Zupełnie nie tak dawno w mediach ukazała się wzmianka o tym, że Alice Munro zdecydowała o zakończeniu swojej przygody związanej z pełnieniem roli pisarki. Na polskim rynku księgarskim będą się jednak nadal sukcesywnie ukazywały książki jej autorstwa, które powstawały na przestrzeni tychże owocnych lat pracy. Kolejny raz miałam, więc przyjemność obcować z krótką formą literacką w wykonaniu kanadyjskiej pisarki Alice Munro. Tym razem to opowiadania skupione w tomie wydanym w 1990 roku i zatytułowanym Przyjaciółka z młodości.
Wydaje mi się, że motywem łączącym
dziesięć opowiadań, które znalazły się w tymże tomie, jest przeszłość, historie,
kryjące zadawnione waśnie, nierozwiązane konflikty, tajemnice, nieporozumienia,
niejasności, które mają o mniejszym lub większym znaczeniu konsekwencje w
teraźniejszości. Historie zwykłych ludzi, czasami zmęczonych życiem, pragnących
zmiany, niemających siły jednak jej dokonać i ponieść odpowiedzialności za
swoje czyny. To historie wysłuchane przez kogoś, opowiedziane przez osobę
trzecią, ale też przez głównych bohaterów, wprowadzające pewien rodzaj
niepokoju, niezaspokojenia, niedosytu i na pewno dające wiele do myślenia. Najważniejszym
zabiegiem zastosowanym w opowiadaniach jest retrospekcja. Czytelnik cofa się w przeszłość,
poznaje bez uproszczeń, często z pewnego rodzaju odmianą łagodnej brutalności fakty
i detale, które dotyczą związków międzyludzkich.
Tom otwiera tytułowe opowiadanie,
przedstawiające czytelnikowi historię koleżanki matki narratorki. Chodzi o
Florę, z której los nieco zadrwił, choć z drugiej strony być może, dlatego, że
na to pozwoliła. Znosi z pokorą upokorzenie, jakie zaznaje od siostry i
narzeczonego, co więcej usuwa się w cień, staje się ostoją i pomocą, dla tej, która
radykalnie zmieniła jej życie. Taka postawa niesie jednak za sobą kolejne
konsekwencje. Kolejna historia dotyczy Brendy i jej kochanka Neila i
zadawnionej historii Mari. W innych utworach poznajemy elementy z życia dziewiętnastowiecznej
poetki, korzystającą z rocznego urlopu podróżującą pięćdziesięcioletnią wdowę
Hazel, historię Murray’a i Barbary, Austina Cobbetta, śmiertelnie chorej Bugs i
jej córki Averill, Morrisa, Joan i Matyldy, znajomości dwóch małżeństw, przyjaźni
Margot i Anity.
Każde opowiadanie zaskakuje,
porusza, acz niejednoznacznie odpowiada na postawione pytania, tak jakby Munro
pozwalała czytelnikowi wystawić samodzielną ocenę. Mowa jest o miłości,
przyjaźni, zdradzie, zazdrości, szczęściu i bólu. Nie ma tu też pośpiechu, nikt
za niczym nie goni, jest natomiast intymność, zaś wydarzenia i relacje
międzyludzkie poddane zostają wnikliwej psychologicznej analizie.
Nie jest to lektura ani lekka,
ani łatwa. Na pewno trzeba ją sobie dawkować, a jak to bywa w przypadku tomu opowiadań
można czytać owe krótkie utwory nie w kolejności. Tak czy siak, można być
usatysfakcjonowanym.


