10 grudnia 2019

Katherine Rundell, Dachołazy.



      Po ostatnio przeczytanej Wilczerce zapragnęłam poznać więcej książek pióra Katherine Rundell, które zostały wydane w Polsce. Pierwsza z nich to Dachołazy, której fabuła przenosi w czasie, do klimatycznego Londynu, a potem Paryża z brukowanymi uliczkami oświetlanymi przez latarnie.

     Sophie, została znaleziona  w futerale na wiolonczelę, gdy ten unosił się na wodach Kanału La Manche. Dziecko zostało zawinięte w partyturę symfonii Beethovena i po katastrofie statku, zostało uratowane jako ostatnie. Do łodzi ratunkowej zostało wciągnięte przez naukowca, który bardziej znał się na książkach niż na ludziach, Charlesa Maxima. Z przypiętej na piersi kartki z cyfrą „1” naukowiec wywnioskował, że dziecko miało zapewne jakiś rok. Postanowił zatrzymać dziewczynkę. Dał jej nie tylko dzień urodzin, ale również imię. W londyńskim domu pełnym książek szybko doczekał się wizyty panny Eliot z Krajowego Urzędu Opiekuńczego, która zapowiedziała częste kontrole i obserwację opieki nad podopieczną. Zdaniem panny Eliot mężczyzna przecież nie może opiekować się dzieckiem.


     Lata jednak minęły, Sophie w wieku siedmiu lat, była osobą wysoką, hojną, oczytaną i niezdarną. Panna Eliot nadal przychodziła raz w tygodniu, aby zaradzić „problemom”, których nie zauważali ani Charles ani Sophie. Nie przeszkadzał im stos książek, bałagan, łuszcząca się farba, brak talerzy, normalnych posiłków. Przed ósmymi urodzinami Sophie poprosiła Charlesa o spodnie, czym panna Eliot była wstrząśnięta. Sophie uparcie jednak twierdziła, że jej matka chodziła w spodniach. Dziewczynka wierzyła, że pamięta matkę wyraźnie i to, jak leżała na drzwiach, które unosiły się na wodach kanału La Manche. Wierzyła, że matka żyje i że kiedyś po nią przyjedzie, albo ona pojedzie do niej. W każdym bądź razie bardzo dobrze pamiętała nazwę zatopionego statku podczas sztormu. 

   Panna Eliot nie znosiła ani Charlesa, ani Sophie. Ciągle narzekała i doszukiwała się błędów. Na dziewiąte urodziny Sophie poszła z Charlesem na koncert. To był przełom w jej życiu, bowiem zakochała się w dźwiękach wydobywanych przez wiolonczelę. Dzięki Charlesowi Sophie podjęła naukę gry na wiolonczeli. Dziewczynka często wychodziła na dach i grała. Na jedenaste urodziny Charles pomalował stary futerał na czerwono. Z okazji dwunastych urodzin dostała dwanaście książek, po jednej na każdy rok. Tego dnia przyszedł też list z Krajowego Urzędu Opiekuńczego podający w wątpliwość ekstrawaganckie wychowanie młodej damy. Kiedy wiadomo już, że Sophie grozi zabranie do sierocińca, dziewczynka wraz Charlesem ucieka do Paryża, w czasie której ma nadzieję odszukać matkę. Pomoc i zrozumienie znajduje tylko w bandzie banitów i sierot takich jak ona, grupie zagubionych dzieci żyjących jak dzikusy między dachami miasta. 

   Cudowna, magiczna książka z licznymi odniesieniami do literatury pięknej i życiowymi mądrościami. Sophie jest silną, mądrą i odważną dziewczynka, która wychowana została przez ekscentrycznego mężczyznę. Charles nie nauczył jej wiele o tym, jak być konwencjonalnym i poprawnym, ale potrafił wpoić jej zamiłowanie do książek, przyrody, muzyki oraz wychować na osobę lojalną, odważną i niezależną. To książka, którą można delektować się niezależnie od wieku. Autorka zręcznie wprowadza w tekście krytyczne komentarze na temat tego, jak traktujemy sieroty, i jak tłumimy, my dorośli, wyobraźnię u małych dzieci. 

    Powieść wydaje się znakomitym prezentem dla dziewczynki, ale równie dobrze zafascynowani nią będą starsi wiekiem czytelnicy. To urocza i fascynująca powieść.



Katherine Rundell, Dachołazy, wydawnictwo Poradnia K, wydanie 2017, tytuł oryginalny: Rooftoppers tłumaczenie: Tomasz Bieroń, okładka miękka, stron 264.

9 grudnia 2019

Agnieszka Lingas-Łoniewska, Tylko raz w roku.




      Obecnie jestem w trakcie czytanie dwóch grubych książek, toteż w takich przypadkach robię sobie odpoczynek i sięgam po lżejszą literaturę. Tym razem priorytetem są książki świąteczne. Zajrzałam więc na własną półkę i wyciągnęłam z głębin, kupioną jakiś czas temu książkę Agnieszki Lingas- Łoniewskiej. Tylko raz w roku pochłonęłam w niecałe trzy nocne godziny. To świąteczna, bożonarodzeniowa romantyczna opowieść, w której zmiany zachodzące w życiu bohaterów obserwujemy na przestrzeni kolejnych nadchodzących Wigilii w latach 2013-2019.

        Ela i Kamil spotykają się właśnie w Wigilię pod Pergolą niedaleko Hali Stulecia. Ona opuszcza wigilijną kolację, gdy podczas niej zostaje zaserwowana wiadomość o rozwodzie rodziców. On z rodzinnego domu nasyconego rodzinnymi pamiątkami, pamięcią i sztywnością form zachowania rodzicielki, jest w drodze na kolację do rodziny swojego przyjaciela Tomka. Rozgoryczona postawą rodziców Ela, pełna emocji opowiada sprawy rodzinne nieznanemu chłopakowi. Ten trochę zdradza jej elementy swojego życia i zabiera do domu przyjaciela. Obydwoje czują, że łączy ich niebanalna wieź i budzą się wspaniałe emocje. Czyż taka miłość się nie zdarza?

       Mijają kolejne Wigilie, życie rodziców Eli powoli się układa, a miłość do  Kamila nadal jest silna. Jedynym mankamentem jest zachowanie jego mamy, Kornelii Wysockiej, która stoi na stanowisku, że Ela jest nieodpowiednią dziewczyną dla jej jedynaka. Gdy więc przed Kamilem po ukończeniu studiów z architektury rysuje się zdobycie doświadczenia zawodowego we Francji, Ela nie chce go ograniczać i godzi się na jego wyjazd. Brak bliskości i rodzinne kłopoty oddalają jednak zakochanych od siebie.

      Tylko raz w roku to książka, w której czuje się świąteczną aurę i bożonarodzeniowe tradycje. Jest wspaniale skonstruowana, a fabuła nacechowana dobrymi wartościami, mimo dość poplątanych losów głównych bohaterów. Jako czytelnicy zawsze spotykamy ich w Wigilię, jednak autorka za sprawą retrospekcji pokazuje, co dokonało się w życiu bohaterów w minionym roku. Obydwoje popełniają błędy, tkwią w uporze i własnych przekonaniach. Złe decyzje mają wpływ na życie, ale przecież w każdym jego momencie można dokonać ich transformacji. Należy tylko mieć odwagę, by walczyć. Należy mieć odwagę, by nie ulegać presji rodziców i przez to dokonywać złych wyborów.

     Tylko raz w roku Agnieszki Lingas – Łoniewskiej to świąteczna opowieść o prawdziwej miłości, która wiele przetrzyma i zniesie, a nadal trwa. Polubiłam bohaterów: Elę i Kamila. Bardzo podobała mi się ich wykreowana historia ukazana subtelnie, a zarazem realnie. Powieść rozbudza w czytelniku dobre emocje i przede wszystkim nadzieję na lepsze jutro. Dzięki słowom autorki znalezionym w posłowiu oraz zdradzanym rodzinnym przepisom dodanym na końcu książki, zyskuje dodatkowo na wartości. Czytelnik ma pewność, że autorce zależało na łączności z czytelnikiem, przemyceniu na karty książki prawdziwej świątecznej atmosfery, ukazaniu rzeczywistych emocji i przede wszystkim wykreowaniu czytelnej i romantycznej opowieści. Polecam.



Agnieszka Lingas-Łoniewska, Tylko raz w roku, wydawnictwo Burda Książki, wydanie 2019, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 232.

3 grudnia 2019

L. Frank Baum, Życie i przygody Świętego Mikołaja.




         Życie i przygody Świętego Mikołaja to książka dla dzieci, która w oryginale po raz pierwszy została wydana w 1902 roku. Wówczas tekstowi L. Franka Brauma (1856-1919) towarzyszyły ilustracje autorstwa Mary Cowles Clark. W wydaniu polskim znajdziemy piękne i proste ilustracje Leny Grzesik-Zysk. 


           Na książkę złożyły się mini powiastki związane z życiem Świętego Mikołaja począwszy od jego dzieciństwa, aż po starość. Pewnego dnia w lesie Burzee Mistrz Lasów Ak opowiedział królowej i nimfom leśnym historię, jak znalazł niemowlę i powierzył jego opiekę lwicy Szigrze. Łamiąc prawo lasu nimfa Nesil wymknęła się, aby odszukać dziecko człowieka. Ak wysłuchał prośby Nesil i zgodził się, aby dziecko zostało przez nią zatrzymane. Z powodu tego, że chłopiec był mały, nadano mu imię Mikołajek. Nesil uczyła je mówić i chodzić. Chłopiec miał czyste serce i szlachetne myśli, ponieważ nimfy nie znały zła. Z biegiem czasu zaprzyjaźnił się ze wszystkimi mieszkańcami lasu i poznał wszystkie prawa. Pewnego dnia po latach wielki Ak zadecydował, że Mikołaj powinien poznać świat ludzi i towarzyszyć mu w podróży dookoła świata. Tak Mikołaj dowiaduje się o przeciwieństwach dobra: wojnie, brutalności, biedzie, wykorzystywaniu i zaniedbywaniu dzieci. Po powrocie wyznacza sobie swój życiowy cel: uszczęśliwiać dzieci. Jako dorosły nie może już mieszkać w Burzee, toteż osiada w Dolinie Śmiechu HuHuHa. To tutaj mieszka do dziś, a nieśmiertelni nadal mu pomagają. To w swoim domku z kominkiem zrobił pierwszą zabawkę. 


      Mikołaj jest ciepłym, życzliwym, hojnym, łagodnym i sympatycznym bohaterem. Rozmawia ze zwierzętami i Kawalerem Mrozem. Troszczy się o dzieci i cieszy się, że może odpowiadać za dobre uczynki. Z nastaniem wiosny w domku Mikołaja zaczęły pojawiać się dzieci, które prosiły o zabawki. Mowa jest też o pierwszej wyprawie reniferami, pomyśle wchodzenia do domów przez komin, wielkiej radzie, gdy Mikołaj kończy 60 lat i gdy zapada ważna decyzja oraz o wysłannikach Świętego Mikołaja.


        Życie i przygody Świętego Mikołaja to klasyczna książka dla dzieci, w której podkreślona została rola dobrych uczynków. W prosty i klarowny sposób przekazuje młodemu pokoleniu wartości ważne i mądre. Dziecko bogatych rodziców niczym nie różni się od dziecka biednych rodziców. Zasługuje także na wymarzoną zabawkę. Zło zawsze przynosi negatywne emocje i zachowania. Dobre uczynki zawsze przynoszą sławę, a ta z kolei szybko roznosi się po świecie. Każdy człowiek, poprzez dobre uczynki, może się zapisać w sercach ludzi jako święty (s.109). 


       Fascynująca opowieść zarówno dla starszych i młodszych czytelników, która powinna być czytana właśnie w okresie Bożego Narodzenia. W dodatku książka ukazała się we wspaniałej oprawie graficznej. Klasyka. Polecam.



L. Frank Baum, Życie i przygody Świętego Mikołaja, wydawnictwo Zyska i S-ka, wydanie 2019, tytuł oryg.: The Life and Adventures of Santa Claus, tłumaczyła: Mira Czarnecka, ilustracje: Lena Grzesik-Zysk, okładka twarda, stron 162.