16 października 2010

Diana Palmer, Spragnieni miłości.

ISBN: 978-83-238-7333-4
PREMIERA: 24 września 2010 r.
Tłumaczenie: Krystyna Kozubal, Katarzyna Ciążyńska
stron: 288

Drugą książką, na którą składają się właściwie dwa większe opowiadania nieco powiązane ze sobą, przy których odpoczywały moje szare komórki jest dzieło Diany Palmer. Pierwsze opowiadanie to „Założyciel rodu”. Akcja rozgrywa się trzydziestopięcioletniego jakiś czas po wojnie secesyjnej. To historia trzydziestopięcioletniego Johna Jakobsa, który przymuszony wizją bankructwa swojego rancza postanawia wzbogacić się poprzez ożenek z córką potentata kolejowego Terrensa Colby. Według opowiadań Ellen nie była urodziwa i nie miała żadnych kandydatów do swej ręki. Wkrótce młodzi poznali się w dość niesprzyjających okolicznościach. John postanowił nie oszukiwać panny i otwarcie zaproponował małżeństwo. Mimo sprzeciwu ojca Ellen zgadza się na wszystkie postawione warunki. Po ślubie wyjeżdża z mężem na ranczo i ciężko pracuje. Mimo, że wcześniej żyła w luksusie potrafiła teraz dzielić biedę z mężem i zaprzyjaźnionymi rodzinami niekoniecznie o białym kolorze skóry. To historia o miłości, która przychodzi powoli. To również opowieść o założycielach Jacobsville.

Druga historia zatytułowana „Pomocna dłoń” przenosi czytelniczkę w wiek XX i dotyczy potomkini Johna Jakobsa, Shelby. Majątek jej ojca zostaje właśnie zlicytowany. Shelby nie może liczyć w miasteczku właściwie na nikogo. Tymczasem pomocną dłoń wyciąga jej były narzeczony, z którym rozstała się pod naciskiem swego ojca sześć lat temu. Justyn Ballenger pamiętając o dawnym bólu rozstania, czuje, że uczucia jego do dziewczyny nie wygasły. Proponuje Shelby bezpieczeństwo i opiekę poprzez zawarcie małżeństwa. Mimo początkowych oporów Shelby zgadza się. To opowieść o relacjach między dwojgiem kochających się, ale zarazem upartych ludzi. Tym razem autorka zwraca uwagę, że ważną rolę w związku odgrywa rozmowa nawet o sprawach, o których nie potrafimy głośno mówić.

Mówi się często, że takie ksiązki "odmóżdżają". Na pewno przywaracają chęć do czytania ksiązek jakie się zwykle czyta:) Książka przeznaczona z pewnością dla tych, co mają romantyczne dusze i są spragnieni książkowych miłosnych uniesień, których ja osobiście zwolenniczą nie jestem. Po za tym wolę raczej pisanie Nory Roberts. Niezła odskocznia od dnia codziennego w zupełnie nierealny świat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję bardzo za konstruktywne słowo pisane pozostawione na tym blogu. Nie zawsze mogę od razu odpowiedzieć, za co przepraszam.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Prowadząca bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.