Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egzemplarz recenzencki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egzemplarz recenzencki. Pokaż wszystkie posty

20 kwietnia 2026

Emily Brontë, Wichrowe Wzgórza.

 


Wichrowe Wzgórza autorstwa Emily Brontë to mroczna historia o miłości, nienawiści oraz o niszczycielskiej sile zemsty, która dotyka dwa pokolenia rodzin Earnshaw'ów i Linton'ów. Akcja koncentruje się na losach Heathcliffa, przygarniętego znajdy o tajemniczym pochodzeniu, oraz Catherine Earnshaw, córki jego opiekuna. Między tą dwójką rodzi się namiętność o wielkiej sile. Mimo to, Catherine decyduje się wyjść za mąż za zamożnego sąsiada, Edgara Lintona, co z kolei łamie serce Heathcliffowi. Po latach upokorzeń ze strony brata Catherine, Hindleya, oraz odrzuceniu przez ukochaną, Heathcliff znika, by powrócić jako bogaty człowiek. Całe późniejsze życie naznaczone jest niszczycielską siłą.

Książka jest klasykiem powieści gotyckiej. Posępne, wietrzne wrzosowiska Yorkshire oddają dzikość i nieokiełznanie charakterów głównych bohaterów powieści. Historię poznajemy głównie z relacji gospodyni, Nelly Dean, która opowiada ją przybyszowi, nowemu lokatorowi Drozdowej Ostoi panu Lockwoodowi. Autorka przełamuje wiktoriańskie konwenanse, pokazując miłość nie jako sielankę, ale jako siłę prowadzącą do szaleństwa, przemocy i duchowego udręczenia.

Główną przyczyną nieszczęścia bohaterów Wichrowych Wzgórz Emily Brontë jest splot destrukcyjnej, obsesyjnej miłości, niszczycielskiej żądzy zemsty oraz sztywnych barier społecznych, które uniemożliwiły szczęście Heathcliffowi i Catherine. Ona poślubia Edgara Lintona ze względu na jego status i bogactwo, mimo że przecież czuje duchową jedność z Heathcliffem. Próba połączenia dwóch światów doprowadza ją do choroby psychicznej i fizycznej. Poniżanie przez Hindleya i odrzucenie przez Catherine, zmieniają Heathcliffa w bezwzględnego mściciela. Jego zemsta uderza także w niewinne osoby, takie jak Isabelle Linton czy Haretona, tworząc w ten sposób swoisty cykl cierpienia. Jako bezimienne dziecko z ulicy, nigdy nie zaznał bezwarunkowej miłości. Jego poczucie wartości zależy całkowicie od Catherine. Ona z kolei nie potrafi funkcjonować jako odrębna jednostka: Heathcliff jest jej „dziką” częścią, a Edgar „cywilizowaną”. Kobieta często wykorzystuje wybuchy gniewu i choroby, aby wymusić uwagę otoczenia, co z kolei jest przejawem emocjonalnej niedojrzałości. Największym dramatem bohaterów jest współuzależnienie. Heathcliff i Catherine, którzy podsycają nawzajem swoje cierpienie. Ich relacja nie jest „romantyczna” w nowoczesnym sensie – to destrukcyjna pętla, w której miłość jest tożsama z bólem. Dopiero drugie pokolenie (młoda Cathy i Hareton) przełamuje ten schemat poprzez proces odpuszczenia i nauki empatii.

Przekład Jerzego Łozińskiego jest bardziej nowoczesny pod względem składni i słownictwa niż klasyczne tłumaczenie Janiny Sujkowskiej. Łoziński stara się zachować pełną treść oryginału, unikając skrótów, które zdarzały się w starszych, bardziej „wygładzonych” wersjach. Pozwala to na nowo odkryć mroczną stronę powieści – intensywność miłości graniczącej z szaleństwem, zemstę i trudne relacje, które są głównymi filarami tej historii. To historia ponadczasowa, czytana przeze mnie wielokrotnie w dostępnych przekładach (przede mną jeszcze jeden przekład). Rada podstawowa - najpierw czytajcie, a potem oglądajcie ekranizację. Za każdym razem odkrywam w tej powieści zupełnie co innego.

 


Emily Brontë, Wichrowe Wzgórza, wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie 2026, przekład Jerzy Łoziński, okładka twarda, stron 448.




12 kwietnia 2026

Mrs Henry Wood, Rodzina Channingów.

 

Rodzina Channingów to powieść z 1862 roku autorstwa brytyjskiej pisarki Ellen Wood znanej jako „Mrs Henry Wood”. Akcja toczy się w angielskim miasteczku Helstonleigh. Głównym wątkiem jest pewnego rodzaju próba, na jaką zostaje wystawiona reputacja szanowanej rodziny Channingów po niesłusznym oskarżeniu o kradzież. 

Arthur Channing, młody człowiek o nieskazitelnym charakterze, zostaje oskarżony o kradzież 20 funtów z biura swojego pracodawcy. Mimo podejmowanych wysiłków, Arthur milczy, aby chronić osobę, którą uważa za winną. Arthur to uosobienie prawości, który znosi społeczne upokorzenie dla wyższych celów. Rodzina i zasady są ważniejsze dla niego niż własny komfort czy kariera. Jego spokój wewnętrzny wynika zaś z głębokiej wiary. Wierzy, że prawda w końcu wyjdzie na jaw, a cierpienie przez które przechodzi uszlachetnia.

Powieść przeplata losy rodzeństwa Channingów z historią rywalizującej z nimi rodziny Yorke’ów. Channingowie są biedni, pobożni, wychowani w miłości i surowych zasadach. Z kolei zamożniejsi Yorkowie wychowani są bez dyscypliny i przestrzegania nadrzędnych wartości, co prowadzi do ich moralnego upadku.

Ważnym elementem jest życie szkoły katedralnej i "kod honoru" panujący wśród uczniów. Hamish Channing to najstarszy z rodzeństwa, elegancki i popularny, lecz skrywający własne sekrety. Z kolei Charley Channing jest najmłodszym z braci, jest uczniem szkoły katedralnej, a jego udział w szkolnym wybryku rozpoczyna serię niefortunnych zdarzeń. Roland Yorke jest przeciwieństwem Arthura. Jest impulsywny, głośny, lekkomyślny, rozrzutny, nieodpowiedzialny i często wpada w kłopoty finansowe i towarzyskie. Zestawienie Arthura Channinga i Rolanda Yorke’a to klasyczny w literaturze wiktoriańskiej kontrast między „wzorem cnoty” a „czarną owcą”. Autorka używa ich, by pokazać, jak wychowanie i fundamenty moralne wpływają na dorosłe życie.

Autorka kładzie duży nacisk na siłę wiary, lojalność rodzinną oraz znaczenie prawdy i honoru w społeczeństwie wiktoriańskim. W tym świecie dobre imię było najwyższą wartością. Książka analizuje, jak fałszywe oskarżenie niszczy życie jednostki i całej rodziny. Arthur Channing świadomie przyjmuje na siebie winę i społeczną infamię, aby chronić bliską osobę. Ellen Wood pokazuje, że choć Roland jest bardziej "barwny" i momentami budzi sympatię swoją bezpośredniością, to tylko postawa Arthura pozwala przetrwać kryzys i ocalić rodzinę przed upadkiem.

 

Powieść ma również wydźwięk moralizatorski. Ellen Wood mocno podkreśla, że życie zgodnie z zasadami chrześcijańskimi i zaufanie Bogu pozwalają przetrwać największe nieszczęścia. Książka pokazuje, jak w dziewiętnastowiecznym społeczeństwie jedno oskarżenie potrafi zniszczyć status całej rodziny. Channingowie, mimo ubóstwa i społecznego wykluczenia, starają się zachować godność i wiarę w sprawiedliwość.

Książka daje wgląd w hierarchię małego miasteczka, relacje między duchowieństwem, urzędnikami a uczniami szkoły katedralnej. Autorka z realizmem opisuje życie codzienne. W angielskim mieście katedralnym Helstonleigh zagadki nabierają ogromnego znaczenia, a Henry Wood pokazuje, jak pozornie szczegóły mogą zmienić losy całych rodzin oraz jak ciężar emocji takich tajemnic potrafi sprawić, że czytelnik nie może oderwać się od lektury.

Powieść - będąca solidnym tomiszczem - posiada ciekawą poprowadzoną narrację, jasne zarysowane elementy dobra i zła, interesujące osobowości bohaterów, subtelne i regalistyczne zbudowane napięcie i szeroką gamę emocji. To klasyczna powieść wiktoriańska, która doskonale wpisuje się w konwencje literackie drugiej połowy XIX wieku i oferuje wnikliwy obraz życia społecznego, moralności i wartości tej epoki.




Mrs Henry Wood, Rodzina Channingów, wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie 2026, tytuł oryg.: The Channings, tłumaczenie: Mira Czarnecka, okładka twarda, stron 724.


Ellen Wood (z domu Price) była angielską powieściopisarką, lepiej znaną jako „Mrs Henry Wood”. Napisała ponad 30 powieści, z których wiele (zwłaszcza „East Lynne”) cieszyło się niezwykłą popularnością. Do najbardziej znanych jej opowiadań należą „Danesbury House”, „Oswald Cray”, „Kłopoty pani Halliburton”, „Channingowie”, „Córki lorda Oakburna” i „Cień Ashlydyat”. Przez wiele lat pracowała jako właścicielka i redaktorka „Argosy”.

26 marca 2026

Natalia Thiel, Kolory tęsknoty.

 


Kolory tęsknoty to druga część opowieści wykreowanej i prowadzonej przez Natalię Thiel. Tytułowe barwy nie odnoszą się tu do konkretnej palety malarskiej, lecz do wszystkich odcieni i płaszczyzn ludzkiego cierpienia oraz niespełnionej miłości.

W drugiej części, rodziny Korbieliczów i Mielewskich próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości po śmierci młodej Amelii. Najbardziej rozpacza Albert, brat Wiktorii oraz matka Luizy i Amelii. W domu Milewskich mieszkają również Franciszek Falski z siostrą Zosią oraz matką, która planuje małżeństwo syna z Luizą - córką Mielewskich. Co prawda, Luiza kocha Franciszka, ale jego serce bije  szybciej na widok pięknej Wiktorii Korbielewiczówny. Franciszek zmuszony jest dokonać wyboru między miłością i szczęściem, a ratowaniem majątku i dobrą pozycję dla siostry i matki, tym co wypada, aby zachować pozory, a tym czego naprawdę pragnie serce. Jego decyzja wpłynie na życie kilku osób i kolejnego pokolenia. Losy Wiktorii i Luizy, dawnych przyjaciółek, poróżnionych przez uczucie do jednego mężczyzny, będą odmienne, ale niestety niewolne od trosk, kłopotów i nieszczęść.

Jakie są więc tytułowe kolory tęsknoty? Tęsknota za bliskimi po śmierci, za utraconymi szansami, za spełnieniem, za życiem w prawdzie, za szczerością, ciepłem i namiętnością w związku, za akceptacją. Czyż można bowiem zapomnieć tak łatwo o miłości, która wydawała się ta jedyną i prawdziwą? Czy można być szczęśliwą/szczęśliwym przy boku innego/innej? Kolejną kwestią są tu niezliczone tajemnice, których brzemię dźwigają bohaterowie. Ma to wpływ na ich zdrowie i emocjonalne zachowania w życiu codziennym. 
 
Tytułowe Kolory tęsknoty to więc całe spektrum trudnych emocji: od żałoby po stracie bliskich, przez żal za zaprzepaszczonymi szansami, aż po głębokie pragnienie życia w prawdzie. To opowieść o szukaniu szczerości, ciepła i namiętności w relacjach, które często okazują się jedynie cieniem tej „jedynej”, utraconej miłości. To rownież poszukiwanie prawdy skrywanej przez bliskich. Kontynuacja warta uwagi, w dodatku nie jest to jeszcze koniec historii.    
 

Natalia Thiel, Kolory tęsknoty, wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie 2026, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 342.

* Odcienie samotności - pisałam na blogu

 

22 marca 2026

Laura Cumming, Grom z jasnego nieba. Opowieść o sztuce, życiu i nagłej śmierci.

 


Laura Cumming, brytyjska dziennikarka i krytyczka sztuki, napisała fascynującą książkę - esej - o obrazach, patrzeniu, dostrzeganiu tego, co widoczne i tego, co niewidoczne. Przykładowo, w malarstwie holenderskim zima to ruch i detal na lodzie, podczas gdy w sztuce japońskiej to cisza i trwanie. Jej główna teza głosi, że nie ma „obiektywnego” oglądania sztuki. To, co wnosimy do galerii, nasz smutek, zmęczenie czy pośpiech, determinuje to, co dostrzegamy na płótnie. Obrazy oglądamy zawsze w określonym miejscu i czasie. Autorka odrzuca chłodną analizę historyczną na rzecz osobistego przeżycia. Obrazy są dla niej „fragmentami życia” równie powszednimi jak deszcz lub nagłymi jak uderzenie pioruna. To, co widzimy na płótnie, zależy więc od tego, kim jesteśmy w danej chwili.


To książka o malarstwie holenderskim, której głównym bohaterem jest Carel Fabritius. Malarz, który studiował u Rembrandta i którego niektóre obrazy wisiały w pobliskim domu Vermeera, malował portret w swojej pracowni, gdy nastąpił wybuch składu prochu w Delft 12 października 1654 r. W izbie towarzyszyli mu asystent i teściowa. Potężna eksplozja zrównała z ziemią część miasta. Siła wybuchu była porównywalna do „grzyba atomowego”. Artysta został zmiażdżony przez belki stropowe. Znaleziono go żywego pod gruzami po wielu godzinach, jednak zmarł tego samego dnia wieczorem w lecznicy. Miał wówczas trzydzieści dwa lata. Pozostawił po sobie dzieła emanujące pełną napięcia ciszą, co idealnie współgra z tytułowym „gromem” w książce Cumming. Była to detonacja 40 ton prochu strzelniczego, przechowywanego dla obrony miasta w piwnicach dawnego klasztoru i prawdopodobnie podpalonego iskrą, gdy strażnik przekręcił klucz w zardzewiałym zamku lub nieostrożnie machnął latarnią. Zniszczeniu uległo wiele dzieł malarza. 


Niewiele wiadomo o życiu Fabritiusa. Owe zachowane i udokumentowane fakty, autorka stara się przybliżyć czytelnikowi. Urodził się w Middenbeemster w lutym 1622 roku, a dwóch jego młodszych braci zostało malarzami. Cumming bada skąpe informacje, pytając, jakie obrazy mogli widzieć i zauważając, że Holendrzy byli gorliwymi nabywcami holenderskiej sztuki. Jej ojciec kwestionował to, czego uczono ją w szkole, że holenderska sztuka Złotego Wieku skupiała się na rzeczach, bo Holendrzy po prostu kochali rzeczy. Cumming kwestionuje historyków sztuki, którzy, jeśli w ogóle wspominają o Fabritiusie, uważają go za brakujące ogniwo między Rembrandtem a Vermeerem. Dla niej jest on całkowicie wyjątkowy, a każde zachowane dzieło uważa za arcydzieło.

„Widok Delft” Fabritiusa traktuje nie jako zabytek, ale jako żywe lustro dla jej własnych wewnętrznych przeżyć. Obraz pozwolił jej „odnaleźć się” w swojej samotności. W pejzażach Jacoba van Ruisdaela dostrzega światło jako moment olśnienia, który nadaje sens życiu. Cumming patrzy na autoportrety Rembrandta jak na zapis starzenia się i godności. Dla niej Rembrandt to malarz „obecności” kogoś, kto patrzy na nas z płótna z taką samą uwagą, z jaką my patrzymy na niego. Cisza i precyzja Johannesa Vermeera stanowią kontrast dla chaosu życia. Autorka szuka w jego wnętrzach spokoju, którego brakowało w zagadkowej przeszłości jej ojca. z kolei Pieter de Hooch to dla niej mistrz otwartych drzwi i amfilad. Cumming widzi w jego obrazach strukturę pamięci, przechodzenie z jednego wspomnienia do drugiego.

 


Tytułowy „grom” nawiązuje też  do nagłej śmierci ojca autorki, Jamesa Cumminga, który był malarzem. Po śmierci ojca autorka odkrywała nieznane fakty z jego młodości (m.in. tajemnicze zaginięcie i adopcję). Próbuje zrozumieć milczenie ojca i jego skomplikowaną tożsamość. Analiza obrazów staje się metodą na zrozumienie jego milczenia i „zobaczenie” go na nowo. Spojrzenie na twórczość Ruisdaela czy Fabritiusa jest dla niej formą żałoby. Szukała w nich odpowiedzi na pytanie, jak światło i cień budują naszą pamięć o bliskich. Łączy historię sztuki z kruchą naturą ludzkiego życia.

Śmierć Fabritiusa to dla Cumming metafora nagłej straty, która – podobnie jak w przypadku jej ojca – przecina życie, zostawiając po artyście jedynie fragmenty i domysły. Dodatkowo Fabritius poślubił "dziewczynę z sąsiedztwa", ale w wieku dwudziestu jeden lat był już wdowcem i stracił troje dzieci. Prawdopodobnie nie musiał już wyobrażać sobie żalu, bowiem go po prostu znał.

Choć współcześni widzieli w nim tylko sprawnego perspektywistę, my dziś dostrzegamy w jego pracach takich jak słynny Szczygieł czy Widok Delft, niemal fotograficzną czujność i odwagę w operowaniu czystym światłem. Autorka splata historię nielicznych ocalałych obrazów Fabritiusa z intymną biografią własnego ojca, malarza, oraz własnym dorastaniem w cieniu wielkiej sztuki holenderskiej. Cumming pisze o tym, jak obrazy stają się dla nas „drugim domem” i jak tragedia z 1654 roku na zawsze zmieniła bieg historii malarstwa, odbierając nam być może największego geniusza tamtej epoki. Tytułowy "grom" jest więc zarówno rzeczywisty, jak i metaforyczny. To lektura, w której smutek łączy się ze sztuką. Polecam.


Laura Cumming, Grom z jasnego nieba. Opowieść o sztuce, życiu i nagłej śmierci, Wydawnictwo Literackie, wydanie 2026, tytuł oryg.: Tunderclap: A Memoir of Art and Life and Sudden Death, przełożyła Anna Sak, okładka twarda, stron 326.



15 marca 2026

Barbra Streisand, Na imię mam Barbra.


Autobiografia Streisand to książka, w której artystka opisuje swoje życie osobiste i zawodowe. Ta obszerna, wydana pod koniec 2023 r. (w Polsce w 2026 r. przez wydawnictwo Marginesy) pozycja, licząca niemal 1000 stron, ku mojemu zaskoczeniu - szczerze opisuje jej życie – od trudnego dzieciństwa w Brooklynie, przez karierę muzyczną i filmową, po prywatne relacje.

Pisze w niej: Myślę że kiedy ktoś zyskuje sławę, staje się własnością publiczną, jest obiektem do badania, fotografowania, analizowania, rozkładania na czynniki pierwsze i w większości przypadków nie rozpoznaje osoby, którą odmalowują. Nigdy do tego nie przywykłam i staram się nie czytać nic z tego, co o mnie piszą. 

Przez 40 lat wydawcy prosili ją, żeby napisała książkę. Odmawiała, bowiem zawsze wolała żyć chwilą obecną, zamiast rozgrzebywać przeszłość. W końcu zaczęła pisać. Zajęło jej to 10 lat, jednocześnie bowiem realizowała inne zobowiązania, takie jak nagrywanie i wydawanie płyt. Próbowała przywołać w pamięci rzeczy, które zdarzały się bardzo dawno temu. Na szczęście prowadziła dzienniki, które okazały się bezcenne i pomocne. Często jednak, jak przyznaje, podczas pisania nie przypominała sobie całej danej historii. Aktorką chciała zostać od dziecka. Podobno sukces zmienia człowieka, ale jej zdaniem tak naprawdę sprawia, że stajesz się bardziej tym, kim jesteś. Uważała, że jest dość przeciętna, choć urodziła się z dobrym głosem. Od zawsze zadawała mnóstwo pytań, wyraża wiele opinii i mówi, co myśli, choć czasem miewa z tego powodu problemy. Nigdy nie należała do bardzo towarzyskich osób. Czas wolny spędza w domu z mężem i psami, czasem zaprasza rodzinę i przyjaciół na kolację, film. Uwielbia malować i godzinami fotografować swój ogród, a ponieważ nie wychodzi zbyt często, zapomina kim jest dla świata zewnętrznego.

Nienawidzi kłamstwa, być może dlatego, że w dzieciństwie ją okłamywano. Nigdy nie poznała swojego ojca i nie zachowały się żadne fotografie, na których trzyma ją, gdy jest niemowlęciem. Jej ojciec, Emanuel Streisand, był człowiekiem wyjątkowym, nauczycielem który życie poświęcił edukacji. Zmarł w tragicznych okoliczności mając zaledwie 35 lat. Jej matka w wieku 34 lat została wdową z dwójką małych dzieci: Sheldon miał 9 lat, a Barbra 15 miesięcy. Po śmierci ojca, matki nie było stać na mieszkanie i wprowadzili się do jej rodziców. Jej dziadkowie mieli małe mieszkanie z jedną sypialnią, w której teraz musiało się pomieścić pięć osób. Nie mieli telewizora, siedzieli i słuchali razem radia, a Barbra bawiła się pod stołem, gdzie czuła się bezpiecznie. Jako mała dziewczynka lubiła obserwować, być niewidoczną, śledzić to, co dzieje się wokół. W dzieciństwie cierpiała na anemię. Nigdy nie lubiła koloru ciemnoniebieskiego, była bardzo niecierpliwa i nigdy nie nauczyła się dobrych manier, zawsze miała bardzo silną wolę. Po raz drugi jej matka wyszła za mąż za Louisa Kinda, gdy Barbara miała 8 lat. Nienawidziła ojczyma, ale pokochała młodszą siostrę Roslyn Kind. Nie podobało jej się, że ojczym źle traktował mamę i nigdy z nią nie rozmawiał. Ojczym miał zresztą trójkę własnych dzieci. Barbry nie dostrzegał, nie interesował się nią, nigdy nie udało jej się zdobyć jego aprobaty i uczucia, bez względu na to, co robiła. Uważa, że są w dzieciństwie chwile które wpływają na to, kim się staniesz, kształtują twoje życie na zawsze. Nie mogła polegać na swojej mamie, która z nią nie rozmawiała. Nie była z matką związana emocjonalnie. Cierpiała na szumy uszne, których przyczyna była nieznana i nie ma na nią lekarstwa. Od dzieciństwa miała liczne lęki, z którymi radziła sobie samotnie.

Mając 14 lat po raz pierwszy pojawiła się na Broadwayu na sztuce i odkryła miłość do filmu. Chciała zostać aktorką od poważnych ról. Lubiła sprawdzać granicę, ale nie potrafiła znieść upokorzenia i wstydu. Uwielbiała świat fantazji, który był dla niej o wiele barwniejszy niż wszystko czego doświadczyła. Nie lubiła rzeczywistości w liceum, była odmieńcem, nigdy nie czuła się w pełni komfortowo na lekcjach, chociaż miała doskonałe oceny i była pilną uczennicą. Odkąd pamiętała interesowała się sztuką dramatyczną, lubiła też bawić się makijażem. Od dzieciństwa wiele rzeczy robiła po swojemu. Zawsze była bardzo niezależna, choć nie umiała gotować, ale lubiła piec. Zanim wyjechała z domu skończyła 15 lat.

Barbra opowiada o swoim życiu osobistym i zawodowym, poszczególnych etapach kariery - począwszy od młodej dziewczyny, która lubiła śpiewać na korytarzu w kamienicy, aż po sławę i popularność, która powstała na bazie filmów i nagrywanych albumów piosenek. Książka jest autoironiczna i szczera, porusza wspominane już tematy emocjonalnego chłodu matki oraz straty ojca. Pozycja zawiera kulisy życia prywatnego i artystycznego jednej z niewielu laureatek nagród EGOT (Emmy, Grammy, Oscar, Tony).

 

W autobiografii Streisand z niezwykłą dokładnością (i sporą dawką humoru) rozlicza się ze swoją legendą. Szczerze opisuje presję, jaką wywierano na nią w Hollywood, by zoperowała nos. Wyjaśnia, dlaczego nigdy się na to nie zgodziła i jak jej „nieklasyczna” uroda stała się jej siłą. Dowiedzieć się można jak powstawały kultowe filmy, takie jak: Zabawna dziewczyna, Tacy byliśmy czy Narodziny gwiazdy. Artystka prostuje też plotki o swoim rzekomo „trudnym” charakterze na planie. Sporo miejsca poświęca walce o realizację filmu Yentl – jako pierwsza kobieta w historii napisała, wyprodukowała, wyreżyserowała i zagrała główną rolę w wielkim studiu filmowym. Pisze o małżeństwie z Elliottem Gouldem, wielkiej miłości do obecnego męża Jamesa Brolina, a także o znajomościach z Marlonem Brando, Ryanem O'Nealem czy nawet romansie z królem Karolem III (wówczas księciem). Barbra wyjaśnia swoją obsesję na punkcie detali – od oświetlenia na planie po projektowanie swoich domów. Choć Barbra jest jedną z największych gwiazd estrady, przez 27 lat nie koncertowała na żywo (z wyjątkiem występów charytatywnych). Wszystko zaczęło się w 1967 roku podczas koncertu w Central Parku, gdzie zapomniała tekstu piosenki. To doświadczenie tak ją przeraziło, że nabawiła się lęku scenicznego. Opisuje, jak technologia (telepromptery) pomogła jej wrócić na scenę w latach 90., dając jej poczucie bezpieczeństwa, którego wcześniej jej brakowało. Dzięki Yentl (1983) stała się pierwszą kobietą, która napisała, wyreżyserowała, wyprodukowała i zagrała główną rolę w filmie dla dużej wytwórni. Mimo sukcesu, Akademia pominęła ją w nominacjach reżyserskich do Oscara, co w tamtym czasie uznano za skandal i przejaw seksizmu. Barbra przyznaje, że uczyła się techniki filmowej, podglądając operatorów i montażystów na planach swoich wcześniejszych filmów. W książce widać jej dumę z tego, że znała się na soczewkach i kadrowaniu lepiej niż niejeden „branżowy wyjadacz”.

 


W autobiografii poznajemy obraz osoby o bardzo konkretnych, czasem obsesyjnych pasjach. Barbra poza muzyką, najbardziej kocha projektowanie wnętrz. W książce pisała, że proces budowania i urządzania domu daje jej taką samą satysfakcję jak reżyserowanie filmu. Ma obsesję na punkcie estetyki, lubi, gdy wszystko do siebie pasuje - od koloru ścian po odcień kwiatów w ogrodzie. Wybiera jasne, stonowane barwy, które dają jej poczucie spokoju. Nie ukrywa też, że kocha jeść, psy rasy Coton du Tulear, spędzać czas w ogrodzie (istnieje nawet odmiana róży "Barbra Streisand"), domowe zacisze. Poza tym lubi mieć ostatnie słowo i kontrolować swój wizerunek. Podkreśla, że w życiu, ważna była dla niej wierność sobie. To książka, którą można również odczytywać jako bezcenny zapis historii show-biznesu, wypełniona anegdotami o największych nazwiskach XX wieku, a pisana z perspektywy kobiety, która była w samym centrum wydarzeń.



Barbra Streisand, Na imię mam Barbra, wydawnictwo Marginesy, wydanie 2026, tytuł oryg.: My Name Is Barbra, tłumaczenie: Katarzyna Bażyńska-Chojnacka, Piotr Chojnacki, oprawa miękka, stron 992.

8 marca 2026

Christopher Tolkien, J. R.R. Tolkien, Zdrada Isengardu. Historia "Władcy Pierścieni". część 2.

 


Zdrada Isengardu, opublikowana w 1989 roku, jest siódmym tomem w serii zatytułowanej Historia Śródziemia, w której analizie poddano nieopublikowane rękopisy J.R.R. Tolkiena. Jest to również drugi tom, który dokumentuje proces powstawania Władcy Pierścieni. 

Christopher Tolkien przypomina, że w Powrocie Cienia udało mu się doprowadzić historię do momentu kiedy Drużyna Pierścienia stanęła przed grobowcem Balina. Tom został zatytułowany Zdrada Isengardu, ponieważ taki tytuł Księgi trzeciej, pierwszej księgi Dwóch Wież, J.R.R. Tolkien zaproponował w liście do Ryanera Unwina w 1953 roku. Historia powstawania Władcy Pierścieni ma tendencję do narzucania własnego tempa, nie toczy się płynnie i prezentuje zawiłości rozwijającej się struktury powieści. Książka ma charakter głównie opisowy i próbuje wyjaśnić, dlaczego narracja powieści ewoluowała w taki, a nie inny sposób. W miarę postępów prac nad Władcą Pierścieni, początkowe szkice stworzone przez J.R.R. Tolkiena, stają się coraz trudniejsze do odczytania. Syn Tolkiena jednak nie wahał się przed podjęciem próby zaprezentowania nawet tych najmniej czytelnych notatek, choć zachowany tekst czasami jest usiany wielokropkami i znakami zapytania. 



W książce w dalszym ciągu, podobnie tak jak w poprzednich tomach, można przeczytać komentarze, analizy zarysy, schematy czasowe i notatki twórcy Władcy Pierścieni. Analizowane są też rozważane przez Tolkiena odpowiedzi na różne zadawane pytania, problemy, a nawet różne szkice poszczególnych wydarzeń. Kartki są często niedatowane, zapiski powstawały na różnych materiałach, atramentem, często ołówkiem, wielokrotnie były skreślane i poprawiane. Analizie poddane zostały podobieństwa i różnice w poszczególnych notatkach, które ukazywały się pod różnymi tytułami. Zachowały się też zupełnie odmienne zapiski w  brudnopisach oraz obszerne partie nowych wersji, które pod wieloma względami osiągnęły jednak formę ostateczną. Istnieją też różne zapisy części rozmów poszczególnych bohaterów. Mogło istnieć nawet kilkanaście wersji jakiegoś fragmentu i szczegółowe prześledzenie późniejszych dziejów różnych rozdziałów nastręczało Christopherowi Tolkienowi wiele trudności. Różne są też schematy czasowe wprowadzane przez J.R.R. Tolkiena do historii Władcy Pierścieni. Chronologia kolejnych ruchów bohaterów pełne są poprawek i jak sugeruje Ch. Tolkien należy je rozpatrywać łącznie z innymi chronologiami tego okresu. Autor tego tomu zaznacza czy zachował się rękopis danego rozdziału, z której fazy, z jaką liczbą poprawek, jak datowanych, zaznacza zmiany imion, opisów, nazw geograficznych. Zwraca uwagę, że często strony z rękopisów były przez J.R.R. Tolkiena poprawiane, ale zachowane lub też odrzucone i zastępowane. Zaznacza również strukturalne wewnętrzne zmiany porządku rozdziału, wypowiadanie nawet poszczególnych słów przez bohaterów, wzmianki różnego autoramentu. Powstawały nowe zarysy narracyjne, szkicowe i napisane szybko często na obu stronach kartek, nowe wersje fabuł. Niektóre fragmenty były przekreślane ołówkiem, niedbale zapisane, czasami o stopień jedynie wyraźniejszy od prowizorycznych szkiców, które ojciec Christophera sporządzał na różnych etapach pracy. Wydaje się że Tolkien miał różne koncepcje dotyczące różnych przygód i zapisywał je niezależnie często od siebie.

Powstały też różne wersje piosenki na przykład o trollu, która zachowała się w trzech odrębnych starannie napisanych wersjach, nie licząc bardzo szkicowych prób i dopiero wersja trzecia została włączona do rękopisu. Syn Tolkiena zaznacza również, że żaden wiersz jego ojca nie miał równie długiej i złożonej historii, jak ten który zatytułował Wędrówka. Ostatecznie ukazał się jako dwa całkowicie odrębne poematy z których jeden był piosenką, którą Bilbo śpiewał w Rivendell.

 



Warto wspomnieć, że tom ten obejmuje etap pisania odpowiadający częściom Drużyny Pierścienia i Dwóch wież – od opuszczenia Morii przez Drużynę, poprzez wizytę w Lothlórien i spotkanie z Entami, aż po rozmowę z królem Théodenem w Rohanie. Możemy poznać między innymi wczesne koncepcje postaci Galadrieli i historię Gondoru; przemianę Trottera w Aragorna, pierwotne, skrajnie odmienne wersje spotkania Aragorna z Éowiną (Tolkien rozważał scenariusz, w którym Aragorn i Éowina biorą ślub), ewolucję mapy Śródziemia i geografii nowych krain na południe od Gór Mglistych, ewolucję postaci Sarumana i jego zdrady.

Zdrada Isengardu ma kluczowe znaczenie dla zrozumienia, jak powstawał Władca Pierścieni. Nie powstał jako gotowe arcydzieło, lecz był efektem wieloletniego procesu zmian fabuły, koncepcji i wprowadzania licznych poprawek. Książka, choć nie łatwa w czytaniu, pokazuje, że pisanie było dla J.R.R. Tolkiena aktem odkrywania, a nie tylko planowania.


Christopher Tolkien, J.R.R. Tolkien, Zdrada Isengardu. Historia "Władcy Pierścieni". Część 2, wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie 2026, cykl: Historia Śródziemia, tom 7, tytuł oryg: The Treason of Isengard. The History of The Lord of the Rings. Part Two, przekład: Maria Gębicka-Frąc, Cezary Frąc,  oprawa twarda z obwolutą, stron 600.

14 lutego 2026

Ugoszczone duchy. Antologia opowiadań grozy.

 


To kolejny tom antologii klasycznych opowiadań grozy, jaki ukazał się nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka. Nie czytałam wszystkich, ale lubię takie powroty do klasyki literatury popularnej. Mimo grubości, książkę czyta się niezwykle szybko. To niewątpliwie zasługa zastosowania odpowiedniej wielkości  czcionki i doskonałego rozmieszczenia tekstu na stronie. 

Autorzy opowiadań, jakie znalazły się w tym tomie to: Sabine Baring-Goud (1834-1924),  Gilbert K. Chesterton (1874-1936), David Herbert Lawrence (1885-1930), Richard Marsh (1857-1915), Rosa Mulholland (1841-1921), Dinah Maria Mulock (1826-1887), Roger Pater (1874-1936). W opowiadaniu Straceńczy kielich Rogera Patera mowa jest o kielichu, który przywieziono do Anglii podczas rewolucji francuskiej. W schowku opowiada o księdzu, który musi się ukrywać z powodu grożącego mu niebezpieczeństwa w schowku w domu u jednej z rodzin. Tytułowe A Porta Inferi (łac. brama piekieł) nawiązuje do motywu przejścia między światem żywych, a światem nadprzyrodzonym. Fabuła Skarb Sióstr Niebieskich koncentruje się wokół skarbu należącego do tajemniczego zgromadzenia. Mustafa autorstwa Sabine Baring-Goulda to wiktoriańska opowieść o duchach osadzona w Egipcie. W Tajemnicy zawodowej mamy do czynienia z niecodzienną konwersacją, a w Margery z Quether z elementami wampirycznymi. Pan Anastasius to opowiadanie autorstwa Dinah Marii Mulock, koncentrujące się na winie, odkupieniu i surowych konsekwencjach złych wyborów. Komplet szachów Richarda Marsha opowiada o figurach szachowych, które ożywają. Opowiadanie D.H.Lawrence Ugoszczone duchy opowiada o domostwie nawiedzonym przez duchy, które nie sieją jednak grozy. Najciekawsze wydają mi się jednak wyraziste opowiadania G.K. Chesterona, który posługuje się paradoksem, absurdem oraz kreuje surrealistyczne wizje.

Owe krótkie formy literackie, które zostały zawarte w tomie, odegrały sporą role w popularyzacji literatury z gatunku grozy. Przedstawią zwięzłe, pozbawione wątków pobocznych, ale intensywne i pełne niepokoju w odbiorze historie. Polecam. 



Ugoszczone duchy. Antologia opowiadań grozy, wydawnictwo Zysk i -Ska, wydanie 2026, wybór i opracowanie: Tadeusz Zysk, tłumaczenie: Jerzy Łoziński, oprawa twarda, stron 616.

12 lutego 2026

Katarzyna Rzehak, Wanda Telakowska.

Nie należy do tej książki podchodzić, jak do książki naukowej, mimo że napisała ją historyczka sztuki, która przez dziesięć lat pracowała w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego. To książka popularyzatorska, skierowana do szerokiego grona odbiorców, mająca za zadanie przybliżyć życie artystki i  założycielki IWP - Wandy Telakowskiej (1905-1985). Złożyły się na nią wycinki z życia, odtworzenie faktów z punktu widzenia zastosowania czasu teraźniejszego, toteż książkę czyta się bardzo dobrze, niemal jak powieść. Wielkim atutem jest publikowana baza ikonograficzna, na którą złożyły się zdjęcia z archiwum prywatnego i zawodowego, dokumenty, plakaty, ilustracje, zapisane karteczki.

Wanda Telakowska tworzyła barwne drzeworyty, pracowała jako nauczycielka w oficjalnym i konspiracyjnym szkolnictwie, była jedną z najbardziej wpływowych postaci polskiego wzornictwa powojennego. Uważała, że piękno nie powinno być zarezerwowane tylko dla elit, ale dostępne powszechnie, zakorzenione w tradycji ludowej i obecne w przedmiotach domowego użytku. W okresie dwudziestolecia międzywojennego była bywalczynią słynnej Ziemiańskiej. Poznała Jarosława Iwaszkiewicza, Antoniego Słonimskiego, Janinę Konarską, Irenę Krzywicką, Zofię Stryjeńską, Tadeusza Boya-Żeleńskiego, Juliana Tuwima, Halinę Poświatowską. Do jej sztambucha wpisali się między innymi Julian Tuwim i Stefan Starzyński. W 1950 roku doprowadziła do powstania Instytutu Wzornictwa Przemysłowego (IWP) w Warszawie. Telakowskiej zawdzięczamy przede wszystkim stworzenie fundamentów nowoczesnego polskiego wzornictwa przemysłowego. To dzięki niej projektowanie przestało być traktowane jako niszowa sztuka, a stało się kluczowym elementem przemysłu.

Prywatnie nigdy nie wyszła za mąż, choć miała kilku adoratorów. Jej największą miłością okazało się wzornictwo. Uchodziła za osobę apodyktyczną, wizjonerkę, którą cechowało specyficzne, kąśliwe poczucie humoru i której brakowało cierpliwości do bylejakości. Sprzeciwiała się tworzeniu przedmiotów dekoracyjnych, które nie mają funkcji. Rzehak przywołuje liczne anegdoty i cięte riposty Telakowskiej. Pokazuje również jej pragmatyzm i umiejętność lawirowania w powojennej, nowej rzeczywistości. Główną zasadą działania Telakowskiej była dewiza „Piękno na co dzień dla każdego”. Polecam lekturę.


 Katarzyna Rzehak, Wanda Telakowska, wydawnictwo Marginesy, okładka twarda, stron 256. 



26 grudnia 2025

Jackie Wullschläger, Chagall.

 


Marc Chagall, malarz i grafik żydowskiego pochodzenia, to pionier sztuki nowoczesnej i jeden z największych malarzy figuratywnych tego nurtu, w którego dziełach fantazja łączy się z realizmem, żydowski folklor z paryską awangardą, a Wschód z Zachodem. Jednocześnie artysta miał życie uwikłane w najtragiczniejsze zdarzenia historii europejskiej z lat 1914-1945: dwie wojny światowe, rewolucję, prześladowania mniejszości, wygnanie milionów ludzi. Urodził się jako Mojsza Zacharowicz Szagałow w 1887 r. na ubogim przedmieściu Witebska, jako najstarszy z dziewięciorga dzieci żydowskiej rodziny. Korzenie Marca Chagalla miały olbrzymi wpływ na ukształtowanie się drogi twórczej. Sceny ze swojego dzieciństwa, które z czasem mitologizował, odtwarzał potem w obrazach z życia rosyjsko-żydowskiego miasteczka końca XIX wieku. Jego twórczość koncentrowała się wokół judaizmu, Rosji i miłości. Chagall zdobył sławę i fortunę, a w ciągu długiej kariery stworzył jedne z najsłynniejszych i najbardziej uwielbianych obrazów naszych czasów. Jednak za triumfem kryły się wewnętrzne zmagania, złamane serce, gorycz, frustracja, utracona miłość, wygnanie, przetrwanie. Autorka próbowała ukazać obraz prawdziwego Chagalla - ambitnego, czarującego, podejrzliwego, zabawnego, sprzecznego, zależnego, ale przede wszystkim obsesyjnie dążącego do tworzenia sztuki o wyjątkowym pięknie i emocjonalnej głębi.


Biografia jest napisana barwnym i plastycznym językiem. Wiele jest tu obszernych cytatów pochodzących ze źródeł dotąd niepublikowanych, do których autorka dotarła. Znaleźć tu również można nawiązanie do twórczości innych artystów. Wiele miejsca poświęconych zostało nie artyście, ale czasom i miejscom, w jakich przyszło mu żyć. Książkę wypełniają strony ze szczegółami dotyczącymi ówczesnego Witebska, Sankt Petersburga, Piotrogrodu, Moskwy, Paryża, Nowego Jorku. Choć książka jest niezwykle dobrze udokumentowana, to jednak czytanie o szczegółach z życia Chagalla może być dla niektórych czytelników nieco nużące. Mamy tu bowiem mnóstwo nazwisk, których nie sposób zapamiętać. Mimo to namawiam do zainteresowania się lekturą, w której znaleźć można reprodukcje dzieł Chagalla oraz archiwalne fotografie, przypisy i indeks. 

 

 Jackie Wullschläger, Chagall, wydawnictwo Marginesy, wydanie 2025, tłumaczenie: Magdalena Koziej, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 608. 

J. R. R. Tolkien, Niedokończone opowieści Śródziemia i Numenoru.

 

Książka miała premierę w Polsce w pierwszej połowie sierpnia 2025 r. Jak widać nie spieszyło mi się, bowiem zdjęcia zostały zrobione jeszcze w odpowiednio letnim klimacie i na zielonej trawce. Już teraz tak rzetelnie i czysto nie wygląda, ponieważ towarzyszyła mi w plecaku przez kolejnych kilka miesięcy. Skutecznie podczytywałam ją między innymi w zajmowanych kolejkach w poczekalniach lub w domowej kuchni. Zresztą ten zbiór to nie jest pozycja do przeczytania na raz.

„Niedokończone opowieści Śródziemia i Númenoru”
to teksty J.R.R. Tolkiena, zredagowane i wydane pośmiertnie przez jego syna, Christophera Tolkiena, w 1980 roku. W przeciwieństwie do „Silmarillionu”, który stanowi spójną narrację, książka to zbiór esejów, legend i kronik, które autor pozostawił w różnym stopniu ukończenia.

Nie będę opisywać układu, bowiem jest on podobny do tego, jaki spotykamy w pozostałych książkach w cyklu "Historii Śródziemia". Są komentarze, analizy, przypisy, fragmenty zachowanych tekstów czyli istny chaos mający jednak swój cel. Dodatkowym atutem są mapy i oczywiście wyśmienite ilustracje. Książka jest podzielona na cztery części odpowiadające trzem Erom Śródziemia oraz tekstom ogólnym: Pierwsza Era zawiera m.in. szczegółową historię Tuora i jego przybycia do Gondolinu oraz dłuższą wersję tragicznych losów Túrina Turambara (później rozwiniętą w książce „Dzieci Húrina”). Druga Era to  najważniejsze źródło wiedzy geograficznej o wyspie Númenor, historii Galadrieli i Celeborna oraz o tym, jak wykuto Pierścienie Władzy. Trzecia Era z kolei wyjaśnia wiele wątków znanych z „Władcy Pierścieni”, m.in. jak zginął Isildur na Polach Gladden, skąd wzięło się przymierze Rohanu z Gondorem, porusza temat wyprawy do Ereboru. Gandalf wyjaśnia, dlaczego wybrał Bilba na towarzysza krasnoludów. W części czwartej znajdują się eseje o Drúedainach (Dzikich Ludziach), Istarich (Czarodziejach, takich jak Gandalf i Saruman) oraz o Palantírach (Widzących Kamieniach).

Książka jest niezbędna dla czytelników, którzy chcą pogłębić swoją wiedzę o mitologii stworzonej przez J. R. R. Tolkiena. Christopher Tolkien opatrzył każdy tekst licznymi przypisami, które wyjaśniają sprzeczności w notatkach ojca i pokazują ewolucję poszczególnych koncepcji. Warto przeczytać, poczytywać i mieć.





J. R. R. Tolkien, Niedokończone opowieści Śródziemia i Numenoru, wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie 2025, tytuł oryg.: Unfinished Tales,  redakcja, wstep, komentarze, indeks i mapy Christopher Tolkien, ilustrowali: Alan Lee, John Howe, Ted Nasmith, tłumaczyły: Paulina Braiter, Agnieszka Sylwanowicz "Evermind", oprawa twarda z obwolutą, stron 600. 

30 września 2025

Gabrielle Zevin, Między książkami.

    Życie A. J. ​​Fikry'ego nie należy do łatwych. Jest cyniczny i zrzędliwy, ale jednocześnie dowcipny, mądry, zabawny i sympatyczny. Mimo, że prowadzi małą, prowincjonalną księgarnię to nie jest zbyt  szczęśliwy. Po śmierci żony stał się samotnikiem i odludkiem, izolując się coraz bardziej od lokalnej społeczności. Świadomy jest tego, że powinien jakoś poskładać swój świat, funkcjonować, nadal zarządzać księgarnią, podczas gdy tak naprawdę chce zapomnieć i zapić swoje problemy. Bliscy i życzliwe mu osoby starają się dbać o porywczego wdowca. Spokój burzy Amelia Loman, przedstawicielka handlowa Knightley Press, która przybywa promem na Alice Island z zamiarem zaoferowania nowej oferty zdziwaczałemu księgarzowi. W dodatku jego najcenniejsza książka, rzadki zbiór wierszy Poego, zostaje skradziona. Mężczyzna nie walczy już nawet z ponuractwem, czarnymi myślami i pesymizmem. Pewnego jednak dnia w księgarni pojawia się mała dziewczynka, która zostanie. To właśnie to niespodziewane przybycie daje A.J. Fikry'emu szansę na zmianę i zdolność spojrzenia na wszystko na nowo. 

    Sercem tej historii jest proces żałoby i odzyskiwania nadziei. Inaczej ujmując: zrzędliwy księgarz, wdowiec, wiedzie smutne i samotne życie niczym Sknerus, dopóki w jego księgarni nie pojawia się pulchne, idealne, elokwentne i piękne dziecko, które uczy go kochać i żyć na nowo. Banał, ale jakże nasycony emocjami. 

    To refleksyjna i pełna odniesień do książek znanych i mniej znanych, powieść, która podkreśla, że droga życia jest pasmem niespodzianek. Mamy tu wątki: kryminalny i miłosny, choć przewidywalne to bardzo urocze. To książka o książkach. Historia opowiada o powieściach, nowelach, opowiadaniach, czytelnikach, pisarzach, księgarniach. Mowa tu o roli małych księgarń i książki papierowej, które w dobie czytników i wirtualnej mody przestają mieć znaczenie. Czy jednak ktokolwiek z nas chciałby, aby książka papierowa odeszła zupełnie do lamusa? Opowieść ma swój powolny rytm, a drobne jej składniki wpływają na odbiór całości. Może wydawać się zbyt ckliwa, kiczowata i melodramatyczna, ale nie w tym tkwi jej urok?



Gabrielle Zevin, Między książkami, wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie 2025, tytuł oryg.: The Storied Life of A.J. Fikry, przekład; Łukasz Witczak, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 25.


8 września 2025

Lucy Maud Montgomery, Błękitny Zamek.



Przyjemnie było wrócić do Błękitnego Zamku, powieści Lucy Maud Montgomery z 1926 roku, która ukazała się nakładem wydawnictwa Marginesy w nowym, świeżym, łagodnym i subtelnym tłumaczeniu Kai Makowskiej. 

Valancy Jane Stirling ma dwadzieścia dziewięć lat i mieszka z toksyczną matką i ciotką w starym domu w Deerwood w Kanadzie. Wychowywana według starych konserwatywnych zasad nie miała prawa do wyrażania własnego zdania, nawet woli zmiany wystroju pokoju czy podejmowaniem decyzji związanych ze spędzeniem dnia. Od dwudziestego piątego roku życia już otwarcie musiała znosić kpiny, żarty i poniżanie ze względu na swoje staropanieństwo. Młoda kobieta jest cicha, potulna, pokorna i nieśmiała w towarzystwie. Od dzieciństwa jednak pozwala sobie marzyć o mieszkaniu w cudownym miejscu, które nazwała Błękitnym Zamkiem. Położony jest on w Hiszpanii. Jako piękna i młoda dziewczyna  ma licznych adoratorów, których wygląd, charakter i osobowość zmieniały się wraz z upływem lat i jej dojrzewaniem. Bohaterka jest samotna, nieszczęśliwa i należy do rodziny, w której czuje się niewidzialna. W dodatku ma mnóstwo trapiących ją lęków, nie ma przyjaciół i nigdy tak naprawdę nie zaznała szczęścia. 

Pewnego dnia Valancy dowiaduje się, że jej serce jest słabe, a choroba jest nieuleczalna. Postanawia odtąd zmienić swoje życie. Zrzuca swoiste kajdany i zaczyna podejmować z odwagą autonomiczne decyzje. Krewni Valancy uważają ją co prawda za szaloną, ale ona nareszcie czuje się naprawdę wolną. Zaczyna być też otwarta na ludzi, przyjaźń i miłość. Odnajduje bratnią duszę w relacji popartej wzajemnym szacunkiem i przyjaźnią. 

To książka rozczulająca, którą mimo upływu lat ciągle wzrusza. Każdy z nas potrzebuje swojego Błękitnego Zamku, miejsca nierealnego, ale stanowiącego schronienie przed rozczarowaniami, oczekiwaniami, osądami, wymaganiami, a nawet cierpieniem. To miejsce ucieczki od realnego świata i codzienności. Zamek symbolizuje idealny świat, ale także odzwierciedla tęsknotę za miłością, wolnością i odnalezieniem właściwej drogi, a w przypadku bohaterki - również bliskiej jej sercu osoby.


Lucy Maud Montgomery, Błękitny Zamek, wydawnictwo Marginesy, wydanie 2025, przekład: Kaja Makowska, okładka twarda, stron 280.

28 sierpnia 2025

J. R. R. Tolkien, Powrót cienia. Historia "Władcy pierścieni", część 1.

 


To szósta część cyklu zatytułowanego Historia Śródziemia autorstwa Christophera Tolkiena. Podobnie jak inne tomy, zawiera opracowanie materiałów J.R.R. Tolkiena dokonane przez jego syna Christophera. Stanowi też pierwszą z części, opisujących wczesną wersję powieści Władca Pierścieni. Jak wiadomo trylogia składa się z trzech części: Drużyna Pierścienia, Dwie Wieże, Powrót Króla.


Christopher Tolkien odwołując się do najwcześniejszych faz tworzenia notatek, planów i wszelkich odnalezionych zapisków, szkiców narracyjnych swojego ojca, przedstawił pierwsze etapy powstawania Władcy Pierścienia. Nie było to łatwe zadanie, bowiem trudno było ustalić porządek poszczególnych wersji pozostawionych przez J. R. R. Tolkiena. Pracę ojca Christopher podzielił na trzy fazy. Pierwsza doprowadza czytelnika do Rivendall. Wtedy miała wygasnąć wena twórcza Tolkiena. Faza druga rozpoczyna się w chwili, gdy Tolkien zaczyna ponownie od początku. Faza trzecia z kolei obejmuje czas, gdy Tolkien wymyślił nowe elementy narracyjne, nowe imiona, postacie i zachodzące między nimi relacje oraz to, że w różnym czasie wpisywał je we wcześniejsze szkice lub wycinał fragmenty tekstu i wklejał je w innych miejscach.  Już pierwszy rozdział tej książki jest dla czytelnika frapujący, bowiem przywoływanych jest kilka wersji początku Władcy pierścieni, a każda z nich posiada przypisy i objaśnienia. Christopher Tolkien zwraca w tych komentarzach zawsze na wprowadzone przez jego ojca wszelkie zmiany, wątpliwości, niezdecydowanie rodziciela, odrzucone fragmenty i nieudane początki. Bierze też pod uwagę analizę materiału, na którym powstawały zapiski, jego zachowanie, czytelność pisma, zastosowanie atramentu, maszyny do pisania czy ołówka. 

Christopher Tolkien podkreślała, że nie jest pewien czy wszystkie zapiski ojca zostały przez niego dobrze rozszyfrowane i odczytane. Celem jego było przedstawienie pewnego rodzaju procesu, relacji z pisania Władcy Pierścienia. To nie jest zbiór odrzuconych, notatek, niedoskonałych szkiców i nieopublikowanego materiału, ale poszerzone spojrzenie na świat tworzony przez Tolkiena. Zawiera opisy tego, jak Tolkien błądził, pisząc kolejne wersje wydarzeń. Zmieniane są zdania i całe fragmenty.  Zauważyć można zupełnie odmienie zarysowane postacie noszące zupełnie inne imiona niż w ostatecznej wersji powieści. Gandalf od początku jednak jest Gandalfem. Christopher Tolkien sugeruje, że początkowo opowieść zapowiadała się być prosta. Dopiero wraz z upływem czasu, powstawania kolejnych zapisków stała się bardziej skomplikowana i powiązana z coraz obszerniejszą serią mitów, obejmujących upadek elfów, konflikt między kosmicznym dobrem a złem oraz wcześniejsze epoki historyczne.


Powrót cienia to książka wymagająca, lektura dokumentująca, która stanowi bazę źródłową i którą można, a w moim przypadku po prostu należy dla lepszego zrozumienia i odbioru, czytać fragmentami. Toteż książka zawsze była przez ostatnie tygodnie ze mną. Jest to bowiem dogłębna analiza procesu twórczego z wieloma przerwynikami, nawiązaniami, wzmiankami, które dotyczą różnych powstałych wersji. Stanowi też bezpośredni kontakt z oryginalnymi rękopisami, notatkami, szkicami oraz mapami, które przedstawiają czytelnikowi, jak skomplikowany był proces powstawania pierwszych rozdziałów trylogii. Nie jest to więc pozycja do przeczytania jednym tchem. Trzeba przyznać, że tego typu pozycja nie jest też łatwa w lekturze, jeśli szuka się spójnej narracji. Warto wspomnieć, że Powrót Cienia była oryginalną nazwą, jaką Tolkien pierwotnie chciał nadać pierwszemu tomowi Władcy Pierścieni. Polecam samodzielnemu studiowaniu i poszerzaniu wiedzy. 

 J. R. R. Tolkien, Powrót cienia. Historia "Władcy pierścieni, część 1, wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie 2025, tytuł oryg.: The Return of the Shadow. The History of The Lord of the Rings. Part One,  oprac. Christopher Tolkien, przekład: Maria Głebicka-Frąc, Cezary Frąc, cykl: Historia Śródziemia, t. 6, okładka twarda z obwolutą, stron 584.



27 lipca 2025

G. K. Chesterton, Latająca gospoda.



Latająca gospoda to powieść z 1914 r., której akcja rozgrywa się w Anglii, w jakieś bliżej nieokreślonej przyszłości, ale wówczas gdy życie społeczne i polityczne jest ograniczone przez restrykcyjne i absurdalne prawo. Istnieje zakaz spożywania alkoholu przez biednych, podczas gdy bogaci mogą go kupować na podstawie odpowiednich regulacji. Co więcej, nie zamknięto pubów, a postanowiono zdjąć jedynie szyldy nad nimi. Nie można było jednak sprzedawać mocnych alkoholi w takim pubie bez szyldu. Zadaniem wszystkich istniejących karczm była sprzedaż niealkoholowego napoju islamu.  

Głównymi bohaterami są irlandzki żołnierz Patrick Dalroy i były karczmarz Humphrey Pump, którzy ponowie spotykają się po latach i  zbuntowani wędrują przez kraj wozem z rumem i szyldem, zakładają gospody w nieoczekiwanych miejscach i wykorzystując luki prawne próbując ominąć obowiązujące zasady prohibicji. Towarzyszą im pies i osioł. Ich przeciwnikiem jest zimy i wyrachowany lord Ivywood, który pod wpływem tureckiego mistyka i pseudonaukowca, stworzył opresyjne prawo, bezrefleksyjnie akceptuje zasady islamskiej religii, nawołuje do nowoczesności w sztuce, filozofii, miłości oraz odrzuca chrześcijańskie zasady. Ważne jest tu sformułowanie Dalroy'a określane jako cztery akty Imperium: Zwycięstwo nad barbarzyńcami. Zatrudnienie barbarzyńców. Sojusz z barbarzyńcami. Podbój przez barbarzyńców. To jednak niższe klasy społeczeństwa muszą zapłacić najwyższą cenę za ten podbój.
 
Czyż Chesterton nie był na swój sposób w pewnych kwestiach prorokiem? Czy powieść nie jest uniwersalna i nie dotyczy spraw nam znanych w wymiarze społecznym i politycznym? Niewątpliwie Chesterton bronił zasad demokracji i chrześcijańskich obyczajów. Podkreślał również role pubów jako integracji społeczności lokalnej, spotykającej się popołudniami od lat w takich miejscach na dyskusjach. Nie chodziło mu bowiem o napisanie pijackiej powieści, jak sugerowano po jej wydaniu. Wstrzemięźliwość to również umiarkowanie w piciu, a nie zupełna abstynencja. Picie to kaprys, którego nie można zabronić obywatelowi, ale można zabronić niewolnikowi. 

W tej przenikliwej, anegdotycznej i refleksyjnej powieści, mamy liczne sceny komiczne, polemiki, gorzką satyrę. Doczytałam, że autor pisał ją po procesie swego brata Cecila, pozwanego o zniesławienie w związku z politycznym skandalem Marconiego, który wybuchł w połowie 1912 r. Pojawiły się wówczas oskarżenia, że wysoko postawieni członkowie rządu liberalnego pod przewodnictwem premiera H. H. Asquitha czerpali korzyści z niewłaściwego wykorzystania informacji o zamiarach rządu wobec firmy Marconi. Wiedzieli, że rząd zamierzał podpisać lukratywny kontrakt z brytyjską firmą Marconi na dostawę Imperial Wireless Chain i nabyli udziały w amerykańskiej spółce zależnej. Historycy badali rolę antysemityzmu w motywowaniu oskarżeń, które były wystarczająco poważne, by zwrócić na nie uwagę opinii publicznej. Szczególnie aktywny w ataku był New Witness, redagowany przez Cecila Chestertona. Powieść była więc dla Chestertona narzędziem do ataku na skorumpowanych i nieudolnych polityków, którzy nie tylko stracili kontakt ze zwykłymi obywatelami, ale aktywnie odbierali im podstawowe prawa i wolności. 


Przeczytałam w okresie Świąt Wielkanocnych, nawet wówczas zrobiłam zdjęcie :)


G. K. Chesterton, Latająca gospoda, wydawnictwo MG, wydanie 2025, tytuł oryg.: The Flying Inn, przekład: A. Cylkowska, okładka miękka, stron 240.