Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czarne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czarne. Pokaż wszystkie posty

17 lutego 2013

Patrick deWitt, Bracia Sisters.

Co też przypomina Wam obrazek z okładki, oprócz widoku dwóch panów z bronią w ręku? Oczywiście czaszkę. Nie bez kozery tak jest, bowiem w powieści kanadyjskiego pisarza Patricka de Witt urodzonego w 1975 roku, dominuje śmierć. Po raz pierwszy usłyszałam o tej powieści podczas jednego z piątkowych poranków w rozmowie Michała Nogasia z Krzysztofem Mannem w radiowej Trójce. Potem gościem audycji Z najwyższej półki był właśnie Patrick deWitt [można ją odsłuchać TU]. Ksiązka oczywiście bardzo mnie zaintrygowała.

Akcja powieści rozgrywa się głównie w Kalifornii podczas panującej gorączki złota w latach 50. XIX wieku. To opowieść o budzących postrach, brutalnych, płatnych zabójcach, braciach Elie’m i Charlie’m Sisters. Tajemniczy Komandor zlecił im zadanie do wypełnienia w San Francisco. Mają odszukać i zabić niejakiego Hermana Kermita Warma i w tym celu wyruszają w drogę z Oregon City. Nie jest to absolutnie samotna podróż, bowiem bracia spotykają między innymi „płaczącego człowieka”, nocują w domku wiedźmy, pomagają młodemu chłopakowi, odwiedzają salony i nocują w hotelach. W dodatku Elie nieco choruje, za to bardziej przywiązuje się do konia, odkrywa pozytywy stosowania szczoteczki do zębów i miętowego proszku. Gdy docierają do Kalifornii, przygody braci nabierają jeszcze szybszego tempa.

Bracia Sisters mimo, że trudnią się tym samym zawodem, różnią się od siebie pod względem charakteru i sposobu bycia. Charlie jest porywczy, gustuje w alkoholu i kobietach lekkich obyczajów, w dodatku szybko przystępuje do działania i wyjmuje z kabury broń, z kolei Elie spokojny, woli najpierw rozmawiać z przeciwnikiem i ma duszę romantyka, pragnącego kiedyś ustabilizować swoje życie. Mimo, że bracia Sisters są płatnymi mordercami, to czytelnik polubi ich i poczuje do nich sympatię, choć będzie świadomy tego, że nie powinno tak być.  

To rzeczywiście mroczna powieść, czarna komedia, oparta głównie na dobrze skonstruowanych często podszytych sarkazmem, cynizmem i ironią dialogach, w której wraz z upływem stron książki absurd zaczyna gonić absurd. Czytelnik krzywi się, uśmiecha, ale czyta dalej pełen ciekawości końca tej historii. Język jest prosty, surowy, chłodny. Nie można tu odnaleźć ducha prerii, ale rzeczywiście jest to powieść napisana w klimacie westernu. Oprócz wspomnianych saloonów są strzelaniny, pieniądze, mowa jest o ubiorach, a poprzez stworzenie barwnej galerii postaci Autor ukazuje zachowania i mentalność tych, którzy przybyli na Dziki Zachód w poszukiwaniu szczęścia. To również powieść o relacjach międzyludzkich, bowiem mimo, że bracia się ciągle kłócą i urągają sobie, zdolni są do poświęceń w imię dobra tego drugiego. 

To dobra, inteligentnie i mądrze napisana powieść, która absolutnie nie nudzi, lecz bawi i jednocześnie uczy.
 


Patrick deWitt, Bracia Sisters, wydawnictwo Czarne, luty 2013, przekład Paweł Schreiber, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 336.

6 lutego 2012

Jacek Hugo-Bader, Dzienniki kołymskie.


Czy ktoś z Was przed przeczytaniem książki Jacka Hugo- Bader słyszał o Kołymie? Czy ktoś z Was wiedział, z czym i z kim wiąże się Trakt Kołymski? Czy mogliście powiedzieć, że byliście świadomi, że w dorzeczu Kołymy mieściły się obozy pracy przymusowej, do których trafiali ludzie z całego ZSRR i nie tylko właściwie za nic? Czy braliście pod uwagę to, jak obecnie żyje się na wiecznej zmarzlinie? Mam nadzieję, że większość odpowiedzi byłaby twierdząca.

Nie bez przyczyny recenzję rozpoczęłam od pytań. Wielu ludzi żyje, bowiem w ignorancji zarówno dla historii jak i dla panującej rzeczywistości społecznej i kulturalnej w azjatyckich rejonach Rosji. Dzięki dziennikarzowi Jackowi Hugo – Baderowi polski czytelnik może bliżej poznać owe rejony piekła, gdzie ziemia, która nigdy nie odmarza, skrywa nie tylko złoto, ale również ludzkie szczątki. Przebywali tu więźniowie „szczególnie niebezpieczni” dla władzy radzieckiej, którzy nie wytrzymywali trudnych warunków bytowych i klimatu. Według zarządzenia pracę przerywano dopiero przy -54 °C. Autor pisze nie tylko o mieszkańcach bieguna zimna, ale również wraca do koszmarnych czasów gułagów. Decyduje się na odbycie dalekiej podróży, by z Magadanu nad Morzem Ochockim wyruszyć na Trakt Kołymski liczącym 2025 kilometrów do miasta Jakuck w Jakucji. Przez starych mieszkańców trakt ten określany jest, jako najdłuższy cmentarz świata. Według Badera nawet jakby położyć obok siebie wszystkie ofiary, które zginęły w tym rejonie, to i tak nie starczyłoby miejsca.

Zima coraz bliżej. Miał być motor, lecz koniec końców Hugo – Bader decyduje się na autostop. Jedyne pieniądze, jakie wydaje na przejazd to te na nielegalną przeprawę przez rzekę Ałdan, która trwała siedem minut i którą zapewne Autor nigdy nie zapomni. Po drodze zatrzymuje się w miastach, wsiach, często już w większości wyludnionych. Opowiada o napotkanych ludziach, rozmowach przy wódce, rejestruje krajobrazy, twarze, niesamowite historie. Wśród mieszkańców spotyka ludzi, którzy potrafią zarobione przez kilka miesięcy pieniądze przepić w trzy dni lub przegrać w karty; wielkich bogaczy, mających kopalnie złota; ludzi, którzy po skończonej karze zdecydowali się pozostać lub wrócić na Kołymę; uzdrowiciela; szamankę Dorę, która wiedziała już podczas spotkania jak będzie wyglądała okładka przyszłej książki; córkę oprawcy sowieckiej bezpieki; ekscentrycznego młodego wynalazcę maszyny odmładzająco-zmądrzającej, który przy użyciu prądu wykonywał testy na swoim ojcu. Napotkanych ludzi różni prawie wszystko: zajmowane pozycje, awanse społeczne, wykształcenie, zajęcia, zarobki. Jak sam Autor zauważa, to świat ludzi, którzy się nie uśmiechają. Hugo – Bader poznaje opowieści o napadających na ludzi niedźwiedziach – szatunach, obserwuje mordobicia i popijawy, w których niejednokrotnie bierze udział. Opisuje brak wodociągów, kanalizacji (wieczna zmarzlina), wody; hotele, w których są pokoje wieloosobowe, ale, do których drzwi jest jeden klucz; opuszczone domostwa i ziemię przekopaną w celu szukania złota.

To jakby dwie książki w jednej. Z jednej strony dziennik - relacje wysyłane dla Gazety Wyborczej drogą mailową wtedy, gdy był dostępny Internet; z drugiej - portrety „paputczików”, towarzyszy wyprawy dziennikarza. Dobrze się czyta, właściwie jednym tchem, choć język jest potoczny, bardziej gawędziarski i nacechowany spolszczonymi w większości zwrotami rosyjskimi. To dobry moim zdaniem reportaż, który przypomina o tym, co działo się w ubiegłym wieku na Kołymie i opowiada o tym, jak żyje się dzisiaj w północno - wschodnich rejonach Rosji. Nie biorę tu pod uwagi szerokiej dyskusji w mediach, w której podkreśla się omyłki Autora w sferze geografii i historii, bo jednak takowe są. To przede wszystkim zapis osobistych doświadczeń Hugo –Badera zdobytych podczas odbytej podróży. Tak tą książkę należy przede wszystkim odbierać.



Jacek Hugo-Bader, Dzienniki kołymskie, wydawnictwo Czarne, oprawa twarda, Wołowiec 2011, stron 256.


zapraszam do dyskusji na temat książki na blogu REPORTERSKIM OKIEM

24 stycznia 2012

Necla Kelek, Słodko-gorzka ojczyzna. Raport z serca Turcji.

Słodko-gorzka ojczyzna. Raport z serca Turcji autorstwa Niemki tureckiego pochodzenia Necli Kelek to książka, która na długo zostaje w pamięci. To pewien rodzaj surowego rozliczenia własnej ojczyzny z przeszłości i ze współczesności. Kelek nie boi się podjąć ryzykownych tematów wówczas, gdy Turcja stara się o członkostwo w Unii Europejskiej.  Dziennikarka poddaje analizie i osądowi sferę polityczną, religijną, gospodarcza i społeczną. Nie zapomina również o licznych błędach państwa tureckiego poczynionych w przeszłości. Autorska w sposób trzeźwy, a zarazem świeży ocenia panującą sytuację w Turcji, mimo że czytając książkę można niekiedy wyczuć jej tęsknotę za rodzinnymi stronami.

Necla Kelek jasno pokazuje, że Turcja nie jest i długo nie będzie gotowa, aby wejść w struktury Unii Europejskiej, co więcej byłoby to ze szkodą dla państw w niej będących. Turcja nie jest, bowiem krajem demokratycznym, a postępująca islamizacja życia wpływa na wszystkie jego rejony. Przedstawia krytyczne spojrzenie na islam i turecką rodzinę oraz na przenoszenie zwyczajów tureckich do Niemczech. Kelek wyraźnie mówi, że w Turcji nie ma wolności. Kobieta podporządkowana jest mężczyźnie, a jej los jest z góry przesądzony. Nie ma prawa do nauki, to analfabetka, ubrana w chustę i długi płaszcz albo czador, której głównym zadaniem jest rodzenie dzieci i służenie mężowi. Jest upokarzana, bita, przetrzymywana w domu, wydawana za mąż często za krewnego wbrew swojej woli, jako dziewczynka. Jeżeli jej zachowanie uznane zostanie za niegodne lub przynoszące hańbę rodzinie jest trwale okaleczana (jak obcięcie nosa), zmuszona do samobójstwa lub pada ofiarą zabójstwa honorowego, które co prawda nie są prawnie sankcjonowane, ale politycy zajmują bierne stanowisko wobec rodzinnych decyzji. Kelek otwarcie pisze, że za naruszenie honoru przez kobietę uważa się „krnąbrność”, dokonany na niej gwałt, a nawet plotki. Nie ma tu miejsca na kobiety samotne i przedsiębiorcze. Mężczyźni nad kobietami mają władzę. Jedna z wielu jest historia Fatmy. Kelek jasno pisze, że w Turcji nie istnieje ruch kobiecy. Za fundusze z UE zakładane są poradnie dla kobiet, organizacja Latających Mioteł założona w 1996 roku, organizacja Kamer założona w 1997 roku i pomagająca kobietom w niebezpieczeństwie.

We współczesnej Turcji im bardziej na wschód tym większe przywiązanie do tradycji, widoczny brak kobiet na ulicach, zakaz sprzedaży alkoholu. Autorka analizuje życie w Ankarze, Mardinie i Urfie oraz Stambule. Kelek podkreśla, że islamizacja życia postępuje. Wystarczy wspomnieć, że powołany Urząd ds. Religii podporządkowany jest premierowi. Autorka nie boi się również pisać o haniebnych dla jej ojczyzny wydarzeniach z historii takich jak rzeź Ormian czy sprawa parostatku Strumy na pokładzie z 770 rumuńskimi Żydami. Turcja nie skorzystała również z możliwości sprowadzenia do kraju Żydów przebywających na terytoriach będących pod panowaniem niemieckim.  W kraju panuje nietolerancja religijna. Turek to jedynie ten, kto jest muzułmaninem. Sfera edukacji również pozostawia wiele do życzenia. Do każdego przedmiotu jest tylko jedna książka, której treść należy się nauczyć na pamięć. Turcy nie są uczeni tego, że należy wątpić i szukać, stąd nie ma tu żadnych innowacji technicznych i przekłada się to również na sferę gospodarki nastawionej jedynie na wykonywanie podróbek. 

Są jednak w książce momenty, które Autorka ujmuje w sposób sentymentalny. To wówczas, gdy pisze o ulubionych potrawach, słodkiej baklavie, babci, rodzinnym miasteczku w Anatolii.  Autorka otwarcie i bezlitośnie jednak pisze, że społeczeństwo tureckie jest infantylne. Turcja nadal egzystuje pod wpływem starych autorytetów Proroka czy Atatürka. Rządząca partia AKP jest islamistyczna. Turcja nie jest zdolna do dialogu, nie chce słuchać krytyki, reaguje urazą i agresją. Nie dojrzała, aby rozliczyć się z traumatyczną przeszłością i przeprosić za popełnione zło. Brakuje też zagwarantowania podstawowych praw i godności jednostki.

Słodko-gorzka ojczyzna to książka zawierająca wiele informacji historycznych i socjologicznych dotyczących Turcji, kraju, o którym jak okazuje się jeszcze mało wiemy. To jednak również zbiór krótkich esejów, w których Autorka zajmuje jasno określoną stronę. Mimo wielu osobistych emocji Necla Kelek pisze w sposób obiektywny, niczego nie ukrywa i nie pomija w podjętych tematach. Jednym słowem: warto.


Necla Kelek, Słodko-gorzka ojczyzna. Raport z serca Turcji, wydawnictwo Czarne, seria: Reportaż, wydanie I, Wołowiec 2011, przełożyła z języka niemieckiego Elżbieta Kalinowska, oprawa miękka ze skrzydełkami, s. 280.

29 czerwca 2010

Eginald Schlattner, Fortepian we mgle.

Seria wydawnicza: Inna Europa, inna literatura
Wydanie I, rok 2009
Format: 125x195 mm
oprawa miękka
Liczba stron: 576
ISBN: 978-83-7536-115-5

Ten, kto obecnie potrzebuje trochę dawki solidnej i ambitnej prozy, temu gorąco polecam powieść Eginald Schlattnera „Fortepian we mgle”. Fabuła książki jest bardzo rozwinięta. Autor zaprasza czytelnika do bliższego poznania Rumunii. Przenosi nas w świat dwudziestowiecznej Transylwanii. Często w powieści odwołuje się do wydarzeń historycznych: panowania króla Michała I, opanowania kraju przez Armię Czerwoną oraz proklamowania Republiki Ludowej Rumunii w roku 1948. Ukazuje jak formował się ustrój socjalistyczny w Rumunii i jak tą zmianę przyjmowali mieszkańcy kraju. W społeczeństwie tych terenów poznajemy między innymi barwną galerię Sasów, Żydów, Cyganów i Serbów oraz ich odmienne kultury. Autor zachęca do poznania zarówno historii kraju jak i społeczeństwa zamieszkającego Rumunię.

Głównym jednak bohaterem jest Clemens Rescher, którego życie śledzimy od czasów powojennych, kiedy w Rumunii został wprowadzony komunizm, a on sam był jeszcze młodzieńcem. Clemens pochodzi z zamożnej i mającej arystokratyczne korzenie saskiej rodziny, mieszkającej w Siedmiogrodzie, której władza konfiskuje majątek. W ciągu jednego dnia rodzina musiała opuścić willę Heliodor. W dodatku ojciec jako wróg władzy zostaje uwięziony, a matka z babcią radykalnie muszą zmienić styl życia. Clemens postanawia opuścić swoje rodzinne strony. Chłopak po wypędzeniu rodziny na początku mieszka w prostym szałasie, ale pod groźbą widma wywiezienia do obozu pracy, zaczyna pracować jako zwykły robotnik najpierw fabryce cegielni, potem w fabryce porcelany. W swoim życiu spotyka mnóstwo ciekawych ludzi. Najwięcej wśród nich jest kobiet, z którymi nasz bohater lubi prowadzić liczne rozmowy. Zresztą kobiety uwielbiają towarzystwo tego młodzieńca. Najbliższe koleżanki to Petra wywodząca się z prostej chłopskiej warstwy i Isabella wykształcona panna z dobrego domu. Po za tym poznajemy barwą galerię postaci: krewnych, ludzi napotkanych podczas podróży na drodze, ludzi, z którymi pracuje. W książce obserwujemy właściwie dojrzewanie Clemensa do nowych warunków, pierwszą miłość, próby dostosowania się do nowej sytuacji politycznej, jaka zaistniała w Rumunii po II wojnie światowej. Bohater snuje rozważania na temat zaistniałych zmian, pragnie zrozumieć politykę i posunięcia władzy sięgając po książki autorów doktryny komunistycznej. Jeśli chodzi o tytułowy „fortepian” jest to ukochany instrument muzyczny Clemensa, na którym grał od dzieciństwa i do którego w książce można odnaleźć wiele odniesień.

Stworzenie przez pisarza tak barwnej książki, sprawia, że czyta się ją z przyjemnością. Miłość i szacunek do ojczyzny autora jest bardzo wyraźna. To powieść wielowątkowa, w której znaleźć można liczne anegdoty zarówno smutne jak i wesołe. Warto!

8 lutego 2010

André Aciman, Wyjście z Egiptu.


Wydawnictwo Czarne
Tytuł oryginału:OUT OF EGYPT: A Memoir
Wołowiec 2009
ISBN:978-83-7536-079-0
Liczba stron:320
Wymiary:125 x 205 mm
Tłumaczenie: Elżbieta Jasińska

Urocza autobiograficzna opowieść André Acimana o Żydach, których tożsamość nie została nakreślona przez szoah w okresie II wojny światowej. Opisuje ona losy Żydów – Sefaradyjczyków, którzy jeśli chodzi o Europę mają do czynienia z takimi państwami jak Włochy, Francja czy część Turcji na północny zachód od Bosfor i Dardanele. Sefaradyjczycy od aszkenazyjczyków różnią się, obok języka (Sefardyjczycy – ladino, Aszkenazyjczycy – jidisz), rytuałem. Tworzyli niegdyś wpływową wspólnotę na terenie Turcji, co sam autor również opowiada w powieści.

Jest to historia kilku rodzin zamieszkującej Aleksandrię od pierwszej połowy XX wieku. Jest to powieść pełna tęsknoty i nostalgii za minionym czasem pisana z perspektywy dorosłego człowieka. Autor opowiada o swoim dziadku nazywanym Willim (właściwie Aron), prababce, swoich babciach: Księżnej i Świętej, wujach, ciotkach, ojcu i głuchoniemej matce. Autor snuje zachwycająca opowieść o własnej rodzinie bliższej lub dalszej, ludziach często połączonych małżeństwami czy pracą, ale niezbyt jednak dbającymi o pielęgnowanie swoich kulturowych korzeni. Są to ludzie zamożni, gdzie każda rodzina ma mniej lub więcej służących. Nie widać w nich jednak przywiązania do Egiptu, a wypowiedziach często odczuć można pogardę do wszystkiego, co egipskie czy arabskie.

André Aciman opowiada o swojej rodzinie w sposób zabawny, błyskotliwy i wyrazisty.
Poznajemy wspaniale nakreślone sylwetki łącznie z ich zaletami i wadami. Jak to w rodzinie kochają się i kłócą. Byli to ludzie tak jak dziadek Willi zawsze gotowi do zmiany miejsca zamieszkania, zmiany wykonywanego zawodu czy intratnego zajęcia. W dodatku Willy nie stronił od kobiet, szachrajstw, oszustw, od bycia szpiclem, szpiegiem. Zawsze robił to, co akurat mu się opłacało.

Poznajemy również same ówczesne egipskie miasto, gdzie przenikały się wówczas kultury i ich odmiany: arabskie, żydowskie, europejskie. Czytamy o Aleksandrii, która w latach 60. przestaje być miejscem wieloetnicznym, a cudzoziemców zmusza się do wyjazdu. Autor z wielką wnikliwością kreśli niespokojny czas wojny, roku 1965 i 1964. Rodzina Acimana właśnie ze względów politycznych zmuszona była opuścić Egipt. Są to, więc losy rodziny począwszy od lat 20. XX wieku aż po lata 60., do wyjścia z Egiptu.

Polecam!
p.s. André Aciman (ur. w Aleksandrii w Egipcie). Aciman urodził się w Egipcie w francuskojęzycznym domu, w którym członkowie rodziny mówili również po włosku, grecku, ladino i arabsku. Jego rodzina to byli Żydzi z Turcji i Włoch z pochodzenia, którzy osiedlili się w Aleksandrii w Egipcie, w 1905 roku. Aciman przeniósł się z rodziną do Włoch w wieku piętnastu lat, a potem do Nowego Jorku.

30 grudnia 2009

Angelika Kuźniak, Marlene.


Wydawnictwo Czarne
Oprawa: miękka
Wprowadzono: 10-10-09
ISBN: 978-83-7536-114-8
Seria: Lilith
Stron: 200
Wymiary: 125x195

Trudno napisać kolejną książkę o wielkiej aktorce i piosenkarce XX wieku. Angelice Kuźniak to się udało. W sposób reporterski przybliża czytelnikowi wizyt Marleny w latach 60. Polsce i w Niemczech oraz skupia się na ostatnich latach życia wielkiej sławy. Autorka przyznaje, że pracowała nad książką dziewięć lat. Z bogatego materiału, jaki udało jej się zebrać wybrała fakty ciekawe fakty z życia Marleny Dietrich. Kluczem do tego wyboru stała się pożółkła kartka z jednego z notesów Marleny z kilkoma polskimi nazwiskami: Barbary Kotarskiej, Zbigniewa Cybulskiego, Elżbiety Sieniawskiej, Marty Romer, Margaret Emil. Wiele godzin autorka spedziła w muzeum w Berlinie gdzie zgromadzono przedmioty po Marlenie. Studiowała jej własnoręczne zapiski, nagrania, dokumenty, a nawet stroje czy kufry. Przeprowadziła również liczne rozmowy z osobami, które znały lub zetknęły się z Marleną Dietrich.

Autorka podkreśla, że Marlena była kochana, ale zarazem nienawidzona przez wielbicieli. Wyjechała z Niemczech jeszcze w 1939 roku, otwarcie sprzeciwiała się nazizmowi i zdecydowała się przyjąć obywatelstwo amerykańskie. Tego postępku nie mogli wybaczyć jej rodacy. Kiedy w latach 60. przyjechała do Niemiec, podczas koncertu obrzucona była jajami, pomidorami i wyzwiskami. Była również na nią nagonka w prasie niemieckiej. Kiedy jedna z kobiet napluła jej w twarz, Marlene wiedziała już, że do Niemiec więcej nie wróci. Zupełnie inaczej była przyjmowana w Polsce. Na każdym z koncertów był nadkomplet publiczności.

Książka ukazuje Marlene jako kobietę wymagającą, dumną z tego, co robiła podczas II wojny światowej, obowiązkową, ale również rozkapryszoną. Podarła zdjęcia robione przez polskiego reportera podczas jednej z wizyt, a nawet za nie nie zapłaciła. Nie podobały jej się zasłony w hotelach, a na jej płaszcz z łabędzich piór oskubano ponad trzysta ptaków. Była damą, gwiazdą i perfekcjonistką w tym, co robi. Córka Maria Riva podkreśla jednak, że w swoim życiu nie miała tak naprawdę matki, chociaż Marlena uważała siebie za matkę idealną.

Ciekawie ukazane są ostatnie lata życia Marlene, która właściwie nie wychodziła z mieszkania, a potem nie wstawała z łóżka. Umiera w 1992 roku paryskim apartamencie i mimo istniejącego jeszcze sprzeciwu tu i tam, zostaje pochowana w Berlinie na cmentarzu Friedenau.

W książce zawarto kalendarium życia Marleny Dietrich oraz bogatą bibliografię.

2 grudnia 2009

Norbert Gstrein, Rzemiosło zabijania.


Wydawnictwo Czarne
tytuł oryginału: Das Handwerk des Tötens
język oryginału: niemiecki
liczba stron: 280
miejsce wydania: Sękowa
rok wydania: 2009
oprawa: miękka
wymiary: 125 x 195 mm
ISBN: 978-83-7536-112-4
seria: Inna Europa inna literatura


Książka austriackiego pisarza z pewnością zasługuje na uwagę i uznanie. Fabuła książki opiera się o wydarzenia mające miejsce na Bałkanach w latach 90. Nie jest to jednak na pewno literatura wojenna. To pewien rodzaj powiązania reportażu i powieści z fabułą. Jest to również powieść o pisaniu powieści. Nie jest to bynajmniej żadne powtórzenie, bowiem to jeden z bohaterów dziennikarz Paul pragnie napisać książkę na temat swojego tragicznie zmarłego przyjaciela Christiana Allmayera. Ten ostatni był reporterem relacjonującym konflikt bałkański od samych jego początków, który zginął latem 1999 roku w Kosowi. Przed śmiercią udaje mu się przekazać Paulowi artykuły związane z jego niebezpieczną pracą. Według pomysłu Paula to głównie na bazie tychże materiałów miałaby powstać książka. Co ciekawe narratorem powieści jest jeszcze inny bezimienny mężczyzna, jak można się domyśleć także dziennikarz, który przelotnie zna Paula. Z czasem spotkania stają się częstsze, A narrator poznaje nie tylko to co kryje się w artykułach napisanych przez Allmayera, ale również prywatne życie Paula. Poznajemy również Helenę, która w szczególny sposób związana z opowiadanymi wydarzeniami, ponieważ swoje rodzinne korzenie ma w Dalmacji na Bałkanach.

To lektura o wojnie na terenach byłej Jugosławii. Opowiada o koszmarze, okrucieństwach, morderstwach dokonanych również na ludności cywilnej. To książka o bólu i cierpieniu ludzi w Chorwacji i Bośni. Opowiada o tym, co się wydarzyło w Vukovarze albo pod Dubrownikiem albo też w innych miejscach tego rejonu. Nie jest to książka, która opowiada bezpośrednio o wydarzeniach wojennych. Jest jakby relacją z tychże wydarzeń. Opowiada o tym, w jakim stopniu wojna w byłej Jugosławii wpłynęła na życie ludzi tam żyjących, stamtąd pochodzących czy tam przebywających akurat akurat tym okresie czasowym.

Książka nie jest łatwa w odbiorze i wydaje się, że należy ją czytać powoli. Wiele tu odczuwanego smutku, bólu i cierpienia. Trudno jest również czytać o wojnie, która rozegrała się nie tak dawno. Świadomi jesteśmy, bowiem, że nadal żyją ludzie, na których wojna ta odcisnęła największe piętno. Zawartych jest tu także wiele refleksji. Trudno pogodzić się bowiem z pewnymi tragicznymi faktami, które już miały miejsce. Nie można również do końca poznać biegu wydarzeń, tak jak Paul nie mógł do końca zrozumieć i odgadnąć prawdę.


Bardzo podobało mi się, że autor nie narzuca swojego punktu widzenia na wojnę. Pozwala czytelnikowi samemu dojść do ważnych wniosków. 

28 listopada 2009

Dan Lungu, Jestem komunistyczną babą!


Wydawnictwo Czarne
Seria wydawnicza: Inna Europa, inna literatura
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 184
ISBN: 978-83-7536-129-2

Według mnie powieść znakomita! Świetnie uchwycony temat i wspaniały język to atuty tej książki. W sposób barwny, zabawny i przyjemny autor opowiada o czasach komunizmu w Rumuni i reżimie dyktatora Nikolae Ceausescu. Nie ma tu mowy o morderstwach, strachu, przelewaniu krwi. Autor opisuje świat komunistycznej codzienności z punktu widzenia zwykłego szarego człowieka borykającego się z trudami codziennego dnia. Bohaterką jest tu bowiem kobieta, która kocha komunizm, tęskni za nim i nie może pogodzić się ze zmianami, jakie nastąpiły po obaleniu Nikolae Ceausescu. Nie potrafi też zaakceptować nowego obrazu demokratycznej Rumunii. Emilia Apostole żyjąc już w wolnej Rumunii wraca do czasów swojego dzieciństwa na wsi i ucieczki do miasta, gdzie rozpoczęła naukę i poznała męża. Mimo marzeń nie podjęła studiów, bowiem na świat przyszła córka Alice, która jako młoda osoba wyjechała do Kanady i tam wyszła za mąż za Kanadyjczyka. Emilia opowiada z nostalgią o komunistycznej codzienności w pracy, gdzie praktycznie nic nie robiono a maszyny chodziły i zawsze był alkohol. Wraca do prowadzenia handlu „na lewo”, do kolejek przed sklepami. Podkreśla, że to, że jest teraz miastową panią zawdzięcza swojej ciotce Lukrecji i wujowi Andreiowi, u których mieszkała parę lat. Z obrzydliwością opowiada o życiu na wsi, robieniu kiziaku i zacofaniu.

Warto jednak zaznaczyć, że w książce odnaleźć możemy również ten straszniejszy obraz komunistycznej Rumunii. Pan Mitu często raczy współpracowników opowieściami o Securitate. Cały dział, w którym pracowała Emilia przez parę dni w szaleństwie przygotowywał się na przybycie Ceausescu. Nawet choinki trzeba było pomalować na żywszy zielony kolor, bo takie, jakie były nie podobały się osobnikowi z partii. Bohaterka opowiada również, jak jej dziecko przynosiło a kaligrafii czwórki a nie piątki, jak dzieci rodziców należących do partii. Wraca do chwil, gdy była oddelegowana do malowania komunistycznych haseł na wielkich połaciach materiału oraz wspomina jak pracowano w Wielkanocną Niedzielę i nawet nie można było spokojnie zjeść wielkanocnego śniadania.

W książce na pewno odnajdziemy zarówno szczyptę ironii na temat zmian, jakie nastąpiły w Rumunii, jak i nostalgii za tym, co minęło. Ciekawe są rozmowy matki z córką na temat polityki i światopoglądu. Alice należy, bowiem już do pokolenia tych, którzy pragną, aby ich kraj rozwijał się na drodze demokratycznej wolności. Emilia chce podczas wyborów głosować na komunistów. Twardo broni swojego stanowiska i wychwala czasy komunistyczne, gdy dobrze zarabiała, dostała mieszkanie w bloku, mogła kupić telewizor i pralkę. Nie chce widzieć drugiego oblicza komunizmu. Gdy wszyscy palili legitymacje partyjne, ona schowała ją za obraz, bo a nuż i komunizm powróci. Niezła rumuńska proza.

Vladimir Oravsky, Kurt Peter Larsen i autor anonimowy, Od Astrid do Lindgren.


Wydawnictwo: Czarne
ISBN: 978-83-7536-137-7
Tłumaczenie: Ratajczak Bogumiła
Wydanie: 2009
oprawa: miękka
ilość stron: 160

W listopadzie tego roku minęła 102 rocznica urodzin znakomitej jak dla mnie szwedzkiej pisarki Astrid Lindgren. Z tej okazji pojawiła się w tym miesiącu na rynku księgarskim nakładem Wydawnictwa Czarne książka szwedzkiego pisarza Vladimira Oravsky’ego i duńskiego pisarza Kurta Petera Larsena. W tworzeniu książki brał również udział autor anonimowy, którego tożsamości pozostali nie mogą jednak ujawnić. Warto od razu zaznaczyć, że autorzy zapisali, że książka jest pierwszą częścią z trylogii na temat życia Astrid Lindgren. Następne mają dopiero powstać. Mimo to już na końcu książki odnajdziemy planowane zapiski dalszych losów Astrid. Szczerze pisząc nie mogę się już tego doczekać.

Pierwsza część napisana została w formie powieści biograficznej. Może niektórym z Was wyda się nieco bajkowa, ale myślę, że autorzy dostosowali się do stylu pisania słynnej pisarki. To opowieść o młodości Astrid, która opuszcza rodzinne Vimmerby i jedzie do Sztokholmu, aby ukończyć kurs dla sekretarek. Astrid przedwcześnie dorasta. Nie ma czasu na zabawę jako osiemnastolatka, bowiem nieplanowane dziecko, które ma przyjść na świat zmienia radykalnie jej plany na przyszłość. Po za tym o ciąży dowiaduje się przed wyjazdem ojciec, który nie może się pogodzić z popełnionym przez córkę błędem. Dziecko przychodzi na świat w Kopenhadze i zostaje oddane pod opiekę dobrej piastunki. Niestety czytelnik niczego nie dowie się o ojcu dziecka.

Astrid z trudem wiąże koniec z końcem w Sztokholmie. Wraz z przyjaciółką poznaną na kursie przez kilka lat wynajmuje tani pokoik i zyskuje dobrą pracę. Nadal jednak nie stać jej na utrzymanie siebie i dziecka. Wielokrotnie pokonuje drogę do Kopenhagi, aby choć parę godzin spędzić z synkiem. Z powodu choroby syna i nagłego wyjazdu traci pracę. Mimo to do Astrid już niedługo będzie szczęśliwa, gdy lepiej pozna swojego nowego pracodawcę.

Jest to ciepła i sentymentalna opowieść, pisana prostym językiem. Pełno w niej jednak emocji, wrażeń i uczuć. Dla miłośników książek Astrid Lindgren lektura obowiązkowa!