Wichrowe wzgórza. Książka i różnej maści ekranizacje, z których
niewątpliwie najbliższa mojemu sercu zawsze już pozostanie ta z roku 1992 w
reżyserii Petera Kosminsky’ego podwójną
rolą Juliette Binoche i Ralpha Fiennes. Ale dziś nie o filmie, ale o książce i
w dodatku nowym przekładzie. Nie ma tu raczej większego sensu przedstawiać
tego, o czym jest powieść, bo i tak wszyscy to wiedzą. Ten kto nie czytał
jeszcze, jako zwolenniczka literatury tego gatunku, mogę z całego serca
polecić. To powieść, którą można pokochać, do której się wraca i która mimo
upływu lat, albo jak kto woli – wieków, znajduje nadal rzesze wielbicieli. Fabuła jest mroczna, tajemnicza, zwodnicza, mroczna,
pełna grozy, ze specyficznym, charakterystycznym humorem.
Za nowy przekład odpowiada Piotr
Grzesik, który jak zaznaczył w posłowie przetłumaczył ją z potrzeby serca, a
nie na zamówienie. Dotąd polski czytelnik znał Wichrowe wzgórza z przekładu Janiny Sujkowskiej. Pierwsze wydanie
ukazało się w roku 1929 pod tytułem Szatańska
miłość, a dopiero kolejne, już powojenne wydania nosiły tytuł Wichrowe wzgórza. Piotr Grzesik nie dokonał
tłumaczenia nazw siedzib na język polski. Mamy więc Wuthering Heights na określenie
majątku (domu wraz z przyległą ziemią) oraz Thrushcross Grange zamiast Drozdowego
gniazda. Nie ma już Katarzyny czy Katy - jest Catherine lub Cathy i występuje
też Joseph, a nie Józef. Tłumacz też zastosował dialekt, co jest atutem tego
przekładu. Cały przekład co prawda zachowuje klimat zapamiętany i oddany w przekładzie
Janiny Sujkowskiej, ale niestety nie zachwyca i nie wzbudza entuzjazmu.
Przyznam się jednak, że mimo
wszystko przyzwyczajona jestem do wersji Janiny Sułkowskiej, starej, ale
subtelnej, plastycznej i oprawionej pięknym językiem polskim. Nie mogę o tym
powiedzieć w przypadku przekładu zaprezentowanego przez Piotra Grzesika. Nie
wiem czemu, ale czytając nowy przekład miejscami nie było gładko, ale pod
górkę. Chropowatość, toporność, brak polotu i twardość tłumaczenia niestety
daje się odczuć. Nie ma tu już pięknej polszczyzny. Miałam też wrażenie, że
szyk wyrazów powinien być zupełnie inny w danym zdaniu. Czytelnik wyczuje
podstawowe błędy językowe. Dosłowne tłumaczenie nie zawsze się sprawdza. Moim skromnym
zdaniem nie jest to fortunny przekład, ale chyba nikt w moim wyobrażeniu nie
dorówna przekładowi Wichrowych wzgórz
Janiny Sujkowskiej. Nie omieszkałam oczywiście pokusić się o fotograficzne porównania powieści w wyżej wzmiankowanych tłumaczeniach.
Piotr GRZESIK - pisarz (proza "Na przedmieściach" – Wydawnictwo Baran i Suszczyński, 1997 r. – wyróżnienie w konkursie Fundacji Kultury Polskiej – Promocja Najnowszej Literatury Polskiej – 1997 r., "Karmasutra" – Wydawnictwo Baran i Suszczyński, 1999 r., "Księga Nieurodzaju" – Wydawnictwo Krakowska Alternatywa, 2001 r.); twórca muzyki (założyciel grupy–projektu KLANDESTEIN w 1993 roku – płyta "Planet Tiger", 2001 r., autor płyt solowych: "Cykl", 1993 r., "Feary Tales", 1999 r., "Melanhole", 2000 r.; te wymienione powyżej, a także wiele innych prac literackich (m.in. cykl prozy podróżniczo–krajoznawczej "Miejsca"), muzycznych (dziesiątki nowszych nagrań KLANDESTEIN) oraz fotograficznych.
[edit] 2022 r. - To nie jest dobra opinia. Nie wiedziałam, nie znałam się, nie szukałam przyczyn wszystkiego. Dziś wiem więcej, czemu tak, a nie inaczej. Zabiorę się jeszcze raz za książkę, a wówczas być może powstanie opinia na nowo....










