Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jolanta Kosowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jolanta Kosowska. Pokaż wszystkie posty

22 września 2020

Jolanta Kosowska, Prosto w serce.

 


    Wydawałoby się, że życie Hani to wspaniała bajka. Właśnie obroniła dyplom na studiach, pracuje nad projektem, który być może zapewni jej w końcu stałą pracę i rozwinie karierę, a przy jej boku od trzech lat jest Bartek, obecnie jej narzeczony. Od paru tygodni trwają przygotowania do ślubu Hani i Bartka, a oni planują długą i szczęśliwą przyszłość na dobre i na złe. Pewnego jednak dnia wszystko ulega zmianie. Hania trafia do szpitala, trwają badania, a wydana z prawdopodobieństwem diagnoza wpłynie na życie Hani. Piękna baśń bowiem raptem ulega zakończeniu, a w życiu Hani nastają dni pełne rozpaczy i złamanego serca. Z pomocą przychodzi jej starszy przyjaciel, właściciel włoskiej restauracji, dla którego przygotowywała projekty i gdzie poznała Bartka. Francesco czuje się odpowiedzialny za to, co spotkało Hanię. Zresztą traktuje ją jak córkę. Za sprawą swojego starego przyjaciela Pierre’a, namawia dziewczynę do zmiany miejsca zamieszkania i podjęcia nowej pracy. Tak Hania trafia do Arles, do Prowansji i poznaje André.

      Hania to młoda, piękna i ciepła kobieta, która swoim zachowaniem i naturalnością oczarowuje wszystkich. Emanuje niezwykłym ciepłym światłem. To jednak nie wystarcza Bartkowi, doktorowi i wykładowcy, który decydując się na zerwanie związku myśli jedynie o sobie i własnej przyszłości. Działa w myśl zasady lepiej się wycofać, niż zmarnować sobie życie. Gdy przychodzi opamiętanie jest już za późno, a mimo to Bartek postanawia jeszcze zawalczyć. Dla mnie od początku jest jednak na straconej pozycji, nie czuję w ogóle do niego sympatii. Jego miłość względem Hani jest narcystyczna i egoistyczna. Szukał wygody, ideału, łatwego życia i pięknej atrakcyjnej kobiety u boku. Być może kochał Hanię, ale nie na tyle, aby być gotowym na wszystko, aby wszystko poświęcić dla miłości i Hani.

       Hania jest zrozpaczona, ale podtrzymują ją przyjaciele. Wyjeżdża i oszołomiona jest nowymi zupełnie emocjami i doznaniami. Prowansalskie krajobrazy, miasto kojarzone z Vincentem van Goghem, nowe znajomości, nowe budzące się i zarazem nieznane uczucia. Czy Hania trafiła właśnie do kolejnej bajki?


        Prosto w serce to powieść rzeczywiście wzruszająca, realna i pełna emocji. To opowieść o tym, że czasami trudno odróżnić prawdziwą i silną miłość od tego pozornej i złudnej. Do tego wszystkiego konieczna jest dopiero próba, swoisty test życia. Hania ma to szczęście, że następuje ona jeszcze przed planowanym ślubem. Nie czeka ją potem ani rozwód, ani porzucenie przez męża, ani być może samotne macierzyństwo. Słońce zawsze wychodzi zza chmur. Prawdziwa miłość z nieznaną dotąd namiętnością i pożądaniem istnieje. Autorka wspaniale operuje polskim językiem. Czytając plastyczne opisy, miałam wrażenie, że byłam nad morzem, siedziałam przy stoliku w restauracji Francesca, podziwiałam zakamarki i okolice Arles. U Jolanty Kosowskiej proza to właściwie poezja. Jest lekka, zgrabna, poetycka, elastyczna, anielska, bez zbędnego epatowania dokładnymi i szczegółowymi opisami. To wspaniała powieść, która daje ukojenie i przynosi nadzieję.

 

Jolanta Kosowska, Prosto w serce, wydawnictwo Novae Res, wydanie 2020, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 376.

 

15 lutego 2019

Zakochane Trójmiasto. Antologia.

 
          Książka jest zbiorem dziesięciu opowiadań różnych autorów, a wśród nich: Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, Adriana Bednarka, Niny Reichter, Augusty Docher, K.N. Haner, Anny Kasiuk, Jolanty Kosowskiej, Daniela Koziarskiego, Anny Szafrańskiej, Małgorzaty Wardy.
           Jak to bywa w przypadku takich książek, poszczególne opowiadania reprezentują inny styl i poziom. Łączy ich główna tematyka oscylująca wokół miłości oraz miejsce wydarzeń – Trójmiasto czyli Gdańsk, Sopot, Gdynia. Jedynie w opowiadaniu Agnieszki Lingas – Łoniewskiej wyruszymy do małej miejscowości leżącej w Borach Tucholskich, a Nina Reichter zabierze nas do wsi Szpęgawa.
            Na kartach opowiadań czytelnik wędrować więc będzie znanymi w większości ulicami. Na kartach opowiadań spotykamy też bohaterów w różnym wieku, wypełniających różne zawody (nauczycielka, kelnerka, marynarz, pisarze, instruktorka fitness i dj-ka, trenerka personalna). Są też osoby o różnych doświadczeniach życiowych. Wszystkie opowiadania pokazują jednak miłość pozbawioną lukru, rzeczywistą, krwistą wraz z towarzyszącymi rozterkami, problemami, kompromisami. Znaleźć tu można zarówno nostalgię i sentyment, jak i rozpacz, cierpienie i ból.
            Na uwagę zasługuje opowiadanie Małgorzaty Wardy, w którym matka opowiada córce historię związaną z jej przyjściem na świat. Motyw transplantacji serca pojawia się w opowiadaniu „Tatuażu serc” Joanny Kosowskiej. Dość niefortunne sformowania znalazłam jednak w dość dobrym i mrocznym opowiadaniu Adriana Bednarka „Druga randka”. Urokliwe jest opowiadanie Anny Szafrańskiej. Podobało mi się opowiadanie Niny Reichter. To historia mężczyzny piszącego romanse i nauczycielki jego syna. Daniel Koziarski pokazał jak wspaniałym może być zmysł obserwacji, wyobraźnia i bagaż doświadczeń dorosłego człowieka. Trochę tragifarsy znaleźć można w opowiadaniu K.N. Haner, bo zupełnie nie rozumiem tego dwuletniego wyroku bohaterki. Chaos występuje też w opowiadaniu Augusty Docher.
             To dobry zbiór opowiadań, dzięki któremu poznałam autorów dotąd mi nieznanych. Wiele w nich odcieni emocji i kreatywności autorów. Niebanalne historie o miłości.

Zakochana Trójmiasto. Antologia, wydawnictwo Novae Res, wydanie 2019, okładka miękka, stron 394.

13 lutego 2019

Jolanta Kosowska, Trzy razy miłość.


Jolanta Kosowska w powieści Trzy razy miłość serwuje czytelnikowi historię miłości, w której nieporozumienia, brak właściwej komunikacji, swoiste fochy sprawiają, że bohaterowie - Martyna i Łukasz - ciągle się ranią i przez lata mijają.

Poznają się w okresie studiów na jednej z imprez organizowanych po zawodach zimowych. Łukasz jest studentem fizjoterapii, Martyna – medycyny. Na przestrzeni kolejnych miesięcy młodzi zbliżają się do siebie. Bratnie dusze. Okazuje się jednak, że Łukasz marzył od zawsze o medycynie, a jego ojciec proponuje Martynie intratny zarobek. Dostanie sowitą zapłatę, o ile Łukasz zda egzaminy wstępne. Utrzymująca się sama Martyna podejmuje się wyzwania. Czyni to jednak nie dla pieniędzy, a dla samego Łukasza. Zaniedbuje własne studia, tymczasem traci na rzecz swojego chłopaka energię i czas. Z letargu próbuje wybudzić ją przyjaciel Krzysiek. Gdy dziewczyna dostrzega, że dla Łukasza medycyna zostaje postawiona na pierwszym miejscu, w końcu otwiera oczy. Ze zdumieniem dochodzi do wniosku, że jest tą wielką miłością rozczarowana i tak właściwie nie wie, które oblicze Łukasza jest tym prawdziwym. Potem daje jednak chłopakowi szansę. Znów jednak czuje się oszukana. Taka zabawa i gonitwa trwa lata.



Przy Martynie jest ciągle Krzysztof, pojawia się córka, a Łukasz popełnia kolejne błędy po których nadchodzą konsekwencje. Spotykają się po latach i ponownie doznają bólu i cierpienia. I tak to trwa.

Miałam wrażenie, że w tym wszystkim brak jest elementarnej komunikacji. A przecież miłość to też bliskość, zaufanie, wiara we właściwe dokonywanie wyborów tej drugiej połówki. Martyna po usłyszanych od Łukasza przez telefon słowach po prostu decyduje się go opuścić. Nie ma żadnej kłótni, żadnych wyjaśnień, jakichkolwiek wykrzyczanych słów, podejmowanej walki, pójście na kompromis. Martyna jest ciągle niezdecydowana. Irytujące staje się zatajanie prawdy i kolejne lata spędzone z dala od ukochanej osoby. Łukasz ma żal do siebie za wykonywanie niewłaściwych kroków. Wiele jest tu niedopowiedzeń i niedomówień. Nawet przez smsa nikt nie potrafi wysłać konkretnej informacji.

Historie poznajemy z perspektywy Martyny i Łukasza, Krzyśka i Małgorzaty. Autorka pokazuje, że wszyscy popełniają błędy mniejsze i większe. Bohaterowie tkwią w przeświadczeniu, że decyzje jakie podejmują są słuszne. Widoczny jest brak dialogu i walki oraz upór i duma. Nawet happy end wydaje się nie być taki happy i satysfakcjonujący oraz nie do końca zamknięty.



Jolanta Kosowska, Trzy razy miłość, wydawnictwo Novae Res, wydanie 2019, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 298.