Pokazywanie postów oznaczonych etykietą felietony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą felietony. Pokaż wszystkie posty

3 kwietnia 2022

Joanna Jurgała-Jureczka, Na gorącym uczynku. Duchy artystów.

       Na gorącym uczynku to zbiór felietonów powstałych na przestrzeni lat dla prasy z dodatkiem nowych tekstów. Podczas pracy nad poprzednimi książkami Joanna Jurgała-Jureczka, dotarła do ciekawych informacji dotyczących epizodów życia artystów, polityków, pisarzy. To jedynie drobiazgi, wydarzenia, po których doświadczeniu zasadniczo nic nie ma się do powiedzenia, których być może powinno się wstydzić, którą nie powinno się  chwalić i która nie powinna przedostać się do publicznej wiadomości. To swego rodzaju też rodzaj współczesnej plotki, stare wiadomości, które właśnie niekiedy po raz pierwszy  zostały rozpowszechnione.

   Wśród bohaterów książki oprócz przedstawicieli rodziny Kossaków, znaleźli się między innymi: Maria Konopnicka, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Adam Mickiewicz, Adam Asnyk, Stanisław Wyspiański, Julian Ochorowicz, Julian Klaczko, Tadeusz Boy-Żeleński, Henryk Siemiradzki, Jan Kasprowicz, Władysław Reymont, Henryk Sienkiewicz. To pisarze, malarze, aktorzy, politycy. To mężowie i żony, kochankowie i kochanki. Nikt nie był pozbawiony skazy. Maria Konopnicka chciała zapomnieć epizod dotyczący samobójstwa zakochanego w niej do szaleństwa młodego naukowca Gumplewicza, w dodatku syna profesora Ludwika. Parę stron dalej czytamy o jej córce Laurze Konopnickiej-Pytlińskiej, której trudno było pozbyć się kurateli matki i w końcu decydować o sobie. Laura była piękna i marzyła o występowaniu na deskach teatru. W książce mowa jest również o tym, dlaczego pozwolono wydawać książki Henryka Sienkiewicza w okresie PRL-u; dlaczego Tetmajer miał złamane serce; jaka była Teofila Wyspiańska; w kim kochał się Julian Przyboś; czemu Julian Ochorowicz był tak popularny.


      Trudno tu szukać bibliografii i przypisów. Są za to zgrabnie opisane archiwalne zdjęcia i dialogi wplecione tekst, który jest urywany i przypomina plotkarską rozmowę. Mnóstwo tu anegdot, dygresji, dykteryjek, facecji. Nie zapominać trzeba, że na książkę złożyły się przecież felietony, krótkie teksty fabularyzowane, napisane w sposób lekki i efektowny, z autorskimi aluzjami. Wszystko się więc zgadza. Polecam.



Joanna Jurgała-Jureczka, Na gorącym uczynku. Duchy artystów, wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie 2022, okładka twarda, 320.

24 czerwca 2016

Małgorzata Czyńska, Najpiękniejsze kobiety z obrazów.




Sposób na książkę? Obłożyć się trzydziestoma innymi książkami, trochę pobuszować w wirtualnych zasobach, wybrać, co nieco, sklecić i zdołać wydać. Zapewniam Was, że pisanie takiej książki nie jest trudne. Każdy z Was może to zrobić. Nie lubię książek, które powstały na bazie kompilacji innych książek. Takie są Najpiękniejsze kobiety z obrazów Małgorzaty Czyńskiej. Tutaj głównym podłożem stały się wydane biografie artystów, dzienniki czy listy.



Zastanawiam się, co dobrego napisać o tej książce, bo totalnie jestem nią rozczarowana. Pamiętam oczywiście, że to jedynie popularyzatorska pozycja. Próżno tu, więc szukać jakichkolwiek przypisów, nawet do obszernie cytowanych fragmentów. To chyba najbardziej mnie irytowało. Na końcu książki jest podany spis bibliograficzny, strony internetowe, indeks osób i spis ilustracji. Właściwie tylko te ostatnie stanowią o bogactwie książki. Dokładnie chodzi o zdjęcia archiwalne i reprodukcje obrazów. Na tym chyba koniec – jak dla mnie – listy pozytywów. Z tego, co zrozumiałam książka pani Czyńskiej powstała na bazie jej artykułów pisanych do gazety. Narodził się z tego taki artystyczny miszmasz w jednym tomie. Każdy rozdział jest bardzo krótki i ma formę pewnego rodzaju szkicu felietonowego. Zauważalny jest brak logicznych zdań, błędy językowe, nieprawidłowy szyk w zdaniu, pustosłowia, płytkość i powierzchowność. Niejednokrotnie autorka rozmija się w treści rozdziału z tytułowymi bohaterkami. Niby miało być o jednej, a autorka prezentuje nam cały szereg muz i kochanek. Nie ustrzegła się również przed przedstawieniem suchego biogramu artysty. Nie ma wniosków, są tylko fakty. Brakuje mi spójności, konsekwencji i chociaż chronologii czy też jakiegokolwiek kodu w ułożeniu rozdziałów. Autorka nie pokusiła się nawet o sprawdzenie podawanych informacji. Gala zmarła w roku 1982, Dali w roku 1989, więc nie mógł jej przeżyć o dwa lat (s.118). Zauważyć za to można, że autorka dobrała kobiety i artystów mając na uwadze przede wszystkim skandale, nagość i seksualne ekscesy. Mimo to, niektóre rozdziały niosą w sobie potencjał tematyczny, aczkolwiek tutaj został on zmarnowany. Brakuje rozwinięcia i pogłębienia. 

Z tego, co zauważyłam w zapowiedziach Znaku jest już kolejna pozycja tej autorki opowiadająca tym razem o kobietach Witkacego. Nie wiem kompletnie, co nowego można jeszcze odkryć (chyba, że chodzi tylko o kompilację różnych książek) po bardzo dobrej pozycji Dominiki Spietelun zatytułowanej Witkacowskie muzy. Kobiety w egzystencji i dziele artysty (Universitas, 2013).
 


Małgorzata Czyńska, Najpiękniejsze kobiety z obrazów, wydawnictwo Znak Horyzont, Kraków 2014, seria: Prawdziwe Historie, okładka twarda, stron 284 + il.kol.

* podziękowania dla M.B.

11 maja 2013

Krystyna Jabłońska, Ostygłe emocje.


W książkę Krystyny Jabłońskiej zaopatrzyłam się dzięki Autorce bloga To przeczytałam. I był to rzeczywiście strzał w dziesiątkę. Ostygłe emocje to zbiór czegoś w rodzaju felietonów, ale opartych na bazie źródłowej odwołującej się do wspomnień i zapisków kronikarskich dotyczących przełomu XIX i XX wieku i związanych z Krakowem. Prym wiodą niewątpliwie zapiski z lat 1898-1901 autorstwa Antoniny Domańskiej, żony lekarza neurologa profesora Stanisława Domańskiego, ciotki Lucjana Rydla, która była Autorką takich książek jak: Historia żółtej ciżemki, Paziowie króla Zygmunta, Krysia bezimienna czy Królewska niedola. Nie znaczy to oczywiście, że Krystyna Jabłońska opierała się głownie na wspomnieniach Domańskiej. Wśród źródeł znalazły się listy znanych mieszkańców Karkowa, wspomnienia publikowane i niepublikowane, które można odnaleźć na końcu pozycji oraz artykuły czy też wzmianki o ważnych wydarzeniach z życia miasta umieszczane w gazecie Czas.
 
Owe krótkie felietony ukazują czytelnikowi obraz Krakowa przełomu wieków. Nawiązują do życia codziennego mieszkańców, problemów i bolączek, rozbudowy miasta kosztem terenów zielonych, budowy pomników, spotkań, przyjęć, istnienia rożnych towarzystw (na przykład w 1886 powstało Towarzystwo Upiększania Krakowa i Okolicy, założone w roku 1861 Towarzystwo Ubezpieczeń od Ognia potem przemianowane na Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych). Autorka z wnikliwością opisuje ówczesne kłótnie i spory krakowian, dyskusje, wymienia, kto wówczas cieszył się popularnością, a kogo nie lubiano i towarzysko unikano. Przedstawia także doniosłe wydarzenia z życia miasta: strajk piekarzy, pożary, powstanie Straży Ochotniczej Ogniowej, w której służyła także hrabia Andrzej Potocki, jako starszy pompier; wydanie reskryptu ministerialnego w roku 1897 wyrażającego zgodę na wyższe studia kobiet na uniwersytecie Jagiellońskim; pierwszy strajk kobiet żyjących z pracy rąk w lipcu 1897 roku w Fabryce Cygar i Papierosów; powstanie Krakowskiego Ochotniczego Towarzystwa Ratunkowego; budowa wodociągów i kanalizacji; pojawienie się pierwszych automobili; powstanie panoramy „Tatry”, (o której zresztą niedawno czytałam w książce Warszawa na starych pocztówkach Jerzego S. Majewskiego).

W tekstach można odnaleźć mnóstwo historii, ale i anegdot. Z mojej perspektywy ciekawy jest rozdział na temat historii powstania Plant. Może śmieszyć opowieść o tym jak na wykłady Wincentego Pola, kobiety – wytworne damy - przychodziły z lokajami; moda na seanse spirytystyczne. Poza tym Krystyna Jabłońska przedstawia, co takiego poruszało wówczas opinię publiczną i jak szybko roznosiły się plotki. Uśmiech na ustach wywołują zapiski Antoniny Domańskiej, dotyczące jednego z przyjęć, jak to po wejściu do jadalni gospodarzy, goście na wykwintnie zastawionym stole ujrzeli żerującego wśród potraw czarnego kota właścicieli. Ze wspomnień wyłaniają się również te dotyczące domowego ogniska: posiadanej zastawy, obrusów, mebli. Fascynują opowieści związane ze świątecznymi porządkami, podczas których ku zgrozie niejednego mężczyzny, stan domu był wywracany do góry nogami. Panie zresztą były bardzo zajęte:

Mało napiszę, bom bardzo dziś spracowana: ułożyłam całodzienne menu posiłków na tydzień, sprawdziłam ilość produktów, ułożyłam spis sprawunków dla siebie, wykaz zakupów, które muszę zrobić z Wiktą; wydzieliłam kołnierzyki Małżonka do prania, moją osobistą bieliznę do przepierki, sprawdziłam zapas mydła doprawiłam obiad, nade ser zrobiłam strudel; na podwieczorku miałam Antosia Samosiejkę; no i do tego zwykłe codzienne obowiązki – czyż nie wystarczy? – stwierdzała Antonina Domańska w czterostronicowym liście, istotnie krótkim, jak na jej obyczaj.[1]

Antonina Domańska z satysfakcją odnotowywała również gafy arystokracji. Jedna z nich popełnił jeden z najznakomitszych krakowskich pejzażystów w gościnie w Opinogórze.

Utrudzony pracą twórczą wrócił kiedyś do pałacu, rozsiadł się w hallu i huknął na przechodzące akurat dziewczę:
-„Maryśka! Ściągaj panu buty!
Dziewczę kręci się niezdecydowanie, a ten rubasznie:
- Maryśka!!! Zaraz wiedziałem, żeś Maryśka!
- Nie Maryśka, panie profesorze, tylko Maryjka Krasińska…” [2]

Wśród znanych nazwisk można przeczytać między innymi o Stanisławie Wyspiańskim, Wojciechu Kossaku, Kazimierzu Tetmajerze, Irenie Solskiej, Lucynie Ćwierczakiewiczowej, Feliksie Jasińskim, Janie Matejko, W Władysławie Podkowińskim (swoją droga polecam rozdział dotyczący wystawienia „Szału uniesień”). Książka Krystyny Jabłońskiej to perełka, choć czytanie jej wiązało się z palpitacją serca: obecnie mam każda kartkę oddzielnie, po prostu się rozpadła.


[1] K. Jabłońska, Ostygłe emocje, Kraków 1987, s. 93.
[2] Tamże, s. 96-97.
 


Krystyna Jabłońska, Ostygłe emocje, wydawnictwo Krajowa Agencja Wydawnicza, wydanie 1987, okładka miękka, stron 214.

11 stycznia 2013

Ludwik Stomma, Nasza różna Europa.


Ludwik Stomma ma niesamowity dar przyciągania czytelnika i jak mniemam również słuchacza podczas wygłaszania swoich wykładów. Czyni to dzięki swobodnemu, płynnemu i naturalnemu stylowi okraszonemu sporą dawką dowcipu i przybierającemu niekiedy formę sensacji oraz dzięki inteligencji i erudycji. Jego opowieści przybierają barwę felietonów historycznych, bo pojęcie „esej” to za poważnie w tym ujęciu nieco brzmi. 

Tym razem punktem wyjścia dla książki stały się daty. Sam Autor przyznaje, że od początku wiedział jedynie o wyznaczeniu dat: początkowej – 966 i końcowej - 1795. To lata Polski istniejącej wówczas na mapach Europy, kształtującej się i rozwijającej, jako państwo samodzielne. Dopiero w tych granicach dokonał kolejnego przypadkowego wyboru na chybił trafił.  Wśród dat znalazły się również: 1039, 1195, 1241, 1314, 1410, 1429, 1492, 1538, 1572, 1655, 1752. Czyż takie daty jak 1410, 1492, 1655 nie wydają się Wam zbyt popularne jak na dobrane przypadkowo? 

Autor podkreśla, że można książkę odbierać, jako zbiór historycznych anegdot, ale także, jako próbę spojrzenia na kontynent europejski nie tylko przez pryzmat wydarzeń dziejących się na ziemiach polskich, ale również francuskich, duńskich, szwedzkich, hiszpańskich czy stosunków na obrzeżach państwo – kościół. Tak jak niemal każdy Polak kojarzy rok 1241 z bitwą pod Legnicą i męczeńską śmiercią Henryka Pobożnego, tak nie każdy wie, dlaczego nie on, ale Ludwik IX został ogłoszony świętym. Podobnie jest z rokiem 1572, kiedy to we Francji z nocy 24 na 25 sierpnia dokonano rzezi hugenotów, w tym samym roku w Moskwie Iwan IV zniósł opryczninę, a temu, co się działo w Polsce później historycy określili w pojęciu „państwo bez stosów”.

Stomma dokonuje krótkiej analizy biegu wydarzeń, a właściwie dokonań postaci, niejednokrotnie odnosząc się do literackich ich interpretacji. W tekście w nawiasach przywołuje od razu ową literaturę i cytuje fragmenty. Znalazły się wśród nich monografie historyczne, ale również takie pozycje jak powieści Druona, Sienkiewicza, książki Łojka i Łysiaka czy też Barbarzyńcę w ogrodzie Herberta.   Wśród głów koronowanych znajdziemy również między innymi opis poczynań Robin Hooda, Roberta Bruce’a, Wilhelma Tella. Nie raz i nie dwa, Stomma w swoich szkicach odwołuje się do własnych wspomnień. Wraca do dyskusji ze studentami ASP w Warszawie czy też tego, że przez dziesięć lat mieszkał w wiosce Sâacy – sur – Marne na granicy Ile - de- France i Szampanii. 

Niewątpliwie jest to książka ciekawa, którą czytelnik pochłonie szybko i z przyjemnością. Jest także świadectwem na to, że opowiadając o zamierzchłej historii można to czynić niemal w taki sposób jak obecnie jest to widoczne w kolorowych czasopismach – poprzez kreowanie i podkreślanie skandalu, sensacji i odpowiednim uwypukleniu dokonań poszczególnych postaci. Doskonała lektura, która absolutnie nie znudzi.
 


Ludwik Stomma, Nasza różna Europa, wydawnictwo Iskry, listopad 2012, oprawa miękka ze skrzydełkami, stron 212.

Ludwik Stomma (ur. 1950) etnolog, antropolog kultury, publicysta, profesor Sorbony, wykładowca uniwersytecki, znany publicysta. Wykładał między innymi na Uniwersytecie Jagiellońskim, Uniwersytecie Warszawskim, Uniwersytecie Mikołaja Kopernika. Członek Europejskiej Akademii Nauk. Jest autorem wielu książek historycznych i zbiorów felietonów. Ważniejsze publikacje: „Królów Polski przypadki”, „Paryskie spacery”, „Dzieje smaku”, „A jeśli było inaczej…”, „Polskie złudzenia narodowe”, „Skandale polskie”, „Kultura zmienną jest”. Od 1981 roku mieszka we Francji.