Alan Sidney Patrick Rickman (1946-2015) był
angielskim aktorem filmowym, telewizyjnym i teatralnym, zdobywcą nagrody Emmy,
Złotego Globu, nagrody BAFTA i Screen Actors Guild Award. Amerykańskiej
publiczności filmowej. Najbardziej był znany z ról Severusa Snape’a w filmach o
Harrym Potterze i Hansa Grubera w „Szklanej pułapce”. Dla mnie niezapomniana
jego rola była w „Rozważnej i romantycznej” oraz jako szeryfa z Nottingham. Przedmowę
napisała Emma Thompson.
Mówiąc szczerze trochę jestem rozczarowana
książką. Mając na myśli ‘dzienniki’ spodziewałabym się raczej dłuższych wypowiedzi. Alan Rickman prowadził zapiski w sposób informacyjny i właściwie
suchy. Spotkanie, obiad, podróż, kolacja, plan, film, plan i w tym wszystkim odnaleźć dopiero
można jakieś drobne uwagi i uwiecznione dialogi. Książka ma więc swój
specyficzny rytm i tempo, do którego czytający powinien po pewnym czasie się
przyzwyczaić. Brakuje tu swoistej
spójności, a słowa to raczej przypadkowe myśli i wrażenia, zanotowane w celu
zilustrowania pojedynczych chwil z życia jednego człowieka. To raczej migawki z
życia człowieka inteligentnego, pełnego pasji, zaangażowanego w to, co robił, mającego
swoje zdanie, oryginalne poczucie humoru, bystry umysł i specyficzne spojrzenie
na świat. Oszczędność w słowach i surowość zapisków, powoduje zakodowanie podanych
informacji dla czytającego. Nie jestem więc do końca pewna czy aktor życzył
sobie publikacji dzienników po swojej śmierci. Jak wiadomo Alan Rickman skrywał
się jedynie za ponurą i stoicką fasadą. Miał
bowiem głębokie i wrażliwe wnętrze.
Po dziennikach (1993-2015) znajduje się
dodatek zawierający „wybór fragmentów” z okazjonalnych wcześniejszych
dzienników Rickmana (1974-1982). Pisał aż do swojej śmierci w 2016 r. Zmarł na raka
trzustki w wieku 69 lat. Właściwie nie napisał prawie nic o chorobie. Wpisy po
prostu stawały się krótsze i jeszcze bardziej zwięzłe.
W przypisach starano się
tłumaczyć pewne kwestie i kto jest/był kim. Dzienniki Alana Rickmana poruszają,
dają do myślenia i całkowicie absorbują, ale nie zadowolą każdego.
Alan Rickman, Prawdziwie do szaleństwa.
Dzienniki, Wydawnictwo Poznańskie, wydanie 2023, tytuł oryg.: Madly, Deeply:
The Diaries of Alan Rickman, tłumaczenie: Maria Jaszczurowska, stron 480.
Można być pod wrażeniem tej książki, bowiem
pisząc ją autorka przebrnęła przez kilkaset stron zapisanych listów, dzienników,
wspomnień oraz zapewne ówczesnych czasopism i powstałych monografii. Praca
żmudna, ale jakże owocna i przynosząca satysfakcję. W książce zostały przytoczone
zresztą obszerne fragmenty wskazanych źródeł. Czasami wręcz fragment „goni”
fragment i brakuje autorskiej analizy. Nie jest to jednak zbyt potrzebne, bowiem
odbiorca powinien sam ocenić postępowanie danych osób. Mimo, że na końcu książki (czego nie jestem zwolennikiem) to warto zauważyć obecność przypisów oraz spisu bibliograficznego. W książce są też liczne archiwalne fotografie rodzinne oraz artystycznych prac zarówno Anieli, jak i Stanisławy.
Ciekawa byłam tej pozycji, bowiem dość
niedawno studiowałam na potrzeby artykułu listy Pawlikowskich, aczkolwiek
dotyczących ojca Mieczysława Gwalberta Pawlikowskiego (1834-1903), Józefa Gwalberta Pawlikowskiego (1793-1852). Nota bene autorka podaje cytat źródłowy, że
Gwalbert nabył Medykę (s. 28). Otóż Gwalbert, żonaty z Henryką z Dzieduszyckich(1798-1877),
na mocy testamentu odziedziczył Medykę po ojcu Józefie Benedykcie Pawlikowskim(1770-1830),
który to nabył Medykę od Głogowskich w 1809 r. Mieczysław z kolei poślubił Helenę
z Dzieduszyckich (1837-1918), córkę Eugeniusza Dzieduszyckiego i Heleny z
Paszkowskich, która urodziła mu Jana Gwalberta (1860–1939) oraz Tadeusza
(1861–1915). Jan Gwalbert, który po śmierci ojca wypłacał Anieli rentę, a po
jej śmierci czynił to także względem jej córki Stanisławy, aż do ukończenia
przez nią 20 lat, poślubił Wandę z
Abramowiczów (1863-1964).
O osobach tych mowa jest w książce,
bowiem Aniela Pająkówna (1864-1912) urodzona w Medyce, właściwie została
wychowana i ukształtowana przez swoich opiekunów: Mieczysława i Helenę
Pawlikowskich, pracodawców jej ojca. Dziewczynka w wieku 12 lat zamieszkała w
medyckim dworze. Helena mając dwóch synów traktowała Anielę właściwie jak
córkę, a potem listy podpisywała jako „półmatka”. Nawet w najtrudniejszych
chwilach Pająkówna czuła nad sobą parasol ochronny Pawlikowskich. Aniela dzięki
nim zostaje włączona w krąg artystyczny i intelektualny inteligencji. Zadbano o
jej wykształcenie, prywatne lekcje, najmodniejszy ubiór, zasady savoir vivre’u,
zdrowie, a potem studia w Paryżu. Przez całe życie Aniela ma wypłacaną od
Pawlikowskich rentę. Od 1891 r. mieszka już we Lwowie na stałe, wynajmuje pokój
i atelier, a wszystko po to, aby być blisko Medyki, wspierać rodziców i młodszą
o szesnaście lat siostrę Helenę.
To we Lwowie w 1899 r. w domu Jana Gwalberta
Pawlikowskiego, poznaje Stanisława Przybyszewskiego, który wówczas był żonaty z Dagny Juel (1867-1901). Przybyszewski chce pozbyć się Dagny, zaczyna czarować i mamić
Anielę, a jednocześnie rozpoczyna burzliwy romans z Jadwigą Kasprowiczową. Nawet
przez pewien czas Aniela zajmuje się jego córką Iwcią, spodziewając się już
sama jego dziecka. Aniela wiedząc, co się dzieje ustępuje, nie walczy, nie
informuje Przybyszewskiego o ciąży, a będąc już w szóstym miesiącu mówi o
wszystkim Pawlikowskim. Świadoma jest teraz swojej pozycji, nowego statusu „panny
z dzieckiem”, zhańbionej kobiety i zamknięciadostępu do kręgów towarzyskich kariery. Postanawia zrezygnować z kariery
artystycznej na rzecz urodzenia i wychowania dziecka, którego nie oddaje. Córka "Dzidzia" stała się dla niej najważniejszą osobą w życiu i to jej
podporządkowała kolejne wybory będąc "nianią". Aniela informuje Przybyszewskiego o córce, ale
ten nigdy nie dołoży do wychowania córki i nie wykazuje żadnego
zainteresowania. Dopiero w 1906 r. zostaje nawiązana korespondencja. Aniela z myślą o
przyszłości córki skrzętnie przechowuje listy, Przybyszewski bojąc się reakcji
żony – poślubionej w 1905. Jadwigi - wszystkie niszczy.
Stanisława Aniela Pająkówna poznaje ojca dopiero w 1906 r., a jej matka do końca swojego życia walczy o prawne jej uznanie przez Przybyszewskiego. Sprawę doprowadzi do końca dopiero po jej śmierci szwagier Marcin
Barliński, mąż siostry Anieli, Heleny, która będzie potem wsparciem dla
Stanisławy. Przybyszewski nadal oszukuje, wyłudza pieniądze od Anieli, obiecuje
i nie wypełnia zobowiązań. Aniela podupada na zdrowiu, a Jadwiga dowiaduje się
o Stanisławie, która przecież zostaje spłodzona wówczas, gdy jej romans trwa z
Przybyszewskim. O ile "toleruje" pozostała piątkę Przybyszewskiego, to szóstego
dziecka nienawidzi.
W 1912 roku Aniela przed śmiercią pisze ostatnią wolę do
Heleny z Dzieduszyckich. Stasia parę lat spędza u Wacława i Zofii Moraczewskich,
potem u Barlińskich, by następnie podjąć studia w Poznaniu, poślubić przyjaciela
ojca - Janka Panieńskiego, przeprowadzić
do Gdańska, owdowieć, uzależnić się od morfiny i lekarstw, nie podejmując pracy
żyć w biedzie i zimnie, chorować, być osaczoną przez melancholię, samotność, smutek
i depresyjne lęki, ale przede wszystkim w ostatnich dziesięciu latach życia -
pisać. Stanisława umiera w samotności w 1935 r. Jej grób znika po II wojnie
światowej, podobnie jak grób jej matki po I wojnie światowej.
Można nie rozumieć, jak Aniela Pająkówna,
mając 38 lat, będąc ukształtowaną intelektualnie, mając przed sobą otwartą
drogę kariery artystycznej, mimo ostrzeżeń najbliższych oddała się tak
nikczemnemu człowiekowi, jakim był prywatnie Stanisław Przybyszewski. Realia epoki nie pozwalały jej dalej rozwijać swojej artystycznej kariery i być samotna matką z dzieckiem. Była za to niania i Dzidzia. Zarówno
Aniela jak i Stanisława były od Przybyszewskiego w pewien sposób uzależnione.
Aniela mimo tego, że była obdarta ze złudzeń, wysyłała pieniądze i utrzymywała kontakt
z Przybyszewskim ze względu na córkę. Stanisława bardzo chciała mieć ojca, żyła
nadziejami, była wobec niego uległą. Po matce odziedziczyła talent malarski, po
ojcu - zamiłowanie do pisania. Aniela chorowała, ale starała się żyć – dla córki.
Stanisława dążyła do samounicestwienia.
Aniela i Stanisława to kobiety, które
były oryginalnymi osobowościami, ale które zostały na długi czas wykluczone z
dyskursu. Autorka pokazuje ich prawdziwe życie, niewykorzystane szanse i zaprzepaszczone nadzieje. Dziś życie Anieli, a przede wszystkim Stanisławy może być analizowane w duchu feminizmu. Książka wciągająca, absorbująca i wzbudzająca emocje.
Anna Kaszuba-Dębska, Przybyszewska/Pająkówna.
Głuchy krzyk, wydawnictwo Marginesy, wydanie 2023, okładka twarda, stron 528.
dr Anna Kaszuba-Dębska – malarka, graficzka, ilustratorka, reżyserka filmów animowanych. Pisarka i biografistka. Znana z instalacji artystycznych wystawianych w przestrzeniach miejskich, między innymi Projektu Szpilki i Projektu Emeryty inspirowanych dziełami Brunona Schulza i Tadeusza Kantora. Autorka książki Kobiety i Schulz oraz biografii Bruno. Epoka genialna nominowanej do Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus. Trzykrotna stypendystka Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, dwukrotna laureatka Stypendium Twórczego Miasta Krakowa, stypendystka ZAiKS-u, laureatka Nagrody Krakowa Miasta Literatury UNESCO. Od dekady z mężem Łukaszem Dębskim współtworzy Fundację Burza Mózgów, do której celów należą promocja czytelnictwa i sztuki oraz edukacja kulturalna.
Bogaty, przystojny i mający
powiązania ze światem przestępczym Michael „Mikey” Fiore przyjeżdża do
Jacobsville w Teksasie. Będzie tu ukrywał się aż do czasu rozprawy sądowej. Jako
świadek jest bacznie obserwowany i strzeżony. Bardzo rzadko opuszcza wyznaczone
miejsce pobytu. Pewnego deszczowego popołudnia spotyka jednak wrażliwą, piękną
i ujmującą Bernadette Epperson, asystentkę prawną w biurze Blake’a Kempa. Mikey
wstydzi się swojej pierwszej oceny młodej kobiety i postanawia wynagrodzić jej
doznaną krzywdę. Wynajmuje pokój w tym samym pensjonacie co Bernie,
zaprzyjaźnia się z nią i innymi mieszkankami, ale nie zdradza do końca fragmentów
swojego mrocznego życia. Jest jednak świadomy, że fascynuje go niewinna Bernie,
którą instynkt podpowiada mu chronić ją przed niebezpieczeństwami. Mimo młodego
wieku, Bernie cierpi bowiem na reumatoidalne zapalenie stawów. Złe samopoczucie
i bóle nasilają się wraz z gorszą pogodą, toteż czasami musi przy chodzeniu
wspierać się laską. Świadoma jest swojej nieporadności i niepełnosprawności
oraz tego, że tacy mężczyźni jak Mikey nie są zainteresowani takimi kobietami
jak ona. Mimo to, że pochodzą z dwóch różnych światów, zbliżają się do siebie.
Skrywane tajemniceto oczywiście historia miłosna, ale zbudowana na małym wątku kryminalnym.
Konwencję właściwie mamy zachowaną: ona- biedna, nie stać ją na leczenie, z
wewnętrznymi ranami z przeszłości, nie ma rodziny; on – niezwykle bogaty, nie
może opędzić się od wyrafinowanych kobiet, którymi jest znudzony, a w życiu
kochał tylko babkę, która nota bene cierpiała na taką samą przypadłość jak
Bernie. Bohaterem tej powieści jest członek mafii, który postanawia trochę
poprawić swój nadszarpnięty wizerunek. Zarówno Mickey, jak i Bernie skrywają
tajemnice. W dodatku znajomość komplikują plotki.
Diana Palmer nie zapomina o
wpleceniu w powieść wątków chrześcijańskich: bohaterka nosi imię świętej Bernadetty,
jest niewinna i wyznaje zasadę sex po ślubie, w tle brak jest mowy o alkoholu,
a o papierosach jest tylko zdawkowo. Pamiętam, że w pierwszych powieściach
Palmer wszyscy nieustannie palili i pili alkohole tylko z wyższej półki.
Autorka przypomina historię
właściwie każdej znanej postaci tu występującej, o której niegdyś popełniła
powieść. Trudno zrozumieć do końca ten zabieg. Wiele też miejsca autorka
poświęca analizie choroby Bernie. To kolejna książka o twardym mężczyźnie,
chroniącym kobietę, którą kocha. Typowa konwencja Diany Palmer, więc odpoczynek gwarantowany.
Diana Palmer, Skrywane tajemnice,
wydawnictwo HarperCollins Polska, wydanie 2023, tytuł oryg.: Texas Proud (wyd.
2020), tłumaczenie: Janusz Maćczak, cykl: Long, Tall Texans #51, okładka miękka
stron 304.