Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Kwiatkowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Kwiatkowska. Pokaż wszystkie posty

30 sierpnia 2022

Katarzyna Kwiatkowska, Dziedzictwo.



Jan Morawski marzący o tym, aby w końcu odetchnąć po prowadzonych śledztwach wyrusza z listem polecającym od mecenasa Bernarda Chrzanowskiego, wraz z kamerdynerem Mateuszem do pałacu w podpoznańskich Jankowicach. Zaledwie dobę temu zastrzelono Izabelę, z którą planował się ożenić, a która jak się okazało była fałszerką banknotów. Teraz zajął się poszukiwaniem szefa Izabeli. To właśnie do Jankowic miała się udać Izabela, więc Morawski realizował teraz jej plany. To z kolei prowadziło do wytyczonego przez niego celu- odkryć osobę, która stoi za wciągnięcie Izabeli w niebezpieczną rozgrywkę i doprowadzenie do jej śmierci.


Czekając na zasadniczą i zimną w kontaktach Różę Jankowską, staje się świadkiem tajemniczej schadzki. Ku zdziwieniu Pani Róży i samego Morawskiego, pałac jest pełen gości. Szybko też poznaje uroczą blondynkę, Jadwigę Sróżyńską, mieszkającą w jednym ze skrzydeł domu. Następnego dnia poznaje syna pani Róży, Hipolita Jankowskiego, który był w wieku Jana; bankiera z Paryża - Szweda hrabiego Erika Bergsona; przemysłowca z Wołynia - Wincentego Stróżyńskiego zwanego Powolniakiem. Nie jest jednak tak przyjemnie i błogo w tym towarzystwie. Po śniadaniu Jan odkrywa bowiem ciało kolejnego gościa pałacu – Karla Gustafsona. Morawski szybko dedukuje, że ma do czynienia ze zbrodnią. Wkrótce pojawia się kolejna nowa postać - Helena, kuzynka Hipolita, mająca medyczne zainteresowana, a potem znana Morawskiemu z transatlantyku piękna Rina, jak się później okazuje już nie Carrington, ale Bergson. Z kobiet mamy jeszcze Amelię Lipską i utalentowaną, żonę Hipolita, Lonię Jankowską i jej brata Ksawerego Kęsickiego. W domu pojawia się też niespodziewanie plenipotent, uparty Stefan Zarzecki mający interesy z Karolem Gustowskim.


To szeroka gama postaci i osobowości. Morawski szybko sobie zdaje sprawę, że każdy z nich może być zamieszany w sprawę. Gusafson był bowiem nie tylko kochliwy, ale skrywał wiele tajemnic. Jest wiele poszlak, wielu podejrzanych i wcale nie jest łatwo rozwiązać niby tak prosty supeł prowadzący do celu. W dodatku szybko okazuje się, że to jedynie początek niebezpiecznych zagrywek mających miejsce w Jankowicach.

Autorka przeniosła mnie do przeszłości. Wspaniale ukazała życie codzienne, zwyczaje, panującą modę i realia życia w Wielkopolsce na początku XX wieku. To oczywiście nadal zabór pruski. Czytelnik znajdzie w powieści dokładne opisy wnętrz pałacu w Jankowicach, a na końcu książki plany dotyczące rozmieszczenia pomieszczeń. Charakteryzuje strukturę społeczną, myśl społeczną, gospodarczą i polityczną. Jan Morawski nie jest ideałem, posiada swoje grzeszki i wady oraz popełnia błędy. Mateusz to doskonałe uzupełnienie Jana w prowadzonym śledztwie. Jest dostojny, pełen powagi, sympatyczny i potrafi zebrać informacje w tych środowiskach, do których Jan ze swojej pozycji nie ma praktycznie dostępu. 


To bardzo dobra powieść kryminalna w stylu retro i w dodatku bardzo dobra kontynuacja perypetii Jana Morawskiego i jego kamerdynera Mateusza. Zamykamy jedną książkę (ostatni tom to "Zgubna trucizna") i spokojnie możemy otworzyć następną. Mamy też ponownie otwarte zakończenie, co dla czytelnika jest wielce intrygujące. Być może seria kiedyś doczeka się takiego wydania, jak mają powieści dotyczące Molly Murphy autorstwa Rhys Bowen. Powieści z pewnością na to zasługują. Mam też nadzieję, że na kolejny tom kryminalnych przygód Jana i Mateusza, nie będziemy zbyt długo znów czekać. Polecam uwadze.


Katarzyna Kwiatkowska, Dziedzictwo, wydawnictwo Oficynka, wydanie 2022, cykl: Jan Morawski, t. 6, okładka miękka, stron 444.


3 kwietnia 2017

Katarzyna Kwiatkowska, Zgubna trucizna.



Zgubna trucizna Katarzyny Kwiatkowskiej to piąty tom związany z kryminalnymi przygodami Jana Morawskiego (lub oscylującymi wokół niego jak Zobaczyć Sorrento i umrzeć). To ponownie bardzo udana i wciągająca powieść kryminalna.

Tym razem na dobre zadomowimy się w Poznaniu z początku XX wieku. Mamy bowiem luty 1901 roku, kiedy to Jan ze swoim kamerdynerem i zarazem przyjacielem Mateuszem Małeckim przyjeżdżają do Poznania celem poszukiwań związanych z fałszerzem banknotów. Spotyka się z jednym z detektywów prowadzącym śledztwo Oskarem Krause. Bezpośrednio po rozstaniu dochodzi do wybuchu bomby. Morawski bogatszy jest o zdobyte informacje, ale więcej już na Krausego nie może liczyć. Po za tym właśnie stał się jednym z głównych podejrzanych popełnienia zbrodni i tylko dzięki doktorowi Chłapowskiemu udaje mu się od razu uniknąć aresztowania.  Młody mężczyzna od tej pory zacznie interesować się nie tylko wykryciem szajki odpowiedzialnej za fałszowanie banknotów, ale również z jakiego zlecenia została podłożona bomba. W sprawę wmieszanych jest kilka osób.


Autorka stopniuje napięcie i powoli wprowadza kolejne elementy układanki. Tajemnic jest bez liku, spiski, szantaże, morderstwa, ale wszystkie prowadzą do konsensusu. Potrzebne są jednak liczne rozmowy, dedukcja i logika. Wraz z Janem wprowadza czytelnika na ówczesne sale balowe, przyjęcia, spotkania. Uczestnicy w bardziej poważnych i niezobowiązujących, lekkich rozmowach.  

Czytając powieść czytelnik zdaje sobie sprawę, że autorka musiała przewertować niezłą ilość książek poświęconych przeszłości Poznania. Powieść dopracowana jest niemal w każdym szczególe: obowiązująca moda, wystrój wnętrz, wygląd ówczesnych poznańskich ulic, rytm dnia codziennego, bale i herbatki, powozy, obowiązujące sposoby zachowania, jedzenie, konwenanse i ich łamanie. Autorka z dokładnością opisuje ulice, wygląd atelier, sali balowej, hotelu czy salonu. Ilość szczegółów i drobiazgów jest oszałamiająca, co zmusza czytelnika do wolnego tempa czytania. To nie jest jednak żadna wada. Czytelnik czuje bowiem ówczesny klimat,  To tytaniczna praca, ale dzięki temu czytelnik czuje się jakby naprawdę przeniósł się w czasie do roku 1901. W dodatku autorka w fabułę wplotła rzeczywiste postacie. Dopracowana strona historyczna jest wielkim atutem tej książki. Ważne są również dla autorki charaktery bohaterów. Przedstawia ich różne wcielenia, charakteryzujące się dobrymi lub złymi cechami. Dwulicowość, bogactwo, aranżowane małżeństwa według wielkości posagu, chęć zysku kosztem wyrządzania krzywdy innym są tu piętnowane. 


Zgubna trucizna jest powieścią napisaną w sposób inteligentny i wciągający. Książka wymaga skupienia i otwartości umysłu. Do książki dołączone zostały plan Poznania z 1901 roku, wykaz poznańskich ulic z tego okresu oraz rzut parteru hotelu Bazar. To kolejna bardzo dobra powieść Katarzyny Kwiatkowskiej po którą warto sięgnąć.


Katarzyna Kwiatkowska, Zgubna trucizna, wydawnictwo Znak, wydanie 2017, cykl: Jan Morawski (wersja własna nazwy), tom 5, okładka miękka, stron 462.


O książkach Katarzyny Kwiatkowskiej na blogu:

ZBRODNIA W BŁĘKICIE
ABEL I KAIN
ZOBACZYĆ SORRENTO I UMRZEĆ
ZBRODNIA W SZKARŁACIE

14 czerwca 2015

Katarzyna Kwiatkowska, Zbrodnia w szkarłacie.



Zbrodnia w szkarłacie to czwarta książka opowiadająca o losach Jana Morawskiego i jego kamerdynera Mateusza. Od razu należy się jednak wyjaśnienie, bowiem główną bohaterką trzeciej części jest Konstancja, acz kto czytał, ten wie, że mimo, że Jan nie występuje w fabule, to jest mowa o nim i o jego poczynaniach. Zbrodnia w szkarłacie nawiązuje, więc bezpośrednio do pierwszej powieści – Zbrodni w błękicie oraz drugiej - Abel i Kain. Głównym miejscem akcji jest jednak tutaj stary dwór szlachecki, z rodzinnymi tradycjami, położony w Poznańskiem, w Wielkopolsce, będącej w 1900 roku nadal oczywiście pod zaborem pruskim. Charakterystyczne dla książek Katarzyny jest to, że zawęża liczbę głównych bohaterów i właściwie trzyma się jednego miejsca akcji. Znakomicie potrafi stopniować napięcie, wikłać sytuacje, kreować poszlaki i wskazywać tropy. Przy czym na uwagę zasługuje wierne odtworzenie tła historycznego, politycznego, obyczajowego i kulturalnego ówczesnego czasu. 

Tym razem Jan Morawski wraz ze swoim wiernym kamerdynerem już od trzech dni przebywa w majątku Jezierskich, będących krewnymi naszego detektywa. Zostaje poproszony przez rodzinę o odnalezienie legendarnego skarbu dziadka, który mógłby podratować finansowo Jeziory i stanowić posag kuzynki Heleny. Niebawem córka Jezierskich, która niedawno wróciła z Drezna, ma wyjść za mąż za Andrzeja Ostrowskiego. Od kilku dni w majątku przebywa również bratowa Jerzego, Ewelina ze swoją podopieczną chorowitą Laurą. W dworze trwają, więc przygotowania do ślubu i wesela, ale humor Jerzemu Jezierskiemu psuje wizyta Josefa Schulza i koniec terminu spłaty zaciągniętego kredytu. Jeszcze tej samej nocy w pokoju Eweliny dochodzi do zbrodni… 

Tak mniej więcej rozpoczyna się fabuła powieści Zbrodnia w szkarłacie. Zagadki mnożą się i nawet po przeczytaniu więcej niż połowy książki trudno odgadnąć ich rozwiązania. Jezierscy nie mówią Morawskiemu prawdy, Jan się wścieka, Helena tak właściwie nie chce ślubu z Andrzejem, Jerzowa płaci za dostarczone do dworu towary gotówką, Ewelina też ma swoje tajemnice, a nawet przybyły niemiecki detektyw Joachim Engel ukrywa swoje znajomości i być może nie jest dokładnie tym, za kogo się podaje. Poszukiwania skarbu dziadka nadal jednakże trwają. Jan chce znaleźć mordercę i odnaleźć skarb dziadka. W tym wszystkim znajduje jednak czas refleksji nad własnym prowadzonym trybem życia.

Znakomicie nakreślona fabuła, wartka akcja zarówno w dzień jak i w nocy, świetne scharakteryzowane postacie oraz plastyczne opisy krajobrazu, okolicznych miejsc i samego dworu to atuty książki. Nie zapominam również o tym, że fabuła wspaniale została wpleciona w nasza polską historię. Problem zacofania rolnictwa czy też unowocześniania go w myśl pozytywistycznych haseł, działalność Komisji Kolonizacyjnej, Komisji Osadniczej oraz przeciwstawiających się temu kółek rolniczych, germanizacja, powstawanie ochronek, miłość do ziemi polskiej, rozwój nowych gałęzi przemysłu, rozrzutność i oszczędność polskich ziemian, nauka przemyślanego inwestowania w innowacje rolnicze - to tylko niektóre zagadnienia poruszone w powieści. Rzeczywiście wielu z polskich ziemian wówczas popadło w tarapaty finansowe i zmuszonych było wystawić swoje majątki na licytację w następstwie wystawnego i kosztownego trybu życia, próżnowania i nieumiejętności przestawienia się na nowe metody gospodarowania. Wiele majątków było zadłużonych, a polska szlachta miała szerokie możliwości zaciągania pożyczek w bankach. Liczne polskie majątki przechodziły w ręce niemieckie, ale warto pamiętać, że systematycznie wzrastała liczba właścicieli ziemskich reprezentujących typ ziemianina aktywnie uczestniczącego w życiu społecznym i politycznym. Z drugiej strony uważano za hańbę stratę rodowego dziedzictwa na rzecz Niemców, a ziemianie rozbudowywali formy wzajemnej pomocy w ratowaniu dóbr ziemskich zagrożonych takim losem. Autorka zwraca również uwagę, że polskie ziemiaństwo w zaborze pruskim wydawało wysokie sumy nie tylko na zagraniczne podróże, ale na nieprzemyślane inwestycje w majątkach. Ważna, więc była oszczędność, ale tego nie zawsze wszyscy chcieli się nauczyć.

Zbrodnia w szkarłacie Katarzyny Kwiatkowskiej to błyskotliwie napisany kryminał w stylu retro, który całkowicie wciąga czytelnika, przenosi do Wielkopolski roku 1900 i okresu późnej jesieni oraz płynnie odwzorowuje ówczesny klimat historyczny, społeczny i obyczajowy. Co więcej, czytelnik pozna również słowa zaczerpnięte z gwary, stosowane wówczas określenia oraz odnajdzie aluzje do powieści Rodziewiczówny, Orzeszkowej, Tołstoja, Mickiewicza, Prusa. Autorka pisze z wielką dbałością o szczegóły: opisy zabudowań dworskich, wnętrza dworu, noszonych ubrań czy samego wyglądu bohaterów są zaznaczone w drobiazgowy sposób. To nie razi, ale w dwójnasób cieszy, bowiem autorka trzyma się faktów. Jeżeli chcielibyście sprawdzić zgodność również tego, to jeśli chodzi o budynki i rozkład wnętrza odsyłam do historii architektury, a jeśli chodzi o ubrania – do historii ubiorów, a jeśli chodzi o przygotowywanie potraw i ich nazewnictwo – do książek kucharskich. Warto też od razu zajrzeć na koniec książki - znajdziecie tam plan majątku Jeziory i rozkład wnętrza dworu.


Warto również zauważyć, że Katarzyna Kwiatkowska konsekwentnie trzyma się swoich planów. Świadomie rozmieszcza fabułę napisanych powieści w czasie: Zbrodnia w błękicie – to zima schyłku XIX wieku, Abel i Kain – upalny lipiec 1900 roku, Zobaczyć Sorrento i umrzeć – wrzesień 1900 roku, Zbrodnia w szkarłacie – koniec listopada 1900 roku. Co więcej Jan wspomina w powieści Tarnowskich, których czytelnicy poznali w powieści Zbrodnia w błękicie oraz Adama Ponińskiego poznanego w książce Abel i Kain. W ten sposób czytelnik ma wrażenie, że towarzyszy Janowi i Mateuszowi w ciągu całego roku. Wiemy również, co poczynali Jan i Mateusz, gdzie bywali, gdy Konstancja rozwiązywała kryminalną zagadkę na południu Włoch (Zobaczyć Sorrento i umrzeć). 

Powieść Zbrodnia w szkarłacie jest precyzyjnie dopracowana podobnie jak poprzednie powieści. Perypetie Jana Morawskiego i jego kamerdynera Mateusza są tak porywające, zajmujące i atrakcyjne, że nie sądzę, aby szybko się znudziły. Z niecierpliwością oczekuje się następnej powieści, bowiem po zamknięciu ostatniej karty czuje się satysfakcję z przeczytania fascynującej lektury, ale jednocześnie niedosyt, że to już koniec. Powieść należy, więc sobie spokojnie dawkować, delektować się i czerpać z niej jak największą przyjemność. To książka pisana lekko, z pasją i elegancją, co czytelnik szybko zauważy. Od strony graficznej wydana w klimatycznej oprawie, z uwzględnieniem nowego znaku rozpoznawczego autorki, co jest urzekającym pomysłem (zabawa literami KK).  Jednym banalnym słowem orzekam, że warto.
 



Katarzyna Kwiatkowska, Zbrodnia w szkarłacie, wydawnictwo Znak, wydanie 2015, cykl: Jan Morawski, tom 4, okładka miękka, stron 400.


O książkach Katarzyny Kwiatkowskiej na blogu:

ZBRODNIA W BŁĘKICIE
ABEL I KAIN
ZOBACZYĆ SORRENTO I UMRZEĆ

21 grudnia 2014

Katarzyna Kwiatkowska, Zobaczyć Sorrento i umrzeć.



Katarzyna Kwiatkowska lubi chyba wyzwania, podwyższa poprzeczkę, ryzykuje i postanawia zaskoczyć czytelników. Niewątpliwie podjęcie go bardzo się opłaciło. Ci, którym wcześniejsze książki tej autorki bardzo spodobały się - Zbrodnia w Błękicie oraz Abel i Kain - zapewne pośpieszą zaopatrzyć się w najnowszą powieść, która ukazała się ostatnio. Dwie poprzednie książki dotyczyły bezpośrednio śledztw prowadzonych na ziemiach polskich (oczywiście pod zaborami) przez Jana Morawskiego i jego kamerdynera Mateusza. Najnowsza powieść Katarzyny Kwiatkowskiej to również kryminał retro, i również nawiązujący do znanego nam bohatera, acz w nieco odmienny sposób. Tym razem to Konstancja Radolińska jest główną bohaterką powieści Zobaczyć Sorrento i umrzeć, a fabuła powieści przeniesiona została na tereny południowych Włoch. 

Akcja rozpoczyna się w ostatni dzień rejsu naszych bohaterów z Genui i do Neapolu na początku września 1900 roku. (Nota bene Zbrodnia w błękicie to koniec XIX wieku, a  Abel i Kain to upalny lipiec 1900 roku). Konstancja płynie ze swoją przyzwoitką do Amalfi, aby spędzić wakacje razem ze swoim bratem Antonim oraz z bliskim jej sercu Janem Morawskim. Podczas spaceru nieopatrzenie młoda kobieta staje się świadkiem rozmowy swojego brata z angielskim pułkownikiem Richardsem. Dowiaduje się, że Jan zdecydował się uparcie podjąć kolejnego zadania, ale niestety w Mediolanie. Oszołomiona Konstancja mimowolnie poznaje kulisy politycznych konotacji w Europie i o podejrzeniach związanych z organizowanymi zamachami na wysoko postawionych ludzi. Gdy docierają również do niej informacje o miłostce Jana do Francuski Eleanor i gdy zdaje sobie sprawę, że Jan tak właściwie unika jej i zwodzi od dłuższego czasu, to wówczas w dziewczynie narasta wewnętrzny bunt. Dość szybko postanawia, że udowodni Janowi, że chce podróżować przy jego boku i że zdolna jest do rozwikłania niejednej zagadki. Podejmuje się więc podążyć śladem spiskowców. Konstancja inteligentnie kieruje poczynaniami swojej przyzwoitki – nieświadomej ciotki Victorii i wyrusza wraz z nią do Sorrento. Kobiety zamieszkują w pięknie położonym Hotelu Royal, gdzie również pojawia się małżeństwo Richards’ów. Oprócz nich dziewczyna poznaje jeszcze różnorodne oblicza osobowościowe, o odmiennych temperamentach, narodowości i zapatrywaniach politycznych. To wszystko tworzy prawdziwą mieszankę wybuchową. Nie dość, że gościem hotelu jest również Eleanor, to jeszcze w parę dni po przybyciu popełniono niewybaczalną zbrodnię. Konstancja oczywiście podejmuje się czynnie uczestniczyć w prowadzonym śledztwie.  

Zobaczyć Sorrento i umrzeć to książka dopracowana w niemal każdym momencie. Styl i język moim zdaniem znakomity. Autorka we właściwych miejscach i świadomie posługuje się słowami zaczerpniętymi z obcych języków. Wówczas zresztą taka panowała moda. Charakterystyka poszczególnych postaci jest również na wysokim poziomie. Żaden z bohaterów nie jest mdły, ale wyrazisty i jego istnienie oraz działalność ma jakiś cel. Wszystko tu wydaje się być spójne i po jakimś czasie zdaje się łączyć, aby doprowadzić do konsensusu. Konstancja dzięki temu, że wewnętrznie podejmuje sprzeciw wobec decyzji Jana i wybucha w niej gniew, to odkrywa w sobie nowe cechy i udowadnia, że zdolna jest do podejmowania  samodzielnych decyzji. Z młodej osóbki wychowanej pod opiekuńczymi skrzydłami rodziny, dojrzewa i zmienia się w kobietę, która przestaje czekać i oczekiwać, a zaczyna działać. Wiele dowiaduje się o sobie samej, a co więcej zdaje sobie sprawę, że jako kobieta może być interesującą nie tylko dla Jana.

To powieść silnie osadzona w epoce. Ówczesna sytuacja polityczna, społeczna i obyczajowa została dość silnie zarysowana. Autorka pokazuje kulturową i mentalną tożsamość rdzennych Włochów oraz kontrastujący z nim świat bogatych, arystokratycznych rodzin, którzy przybywają na półwysep w celach turystycznych. Włosi są biedni, zabobonni, jarmarczni i hałaśliwi. Konstancja wywodząca się z wyższych sfer, ma możliwość poznać ciemne strony ubóstwa. Jako Polka styka się z mentalnością mieszkańców południowych Włoch. Wspaniale ujęte są krajobrazy, ulice, uliczki, skwery, targi, ale również miejsca, gdzie udawali się zwiedzający tak jak Pompeje czy Capri.

To powieść o wielkim nasyceniu barw tworzących spójną gamę kolorów. To wszystko składa się na niespodziankę powoli serwowaną czytelnikowi. O Janie Morawskim nadal jest przecież mowa, ale tym razem bliższa staje nam się Konstancja, której jako kobiecie żyło się w tych czasach znacznie trudniej.  To moim zdaniem znakomity zabieg, który wzbudza w czytelniku ciekawość. Z jednej strony mamy kryminalną zagadkę, która ma swój koniec i początek, a drugiej bohaterów, którzy z książki na książkę coraz bardziej intrygują i o których dowiadujemy się zawsze o drobinkę więcej. Istnieje jednak nadal wrażenie, że wszystkie karty jeszcze nie zostały odkryte, a co więcej, że daleko jeszcze do tego momentu. To moim zdaniem wspaniała wiadomość. Być może w niedługim czasie autorka zaserwuje nam kolejną powieść związaną z poznanymi bohaterami z detektywistyczną aferą w tle. To takie moje życzenie na zbliżające się święta. Na ten moment dla mnie, jedno jest pewne, że czas spędzony z kryminałami w wydaniu  proponowanym przez Katarzynę Kwiatkowską  jest niezapomniany i pełen niespodzianek.
 



Katarzyna Kwiatkowska, Zobaczyć Sorrento i umrzeć, wydawca Rozpisani.pl, wydanie 2014, cykl: Jan Morawski , tom 3, okładka miękka, stron 346.

Książka przeczytana dzięki uprzejmości Autorki.

Zbrodnia w błękicie
Abel i Kain 

24 marca 2013

Katarzyna Kwiatkowska, Abel i Kain.


Na pewno znacie biblijną historię dwóch braci, do której nawiązuje tytuł omawianej książki. Abel i Kain to druga książka Katarzyny Kwiatkowskiej, jaka ukazała się na polskim rynku księgarskim. Udany debiut i ujawniony talent Autorki oświetlony za sprawą Zbrodni w błękicie zostaje potwierdzony w kolejnej powieści. To książka, która tak jak poprzednia, znakomicie wpisuje się w gatunek określany, jako kryminał retro. Co więcej, poznani w poprzedniej powieści i wzbudzający sympatię czytelnika, młody Jan Morawski i jego kamerdyner Mateusz ponownie goszczą na kartach książki. 

Jest upalny lipiec 1900 roku. Do przebywającego w Poznaniu Jana niespodziewanie przybywa jego przyjaciel Tadeusz Tarnowski, który prosi go o rozwiązanie kolejnej kryminalnej zagadki. Tym razem chodzi o morderstwo przyszłego dziedzica ordynacji należącej do Adama Ponińskiego. O dokonanie zbrodni oskarżony i szybko aresztowany zostaje młodszy brat zamordowanego Adama juniora – Edward. Tyle, że nikt nie wierzy w jego winę. Jan zaintrygowany sprawą postanawia służyć swoją pomocą i przybywa wraz z Mateuszem do majątku seniora Adama Ponińskiego w Stępowie w okolicach Gostynia. Okazuje się, że wokół starszego pana panuje zmowa milczenia i nie jest on świadomy wielu spraw dotyczących zamordowanego syna - Adama juniora, uważając go za życia i po śmierci za idealnego syna. W dodatku parę dni przed dokonaniem zbrodni, w pałacu miało miejsce dramatyczne w skutkach zajście związane z żoną Adama juniora – Lili. Dodać do tego odmowę Edwarda, co do przedstawienia zdarzeń z feralnej burzliwej nocy, szybki wyjazd tajemniczej guwernantki, chorobę pokojówki Karolki, kłopoty ze zdrowiem majordomusa Jacentego i dwulicowe zachowanie lokaja Seweryna i intrygi mamy gotowe. 

Jan i Mateusz zostają w pałacu mile przyjęci i szybko zaprzyjaźniają się z rezydentem Tercjuszem oraz zarządzającą domem panią Barbarą. Pałac zamieszkują jeszcze Adam senior oraz jego wnuczka czteroletnia Natalia. Akcja powieści rozgrywa się na przestrzeni paru dni i zawężona jest to paru miejsc. W pałacu pojawiają się, bowiem goście, a i Jan poszukuje pomocy w rozwiązaniu zagadki również poza nim. 

Powieść jest bardzo dobrze skonstruowana, a napięcie przez Autorkę stopniowane w myśl tego, że każdy może być podejrzany o niecne zamiary i każdy może mieć jakiś powód. To niewątpliwie wzbudza zainteresowanie czytelnika. Poza tym Autorka znakomicie wpisała fabułę w ówczesne tło historyczne podkreślając nie tylko wydarzenia na arenie politycznej czy kulturalnej, ale wspaniale odwzorowując konwenanse, szczegółowo opisując wnętrza, ubiory, potrawy i serwowane napitki.
Stępowo. Ich oczom ukazała się idealnie symetryczna barokowa bryła. Piętrowy budynek nakryty był wysokim mansardowym dachem, a do naroży pałacu z każdej strony przylegały parterowe alkierze, które z kolei ozdobnymi bramami łączyły się z oficynami. Całość skupiła się wokół dziedzińca, na którym urządzono trzy gazony – jeden kwadratowy przed korpusem głównym, dwa prostokątne przed bocznymi pawilonami. Doskonałość tej kompozycji wprost oszałamiała.[1]
I o czymś słodkim (czy nie robi się Wam błogo i czy nie macie ochoty na taki deser czytając tylko ten opis?):

/…/ Pomiędzy kryształowymi talerzykami i kieliszkami stały salaterki z malinami, śmietaną gęstą jak twaróg oraz plastrami melona. Była też patera z rurkami wypełnionymi różowym kremem i druga z malutkimi babeczkami, pełnymi morelowych kostek. A nad tym wszystkim królował olbrzymi bezowy tort w kształcie piramidy, stworzony z wielu krążków połączonych bitą śmietaną z wiśniami./…/[2]
Powieść opiera się w głównej mierze na doskonale skonstruowanych dialogach, w których znaleźć można słownictwo zaczerpnięte z gwary poznańskiej. Katarzyna Kwiatkowska potrafiła też odtworzyć ze Zbrodni w błękicie sposób zachowania i nawiązuje do historii Jana Morawskiego i Mateusza, w związku, z czym czytelnik ma pewność, że są to postacie o dobrze znanych już osobowościach. Jednocześnie Autorka pomaga czytelnikowi bardziej poznać ich fizjonomię i wniknąć do prowadzonego przez nich trybu życia. Nowo poznani bohaterowie są z kolei bardzo dobrze scharakteryzowani. Jednych czytelnik od razu pokocha, do innych będzie czuł niechęć lub też zachowania niektórych (jak przykładowo pani Eufemii) będą go irytować. No i moi drodzy, atmosfera jest gęsta nie tylko od wyczuwalnego panującego upału. 

Świetna powieść z klimatem, doskonale napisana i z wciągającą fabułą. Jest miłość, chęć zemsty, rodzinne tajemnice, lista podejrzanych mających motywy, odtworzone ówczesne życie codzienne na prowincji. Szkoda tylko, że tak szybko się czyta, choć książka nie należy do tych, mających skromną objętość. Mam jednak nadzieję, że nie rozstajemy się z Janem i Mateuszem na zbyt długi okres. Jak najbardziej polecam.
 

[1] K. Kwiatkowska, Abel i Kain, Gdynia 2013, s. 21.
[2] Tamże, s. 213.
 

Katarzyna Kwiatkowska, Abel i Kain, wydawnictwo Novae Res, Gdynia 2013, cykl: Jan Morawski, tom 2, okładka miękka, stron 402.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości pani Katarzyny Kwiatkowskiej.