8 lutego 2012

Ernst Gombrich, Pisma o sztuce i kulturze.

Wydawało mi się, że zupełnie nie tak dawno czytałam Zmysł porządku. O psychologii sztuki dekoracyjnej Ernsta H. Gombricha, a tu już czas nadszedł na Pisma o sztuce i kulturze, które ukazały się w grudniu 2011 roku nakładem wydawnictwa Universitas.  Na książkę złożyły się pisma w wyborze dokonanym przez Richarda Woodfielda, który napisał wstęp, dopełnił książkę przypisami i uzupełnił wprowadzeniem do dalszej literatury. Jest to wybór najlepszych i najbardziej charakterystycznych prac Gombricha zebrane w jednym tomie, po to, aby przybliżyć idee i poglądy tego autora oraz docenić jego wkład w debatę nad kulturą.

Nie jest to książka, którą można przeczytać w dwa dni, nie tylko ze względu na jej objętość, ale również na zawartość. Biorę z półki, odkładam, znowu do niej wracam, wybieram rozdziały, czytam i kontempluję. By poznać lepiej Autora zaczęłam od Szkicu autobiograficznego. W kolejnym szkicu dowiaduję się o siłach wizualnych wrażeń doznanych wskutek obserwacji obrazów. Czytam, że: W rzeczy samej sztuka nie istnieje. Istnieją tylko artyści (s.65).W kontemplowaniu dzieł sztuki przeszkadzają nam uprzedzenia i przyzwyczajenia. W rozdziale trzecim, mamy do czynienia z pismami, w których Autor wiąże sztukę z psychologią. Prawda jest odmienna od stereotypu, przedstawienia są często niedokładne, a artysta zaczyna obraz nie od wzrokowego wrażenia, ale od pewnej idei czy koncepcji. Czytelnik ma możliwość przeczytać rozważania na temat przedstawiania zarówno architektury, jak i relacji miedzy ludźmi. Proces tworzenia obrazów osiągane jest na drodze prób i błędów. Mowa jest o ekspresji, iluzji, kolorach i efektach, estetyce, celach sztuki, odniesień do zwyczajów i tradycji. Patrzenia na obrazy tak jak czytania trzeba się nauczyć. Gombrich analizuje estetyczne teorie Sigmunda Freuda, model kompozycji Leonarda da Vinci, dzieła Gulia Romana, Filippo Brunelleschiego, Niccolo Niccoli, Poussina, Rafaela, a nawet o Schubercie i Goethe.  W dziale Psychologia i sztuki dekoracyjne przeczytać można o psychologii stylów, percepcji i przyzwyczajeniu, języku architektury, roślinnych motywach. Więcej na temat tego działu odnajdziecie w książce Zmysł porządku. W kolejnym dziale można przeczytać o prymitywizmie i jego znaczeniu w sztuce, magi, satyrze, metaforze, politycznej karykaturze. W książce odnaleźć można również eseje na temat rozważań o historii sztuki, zmieniających się jej materialnych uwarunkowań, które w przeszłości wpływały na zlecenie i tworzenie sztuki, symbolice, ikonologii. Mowa jest o architekturze, holenderskim malarstwie rodzajowym, kulturze popularnej, sztuce w okresie romantycznym.

Nie zawiedzie się ten, kto sięgnie po książkę. Język Gombricha fascynuje. Lekko i we wspaniały sposób przekazywane są wiadomości, teorie, poglądy, interpretacje, schematy, porównania, analizy. W książce obok tekstu są ilustracje obrazujące dzieła sztuki, o których jest mowa oraz przypisy i indeks nazwisk. Z pewnością jest to lektura, która zadowoli nawet wybrednych czytelników, obowiązkowa dla smakoszy historii sztuki. Wiem, że wielokrotnie będę jeszcze wracać do tych esejów. WARTO!


Ernst Gombrich, Pisma o sztuce i kulturze, wybór i opracowanie Richard Woodfield, wydawnictwo Universitas, Tłum.: Dorota Folga-Januszewska, Sonia Jaszczyńska, Małgorzata Wrześniak, Kamila Csernak, Katarzyna Włodkowska, okładka miękka ze skrzydełkami, (szyta), grudzień 2011, stron 624.

6 lutego 2012

Jacek Hugo-Bader, Dzienniki kołymskie.


Czy ktoś z Was przed przeczytaniem książki Jacka Hugo- Bader słyszał o Kołymie? Czy ktoś z Was wiedział, z czym i z kim wiąże się Trakt Kołymski? Czy mogliście powiedzieć, że byliście świadomi, że w dorzeczu Kołymy mieściły się obozy pracy przymusowej, do których trafiali ludzie z całego ZSRR i nie tylko właściwie za nic? Czy braliście pod uwagę to, jak obecnie żyje się na wiecznej zmarzlinie? Mam nadzieję, że większość odpowiedzi byłaby twierdząca.

Nie bez przyczyny recenzję rozpoczęłam od pytań. Wielu ludzi żyje, bowiem w ignorancji zarówno dla historii jak i dla panującej rzeczywistości społecznej i kulturalnej w azjatyckich rejonach Rosji. Dzięki dziennikarzowi Jackowi Hugo – Baderowi polski czytelnik może bliżej poznać owe rejony piekła, gdzie ziemia, która nigdy nie odmarza, skrywa nie tylko złoto, ale również ludzkie szczątki. Przebywali tu więźniowie „szczególnie niebezpieczni” dla władzy radzieckiej, którzy nie wytrzymywali trudnych warunków bytowych i klimatu. Według zarządzenia pracę przerywano dopiero przy -54 °C. Autor pisze nie tylko o mieszkańcach bieguna zimna, ale również wraca do koszmarnych czasów gułagów. Decyduje się na odbycie dalekiej podróży, by z Magadanu nad Morzem Ochockim wyruszyć na Trakt Kołymski liczącym 2025 kilometrów do miasta Jakuck w Jakucji. Przez starych mieszkańców trakt ten określany jest, jako najdłuższy cmentarz świata. Według Badera nawet jakby położyć obok siebie wszystkie ofiary, które zginęły w tym rejonie, to i tak nie starczyłoby miejsca.

Zima coraz bliżej. Miał być motor, lecz koniec końców Hugo – Bader decyduje się na autostop. Jedyne pieniądze, jakie wydaje na przejazd to te na nielegalną przeprawę przez rzekę Ałdan, która trwała siedem minut i którą zapewne Autor nigdy nie zapomni. Po drodze zatrzymuje się w miastach, wsiach, często już w większości wyludnionych. Opowiada o napotkanych ludziach, rozmowach przy wódce, rejestruje krajobrazy, twarze, niesamowite historie. Wśród mieszkańców spotyka ludzi, którzy potrafią zarobione przez kilka miesięcy pieniądze przepić w trzy dni lub przegrać w karty; wielkich bogaczy, mających kopalnie złota; ludzi, którzy po skończonej karze zdecydowali się pozostać lub wrócić na Kołymę; uzdrowiciela; szamankę Dorę, która wiedziała już podczas spotkania jak będzie wyglądała okładka przyszłej książki; córkę oprawcy sowieckiej bezpieki; ekscentrycznego młodego wynalazcę maszyny odmładzająco-zmądrzającej, który przy użyciu prądu wykonywał testy na swoim ojcu. Napotkanych ludzi różni prawie wszystko: zajmowane pozycje, awanse społeczne, wykształcenie, zajęcia, zarobki. Jak sam Autor zauważa, to świat ludzi, którzy się nie uśmiechają. Hugo – Bader poznaje opowieści o napadających na ludzi niedźwiedziach – szatunach, obserwuje mordobicia i popijawy, w których niejednokrotnie bierze udział. Opisuje brak wodociągów, kanalizacji (wieczna zmarzlina), wody; hotele, w których są pokoje wieloosobowe, ale, do których drzwi jest jeden klucz; opuszczone domostwa i ziemię przekopaną w celu szukania złota.

To jakby dwie książki w jednej. Z jednej strony dziennik - relacje wysyłane dla Gazety Wyborczej drogą mailową wtedy, gdy był dostępny Internet; z drugiej - portrety „paputczików”, towarzyszy wyprawy dziennikarza. Dobrze się czyta, właściwie jednym tchem, choć język jest potoczny, bardziej gawędziarski i nacechowany spolszczonymi w większości zwrotami rosyjskimi. To dobry moim zdaniem reportaż, który przypomina o tym, co działo się w ubiegłym wieku na Kołymie i opowiada o tym, jak żyje się dzisiaj w północno - wschodnich rejonach Rosji. Nie biorę tu pod uwagi szerokiej dyskusji w mediach, w której podkreśla się omyłki Autora w sferze geografii i historii, bo jednak takowe są. To przede wszystkim zapis osobistych doświadczeń Hugo –Badera zdobytych podczas odbytej podróży. Tak tą książkę należy przede wszystkim odbierać.



Jacek Hugo-Bader, Dzienniki kołymskie, wydawnictwo Czarne, oprawa twarda, Wołowiec 2011, stron 256.


zapraszam do dyskusji na temat książki na blogu REPORTERSKIM OKIEM

5 lutego 2012

Anna Chachulska, Ewa Stadtmüller, Kraków i okolice.

Kraków i okolice w opracowaniu Anny Chachulskiej i Ewy Stadtmüller to rodzaj przewodnika dla dzieci. Książka ukazała się w serii Skrzat Poznaje świat obok pozycji: Paweł Beręsewicz, Warszawa. Spacery z Ciumkami; Ewa Stadtmüller, Anna Chachulska, Zakopane i okolice.
Książka niezwykła, pełna gawęd i legend o dawnej stolicy Polski. To pewnego rodzaju przewodnik po historycznym mieście napisany z myślą o dzieciach. Nie ma tu jednak tylko suchych faktów z zakresu historii i kultury miasta. Kraków poznać można za sprawą kilku spacerów wytyczonymi na mapce szlakami. Przykładowo spacer piąty prowadzi trasa: Kościół oo. Paulinów na Skałce – Kościół Świętej Katarzyny – Plac Wolnica – Muzeum Etnograficzne – Kościół Bożego Ciała – Kazimierz, a spacer ósmy: Łagiewniki – Mogiła – Czerna. Poczytać można o Lajkoniku, Stańczyku, świętach żydowskich, ołtarzu Wita Stwosza, hejnale Mariackim oraz o znanych osobowościach: Janie Kantym, świętej Faustynie, bracie Adamie Chmielowskim, Józefie Piłsudskim, świętym Stanisławie, Jagielle i innych. W tekście głównym zastosowano właśnie i rodzaj gawędy z użyciem dialogów. Młody czytelnik odnajduje tu odpowiedzi na postawione uprzednio pytania, zagadki i legendy. Natomiast na marginesach znajdują się ważne informacje i zwykłe ciekawostki dotyczące historii ulic, placów, kamienic, kościołów, kaplic i innych zabytków. Książka została zaopatrzona w liczne rysunki i fotografie dokumentujące treść. Znaleźć tu również można słowniczek trudnych wyrazów i ilustrujące niektóre z haseł rysunki, które pomagają przyswoić wiedzę z zakresu historii sztuki. Ponadto jest również scenariusz Szopki krakowskiej  i podano informacje dotyczące muzealnych zajęć edukacyjnych.
Pozycja ma wartości edukacyjne i wychowawcze. Do pozycji dodano osobną wkładkę, w której znaleźć można krzyżówki i sprawdzić to, co zapamiętało się ze spacerów po Krakowie. Zaletą jest również to, że książkę można czytać nie tylko od pierwszej do ostatniej strony, ale również według wybranych szlaków. Gorąco polecam rodzicom i starszym dzieciom zwłaszcza do przeczytania przed planowanym wyjazdem do Krakowa. Z pewnością warto zwrócić uwagę na całą serię.

Anna Chachulska, Ewa Stadtmüller, Kraków i okolice, wydawnictwo Skrzat, wydanie czwarte uzupełnione: 2012, Seria wydawnicza: Skrzat poznaje świat, kategoria wiekowa: 6+, oprawa twarda, stron 168.