkę uzupełniono o posłowie i na nowo opracowany wybór literatury, indeks rzeczowy i indeks osobowy. W książce dodano też wkładki z archiwalnymi fotografiami.


Wspomnienia Haliny z Donimirskich – Szyrmerowej spisane w latach 1992-2000, to pasjonująca historia o Ziemi Malborskiej, rodzinie, przyjaciołach i znajomych. Autorka starała się przybliżyć własne refleksje związane z codziennością minionych lat. Opierała się na własnej pamięci, więc zwraca uwagę czytelnika i przeprasza za niedokładność. Układ wspomnień jest chronologiczny. Autorka opisuje pochodzenie swojej rodziny, swoje dzieciństwo, młodość, czasy wojny i jak wyglądało jej życie po niej.


Wywodziła się z pomorskiego ziemiaństwa pochodzącego z dawnej szlachty kaszubskiej. Była córką Wandy z Sikorskich (1890–1974) i Witolda Donimirskiego (1874–1939), którzy pobrali się w 1910 r. Matka autorki otrzymała staranne wykształcenie: ukończyła lwowską pensję, a potem pobierała nauki w Paryżu. Ojciec autorki z kolei studiował w Halle. W 1900 r. objął po prababce Czernin, gdzie po ślubie zamieszkał z żoną. Autorka opisuje działalność społeczną rodziców i jak wyglądało życie we dworze w dni powszednie i świąteczne. Nie zapomina o nakreśleniu losów swojego rodzeństwa. Rodzice mieli bowiem ośmioro dzieci, ale nie wszystkie dożyły dorosłości. Wspomina dziecięce zabawy, wyjazdy do Sztumu, pobliskie majątki, sąsiadów zasłużonych dla sprawy polskiej. Opisuje żywe kontakty rodziców z ich rodzinami oraz zakup nowego majątku Marusza pod Grudziądzem przez rodziców po przegranym plebiscycie. Opisuje rolę matki w roli pierwszej nauczycielki, naukę języków, czytane książki i gazety, wspomina zatrudnionych nauczycieli, decyzję rodziców o wysłaniu jej do gimnazjum Sióstr Nazaretanek w Rabce po powiększeniu się gruczołów limfatycznych na szyi i naświetlaniach, naukę w Berlinie i na SGH w Warszawie.

Autorka wspomina represje niemieckie, działalność bojówek hitlerowskich, polskich organizacji młodzieżowych, organizacji podziemnych, wybuch wojny, tajną naukę, podjęcie pracy, wstąpienie w szeregi AK, czas powstania warszawskiego. Po 1945 r. zamieszkała w Olsztynie, wyszła za mąż za kpt. Józefa Szyrmera (1907-1985), a na świecie pojawiły się dzieci. Pan Jacek Schirmer kreśli losy wnuków i prawnuków w dodanym Posłowiu.


To zapis wydarzeń z przeszłości dotyczący historii rodziny, przyjaciół i znajomych, ale także historii lokalnej i miejsc, w których autorce dane było mieszkać czasowo lub stale. Wspomnienia wzmacniają poczcie tożsamości, ale są też wyrazem spełnienia. Pokazują rolę środowiska domowego w przekazywaniu polskich wartości, wiary, miłości do Ojczyzny. To przecież z domu rodzinnego autorka wyniosła silne relacje i poczucie więzi, które dało podwaliny mocnego fundamentu w jej życiu. 

Lektura warta uwagi.

 



 

Halina Donimirska-Szyrmerowa, Był taki świat… Mój wiek XX, wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie 2023, okładka twarda, stron 448.

30 września 2023

Anna Kaszuba-Dębska, Przybyszewska/Pająkówna. Głuchy krzyk.

 


Można być pod wrażeniem tej książki, bowiem pisząc ją autorka przebrnęła przez kilkaset stron zapisanych listów, dzienników, wspomnień oraz zapewne ówczesnych czasopism i powstałych monografii. Praca żmudna, ale jakże owocna i przynosząca satysfakcję. W książce zostały przytoczone zresztą obszerne fragmenty wskazanych źródeł. Czasami wręcz fragment „goni” fragment i brakuje autorskiej analizy. Nie jest to jednak zbyt potrzebne, bowiem odbiorca powinien sam ocenić postępowanie danych osób. Mimo, że na końcu książki (czego nie jestem zwolennikiem) to warto zauważyć obecność przypisów oraz spisu bibliograficznego. W książce są też liczne archiwalne fotografie rodzinne oraz artystycznych prac zarówno Anieli, jak i Stanisławy.

Ciekawa byłam tej pozycji, bowiem dość niedawno studiowałam na potrzeby artykułu listy Pawlikowskich, aczkolwiek dotyczących ojca Mieczysława Gwalberta Pawlikowskiego (1834-1903), Józefa Gwalberta Pawlikowskiego (1793-1852). Nota bene autorka podaje cytat źródłowy, że Gwalbert nabył Medykę (s. 28). Otóż Gwalbert, żonaty z Henryką z Dzieduszyckich (1798-1877), na mocy testamentu odziedziczył Medykę po ojcu Józefie Benedykcie Pawlikowskim (1770-1830), który to nabył Medykę od Głogowskich w 1809 r. Mieczysław z kolei poślubił Helenę z Dzieduszyckich (1837-1918), córkę Eugeniusza Dzieduszyckiego i Heleny z Paszkowskich, która urodziła mu Jana Gwalberta (1860–1939) oraz Tadeusza (1861–1915). Jan Gwalbert, który po śmierci ojca wypłacał Anieli rentę, a po jej śmierci czynił to także względem jej córki Stanisławy, aż do ukończenia przez nią 20 lat,  poślubił Wandę z Abramowiczów (1863-1964).


O osobach tych mowa jest w książce, bowiem Aniela Pająkówna (1864-1912) urodzona w Medyce, właściwie została wychowana i ukształtowana przez swoich opiekunów: Mieczysława i Helenę Pawlikowskich, pracodawców jej ojca. Dziewczynka w wieku 12 lat zamieszkała w medyckim dworze. Helena mając dwóch synów traktowała Anielę właściwie jak córkę, a potem listy podpisywała jako „półmatka”. Nawet w najtrudniejszych chwilach Pająkówna czuła nad sobą parasol ochronny Pawlikowskich. Aniela dzięki nim zostaje włączona w krąg artystyczny i intelektualny inteligencji. Zadbano o jej wykształcenie, prywatne lekcje, najmodniejszy ubiór, zasady savoir vivre’u, zdrowie, a potem studia w Paryżu. Przez całe życie Aniela ma wypłacaną od Pawlikowskich rentę. Od 1891 r. mieszka już we Lwowie na stałe, wynajmuje pokój i atelier, a wszystko po to, aby być blisko Medyki, wspierać rodziców i młodszą o szesnaście lat siostrę Helenę. 


To we Lwowie w 1899 r. w domu Jana Gwalberta Pawlikowskiego, poznaje Stanisława Przybyszewskiego, który wówczas był żonaty z Dagny Juel (1867-1901). Przybyszewski chce pozbyć się Dagny, zaczyna czarować i mamić Anielę, a jednocześnie rozpoczyna burzliwy romans z Jadwigą Kasprowiczową. Nawet przez pewien czas Aniela zajmuje się jego córką Iwcią, spodziewając się już sama jego dziecka. Aniela wiedząc, co się dzieje ustępuje, nie walczy, nie informuje Przybyszewskiego o ciąży, a będąc już w szóstym miesiącu mówi o wszystkim Pawlikowskim. Świadoma jest teraz swojej pozycji, nowego statusu „panny z dzieckiem”, zhańbionej kobiety i zamknięcia  dostępu do kręgów towarzyskich kariery. Postanawia zrezygnować z kariery artystycznej na rzecz urodzenia i wychowania dziecka, którego nie oddaje. Córka "Dzidzia" stała się dla niej najważniejszą osobą w życiu i to jej podporządkowała kolejne wybory będąc "nianią". Aniela informuje Przybyszewskiego o córce, ale ten nigdy nie dołoży do wychowania córki i nie wykazuje żadnego zainteresowania. Dopiero  w 1906 r. zostaje nawiązana korespondencja. Aniela z myślą o przyszłości córki skrzętnie przechowuje listy, Przybyszewski bojąc się reakcji żony – poślubionej w 1905. Jadwigi - wszystkie niszczy.  

Stanisława Aniela Pająkówna poznaje ojca dopiero w 1906 r., a jej matka do końca swojego życia walczy o prawne jej uznanie przez Przybyszewskiego. Sprawę doprowadzi do końca dopiero po jej śmierci szwagier Marcin Barliński, mąż siostry Anieli, Heleny, która będzie potem wsparciem dla Stanisławy. Przybyszewski nadal oszukuje, wyłudza pieniądze od Anieli, obiecuje i nie wypełnia zobowiązań. Aniela podupada na zdrowiu, a Jadwiga dowiaduje się o Stanisławie, która przecież zostaje spłodzona wówczas, gdy jej romans trwa z Przybyszewskim. O ile "toleruje" pozostała piątkę Przybyszewskiego, to szóstego dziecka nienawidzi. 


W 1912 roku Aniela przed śmiercią pisze ostatnią wolę do Heleny z Dzieduszyckich. Stasia parę lat spędza u Wacława i Zofii Moraczewskich, potem u Barlińskich, by następnie podjąć studia w Poznaniu, poślubić przyjaciela ojca - Janka Panieńskiego,  przeprowadzić do Gdańska, owdowieć, uzależnić się od morfiny i lekarstw, nie podejmując pracy żyć w biedzie i zimnie, chorować, być osaczoną przez melancholię, samotność, smutek i depresyjne lęki, ale przede wszystkim w ostatnich dziesięciu latach życia - pisać. Stanisława umiera w samotności w 1935 r. Jej grób znika po II wojnie światowej, podobnie jak grób jej matki po I wojnie światowej.


Można nie rozumieć, jak Aniela Pająkówna, mając 38 lat, będąc ukształtowaną intelektualnie, mając przed sobą otwartą drogę kariery artystycznej, mimo ostrzeżeń najbliższych oddała się tak nikczemnemu człowiekowi, jakim był prywatnie Stanisław Przybyszewski. Realia epoki nie pozwalały jej dalej rozwijać swojej artystycznej kariery i być samotna matką z dzieckiem. Była za to niania i Dzidzia. Zarówno Aniela jak i Stanisława były od Przybyszewskiego w pewien sposób uzależnione. Aniela mimo tego, że była obdarta ze złudzeń, wysyłała pieniądze i utrzymywała kontakt z Przybyszewskim ze względu na córkę. Stanisława bardzo chciała mieć ojca, żyła nadziejami, była wobec niego uległą. Po matce odziedziczyła talent malarski, po ojcu - zamiłowanie do pisania. Aniela chorowała, ale starała się żyć – dla córki. Stanisława dążyła do samounicestwienia. 

Aniela i Stanisława to kobiety, które były oryginalnymi osobowościami, ale które zostały na długi czas wykluczone z dyskursu. Autorka pokazuje ich prawdziwe życie, niewykorzystane szanse i zaprzepaszczone nadzieje. Dziś życie Anieli, a przede wszystkim Stanisławy może być analizowane w duchu feminizmu. Książka wciągająca, absorbująca i wzbudzająca emocje. 

 

 

Anna Kaszuba-Dębska, Przybyszewska/Pająkówna. Głuchy krzyk, wydawnictwo Marginesy, wydanie 2023, okładka twarda, stron 528.


dr Anna Kaszuba-Dębska – malarka, graficzka, ilustratorka, reżyserka filmów animowanych. Pisarka i biografistka. Znana z instalacji artystycznych wystawianych w przestrzeniach miejskich, między innymi Projektu Szpilki i Projektu Emeryty inspirowanych dziełami Brunona Schulza i Tadeusza Kantora. Autorka książki Kobiety i Schulz oraz biografii Bruno. Epoka genialna nominowanej do Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus. Trzykrotna stypendystka Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, dwukrotna laureatka Stypendium Twórczego Miasta Krakowa, stypendystka ZAiKS-u, laureatka Nagrody Krakowa Miasta Literatury UNESCO. Od dekady z mężem Łukaszem Dębskim współtworzy Fundację Burza Mózgów, do której celów należą promocja czytelnictwa i sztuki oraz edukacja kulturalna.

1 lipca 2023

Wendy Holden, Wallis Simpson. Księżna.

 


Księżna to powieść z gatunku fikcji historycznych, napisana przez Wendy Holden, brytyjską pisarkę mieszkającą na północy Anglii. Tym razem bohaterką jest Amerykanka Wallis Simpson (1896-1986), dwukrotna rozwódka, która była kochanką księcia Walii, a potem króla Edwarda VIII, a następnie po jego abdykacji została jego żoną w 1937 r. 

Akcja książki rozgrywa się w dwóch różnych okresach. Częściowo historia jest opowiedziana z punktu widzenia księżnej Windsoru (oficjalnie tytuł nigdy nie był jej nadany), kiedy wiezie do Londynu w 1972 r. ciało zmarłego księcia Windsoru. Warto wspomnieć od razu, że po śmierci Edwarda odziedziczyła po nim cały jego majątek o wartości ok. 3 mln funtów. Większość opowieści cechuje jednak narracja księżnej począwszy od roku 1928, kiedy z drugim mężem Ernestem przeprowadza się do Londynu. Jej życie jest dalekie jednak od poczucia szczęścia. Wallis czuje rozgoryczenie, okrutnie się nudzi, czytuje plotkarskie magazyny, narzeka na męża i desperacko próbuje znaleźć drogę do wyższej klasy społecznej. Luksus, władza, ekstrawagancja i bogactwo robią ogromne wrażenie na Wallis.


Wszystko ulega jednak zmianie, gdy Edward, znany rodzinie i przyjaciołom jako Dawid, spotyka Wallis na przyjęciu i obydwoje szybko znajdują nić porozumienia. Związek przyspiesza, gdy aktualna wówczas partnerka Dawida, Thelma Furness, zostaje wezwana przez rodzinę do powrotu. Przed wyjazdem Thelma prosi Wallis, aby dotrzymała towarzystwa łatwo rozpraszającemu się Dawidowi, aby ten nie wpadł w ramiona innej kobiety. Ironia losu, prawda? Oczywiście w  miarę upływu czasu przyjaźń przeradza się w miłość. Wallis wie, że zabawa nie może trwać wiecznie. Książę będzie musiał się przecież ożenić, a ona wróci do Ernesta. Nagła śmierć Jerzego V prowadzi nieuchronnie do nowej koronacji – Dawid to już Edward VIII. Ku jej zdumieniu i zaskoczeniu król postanawia, że nigdy się z nią nie rozstanie. Wówczas miłosna bajka zmienia się w koszmar, bowiem  rodzina królewska widzi w niej wroga, a Ernest stawia ultimatum.

W historii utarło się, że Wallis Simpson była ambitna, próżna i bezwzględna w dążeniu do celu. Holden uświadamia czytelnikowi, że być może rzeczywiście tak było, ale pokazuje też, że życie księżnej wcale nie należało do łatwych. W przeszłości popełniała błędy, które trudno było naprawić zwłaszcza w obserwującej ją opinii publicznej. Autorka wskazuje na elementy wpływające na ów dyskomfort funkcjonowania, co wpływa na emocjonalne podejście do powieści odbiorcy. Czytelnik odczuwa względem księżnej współczucie. Autorka starała się, aby czytający polubił bohaterkę, ale Wallis nie zachowywała się wcale przyjaźnie. Została tu otoczona postaciami kobiecymi, które były momentami odrażające, głupie, snobistyczne i żądne pieniędzy. Holden wnikając w umysł Wallis Simpson pozwala się jej bronić przed tym, co zostało zapisane na kartach historii. Moim zdaniem Wallis Simpson była oportunistką i godne jest uwagi pytanie, czy kiedykolwiek naprawdę kochała Edwarda, czy chodziło tylko o jej egoizm.

Powieść napisana z opisową i barwną narracją, choć momentami z melodramatycznymi dialogami. Autorka zwraca uwagę bowiem na ówczesne stroje, biżuterię, wystrój domów i charakteryzuje życie uprzywilejowanej warstwy angielskiego społeczeństwa. To ciekawa historia i dobrze napisana, ale pamiętać trzeba, że mimo, że autorka trzyma się faktów historycznych, to powieść jest nadal fikcją historyczną. Polecam wszystkim, którzy lubią beletrystykę biograficzną i książki związane z brytyjską rodziną królewską.

 

 

Wendy Holden, Wallis Simpson. Księżna, wydawnictwo HarperCollins Polska, wydanie 2023, tytuł oryg.: The Duchess, tłumaczenie, cykl: Royal Outsiders #2, okładka miękka, stron 480.

26 czerwca 2023

Waldemar Łazuga, Uwikłani w przeszłość.

 

„Uwikłani w przeszłość” to kontynuacja pozycji „Kalkulować… Polacy na szczytach c.k monarchii”. Formalnie zamknięta jest w ramach dat granicznych 1918 i 1985. Pierwsza data związana jest z rozpadem monarchii austro-węgierskiej, a druga - ze śmiercią Alicji Ankarcrona Badeni Habsburg. Pierwsza część kończy się w 1918 r., a druga w tym momencie zaczyna.



Autor przedstawia jak nasi przodkowie, budowniczowie niepodległego państwa polskiego, byli uwikłani w przeszłość. Pokazuje jak rozprawiano się z epoką Franciszka Józefa I. Jeszcze w II Rzeczypospolitej na południu i południowych wschodzie, portrety cesarza wisiały w witrynach niektórych sklepów i w mieszkaniach prywatnych. Piąte pokolenie urodzone w niewoli było mniej zżyte z I Rzeczypospolita niż pierwsze. Ludzie zabiegali codziennie o pracę i pożywienie. Jeżeli ktoś zajmował stanowisko urzędnicze, troszczył się o swoje awanse. Na ziemiach zaboru austriackiego istniała powszechna korupcja i protekcja, co nie było odnotowywane w zaborze pruskim. Przez wiele lat z nostalgią i sentymentalizmem wspominano czasy Franciszka Józefa I. Z drugiej strony istnieli też ludzie wychowani w duchu patriotycznym, którzy przekonywali, że sprawa narodowa wymaga cierpień, biedy i osobistych poświęceń. Autor kreśli konflikt poglądów między Józefem Piłsudskim, a Romanem Dmowskim, dla którego I Rzeczpospolita nie była punktem odniesienia i którego zdaniem monarchia habsburska powinna być zniszczona. Autor wraca do wydarzeń 1914 r., powstania legionów, kryzysie przysięgowym i niepewnej radości roku 1918. Charakteryzuje zawirowania gospodarcze i polityczne.



Właściwie w pierwszej części dominuje polityka, w drugiej mamy do czynienia raczej z biografiami. Na kartach książki spotkać można znane i mniej znane nazwiska: Michała Bobrzyńskiego, Józefa Piłsudskiego, Romana Dmowskiego, Leona Bilińskiego, Wincentego Witosa, Agenora Marię Gołuchowskiego, Leona hr. Pinińskiego, Ludwika Ćwiklińskiego, Stanisława Starzewskiego, Alicję Ludwikową Badeniową, późniejszą Karolową Habsburg.


Książka składa się z rozdziałów, a te z kolei z podrozdziałów. Oparta jest na dokumentach z epoki takich jak: wspomnienia, diariusze, korespondencje, zapiski, pamiętniki, czasopisma oraz relacjach ustnych, bowiem autor przeprowadził w toku badań liczne rozmowy. Mamy tu też odwołania do książek i artykułów z epoki lub też współczesnych nam opracowań. W pozycji można znaleźć zbiór archiwalnych fotografii oraz  wybór bibliografii, spis ilustracji, indeks osób. Podobnie jak pierwszą cześć, tak i drugą czyta się z przyjemnością.

 

 

Waldemar Łazuga, "Uwikłani w przeszłość", wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie 2023, okładka twarda, stron 500.

16 kwietnia 2023

E.M. Delafield, Dziennik prowincjonalnej damy.

 


Edmée Elizabeth Monica Dashwood, z domu de la Pasture (1890-1943), powszechnie znana jako E.M. Delafield, była angielską pisarką. Popularność przyniósł jej autobiograficzny Dziennik prowincjonalnej damy, który potem doczekał się zresztą kontynuacji. Nic w tym dziwnego, bo lektura jest niezwykle fascynująca.


To forma dziennika, zapisków z życia Angielki z wyższej klasy średniej, mieszkającej w wiosce w Devon w latach 30. XX wieku. Dama jest damą, bowiem nigdy nie została wymieniona z imienia. Mieszka w uroczym domku, ma przeważnie milczącego i nieangażującego się w jakiekolwiek sprawy męża Roberta; przebywającego w szkole starszego syna Robina i młodszą sześcioletnią córkę Vicky, która ma francuską guwernantkę. W domu zatrudniona jest kucharka, ogrodnik i służąca, z którymi pani domu ma nieustanny kłopot. Dama cięgle jest zadłużona, kupuje mnóstwo modnych i niepotrzebnych ubrań oraz kapeluszy i nie stroni od samotnych wyjazdów. Nieustannie jest więc zajęta, zafrasowana, przejęta, przepracowana i nie ma na nic czasu. Jej myśli skupione są na rodzicielstwie, chorobach i wypoczynku, rachunkach, zatrudnieniu dobrej służby, wspaniałym życiu przyjaciółek, protekcjonalnej Lady B., mającej skłonność do plotkowania pastorowej i innym sąsiadom. Przy okazji działa w różnych organizacyjnych komitetach i instytutach, więc ciągle bierze udział w zebraniach i herbatkach, przyjmuje u siebie gości lub uczestniczy z mężem w przyjęciach. Mimo wszystko liczy się ze zdaniem Roberta, choć potrafi też w kobiecy sposób wpłynąć na zmianę jego decyzji. W prowadzonych konwersacjach potrafi rozmawiać o książkach, których nie czytała i opowiadać o miejscach, które nie odwiedziła.


Książka jest fantastyczna. Bohaterka jest autoironiczna, szczera i całkowicie urocza. Posiada też doskonały zmysł obserwacji. Opisuje interakcje z sąsiadami jako często uciążliwe i męczące. Życie damy to ciągłe pasmo kryzysów takich jak: brak odpowiedniego ubrania na określone wydarzenie, wystająca spod sukienki halka, brak pieniędzy na pokrycie kosztów rzeźnika czy kominiarza. Ciągle też boi się, że wojownicza kucharka oraz guwernantka złożą wymówienie. Jej troski konsolidują się wokół pieniędzy, których nigdy nie starcza, aby zachować pozory. Zna więc okoliczne lombardy, w których zastawia rodzinne kosztowności. Robert jest obojętny na większość jej problemów życiowych.

To zabawna i pełna humoru wizja wiejskiego i rodzinnego życia ukazana z perspektywy prowincjonalnej, dobrze urodzonej damy. Warto też zauważyć, że jej przemyślenia na temat rodzicielstwa są prawdziwe i nadal aktualne, podobnie jak jej wypowiedzi na temat społecznego snobizmu, poczucie wykluczenia z dyskusji o wydarzeniach, których nie widziała lub książek, których nie przeczytała. Ale jest tu coś więcej niż humor. Pięknie uchwycone pewne pokolenie, pewna klasa i styl życia, czasy, które wkrótce miały zniknąć. Polecam.

 

 

E.M. Delafield, Dziennik prowincjonalnej damy, wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie 2023, tytuł oryg.: The Diary of a Provincial Lady, tłumaczenie Jerzy Łoziński, okładka twarda , stron 476.

2 kwietnia 2023

Wendy Holden, Królewska guwernantka.

 


Wendy Holden napisała powieść o Windsorach dzięki przeczytaniu autobiografii Marion Crawford „Małe księżniczki”, która opisuje szesnaście lat jakie spędziła w służbie królewskiej rodziny. Autorka powieści zainteresowała się bardziej losami królewskiej guwernantki, ale okazało się, że materiałów źródłowych i wzmianek w publikacjach naukowych jest bardzo mało. Tak jakby chciano o niej zapomnieć i wymazać z kart historii. Uważano bowiem, że popełniła błąd pisząc książkę. 

 


Wendy Holden postanowiła mimo wszystko napisać powieść, którą otwiera i zamyka na kilku stronach dotyczących lipca 1987 roku. Cała historia rozpoczyna się jednak w okresie dwudziestolecia międzywojennego, gdy dwudziestodwuletnia Marion Crawford otrzymuje posadę guwernantki księżniczek: Elizabeth i Margaret Rose. Crawford pierwotnie planowała pracować w dzielnicach biedoty. Chciała się uczyć i pomagać potrzebującym, a nie wychodzić za mąż. Tymczasem, po rozczarowaniu pseudosocjalistą Valentinem, nieoczekiwanie przyjęła zupełnie nową zaproponowaną jej rolę i podejmuje się edukacji księżniczek. Próbny miesiąc przekształcił się w długotrwały okres, bowiem Crawford była obecna na dworze królewskim do ślubu Elizabeth. Autorka ukazuje pewne elementy związane z takimi wydarzeniami jak: śmierć króla Jerzego V, okres koronacji i abdykacji Edwarda VIII, koronacji Jerzego VII oraz czasy wojny i bezpośrednio powojenne.

Marion (otrzymała przydomek Crawfie) poznaje blaski i cienie królewskiego życia, łamie królewskie protokoły zabierając księżniczki w miejsca, w których nie powinny się pojawić, bowiem groziły im niebezpieczeństwa (np. pociąg, basen, zakupy), a przy dobrej pogodzie prowadziła lekcje w ogrodzie. Trudno jej było jednak uzyskać stosowne pozwolenia od ciągle zajętych księżnej i księcia. Przy okazji mieszka w różnych miejscach np: Royal Lodge, dom Yorków przy Piccadilly w Londynie, Balmoral w Szkocji, Kensington, Buckingham.

To zupełne inne spojrzenie na rodzinę królewską, Marion jest czarującą postacią, pewną siebie, odważną, odporną na przeciwności, która dokonuje wielu osobistych poświęceń, by opiekować się swoimi podopiecznymi. Jest jednak nadal pełna wątpliwości, wielokrotnie narzeka i jest sfrustrowana. Wypełniając rolę królewskiej guwernantki rezygnuje ze swoich ideałów, ale postanawia w pewnym stopniu pokazać dziewczynkom jak wygląda normalne życie. Autorka pokazuje jej relacje z dziećmi, interakcje z członkami rodziny królewskiej i innymi pracownikami. Obowiązek wobec rodziny królewskiej odbywa się kosztem tego, że Marion nie może żyć na swoich warunkach i dokonywać swobodnie wyborów.

Książka skupia się na losach Marion jako guwernantki wychowującej księżniczki, ale wiadomo, że dzieci nie pozostają dziećmi na zawsze. Dorastają, oddalają się, stają się inne w kontaktach. Autorka porusza także i te sprawy. Królewska guwernantka to wnikliwa, przyjemna, ale gorzka lektura.

 

 

Wendy Holden, Królewska guwernantka, HarperCollins Polska, wydanie 2023, tytuł oryg.: The Governess, tłumaczenie: Alina Patkowska, cykl: Royal Outsiders #1, oprawa miękka, stron 544.

1 marca 2023

Paulina Szymalak-Bugajska, Magdalena Ewa Nosowska, Klan Malczewskich.

 



Książka jest wynikiem pracy muzealników w miejscu związanym z twórczością Malczewskich. Obydwie autorki pracują w Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu. Książka została podzielona na dwie części: pierwsza dotycząca Jacka Malczewskiego napisana została przez Paulinę Szymalak-Bugajską; w drugiej - za którą odpowiedzialna jest Magdalena Noskowska - mowa jest o Rafale Malczewskim. Można więc powiedzieć, że dwa większe eseje znalazły się w jednej oprawie. Różnią się stylem, podejściem do życia i twórczości danego artysty. Czytelnik zauważy osobiste wtrącenia autorek. Pierwsza autorka pisze wstęp, w którym przybliża czytelnikowi własną drogę prowadzącą do odkrycia w sobie fascynacji malarstwem Jacka Malczewskiego. Druga z kolei zwraca się bezpośrednio do czytelnika, by wytłumaczyć mu dlaczego rozpoczęła swoją opowieść od wojennej tułaczki Rafała i Zofii.  Autorki przez zastosowane takiego zabiegu, stają się bliższe czytelnikowi.


Paulina Szymalak-Bugajska podkreśla, że celem jej było nie napisanie biografii, bo takich opracowań przecież pojawiło się wiele na polskim rynku wydawniczym, ale przede wszystkim zwrócenie uwagi na wybory i decyzje Jacka Malczewskiego, które z kolei wpłynęły na rozwój jego talentu artystycznego. Korzysta przy tym ze swojego zdobytego na przestrzeni lat doświadczenia zawodowego. W ten sposób powstała wyjątkowo subiektywna interpretacja malarstwa bohatera tego eseju. Z kolei zdaniem Magdaleny Noskowskiej najmniej poznany okres w twórczości Rafała Malczewskiego zaczął się w 1939 r.


Autorki zamykają życie i twórczość Malczewskich w obrębie ram chronologicznych. Zwracają uwagę na dom rodzinny, wychowanie, dzieciństwo, zamiłowanie do rysunków, etapy kształtowania poszczególnych talentów oraz szczęśliwe, ale i tragiczne fragmenty z życia artystów. W tym wszystkim jest miejsce na niecodzienne przyjaźnie, płytsze znajomości i przede wszystkim na twórczość. Zwrócona została uwaga na silne więzi ojcowsko-synowskie łączące Jacka i Rafała. Inny rodzaj powiązań można jednak zauważyć już w relacjach Rafała z własnym synem Krzysztofem. Opowieści są nacechowane żywymi emocjami.



Opowieści czyta się płynnie i na pewno potencjalnym odbiorcą jest laik w świecie sztuki. Przeważają w nich wątki związane z życiem artystów. Autorki nie podejmują analizy dzieł. W książce można odnaleźć fotografie archiwalne Malczewskich oraz reprodukcje dzieł. Przyjemna lektura na długie wieczory.   

 

Paulina Szymalak-Bugajska, Magdalena Ewa Nosowska, Klan Malczewskich, wydawnictwo Arkady, wydanie2022, oprawa twarda, stron 320.

18 czerwca 2022

Melchior Wańkowicz, Na tropach Smętka.

 


       Na tropach Smętka to książka określana jako powieść reportażowa. Wydana została przez w 1936 roku, na postawie zebranych notatek i wrażeń z podróży odbytej po Prusach Wschodnich w 1935 roku przez Melchiora Wańkowicza. Pierwotnie ukazywała się jeszcze we fragmentach w 1935 r. w warszawskim "Kurierze Porannym". Wydanie, jakie ukazało się obecnie, nakładem Domu Wydawniczego Księży Młyn, jest pierwszym nieocenzurowanym  powojennym, które zostało opatrzone słowem Pani Aleksandry Ziółkowskiej – Bohem (Smętek na tropach Wańkowicza), dwoma przedmowami z wydań 1936 r. i do 1958 r. oraz wzbogacone o opracowanie Pana Grzegorza Nowaka. Dodane zostały również między innymi indeksy, przypisy, skorowidz. Wydanie jest więc bardzo starannie przygotowane.



       Już w pierwszym zdaniu swej opowieści Melchior Wańkowicz pisze, że wszystko zaczęło się od kajaka. Co wiosnę w domu rozkładano mapy i obmyślano wyprawę. Krysia miała już inne plany, ale córka Tili (Tirliporek, Sanco Pansa) uradowana była pomysłem ojca. Ustalono, że po otrzymaniu świadectwa, ruszają do Prus Wschodnich. Tym razem wyprawa miała odbyć się bez namiotu i z minimalistycznym podręcznym bagażem. 

Tak rozpoczyna się opowieść o Mazurach. Autor przytacza w skrócie przynależność tych terenów do Polski, która zmieniała się na przestrzeni wieków. Czytelnik  ma podawane daty historyczne i dane statystyczne. Wańkowicz postanawia rozpocząć spływ od wsi Pupy. Tytułowy Smętek opiekował się niemieckimi sprawami od prawieków i wymienia go również Żeromski. 


    Autor plastycznie opisuje ówczesny krajobraz i przyrodę wschodniopruską: zarówno rośliny, jak i zwierzęta. Zwraca uwagę na położenie geograficzne, jeziora, rzeki, mieszkańców, kulturę, język, gwarę i religię. Mowa jest o typowej mazurskiej zabudowie: chat, gospód, cerkwi, klasztorów i kościołów, mijanych wsiach (np. Piecki Krutyńskie, Wojnowo, Iznota, Bełdany, Pisz). Wańkowicz zwraca uwagę na pracę i zwyczaje poznanych ludzi. Mamy też przedstawiony schematyzm organizacji niemieckich działających za granicami Rzeszy, kalkulację Niemiec dotyczącą tych terenów pod względem politycznym i gospodarczym, rolę plebiscytu i interpretację jego konsekwencji. Autor analizuje kwestię kolonizacyjną tych terenów. Mowa jest o ludności, która poprzez swoją propolską działalność uległa prześladowaniom (procesy pokazowe, presja gospodarcza, przekupstwo, terror fizyczny, zamieszki). W tym wszystkim odnaleźć można mnóstwo anegdot i opowieści miejscowych ludzi.


       W posłowiu Grzegorz Nowak zwraca uwagę, że Niemcy upatrywali w reportażu Wańkowicza o Prusach Wschodnich duże zagrożenie. Tłumaczono go na język niemiecki, ale jednocześnie tekst oznaczano terminem "poufne". Wańkowicz zwracał bowiem uwagę na ucieczki rodzimych mieszkańców do Rzeszy i tworzenie się na tych terenach luki etnicznej i kulturowej. Podaje przy tym statystyczne dane. Nowak zwraca też uwagę na postać mitycznego Smętka oraz ingerencję cenzorów w poszczególnych wydaniach książki. 

        Książka to jak widać tomiszcze, ale wspomnienia Wańkowicza czyta się szybko i z przyjemnością (pomijając - w moim przypadku - dane statystyczne oczywiście).



Melchior Wańkowicz, Na tropach Smętka, Dom Wydawniczy Księży Młyn, wydanie 2022, okładka twarda, stron 560.