28 kwietnia 2009

Umberto Eco, O bibliotece.

Świat Książki
Książka jest zapisem wykładu wygłoszonego 10 marca 1981 roku, przy okazji dwudziestopięciolecia Biblioteki Miejskiej w Mediolanie, mieszczącej się w Palazzo Sormani.

Nie jest to książka bynajmniej o polskich bibliotekach. To książka o bibliotece idealnej. Eco tworzy bibliotekę doskonałą, opisując antybibliotekę:
Ø Katalogi powinny zawierać jak najwięcej działów;
Ø Tematy powinny być określone przez bibliotekarza;
Ø Sygnatury powinny być niemożliwe do przepisania;
Ø Czas między zamówieniem a dostarczeniem książki powinien być bardzo długi;
Ø Bibliotekarz winien uważać czytelnika za wroga;
Ø Dział informacji winien być nieosiągalny;
Ø Należy zniechęcać do wypożyczania;
Ø Wypożyczenia międzybiblioteczne winny być niemożliwe, a w każdym razie trwać całymi miesiącami;
Ø Godziny otwarcia powinny ściśle zgadzać się z godzinami pracy;
Ø Jeśli się uda – żadnych ubikacji;
Ø W sytuacji idealnej czytelnikowi nie powinno przysługiwać prawo wstępu do biblioteki.

Eco nawiązuje również do historii biblioteki oraz do swoich ulubionych - Sterling Library w Yale i biblioteki uniwersytetu w Toronto.

Autor podkreślił olbrzymią rolę wolnego dostępu do półek, która w Polsce jest rzadko spotykana w wielkich bibliotekach. Podkreśla rolę fotokopii, ale jednocześnie zauważa, że gdy czytelnik robi fiszki, to więcej zapamiętuje. Często ksero nie jest bowiem czytane. Eco uważa, że główną funkcją biblioteki ma być odkrywanie książek, o których istnieniu nic nie wiedzieliśmy, a które stają się dla nas ważne. Dlatego biblioteka stać się może przygodą.

26 kwietnia 2009

Evelyn Waugh (Waugh Evelyn Arthur St. John), Znowu w Brideshead

Prószyński i S-ka


Głównym bohaterem jest malarz Charles Ryder, kapitan w okresie II wojny światowej, który z racji nowego przeniesienia żołnierzy do posiadłości Brideshead, wspomina swoje lata młodzieńcze i więzy z tutejszą rodziną Marchmain-Flyte. Akcja zamyka się w latach 1923-1944. Prolog i epilog to właśnie lata wojny. Charles powraca do swojej silnej przyjaźni z Sebastianem, który urzekał ponadpłciową pięknością, ekscentrycznym trybem życia, strojem różniącym się od standardowego reszty studentów. Na całej uczelni znany był jego pluszowy niedźwiadek – Alojzy, z którym rozmawiał. Niestety, już w okresie studiów Sebastian, niemogący się pogodzić z zakłamaniem katolickiej rodziny, zaczyna nadużywać wina i szybko wpada w alkoholizm. Nałóg przesądzi o jego dalszych losach. Lord Marchmain opuścił swoją rodzinę dla kochanki Cary i żył w Wenecji, a lady Marchmain cnotliwie na rodowych włościach Brideshead. Karol poznaje również rodzeństwo Sebastiana: Bridesheada, Julię i Kordelię. Jedynie Julia i Sebastian wydają się nie wgłębiać w religię katolicką. Sam Karol jest agnostykiem. Religia zajmuje zresztą dużo miejsca w książce. Bohater wspomina również swoje nieudane małżeństwo i romans z Julią. Ciekawie ukazana historia z wątkami biograficznymi samego autora.

zwiastun filmu z 2008 r.:

18 kwietnia 2009

Zbigniew Herbert, Labirynt nad morzem.

Zeszyty Literackie
2000 r.

Jest to zbiór szkiców Zbigniewa Herberta z podróży do Grecji. Książka została opracowana przez samego autora i złożona w wydawnictwie Czytelnik w roku 1973. Wówczas ze względu na sytuację w kraju, nie ukazała się. Pisarz pierwszy raz był w Grecji w roku 1964. W książce możemy odnaleźć szkice na temat Krety, krajobrazu greckiego, Akropolu, wyspy Samos, Etruskach i łaciny.

W "Labiryncie nad morzem" Akropol zajmuje najwięcej miejsca. Piękno opisu sąsiaduje z ogromną wiedzą historyczną, którą poeta ubarwia wieloma ciekawymi anegdotami. Dowiadujemy się, że największa świątynia Akropolu – Partenon kosztowała 469 talentów, czyli tyle, ile wynosił roczny trybut składany Atenom przez dwieście miast związkowych.



Udział w budowie był proporcjonalny do zamożności obywateli. Ateńczyk
posiadający jednego niewolnika był zobowiązany do przywiezienia dziesięciu
wózków marmuru; ten, który zatrudniał dwóch wolnych rzemieślników i trzech
niewolników, zawierał kontrakt na wzniesienie kolumny. Praca nad jedną kolumną
pochłaniała 50- 110 dni[1].



Herbert informuje czytelnika ile zarabiali cieśle, złotnicy, malarze. Nawiązuje też do innych podróżników, których, fascynował i przyciągał Akropol, o rysownikach, którzy w różnych epokach wykonali wiele szkiców, uwieczniając nieistniejące już dziś szczegóły.

Piszac o Krecie , Herbert nawiązuje do historii wielkich odkryć Evansa. Dużo miejsca poświęca kulturze minojskiej. Jest natomiast rozczarowany wizytą w Muzeum w Heraklionie. "...chciałem kochać, uwielbiać, padać na kolana i bić czołem przed wielkością...", a tymczasem freski nie przemówiły do niego, patrzył na nie bez wzruszenia. Tłumaczy to tym, że to tylko rekonstrukcja, według niego nieudolna i nieudana.

Herbert dokonuje również próby opisania krajobrazu greckiego.



Jest to krajobraz wymykający się opisowi przez samą swoją naturę. Niepodobna...
wykroić z tego splątania błękitu, gór, wody, powietrza i światła żadnego widoku
i powiedzieć - to jest Grecja[2].

Pisarz tłumaczy się ze swej fascynacji antyczną Grecją i Rzymem w Lekcji łaciny, ostatnim eseju zmieszczonym w książce. Pojawia się tam nauczyciel łaciny zwany przez uczniów „Grzesiem”, i powracamy wraz z autorem do czasów, gdy zasiadał w szkolnej ławie.

Kto tylko przeczyta tę książkę ulegnie fascynacji Herberta kulturą grecką.

[1] Z.Herbert, Labirynt nad morzem, Zeszyty Literackie, Warszawa 2000, s.100.
[2] Tamże, s.59.