Wiem, co mówię, czyli dialogi uzdrawiające to zbiór rozmów przeprowadzonych z Józefem Henem na przestrzeni lat począwszy od 1948 roku a skończywszy na roku 2013. Wyboru i opracowania tych zarejestrowanych spotkań dokonała Magdalena Hen. Wywiady ukazywały się sukcesywnie na łamach prasy i pojawiły się między innymi w takich gazetach jak „Żołnierz Polski”, „Literatura”, „Nowe Książki”, „Konfrontacje”, „Rzeczpospolita”, „Elle”, „Gazeta Wyborcza”, a nawet „Diabetyk” czy „Moda na zdrowie”. Rozbieżność tytułów periodyków szeroka, ale też i rozmowy obracają się wokół różnych tematów.
Józef Hen to polski pisarz,
scenarzysta, publicysta, dramaturg i reportażysta, pochodzenia żydowskiego
(choć podkreśla, że jest człowiekiem niewierzącym[1]
i ma pretensję do Boga: dlaczego nigdy
nie było powodzi podczas wojny? Gdyby zalało Oświęcim, te pociągi nigdy nie
mogłyby dojechać[2])
urodzony w 1923 roku w Warszawie. Jego właściwe imię i nazwisko to Józef Henryk
Cukier, bowiem pierwszy raz jako „Hen” (skrót od Henryk) podpisał się w
Lublinie za czasów PKWN pod jakąś fraszką w „Stańczyku”[3].
W jego zasobie twórczych umiejętności znaleźć można zarówno opowiadania, sztuki
teatralne, eseje, scenariusze filmowe, jak i powieści historyczne. Bohaterami jego książek
byli między innymi Czarniecki, Kościuszko, Piłsudski i Stanisław August
Poniatowski. Za każdym razem pisarz stara się poszerzać swoją wiedzę na temat języka
epoki, w której umieszcza akcję książki. Aby dobrze skonstruować Crimen (wydany po raz pierwszy w 1975
roku) czytał Paska, listy Sobieskiego, dwutomową antologię Poezja polskiego baroku i powieści Sienkiewicza[4].
W tworzeniu Królewskich snów Józef
Hen wykorzystał kroniki Długosza i wczytywał się w prace dotyczące tamtej epoki[5].
Gdy jednak w Crimenie mamy
zastosowaną archaizację języka, to jeśli chodzi o Królewskie sny, jak sam autor przyznaje dbał jedynie o to, aby któraś z dwórek nie wychyliła się z jakąś „migreną”,
a doradca z „patologią stosunków społecznych”[6].
Jest też eseistą, autorem książek o Montaigne’u, Boyu, Ksawerym Pruszyńskim.
Jak podkreśla w jednym z wywiadów eseistyka zawsze bardzo go interesowała i
zawsze czuł się w niej swobodnie[7].
Pisał zarówno eseje literackie jak i felietony sportowe. Na swoim koncie ma również
powieści, w których na plan pierwszy wysuwa się miłość, tak jak w Odejściu Afrodyty.
W pozycji odnajdziemy jednak
rozmowy nie tylko poświęcone twórczości Józefa Hena. Co i raz przewijają się tematy związane z
polityką, z historią Polski i jej współczesnym etapem, antysemityzmem, kulturą,
literaturą, religią, orientacją seksualną pisarzy, z rolą pisarza i pisaniem. Opowiada
również o rodzinie, ukochanej żonie (z którą oficjalnie nigdy nie wziął ślubu[8]),
dzieciach wnukach, rodzeństwie, tych bardzo szczęśliwych (polemizuje z
profesorem Kołakowskim, który stał na stanowisku, że szczęścia nie ma) i tych
mniej radosnych wydarzeniach w życiu. Zaznacza autobiograficzne wątki w swoich
powieściach, tak jak w Nikt nie woła.
Józef Hen lubi swoich bohaterów powieści, a co więcej czyta swoje książki po upływie czasu. Po dwudziestu latach sięgnął po powieść Crimen i jak zaznacza pomyślał wówczas sobie: Boże, jaki ja byłem zdolny![9] Ustosunkowuje się również do realizacji seriali i filmów na podstawie jego scenariuszy i książek. Nie ze wszystkiego jest zadowolony (choćby z ekranizacji Crimena przez Laco Adamika) i podkreśla, że woli kino amerykańskie, bo współcześni bohaterowie polscy reprezentują straszne chamstwo[10]. W zbiorze można znaleźć również celne uwagi Józefa Hena na temat współczesnych pisarzy, pisania i wydawanych książek. Język troszeczkę spsiał[11]- wypowiada się oceniając współczesne pokolenie twórców.
Józef Hen lubi swoich bohaterów powieści, a co więcej czyta swoje książki po upływie czasu. Po dwudziestu latach sięgnął po powieść Crimen i jak zaznacza pomyślał wówczas sobie: Boże, jaki ja byłem zdolny![9] Ustosunkowuje się również do realizacji seriali i filmów na podstawie jego scenariuszy i książek. Nie ze wszystkiego jest zadowolony (choćby z ekranizacji Crimena przez Laco Adamika) i podkreśla, że woli kino amerykańskie, bo współcześni bohaterowie polscy reprezentują straszne chamstwo[10]. W zbiorze można znaleźć również celne uwagi Józefa Hena na temat współczesnych pisarzy, pisania i wydawanych książek. Język troszeczkę spsiał[11]- wypowiada się oceniając współczesne pokolenie twórców.
Wiem, co mówię, czyli dialogi uzdrawiające to książka niezwykle ciekawa, dzięki której Józef Hen daje się poznać jako doskonały erudyta, człowiek twardo stąpający po ziemi i trzymający się rzeczywistości, obeznany z historią, polityką i kulturą. Wydaje się, że najlepiej Józef Hen czuje się jednak, wówczas, gdy opowiada o własnych książkach i ich tle historycznym. Warto na koniec zaznaczyć, że w książce odnaleźć można liczne zdjęcia oraz dodatkowo szeroko opracowane kalendarium życia i twórczości Józefa Hena.
[1] Wiem, co mówię, czyli dialogi uzdrawiające.
Spotkania z Jozefem Henem, wybór i opracowanie Magdalena Hen, Warszawa 2013, s. 219.
[2] Tamże,
s. 235.
[3] Tamże, s.
204.
[4] Tamże,
s. 61.
[5] Tamże,
s. 80.
[6] Tamże,
s. 83.
[7] Tamże,
s. 57.
[8] Tamże,
s.212.
[9] Tamże,
s. 226.
[10] Tamże,
s. 229.
[11] Tamże,
s. 178.
Wiem, co mówię, czyli dialogi uzdrawiające. Spotkania z Józefem Henem, wydawnictwo Iskry, wydanie 2013, wybór i opracowanie Magdalena Hen, oprawa twarda z obwolutą, stron 344.


