Główna bohaterka, Esme Nicoll, dorasta w Skryptorium, gdzie jej owdowiały ojciec wraz z zespołem leksykografów pod kierownictwem sir Jamesa Murraya pracuje nad stworzeniem pierwszego Oksfordzkiego Słownika Języka Angielskiego. Szczerze pisząc, owe Skryptorium kojarzyło mi się z wielkim, ceglanym, choć surowym i zimnym budynkiem, a tu w powieści okazało się być po prostu ogrodową szopą. Tam gromadzono, segregowano i definiowano słowa.
Esme, wychowywana jedynie przez ojca, spędzała czas w miejscu jego pracy. Jako dziecko znalazła pod stołem porzuconą karteczkę ze słowem „dziewka”. Z czasem zaczęła dostrzegać, że celowo usuwane są słowa i pojęcia związane z doświadczeniami kobiet oraz uboższych warstw społecznych. Esme zaczęła interesować się słowami wykluczanymi przez mężczyzn i potajemnie tworzyć swój własny, tytułowy słownik. Dziewczyna zwraca uwagę na słowa potoczne, wulgarne, zasłyszane na targu oraz te bezpośrednio związane z cielesnością i doświadczeniem kobiet, które komitet redakcyjny uznał za „niegodne” oficjalnego słownika. Główna bohaterka, szukała „utraconych słów” na targowiskach czy w rozmowach z ubogimi kobietami, udowadnia. Okazuje się, że język ulicy, emocji i codziennej pracy jest równie ważny i piękny, co język elitarnego towarzystwa.
Akcja powieści osadzona jest na przełomie XIX i XX wieku, w burzliwych czasach walki o prawa kobiet i działalności brytyjskich sufrażystek. To poruszająca i refleksyjna opowieść o sile i ewolucji języka oraz historii. Uświadamia czytelnikom, że język i historia nie są neutralne. Pokazuje, że przez wieki to mężczyźni decydowali o tym, jakie słowa są „właściwe”. Mowa jest więc o czynnikach, które wpływają na postrzeganie przez nas rzeczywistości. To świetnie udokumentowana powieść historyczna, która zmusza do refleksji nad rzeczami, które na co dzień bierzemy za pewnik.
Powieść w przystępny sposób edukuje o realiach epoki edwardiańskiej, początkach feminizmu, walce sufrażystek oraz o tym, jak gigantycznym i żmudnym przedsięwzięciem było spisanie słownika oksfordzkiego. Warto wspomnieć, że książka opiera się na faktach. Pip Williams spędziła lata na badaniu archiwów powstawania Oksfordzkiego Słownika Języka Angielskiego. Pokazuje, że oficjalną historię i język przez wieki tworzyli wyłącznie wykształceni mężczyźni z wyższych sfer. Śledzimy losy Esme od momentu, gdy jako mała, osierocona przez matkę dziewczynka siedzi pod stołem w Skryptorium, aż do jej dorosłości. Zbierane przez nią słowa stają się dla niej formą ucieczki, tarczą obronną i sposobem na zrozumienie własnego ciała oraz zachodzących w niej zmian. To opowieść o miłości, stracie, żałobie i szukaniu własnej tożsamości. Praca nad słownikiem przeplata się z narodzinami ruchu sufrażystek, brutalną walką kobiet o prawo do głosowania oraz wybuchem I wojny światowej, która bezpowrotnie zmieniła strukturę społeczną Wielkiej Brytanii. Jeśli cenicie mądre, refleksyjne powieści historyczne skupione na losach kobiet, to jest to z pewnością książka dla Was.
Pip Williams, Słownik pojęć utraconych, wydawnictwo Zysk i S-ka, tytuł oryg. The Dictionary of Lost Words, tłumaczenie: Paulina Surniak, wydanie 2026, okładka miękka, stron 526.
To kolejny tom antologii klasycznych opowiadań grozy, jaki ukazał się nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka. Nie czytałam wszystkich, ale lubię takie powroty do klasyki literatury popularnej. Mimo grubości, książkę czyta się niezwykle szybko. To niewątpliwie zasługa zastosowania odpowiedniej wielkości czcionki i doskonałego rozmieszczenia tekstu na stronie.
Autorzy opowiadań, jakie znalazły się w tym tomie to: Sabine Baring-Goud (1834-1924), Gilbert K. Chesterton (1874-1936), David Herbert Lawrence (1885-1930), Richard Marsh (1857-1915), Rosa Mulholland (1841-1921), Dinah Maria Mulock (1826-1887), Roger Pater (1874-1936). W opowiadaniu Straceńczy kielich Rogera Patera mowa jest o kielichu, który przywieziono do Anglii podczas rewolucji francuskiej. W schowku opowiada o księdzu, który musi się ukrywać z powodu grożącego mu niebezpieczeństwa w schowku w domu u jednej z rodzin. Tytułowe A Porta Inferi (łac. brama piekieł) nawiązuje do motywu przejścia między światem żywych, a światem nadprzyrodzonym. Fabuła Skarb Sióstr Niebieskich koncentruje się wokół skarbu należącego do tajemniczego zgromadzenia. Mustafa autorstwa Sabine Baring-Goulda to wiktoriańska opowieść o duchach osadzona w Egipcie. W Tajemnicy zawodowej mamy do czynienia z niecodzienną konwersacją, a w Margery z Quether z elementami wampirycznymi. Pan Anastasius to opowiadanie autorstwa Dinah Marii Mulock, koncentrujące się na winie, odkupieniu i surowych konsekwencjach złych wyborów. Komplet szachów Richarda Marsha opowiada o figurach szachowych, które ożywają. Opowiadanie D.H.Lawrence Ugoszczone duchy opowiada o domostwie nawiedzonym przez duchy, które nie sieją jednak grozy. Najciekawsze wydają mi się jednak wyraziste opowiadania G.K. Chesterona, który posługuje się paradoksem, absurdem oraz kreuje surrealistyczne wizje.
Owe krótkie formy literackie, które zostały zawarte w tomie, odegrały sporą role w popularyzacji literatury z gatunku grozy. Przedstawią zwięzłe, pozbawione wątków pobocznych, ale intensywne i pełne niepokoju w odbiorze historie. Polecam.
Ugoszczone duchy. Antologia opowiadań grozy, wydawnictwo Zysk i -Ska, wydanie 2026, wybór i opracowanie: Tadeusz Zysk, tłumaczenie: Jerzy Łoziński, oprawa twarda, stron 616.
Wydawnictwo Ancilla to male i nieznane wydawnictwo, wydające jednak książki wartościowe i mądre. Mój pierwszy zakup poczyniony na stronie dotyczył listów Jadwigi Zamoyskiej, które można odnaleźć w starym jeszcze wydaniu w wersji elektronicznej na stronach internetowych bibliotek. Jak widać na zdjęciach dostałam książkę wspaniale zapakowaną, a w dodatku z pięknymi dodatkami.
Książka jest bardzo starannie wydana, w twardej, lakierowanej okładce, z zakładkową wstążeczką. Listy codziennie czytam, dawkując lekturę i pozostawiając czas na własne przemyślenia. Jadwiga nie bała się na pewno wyrażać własnych sądów, potrafiła cierpliwie tłumaczyć, że należy właściwie rozeznać własną drogę, bo nie każdy jest przecież powołany do wypełniania roli wyznaczonej mu przez rodzinę i narzucone przez społeczeństwo. Porusza w listach kwestię wychowania, pracy, wypełniania codziennych obowiązków. Odwołuje się do wiary i do Pisma Świętego, przywołuje czytane książki.
Po doświadczeniach utraty najbliższych (męża - nota bene swojego wuja/brata matki - w 1868 r., syna Witolda w 1874 r.) duchowo związała się ze
stowarzyszeniem oratorianów. Postanowiła też założyć szkołę
dla młodych dziewcząt, której celem było przygotowanie do wypełniania zadań wzorowej pani
chrześcijańskiego domu. Gdy jej syn Władysław został dziedzicem dóbr
kórnickich po śmierci Jana Działyńskiego, mogła zrealizować swój pomysł. W 1882 roku powstała Szkoła Domowej
Pracy Kobiet, zwana też Zakładem Kórnickim. Z czasem jednak władze
pruskie zakazały dalszej działalności szkoły, a na skutek rugów pruskich
Zamoyscy musieli opuścić Wielkopolskę. To właśnie z tego okresu pochodzą listy pisane do rodziny, przyjaciół, znajomych.
To bardzo dobra lektura. Warto przypomnieć, że w 2012 roku Kuria Metropolitalna w Poznaniu oficjalnie wszczęła proces beatyfikacyjny Jadwigi Zamoyskiej. Polecam też Wspomnienia Jadwigi Zamoyskiej, książkę o której pisałam też na blogu.
Jadwiga Zamoyska, Listy z lat 1883-1914, wydawnictwo Ancilla, wydanie 2025, okładka twarda, stron 332.
Książka, która sprawiła mi wielką przyjemność czytelniczą. Motywem przewodnim jest pracownia kobiety-artystki żyjącej i działającej w XIX lub na przełomie XIX i XX wieku. Każda z tych kobiet marzyła o własnym kątku, pokoju, odpowiedniej przestrzeni do pracy, stabilności finansowej i możliwością dysponowania własnym czasem. Autorka przedstawia miejsca, gdzie tworzyły malarki, rzeźbiarki oraz artystki zajmujące się sztukę dekoracyjną. Przez poznanie pracowni można bliżej poznać daną artystkę. Więcej bowiem mówią one o osobowości niż o twórczości. Często bowiem spełniają różne funkcje: salonu, atelier, a nawet sypialni. Panowała tam zazwyczaj oryginalna atmosfera. Pracownia była obszarem działań zawodowych, które pełniło funkcje miejsca spotkań. Było swego rodzaju wizytówką twórcy, która odzwierciedlała jego status, zainteresowania oraz tematykę dzieł. Malarki interesują przede wszystkim portrety, kameralne sceny rodzajowe, martwe natury. Warto również zaznaczyć, że artystki musiały dbać o swoja reputację, toteż pracowni poszukiwano w przyzwoitym miejscu. wiele artystek w pracowniach urządzało tez szkoły lub dawało lekcje.
Autorka opierając się na źródłach (zachowanej korespondencji, wzmiankach a prasie, dziennikach, pamiętnikach, dokonując analizy zdjęć pracowni) oraz literaturze pięknej (do której podchodzi krytycznie) przełomu XIX i XX wieku, odtwarza wygląd pracowni działających w tym czasie artystek. W książce znaleźć można rozdziały opowiadające o funkcjonowaniu różnych pracowni oraz rozdziały poświęcone pracowniom prowadzonym przez konkretne postacie. Malarka powinna mieć pracownię wysoką, obszerną, z równomiernym światłem najlepiej północnym lub północno - wschodnim. Często szukano na poddaszu i w dobrej dzielnicy miasta. Emilia Dukszta-Duksztyńska w Warszawie, podobnie jak Anna Blińska w Paryżu, prowadziła pracownię salonową. W lutym 1890 r. zorganizowała w niej raut na część Wojciecha Gersona. Maria Dulębianka miała wiele pracowni od Lwowa, przez Florencję, Wiedeń, Monachium, Zurich, po Żarnowiec. Ciekawe są losy Anieli Pająkówny, wychowanki Heleny z Dzieduszyckich Pawlikowskiej; nieszczęśliwej w małżeństwie Bronisławy Richter - Janowskiej; zajmującej się sztuką dekoracyjną Bronisławy Poświkowej (matki Ireny Solskiej).
Z kolei pracownie rzeźbiarskie powinny znajdować się na parterze, z jakimś placykiem lub komórką do składania materiału. Rzeźbiarz nie powinien tez spać w pracowni ze względu na wilgoć i brud. Autorka przedstawia pracownię pierwszej polskiej rzeźbiarki Heleny Skirmutt, która ze względu na utratę wzroku, zamiast malować zaczęła wykorzystywać swój zmysł dotyku tworząc rzeźby. Poznać można też pracę i losy rzeźbiarek: Toli Certowiczówny, Natalii z Tarnowskich Androlli, Marii Gerson (córki Wojciecha Gersona), Janiny Broniewskiej, Jadwigi Łubieńskiej.
Autorka zwraca też uwagę na pracownie artystek wywodzących się z wyższych sfer. Wśród nich wymieniane są m.in.: Pia Górska, Zofia Szymanowska (żona Teofila Lenartowicza), Aniela Biernacka, Olga Malinowska. Mowa jest o artystkach-kopistkach, pejzażystkach, artystycznych plenerowych wyjazdach, romansach, małżeństwach i rozwodach, samotności, życiu w biedzie i dostatku. Dla znających biografie wymienianych artystek, nie ma tu nic odkrywczego. Książka stanowi bowiem kompilacje wybranych wiadomości mających głównie związek z istniejącymi pracowniami, wydzielonymi miejscami do tworzenia.
To ciekawa pozycja, w której narracja jest poprowadzona w sposób lekki i zajmujący odbiorcę. Świetna pozycja do czytania podczas urlopu, bowiem napisana bez naukowego zadęcia i współczesnej modnej i wszędzie obecnej genderowej nowomowy. W dodatku szeroka baza ikonograficzna, która uzupełnia tekst, staje się dodatkowych atutem książki.
Karolina Dzimira-Zarzycka, Własna pracownia. Gdzie tworzyły artystki przełomu wieków, wydawnictwo Marginesy, wydanie 2025, oprawa twarda, stron 415.
Jest 1913 rok. Poznajemy Katherine Schneider, dwudziestoośmioletnią dentystkę, która pracuje w klinice Edgara Parkera w Nowym Jorku. Nota bene, jego wizja klinik stomatologicznych szczycąca się hasłem „bezbolesnych” zabiegów, otwartych do późna, aby przyciągnąć klasę robotniczą i zatrudniać dentystów ze wszystkich środowisk i narodowości, jest zaskakująca, ale jednocześnie pociąga za sobą widmo wrogów w branży. Nasza bohaterka pracuje w nietypowych godzinach i od dwóch lat codziennie w drodze z kliniki do stacji metra towarzyszy jej przystojny trzydziestoczteroletni policjant Jonathan Birch. Mimo upływających miesięcy i zabiegów inicjujących rozmowę, Katherine nadal nie wiedziała o nim zbyt wiele oprócz tego, że potrafił piec doskonałe ciasteczka. Jonathan był tajemniczy, skrupulatnie jedynak wypełniał swoje obowiązki policjanta i niewątpliwie miał słabość do pięknej, niewinnej i uczciwej młodej kobiety. Znajomość na tym etapie nie przerodziłaby się zapewne w nic więcej, gdyby nie tragiczne okoliczności, jakie wkrótce miały pociągnąć za sobą lawinę wydarzeń. Pewnego wieczoru na dyżur Katherine trafiło dwóch mężczyzn, z których jeden pod wpływem gazu rozweselającego zaczął mówić dość niedorzecznie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że Katherine odkrywa związek między wypadkami związanymi z Lorna Doone, a bredzeniem swojego pacjenta. Postanawia skonsultować się z Jonathanem Birchem.
Powieść opowiada historię, która jest realna nie tylko ze względu na tło historyczne, obyczajowe, gospodarcze i społeczne. To opowieść o rodzącym się pięknym uczuciu między dwojgiem ludzi, którzy muszą nauczyć się znów ufać. Zraniona Katherine opuszcza swoją wygodną strefę komfortu - dom rodzinny w Ohio. Jako jedna z nielicznych wówczas kobiet postanawia skończyć studia stomatologiczne i rozpocząć praktykę w Nowym Jorku. Jako niezamężna kobieta mieszka w Martha Washington Hotel, gdzie znajduje grupę przyjaciółek. Jest zdeterminowana w dążeniu do celu, szczera w wypowiadania swoich sądów, stanowcza, ale jednocześnie potrafi być ciepła i przyjazna. Oprócz życia zawodowego, chciałaby mieć także prywatne. Z kolei Jonathan Birch skrywa tajemnice związane z pochodzeniem i powiązaniami rodzinnymi. Jest uczciwy, cierpliwy, delikatny, lojalny, a jednocześnie bardzo samotny.
To intrygująca i wciągająca historia, ukazana na tle Nowego Jorku początku XX wieku, którą czyta się z wielką przyjemnością. Autorka kreśli obraz miasta pokazując jego różne oblicza: zróżnicowanego pod względem narodowościowym (etnicznym) i kulturowym, skorumpowanego, mafijnego, społeczeństwa podzielonego ze względu na zajmowane stanowiska, przynależność do środowiska czy posiadany majątek. Znaleźć tu można także odwołania do wiary. Elizabeth Camden po raz kolejny udowadnia, że o miłości budowanej przede wszystkim na przyjaźni i szacunku, można pisać wspaniałym plastycznym językiem. Na pewno zaopatrzę się w kolejne tomy cyklu, a lekturę polecam.
Oczywiście sprawdziłam niektóre fakty historyczne. Przykładowo Martha Washington Hotel został otwarty w 1903 r. i był hotelem przy 30 East 30th Street (później 29 East 29th Street - w powieści jest mowa już o tej ulicy) w dzielnicy NoMad na Manhatanie. Działał jako hotel wyłącznie dla samotnych kobiet przez 95 lat. Miał trzynaście pięter. Patronką hotelu była Martha Washington (1731-1802), pierwsza dama Stanów Zjednoczonych (1789-1797). Zazwyczaj mężczyznom wolno było wchodzić tylko do przestrzeni na parterze i niektórych przestrzeni na drugim piętrze. Kiedy hotel został po raz pierwszy otwarty, znajdowały się w nim zaawansowane jak na tamte czasy urządzenia mechaniczne: windy, skrzynki pocztowe, ogrzewanie parowe i oświetlenie elektryczne. Każdy pokój miał dostęp do światła naturalnego; hotel nie posiadał żadnych wewnętrznych dziedzińców świetlnych. Goście mogli korzystać z telegrafu, telefonu lub usług kurierskich. Były tam również zewnętrzne wyjścia ewakuacyjne i klatki schodowe. W hotelu nie można było przetrzymywać zwierząt. Istnieje do dziś. Ponadto w nocie historycznej można przeczytać, że w powieści autorka wykorzystała biografie dwóch realnych osób: Edgara "Bezbolesnego" Parkera (1872-1952) i porucznika Michaela Fiaschettiego (1882-1960). W słynnym naszyjniku Parkera było 357 zębów. Legalnie zmienił swoje imię na "Bezbolesny" („Painless”), gdy oskarżono go o złamanie prawa dotyczącego fałszywej reklamy, twierdząc, że jego stomatologia jest naprawdę bezbolesna.
Jedna z prasowych reklam gabinetów Parkera
Z kolei Michael Fiaschetti (1882-1960) rzeczywiście był dowódcą nowojorskiego oddziału włoskiego. Do Stanów Zjednoczonych przybył z Włoch z rodziną ok. 1895 r. Początkowo mieszkał w okolicach Bostonu, a potem w Nowym Jorku. Otrzymał obywatelstwo amerykańskie i w 1908 r. dołączył do Departamentu Policji Nowego Jorku. Szybko zdobył nominację do służby pod dowództwem porucznika Josepha Petrosino we włoskim oddziale nowojorskiej policji. Z Petrosino współpracował zaledwie pół roku. Oddział włoski został stopniowo rozwiązany po zabójstwie Petrosino w 1909 r. na Sycylii. Wiele lat później oddział na krótko został wskrzeszony pod przywództwem Fiaschettiego. W 1920 r. nowy szef oddziału udał się do Włoch w przebraniu, powtarzając zadanie, które kosztowało Petrosino życie. Ostatecznie oddział rozwiązano w 1922 r. Fiaschetti przez pewien czas prowadził prywatną agencję detektywistyczną.
Elizabeth Camden, Kiedy miasto śpi, wydawnictwo Dreams, wydanie 2025, tytuł oryg.: While the City Sleeps, tłumaczenie: Magdalena Peterson, cykl: Kobiety ze Śródmieścia, t. 1, tytuł oryg.: Women of Midtown #1, okładka miękka, stron 368. Premiera 14.02.2025 r.
W Nowym Roku postanowiłam ostatecznie zebrać wydane w Polsce książki kanadyjskiej pisarki Janette Oke (ur.18 lutego 1935 r.). Wiele jej powieści rozgrywa się w epoce pionierów.
Oke urodziła się jako Janette Steeves w Champion,
Alberta, jako córka kanadyjskiego farmera z prerii. Ukończyła Mountain View
Bible College w Didsbury, Alberta. Na studiach poznała swojego przyszłego męża
Edwarda. Oke. Pobrali się w 1957 r. Urodziła czworo dzieci, w tym dwóch braci
bliźniaków. Obecnie cieszy się wnukami i prawnukami.
Pierwsza powieść, którą napisała,
Love Comes Softly, została wydana w 1979 r. W 1992 r. otrzymała Nagrodę od
Evangelical Christian Publishers Association za jej przekonujący wkład w
literaturę chrześcijańską. Janette Oke z głęboką prostotą opowiada o tym, co
jest jej najbardziej znane – trwałych wartościach, prawdziwym życiu i szczerej
miłości. Jej powieści historyczne, których sprzedaż przekroczyła 30 milionów egzemplarzy, ilustrują życie wczesnych osadników Ameryki Północnej o różnym
pochodzeniu.
Janette i jej
rodzeństwo, odrestaurowali dom na prerii należący do jej rodziców, który obecnie
służy jako sklep z pamiątkami i muzeum życia na prerii. Jej mąż zmarł w 2022 r. Autorka nadal mieszka w Albercie w Kanadzie.
Córka Janette, Laurel Oke Logan, również pisze powieści, także ze swoją mamą m.in. Dana's Valley, Return to the Canadian West i seria When Hope Calls (powstał serial telewizyjny).
Ulubiony cytat autorki z Biblii:
Zaufaj Panu całym swoim sercem i nie polegaj na swoim rozumie!
We wszystkich swoich drogach zwracaj się do Niego, a On prostować będzie twoje ścieżki.
Księga Przysłów 3:5-6
cykl: Głos serca.
oryg.: Canadian West.
Został zekranizowany jako pełnometrażowy film oraz stał się inspiracją dla serialu Głos serca.
cykl: Miłość przychodzi łagodnie
oryg.: Love Comes Softly
Powieści zostały zekranizowane, a filmy należą do tych, które oglądałam i lubię do nich wracać. W Polsce nie zostały wydane wszystkie książki w cyklu, których obecnie jest 8.
cykl: Pragnienia Serc.
oryg.: Seasons of the Heart
trylogia: Kroki wiary
oryg.: Acts of Faith
Janette Oke napisała ją z Davisem Bunnem. To jedyny cykl jaki przeczytałam w całości, co widać po grzbietach okładek, bo od razu zresztą kupiłam pakiet. O żadnej powieści jednak nie pisałam na blogu, ale sprawdziłam na Instagramie i rzeczywiście - każdą część wówczas pokazywałam.
Wszystkie powieści (również w formie audiobooków) są dostępne na stronie wydawnictwa PSALM18.PL . Lubię to wydawnictwo za wydawanie wartościowych i mądrych książek, w dodatku większość z klimatycznymi okładkami. Być może ktoś dopiero odkryje wydawnictwo i twórczość Janette Oke? Można też tam znaleźć serię Szkoła charakteru - książki dla dzieci. Mam też nadzieję, że to nie będą ostatnie powieści Janette Oke, jakie ukazały się w Polsce.
Anonimowa guwernantka panna M.
(May/ May F./Maise) zaczęła pisać swój dziennik we wrześniu 1891 r. Pisanie nie
należało do regularnych i codziennych. Kilka razy zapiski były przerywane, potem
poprawiane, a do tekstu włączyła listy wysłane i otrzymane. W ten sposób
powstał znakomite – z mojej perspektywy – źródło dotyczące nie tylko życia Wandy
z Badenich 1v. Krasińskiej 2v. Zamoyskiej (1874-1950) oraz jej rodziców Marii ze
Skrzyńskich(1850-1937) i Kazimierza Badenich (1846-1909), ale także życia członków rodziny Habsburgów.
Angielka, zapewne polecona Badeniemu, przybywa do Krakowa z Wiednia w październiku 1891 r. Po perypetiach na
dworcu związanych z brakiem znajomości języka i zgubieniem bagażu, w końcu
udaje jej się przesiąść do pociągu do Lwowa, gdzie nieoczekiwanie w przedziale poznaje hrabinę
Badeni i swoją podopieczną Wandę. Z Lwowa po raz pierwszy podróżuje do Buska,
gdzie czeka na rodzinę Kazimierz Badeni. Panna M. zostaje przyjęta ciepło i z honorami, a ku swojemu
zaskoczeniu, od początku jest traktowana przez rodzinę bardziej jako gość niż służąca.
Członków rodziny bardzo zresztą pokocha i będzie interesowała się losem
poszczególnych jej członków przez resztę życia. Wanda nie zapomniała o
guwernantce nawet, gdy ta opuściła już rodzinę i w 1895 r. miała już nową
podopieczną – arcyksiężniczkę Elżbietę Marię Habsburg, córkę księżnej Stefanii
i następcy tronu Rudolfa (zginął śmiercią samobójczą), wnuczki cesarza
Franciszka Józefa.
Panna M. posiadała doskonały zmysł
obserwacji i mimo pozycji swoich pracodawców, potrafiła krytycznie spojrzeć na
ich zachowania. Opisywała pory roku, przyrodę, wygląd chłopów i Żydów. Potrafiła ocenić sytuacje polityczną i działalność Badeniego. Świadczyła o dobroci hrabiostwa wobec chłopów mieszkających na ich ziemiach. Dzięki niej mamy możliwość przenieść się w przeszłość i brać udział w
karnawałowych balach, przyjęciach, rautach. To oczami guwernantki patrzymy na obchodzone
święta: Wszystkich Świętych, Boże Narodzenie, Wielkanoc, Boże Ciało. To dzięki
niej wiemy, że nawet hrabiom psuły się lub nadłamywały zęby, a pomocy szukali u
dentystów w Wiedniu lub we Lwowie; że grali w tenisa; że hrabina w złości
potrafiła rzucać ubraniami i mimo ostrzeżeń lekarzy codziennie odwiedzać chorą na
cholerę. Wraz z Wandą i jej matką guwernantka wiele podróżowała i jako przyzwoitka pełna obaw pilnowała młodej, atrakcyjnej, energicznej i zainteresowanej młodzieńcami swojej podopiecznej. Po opuszczeniu Badenich panna M. trzy miesiące spędziła w
odosobnieniu w klasztorze w Wiedniu, potem podróżowała po Węgrzech i zwiedzała Rzym.
W końcu w 1895 r. została guwernantką arcyksiężniczki i rejestrowała życie
codzienne habsburskiego dworu.
Wspomnienia po raz pierwszy zostały
opublikowane w 1915 r. (w internecie jest dostępne wydanie z datą 1916/Nowy Jork) i na tej podstawie opiera się pierwsza polska edycja
wydana z przypisami oraz archiwalnymi zdjęciami. Ostatnie poprawki Angielka
nanosiła na zapiski jeszcze w 1914 r. lub nawet 1915 r. Jedną z jej podopiecznych
była Ursula Chaloner, córka barona Richarda Chalonera, i to jej zadedykowała
swoje wspomnienia. Nie jest potwierdzone, kiedy zmarła panna M.
Dla mnie, jako osoby zawodowo zajmującej
się badaniem losów członków rodu Krasińskich, jest to jedna z ciekawszych książek. Cieszę się więc, że wspomnienia doczekały się polskiego tłumaczenia i wydania. Potwierdza bowiem moje wyobrażenie o charakterach i osobowościach Wandy i Adama, ich prawdziwą miłość oraz zamiłowanie m.in. do podróży. Panna M.
uważała, że Krasiński był bardzo dobrą partią, przewyższał Wandę, ale o miłości
nie mogło być przecież mowy, bowiem widział ją zaledwie trzy razy, gdy
zdecydował, że zostanie jego żoną. Wanda jej zdaniem oszalała i nie wiedziała zupełnie, co oznacza małżeństwo. Po latach jednak M. przyznawała w zapiskach, że
Krasińscy są nadal szczęśliwi w małżeństwie, a Wanda żyje w przepychu. Niestety
nie ma zapisków guwernantki dotyczących śmierci Adama w 1909 r. oraz kolejnego
ślubu w 1912 r. Wandy z Zygmuntem hr. Zamoyskim właścicielem Wysocka. Mogę jedynie tu
krótko dodać, że Wanda owdowiała powtórnie w 1931 r. Zmarła bezpotomnie 3 grudnia 1950
r. i została pochowana w Laszkach k/Wysocka w rodowej krypcie Zamoyskich. Adam spoczywa w krypcie Krasińskich w Opinogórze.
Wspomnienia cesarsko-królewskiej
guwernantki, wydanie 2014, tytuł oryg.: Recollections of a Royal Governess,przekład: Anna Topolska, Joanna Ziętkiewicz-Kotz, wprowadzenie Waldemar Łazuga,
okładka twarda, stron 304.
Wspomnienia cesarsko-królewskiej guwernantki, wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie 2024, przekład: Anna Topolska, Joanna Ziętkiewicz-Kotz, wprowadzenie: Waldemar Łazuga, oprawa twarda, stron 304.
Książka niecodzienna, przekazująca wiedzę w
formie zapisów, pewnego rodzaju dziennika, notatek uwypuklonych datami uwiecznionych refleksji. Zapiski dotyczą
przeprowadzonych rozmów, spotkanych ludzi, odwiedzanych miejsc oraz historii
związanych z tymi miejscami. Mają one lekką formę i składają się z fragmentów
myśli związanych w powziętym akurat tematem. Anna Mieszczanek łączy skrawki
wiadomości odnalezionych w zachowanych rękopisach, nagrań, publikowanych i
niepublikowanych wspomnień, artykułów. Autorka nawiązuje też do swoich Książek: „Przedwojenni” (2020) i „Dzień bez Teleranka” (2021).
Na kartach tej książki spotkać więc można teraźniejszość,
która łączy się z przeszłością. Motywem przewodnim są majątki i ziemianie oraz
ich losy po II wojnie światowej w zupełnie zmienionej rzeczywistości. Co nie
znaczy, że nie ma w tej książce mowy o jeszcze wcześniejszych latach. To
przecież niegdyś w dworach tętniło życie polityczne i kulturalne zarówno w
okresie zaborów, jak i po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 r. W
czasach II wojny światowej ziemianie angażowali się w działalność
niepodległościową. Pod koniec wojny zaczęła się niekorzystnie klarować sytuacja
polityczna dla Polski. W dodatku 6 września 1944 r.
dekret Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego (PKWN) wywłaszczał ze skutkiem
natychmiastowym i bez odszkodowania wszystkich właścicieli majątków ziemskich o
powierzchni powyżej 50 ha (w województwach zachodnich powyżej 100 ha). Odebrano
im także zwierzęta, maszyny, narzędzia
oraz budynki i ich wyposażenie z dworem lub pałacem włącznie. Pamiętać też należy o
majątkach ziemskich, które zostały zabrane właścicielom za nową granicą
wschodnią. Reforma rolna stała się mitem założycielskim Polski Ludowej. Ziemię
mieli dostać chłopi, w rezultacie jednak większość hektarów przejęło państwo. Reforma podporządkowana była celom strategicznym komunistów. Po 1948 r. nowa
władza otwarcie głosiła już konieczność kolektywizacji rolnictwa.
Realizacja reformy rolnej wiązała się z represjami
w stosunku do ziemiaństwa. Już w dekrecie była mowa o karze więzienia i karze
śmierci. Nastąpiły liczne aresztowania, brutalne zastraszanie, wyrzucanie z
majątków, ziemianom utrudniano znalezienie pracy, awans w pracy, zajmowanie wysokich stanowisk, a ich dzieciom studiowanie. Nastąpił
upadek dworów i pałaców, a zebrane tam cenne zbiory sztuki zostały bezpowrotnie zniszczone
lub rozkradzione.
Anna Mieszczanek pisze o powolnym „powracaniu ziemian”. Krótko
kreśli losy swoich bohaterów. Odkrywa jasne i ciemne strony ich życia. Zaznacza,
co przetrwało z majątku lub czego już nie ma, jaki majątek kupiła dana rodzina (jeśli było ją stać). Na kartach
tej książki mowa jest między innymi o Anieli Pająkównie, Karolinie
Lanckorońskiej, Annie Bilińskiej, Marii z Czetwertyńskich Tarnowskiej, Zofii z
Odrowąż i Janie Pieniążków, Helenie z Dzieduszyckich i Mieczysławie Gwalbercie
Pawlikowskich, Janinie i Janie Kasprowiczach, o rodzinach: Czartoryskich, Zamoyskich, Radziwiłłach.
Przeczytać można o Czombrowie, Medyce, majątku Radonie, Dębince, Konarzewie.
Opowieści płyną, a czas spędzony z książką mija szybko. Lektura przywracająca pamięć o historii i o
ziemianach. Warto.
Anna Mieszczanek, Powracanie ziemian. Dziennik
sieciowy, wydawnictwo Ridero, wydanie 2023, oprawa miękka, stron 202.
Można być pod wrażeniem tej książki, bowiem
pisząc ją autorka przebrnęła przez kilkaset stron zapisanych listów, dzienników,
wspomnień oraz zapewne ówczesnych czasopism i powstałych monografii. Praca
żmudna, ale jakże owocna i przynosząca satysfakcję. W książce zostały przytoczone
zresztą obszerne fragmenty wskazanych źródeł. Czasami wręcz fragment „goni”
fragment i brakuje autorskiej analizy. Nie jest to jednak zbyt potrzebne, bowiem
odbiorca powinien sam ocenić postępowanie danych osób. Mimo, że na końcu książki (czego nie jestem zwolennikiem) to warto zauważyć obecność przypisów oraz spisu bibliograficznego. W książce są też liczne archiwalne fotografie rodzinne oraz artystycznych prac zarówno Anieli, jak i Stanisławy.
Ciekawa byłam tej pozycji, bowiem dość
niedawno studiowałam na potrzeby artykułu listy Pawlikowskich, aczkolwiek
dotyczących ojca Mieczysława Gwalberta Pawlikowskiego (1834-1903), Józefa Gwalberta Pawlikowskiego (1793-1852). Nota bene autorka podaje cytat źródłowy, że
Gwalbert nabył Medykę (s. 28). Otóż Gwalbert, żonaty z Henryką z Dzieduszyckich(1798-1877),
na mocy testamentu odziedziczył Medykę po ojcu Józefie Benedykcie Pawlikowskim(1770-1830),
który to nabył Medykę od Głogowskich w 1809 r. Mieczysław z kolei poślubił Helenę
z Dzieduszyckich (1837-1918), córkę Eugeniusza Dzieduszyckiego i Heleny z
Paszkowskich, która urodziła mu Jana Gwalberta (1860–1939) oraz Tadeusza
(1861–1915). Jan Gwalbert, który po śmierci ojca wypłacał Anieli rentę, a po
jej śmierci czynił to także względem jej córki Stanisławy, aż do ukończenia
przez nią 20 lat, poślubił Wandę z
Abramowiczów (1863-1964).
O osobach tych mowa jest w książce,
bowiem Aniela Pająkówna (1864-1912) urodzona w Medyce, właściwie została
wychowana i ukształtowana przez swoich opiekunów: Mieczysława i Helenę
Pawlikowskich, pracodawców jej ojca. Dziewczynka w wieku 12 lat zamieszkała w
medyckim dworze. Helena mając dwóch synów traktowała Anielę właściwie jak
córkę, a potem listy podpisywała jako „półmatka”. Nawet w najtrudniejszych
chwilach Pająkówna czuła nad sobą parasol ochronny Pawlikowskich. Aniela dzięki
nim zostaje włączona w krąg artystyczny i intelektualny inteligencji. Zadbano o
jej wykształcenie, prywatne lekcje, najmodniejszy ubiór, zasady savoir vivre’u,
zdrowie, a potem studia w Paryżu. Przez całe życie Aniela ma wypłacaną od
Pawlikowskich rentę. Od 1891 r. mieszka już we Lwowie na stałe, wynajmuje pokój
i atelier, a wszystko po to, aby być blisko Medyki, wspierać rodziców i młodszą
o szesnaście lat siostrę Helenę.
To we Lwowie w 1899 r. w domu Jana Gwalberta
Pawlikowskiego, poznaje Stanisława Przybyszewskiego, który wówczas był żonaty z Dagny Juel (1867-1901). Przybyszewski chce pozbyć się Dagny, zaczyna czarować i mamić
Anielę, a jednocześnie rozpoczyna burzliwy romans z Jadwigą Kasprowiczową. Nawet
przez pewien czas Aniela zajmuje się jego córką Iwcią, spodziewając się już
sama jego dziecka. Aniela wiedząc, co się dzieje ustępuje, nie walczy, nie
informuje Przybyszewskiego o ciąży, a będąc już w szóstym miesiącu mówi o
wszystkim Pawlikowskim. Świadoma jest teraz swojej pozycji, nowego statusu „panny
z dzieckiem”, zhańbionej kobiety i zamknięciadostępu do kręgów towarzyskich kariery. Postanawia zrezygnować z kariery
artystycznej na rzecz urodzenia i wychowania dziecka, którego nie oddaje. Córka "Dzidzia" stała się dla niej najważniejszą osobą w życiu i to jej
podporządkowała kolejne wybory będąc "nianią". Aniela informuje Przybyszewskiego o córce, ale
ten nigdy nie dołoży do wychowania córki i nie wykazuje żadnego
zainteresowania. Dopiero w 1906 r. zostaje nawiązana korespondencja. Aniela z myślą o
przyszłości córki skrzętnie przechowuje listy, Przybyszewski bojąc się reakcji
żony – poślubionej w 1905. Jadwigi - wszystkie niszczy.
Stanisława Aniela Pająkówna poznaje ojca dopiero w 1906 r., a jej matka do końca swojego życia walczy o prawne jej uznanie przez Przybyszewskiego. Sprawę doprowadzi do końca dopiero po jej śmierci szwagier Marcin
Barliński, mąż siostry Anieli, Heleny, która będzie potem wsparciem dla
Stanisławy. Przybyszewski nadal oszukuje, wyłudza pieniądze od Anieli, obiecuje
i nie wypełnia zobowiązań. Aniela podupada na zdrowiu, a Jadwiga dowiaduje się
o Stanisławie, która przecież zostaje spłodzona wówczas, gdy jej romans trwa z
Przybyszewskim. O ile "toleruje" pozostała piątkę Przybyszewskiego, to szóstego
dziecka nienawidzi.
W 1912 roku Aniela przed śmiercią pisze ostatnią wolę do
Heleny z Dzieduszyckich. Stasia parę lat spędza u Wacława i Zofii Moraczewskich,
potem u Barlińskich, by następnie podjąć studia w Poznaniu, poślubić przyjaciela
ojca - Janka Panieńskiego, przeprowadzić
do Gdańska, owdowieć, uzależnić się od morfiny i lekarstw, nie podejmując pracy
żyć w biedzie i zimnie, chorować, być osaczoną przez melancholię, samotność, smutek
i depresyjne lęki, ale przede wszystkim w ostatnich dziesięciu latach życia -
pisać. Stanisława umiera w samotności w 1935 r. Jej grób znika po II wojnie
światowej, podobnie jak grób jej matki po I wojnie światowej.
Można nie rozumieć, jak Aniela Pająkówna,
mając 38 lat, będąc ukształtowaną intelektualnie, mając przed sobą otwartą
drogę kariery artystycznej, mimo ostrzeżeń najbliższych oddała się tak
nikczemnemu człowiekowi, jakim był prywatnie Stanisław Przybyszewski. Realia epoki nie pozwalały jej dalej rozwijać swojej artystycznej kariery i być samotna matką z dzieckiem. Była za to niania i Dzidzia. Zarówno
Aniela jak i Stanisława były od Przybyszewskiego w pewien sposób uzależnione.
Aniela mimo tego, że była obdarta ze złudzeń, wysyłała pieniądze i utrzymywała kontakt
z Przybyszewskim ze względu na córkę. Stanisława bardzo chciała mieć ojca, żyła
nadziejami, była wobec niego uległą. Po matce odziedziczyła talent malarski, po
ojcu - zamiłowanie do pisania. Aniela chorowała, ale starała się żyć – dla córki.
Stanisława dążyła do samounicestwienia.
Aniela i Stanisława to kobiety, które
były oryginalnymi osobowościami, ale które zostały na długi czas wykluczone z
dyskursu. Autorka pokazuje ich prawdziwe życie, niewykorzystane szanse i zaprzepaszczone nadzieje. Dziś życie Anieli, a przede wszystkim Stanisławy może być analizowane w duchu feminizmu. Książka wciągająca, absorbująca i wzbudzająca emocje.
Anna Kaszuba-Dębska, Przybyszewska/Pająkówna.
Głuchy krzyk, wydawnictwo Marginesy, wydanie 2023, okładka twarda, stron 528.
dr Anna Kaszuba-Dębska – malarka, graficzka, ilustratorka, reżyserka filmów animowanych. Pisarka i biografistka. Znana z instalacji artystycznych wystawianych w przestrzeniach miejskich, między innymi Projektu Szpilki i Projektu Emeryty inspirowanych dziełami Brunona Schulza i Tadeusza Kantora. Autorka książki Kobiety i Schulz oraz biografii Bruno. Epoka genialna nominowanej do Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus. Trzykrotna stypendystka Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, dwukrotna laureatka Stypendium Twórczego Miasta Krakowa, stypendystka ZAiKS-u, laureatka Nagrody Krakowa Miasta Literatury UNESCO. Od dekady z mężem Łukaszem Dębskim współtworzy Fundację Burza Mózgów, do której celów należą promocja czytelnictwa i sztuki oraz edukacja kulturalna.
Sarah Bernhardt to właściwie Henriette-Rosine
Bernard (1844-1923), francuska aktorka teatralna pochodzenia żydowskiego,
której biografię przybliża w fabularyzowanej wersji C.W. Gortner. Autor ukazuje
jej życie począwszy od ukazania jej jako córki luksusowej kurtyzany, aż po
niezwykłą przemianę w najsłynniejszą aktorkę epoki, w której przyszło jej żyć. Sarah Bernhardt pozostawiła
po sobie nie tylko pamięć o rolach aktorskich, ale również spisane
pamiętniki. Jak to bywa w powieściach, na potrzeby fabuły, autor zafałszował niektóre elementy z
życia artystki. Piszemy jednak o beletrystyce, a nie o literaturze faktu.
Sarah jako nieślubne dziecko kurtyzany
miała to szczęście, że jej edukację opłacała rodzina ojca. W tym czasie jej
matka stała się jedną z najbardziej wpływowych paryskich kurtyzan, zadając się
z politykami, bankierami, generałami i pisarzami. Dzięki jej koneksjom Sarah w
wieku 10 lat została przyjęta do ekskluzywnej szkoły przyklasztornej. Od
najmłodszych lat interesowała się aktorstwem.
W pewnym jednak momencie matka
Sarah, Judith Bernard, postanowiła, że córka nie potrzebuje szkoły klasztornej,
a powinna znaleźć sobie cenionego i bogatego protektora. Właściwie Sarah nie ma
innego wyjścia, pomimo tego, że marzy zupełnie o innej przyszłości. Mając
szesnaście lat jest niezamężna i spodziewa się dziecka (w rzeczywistości
jedyne dziecko urodziła w wieku dwudziestu lat). Nie chce jednak oddawać
dziecka na wychowanie zakonnicom. Dostaje kilka ról teatralnych i zostaje
zatrudniona w Comédie Française. W 1870-1871 podczas wojny francusko-pruskiej i
oblężenia Paryża, autor umieszcza ją w roli opiekunki i pielęgniarki rannych
żołnierzy. Przyczyniła się zresztą do przekształcenia teatru w szpital. Sarah zakochuje się w jednym z żołnierzy.
Sarah zyskała sławę, ale miała
skomplikowane życie. Nie stroniła od kochanków, ale w rzeczywistości nigdy nie
dbała o żadnego z nich. W świecie zawodowym zyskała sławę, dzięki zjawiskowemu,
mrocznemu, ale także nowatorskiemu podejściu do gry aktorskiej. C.W. Gortner
pokazuje jej dwa oblicza. Z jednej strony to kobieta uparta, zmotywowana do
działania, silna, pełna temperamentu, a z drugiej – zepsuta i wulgarna. Sarah
prowadziła fascynujące, niekonwencjonalne życie, pielęgnując przyjaźnie ze
znanymi ludźmi: Aleksandrem Dumas, Victorem Hugo, Oscarem Wildem i księciem
Bertie z Walii.Gortner ożywia wpowieści miłość, nienawiść, wojnę, śmierć, intrygi, namiętność i
oczywiście teatr.
Powieść dobra, ale nie porywająca. Sarah Bernhardt
nie jest w powieści sympatyczną postacią. Jej zachowanie kojarzy mi się z
narcyzmem. Myślę jednak, że na ukształtowanie osobowości Sarah i jej stosunku do innych, wielki wpływ miała matka, poznane osoby i oczywiście zdobyte doświadczenia.
Christopher W. Gortner, Sarah Bernhardt.
Niezrównana aktorka, wydawnictwo HarperCollins Polska, wydanie 2023, tytuł
oryg.: The First Actress: A Novel of Sarah Bernhardt, tłumaczenie: Janusz
Maćczak, okładka miękka, stron 544.
Książka jest wynikiem pracy muzealników w
miejscu związanym z twórczością Malczewskich. Obydwie autorki pracują w Muzeum
im. Jacka Malczewskiego w Radomiu. Książka została podzielona na dwie części: pierwsza
dotycząca Jacka Malczewskiego napisana została przez Paulinę Szymalak-Bugajską;
w drugiej - za którą odpowiedzialna jest Magdalena Noskowska - mowa jest o Rafale Malczewskim.
Można więc powiedzieć, że dwa większe eseje znalazły się w jednej oprawie. Różnią
się stylem, podejściem do życia i twórczości danego artysty.
Czytelnik zauważy osobiste wtrącenia autorek. Pierwsza autorka pisze wstęp, w
którym przybliża czytelnikowi własną drogę prowadzącą do odkrycia w sobie
fascynacji malarstwem Jacka Malczewskiego. Druga z kolei zwraca się bezpośrednio
do czytelnika, by wytłumaczyć mu dlaczego rozpoczęła swoją opowieść od wojennej
tułaczki Rafała i Zofii. Autorki przez zastosowane takiego zabiegu, stają się bliższe czytelnikowi.
Paulina Szymalak-Bugajska podkreśla, że
celem jej było nie napisanie biografii, bo takich opracowań przecież pojawiło
się wiele na polskim rynku wydawniczym, ale przede wszystkim zwrócenie uwagi na
wybory i decyzje Jacka Malczewskiego, które z kolei wpłynęły na rozwój jego
talentu artystycznego. Korzysta przy tym ze swojego zdobytego na przestrzeni
lat doświadczenia zawodowego. W ten sposób powstała wyjątkowo subiektywna
interpretacja malarstwa bohatera tego eseju. Z kolei zdaniem Magdaleny Noskowskiej najmniej
poznany okres w twórczości Rafała Malczewskiego zaczął się w 1939 r.
Autorki zamykają życie i twórczość Malczewskich
w obrębie ram chronologicznych. Zwracają uwagę na dom rodzinny, wychowanie, dzieciństwo,
zamiłowanie do rysunków, etapy kształtowania poszczególnych talentów oraz szczęśliwe,
ale i tragiczne fragmenty z życia artystów. W tym wszystkim jest miejsce na
niecodzienne przyjaźnie, płytsze znajomości i przede wszystkim na twórczość. Zwrócona
została uwaga na silne więzi ojcowsko-synowskie łączące Jacka i Rafała. Inny
rodzaj powiązań można jednak zauważyć już w relacjach Rafała z własnym synem Krzysztofem.
Opowieści są nacechowane żywymi emocjami.
Opowieści czyta się płynnie i na pewno potencjalnym
odbiorcą jest laik w świecie sztuki. Przeważają w nich wątki związane z życiem
artystów. Autorki nie podejmują analizy dzieł. W książce można odnaleźć fotografie
archiwalne Malczewskich oraz reprodukcje dzieł. Przyjemna lektura na długie
wieczory.
Paulina Szymalak-Bugajska, Magdalena Ewa Nosowska, Klan Malczewskich, wydawnictwo Arkady, wydanie2022, oprawa twarda,
stron 320.
"Przesilenie. Malarstwo Północy 1880–1910” to pierwsza w Polsce tak wielka wystawa fascynującego malarstwa nordyckiego. Dostępnych jest siedem sal grupujących obrazy w tytułach: Pochwała prowincji, Doświadczenie pejzażu, Definiowanie przestrzeni, Ekspresja wnętrza, Poszukiwanie korzeni, Rodzimy pejzaż oraz Metafizyka natury. Obrazy (razem 105) pochodzą z 22 muzeów Danii, Finlandii, Islandii, Norwegii i Szwecji.
Ważnym elementem malarstwa północy jest przyroda i związane z nią narodowe tradycje. znaleźć tu można uniwersalne emocje i wartości. Przesilenie to przełom, zmiany jakie nastąpiły w sztuce, kiedy artyści odrzucili elementy akademizmu na korzyść naturalizmu, ekspresjonizmu i symbolizmu. Na wystawie prezentowane są prace artystek i artystów takich jak: AnnaAncher, Michael Ancher, Nicolai Astrup,Richard Bergh, Axeli Gallen–Kallela, Pekka Halonen,Vilhelm Hammershøi,Hanna Hirsch–Pauli, Marie Krøyer,PederSeverinKrøyer, Edvard Munch, Carl Larsson,Erik Werenskiold,Anders Zorn.
Wystawę uzupełniają dzieła polskich twórców m.in. : Józefa Chełmońskiego, Stanisława Witkiewicza, Konrada Krzyżanowskiego, Józefa Mehoffera, Olgi Boznańskiej.
Erik Werenskiold (1855–1938, Norwegia), Na równinie, 1883.
Gothenburg Museum of Art
Michael Ancher (1849–1927, Dania), Letni dzień na morzu, 1894. ARoS, Aarhus Art Museum.
Carl Larsson (1853–1919, Szwecja), Karin nad brzegiem rzeki, 1908. Malmö Konstmuseum / Malmö Art Museum, Sweden
Vilhelm Hammershøi (1864–1916, Dania), Wnętrze z młodą kobietą widzianą od tyłu, 1904. Randers Kunstmuseum.
Edvard Munch (1863–1944, Norwegia), Melancholia, 1900–1901. Munchmuseet, Oslo.
Ester Almqvist (1869–1934, Szwecja), Dwie siostry, 1907. Malmö Konstmuseum.
Þórarinn B. Þorláksson (1867–1924, Islandia), Rzeka Hvítá, 1903. National Gallery of Iceland, Reykjavík.
Richard Bergh (1858–1919, Szwecja), Nordycki letni wieczór, 1899–1900. Gothenburg Museum of Art.
Eugène Jansson (1862–1915, Szwecja) , Nokturn, 1901. Gothenburg Museum of Art
Vilhelm Hammershoi (1864-1916, Dania), Stara kobieta przy oknie, 1885.
Victor Westerholm (1860-1919, Finlandia), Polowanie na foki, 1900. Gösta Serlachius Fine Arts Foundation
Książę Eugeniusz (1865-1947, Szwecja), Las, 1892. Konstmuseum, Göteborg
Marie Krøyer (1867–1940, Dania), Wnętrze z szyjącą dziewczyną. Art Museums of Skagen
Oscar Björck (1860 - 1929, Szwecja), Wodowanie łodzi. Skagen, 1884. Art Museums of Skagen
Ásgrímur Jónsson (1876-1958, Islandia), Z archipelagu Vestmannaeyjar, 1905.
Anna Bilińska-Bohdanowicz (1854-1893, Polska), Nad morzem, 1896. Muzeum Narodowe w Warszawie
Józef Mehoffer (1869-1846, Polska), Słońce majowe, 1911. Muzeum Narodowe w Warszawie
Wystawa dostępna jest do 5 marca 2023 r.
Powstał katalog wystawy: Przesilenie. Malarstwo Północy 1880–1910, katalog, Muzeum Narodowe w Warszawie, Warszawa 2022. (160 zł)