8 listopada 2014

Tomasz Wysłobocki, Obywatelki. Kobiety w przestrzeni publicznej we Francji przełomu wieków XVIII i XIX.



Książka Tomasza Wysłobockiego zatytułowana Obywatelki. Kobiety w przestrzeni publicznej we Francji przełomu wieków XVIII i XIX skupia się wokół walki kobiet o równe prawa w czasach rewolucji francuskiej oraz ich działalności na arenie publicznej w okresie wyznaczonym przez z jednej strony zwołanie przez Ludwika XVI Stanów Generalnych (1789), a z drugiej przez czasy Konsulatu i Kodeks cywilny (1804). Głównym celem, jaki postawił sobie autor książki było usystematyzowanie dotychczasowej wiedzy i rozwinięcie tych problemów, które dotąd nie były poruszane w badaniach.

W książce zastosowany został porządek chronologiczny. Autor bierze pod uwagę wszelkie przejawy obecności kobiet (zarówno tych wywodzących się z arystokracji jak i z prostego ludu) w miejscach publicznych takich jak: place, ulice, kluby polityczne, trybuny Zgromadzenia Narodowego. Analizuje również ich obecność w gazetach, korespondencji, pamfletach, plakatach oraz zwraca uwagę na udział ich w kreowaniu ustaw. Pokazuje również jak kobietę postrzegali osiemnastowieczni myśliciele w Encyklopedii Diderota i D’Alamberta, jak widziana jest kobieta w Historii Naturalnej De Buffona, jak postrzegał płeć piękną Wolter, Rousseau, lekarz- moralista Roussel. Pokazuje również, co kryło się pod pojęciem femme w Słowniku wydanym przez Akademię Francuską w roku 1762. Ciekawy jest również poddany analizie przez autora spór o kobietach, jaki toczyli ze sobą Thomas, Diderot, Galiani i pani d’Épiney.


Szczególnie zainteresował mnie rozdział poświęcony etapom życia Francuski w XVIII wieku. Niektóre sformułowania ówczesnych kobiet dobrze sytuowanych, które czas spędzały na salonach, mogą dziś co prawda śmieszyć. Pani Roland w 1776 roku pisała: Prawdę powiedziawszy, strasznie się nudzę jako kobieta [1], a Lucile Desmoulins: Jakże dłużą mi się miesiące i dnie! Jakże smutny jest los kobiety! Ileż trzeba się wycierpieć!Niewolnictwo, tyrania – oto nasza dola.[2] W rodzinach drobnomieszczańskich z kolei obowiązkiem kobiety jest praca (praczka, koronkarka, przekupka, szwaczka) i dbanie o męża i gospodarstwo domowe. Najważniejszym wydarzeniem z życia kobiety był ślub. Te z wyższych warstw społecznych otrzymywały podstawową edukację i całą młodość – jak donosi autor – spędzały głównie na przygotowywaniu się do zamążpójścia.  Powołaniem kobiety było być żoną i matką. Samotność dla kobiety oznaczała ciężkie życie. 


Druga połowa książki skupia się już na analizie źródłowej aktywności kobiet pod koniec XVIII wieku w sferze publicznej. Autor przedstawia tło historyczne i pierwsze, bardziej otwarte skargi kobiet na ich sytuację zapisywane w Kajetach Skarg, dotyczące zarówno sfery traktowania jak i dostępu do polityki. Po wybuchu rewolucji francuskiej rola kobiet wzrosła: zaczęły formalizować organizacje, być widziane jako użyteczne patriotki, choć w ich kręgach dochodziło do kłótni i zwalczania poglądów. Olimpia de Gouges wydaje Deklarację praw kobiety i obywatelki, w której czytamy, że Kobieta rodzi się i pozostaje wolna i równa w prawach Mężczyźnie[3]. Według Olimpii równość powinna być również w sferze majątku, a małżeństwo powinno być zawierane na podstawie umowy cywilnej. Wszelkie dyskusje na temat obecności kobiet w sferze publicznej zostaną ucięte przez zapisy Kodeksu Cywilnego, w których między innymi zapisano: Mąż winien żonie ochronę, a żona małżonkowi – posłuszeństwo.[4] To mąż miał dysponować nadal całym majątkiem żony, a ona powinna za nim podążać dokądkolwiek się uda. Żona może wnieść o rozwód w przypadku niewierności męża, jeśliby ten przyjmował konkubinę w ich wspólnym domu.[5] Mąż, który zdradza podlegać miał karze grzywny, ale już zdradzająca żona trafić miała do domu poprawczego na okres od trzech miesięcy do dwóch lat. Jak widać sytuacja kobiet nie była do pozazdroszczenia i mimo rewolucji niewiele się zmieniło w postrzeganiu ich roli i pozycji. Od kobiet wymagano poświęcenia.


Tomasz Wysłobocki samodzielnie dokonał również tłumaczenia na język polski wszystkich cytatów zarówno tych z opracowań jak i tekstów źródłowych. Wykorzystał dokumenty z epoki rewolucji francuskiej, Konsulatu i I Cesarstwa. Jak sam zaznacza w sumie poddał analizie 79 świadectw piśmienniczych z lat 1788 -1804 dotyczących między innymi: skarg kobiet i mężczyzn spisanych na potrzeby obrad Stanów generalnych; przemówień wygłoszonych w klubach politycznych i parlamentu; odezwy do ludu; pisma kierowane do organów państwowych; raporty; projekty ustaw i same ustawy rządowe; dzienniki oraz materiały procesowe Marii Antoniny, pani Rolland, Olimpii de Gouges, Charlotte Corday.

To pozycja niezwykle interesująca, napisana w jasny i klarowny sposób. W książce odnaleźć można reprodukcje grafik z epok, bogato rozwinięte przypisy, indeks nazwisk oraz bibliografię, w której tematycznie zostały podzielone opracowania i artykuły (w większości są francuskojęzyczne). W spisie bibliograficznym materiał źródłowy podzielony został na poszczególne okresy, które wyodrębnione zostały z epoki rewolucyjnej i odzwierciedlają podział na rozdziały. Na uwagę zasługuje również dodatek w postaci not biograficznych mniej znanych postaci pojawiających się w książce.


[1] T. Wysłobocki, Obywatelki. Kobiety w przestrzeni publicznej we Francji przełomu wieków XVIII i XIX, Kraków 2014, s. 86.
[2] Tamże, s. 86.
[3] Tamże, s. 210.
[4] Tamże, s. 334.
[5] Tamże, s. 334.



Tomasz Wysłobocki, Obywatelki. Kobiety w przestrzeni publicznej we Francji przełomu wieków XVIII i XIX, wydawnictwo Universitas, wydanie 2014, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 380.

Tomasz Wysłobocki (ur. 1983) – romanista, historyk i literaturoznawca zajmujący się szeroko pojętym oświeceniem francuskim oraz dziejami społeczno-politycznymi Rewolucji Francuskiej. Od początku swej kariery naukowej związany jest z Instytutem Filologii Romanskiej Uniwersytu Wrocławskiego. Rozprawę doktorską napisał pod kierunkiem prof. Krystyny Gabryjelskiej, znawczyni francuskiego klasycyzmu i oświecenia. Jest autorem kilkunastu artykułów naukowych traktujących o przemianach społecznych we Francji przełomu wieków XVIII i XIX.

5 listopada 2014

Maja i Jan Łozińscy, Ułani, poeci, dżentelmeni. Męski świat przedwojennej Polski.



Tym razem Maja i Jan Łozińscy zabierają czytelnika w zupełnie męski świat Polski okresu międzywojennego. Już sam tytuł książki Ułani, poeci, dżentelmeni wskazuje, kogo autorzy segregując materiał mieli szczególnie na uwadze. Oczywiście nie jest to książka o zwykłych osobnikach płci męskiej, ale o ideałach, jakie stworzyło dwudziestolecie międzywojenne. W powszechnej opinii takim ideałem był oficer, kawalerzysta, o ziemiańskim pochodzeniu, człowiek o nienagannych manierach, wpojonych zasadach, dla którego ważnym było hasło „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Wizerunek ten powstał po wojnie polsko – bolszewickiej i odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Z biegiem lat obok ideału Polaka –ułana w świadomości społeczeństwa zaczęły pojawiać się nowi idole. A to wszystko dzięki nowym zainteresowaniem związanym z modą, kinem, radiem, motoryzacją, kabaretem. 


Maja i Jan Łozińscy dokonują w rozdziałach krótkiej charakterystyki owych idoli okresu międzywojennego rozpoczynając od wizerunku kawalerzysty, który kochał konie, kobiety i koniak. Wzorcem jest tu osobowość Bolesława Wieniawy – Długoszewskiego. Przy okazji czytelnik poszerza swoją wiedzę na temat przepisów obowiązujących w polskim wojsku, a istniały również takie określające zasady zawierania małżeństw przez oficerów. Dziś śmieszyć może to, że kandydatka na żonę miała wówczas przedstawić świadectwo moralności i dojrzałości. Oczywiście jej pozycja zarówno finansowa jak i społeczna powinna być odpowiednia, bowiem reprezentować miała przecież męża. Autorzy książki przedstawiają również rzeczy, którymi powinien dysponować kawalerzysta i to, kiedy mundur nie był noszony i zamieniany na cywilne ubranie (na przykład podczas dancingów). Mowa jest również o pojedynkach i tak zwanych sprawach honorowych, ale również o tym, jak wszczynano zwykle pijackie burdy. W latach 30. obraz kawalerzysty nie cieszył się już taką popularnością. Zarzucano im wówczas brak ambicji, skłonność do hazardu, alkoholowych zabaw z awanturami w tle i nałogów oraz brak zainteresowań poza myślistwem i sportem. 


Inną grupę męskich uwielbianych wcieleń byli poeci bywalcy kawiarni Pod Pikadorem. Autorzy książki zwracają szczególną uwagę na osoby Juliana Tuwima, Antoniego Słonimskiego, Jana Lechonia, Jarosława Iwaszkiewicza, Kazimierza Wierzyńskiego i pokazują, w jaki sposób poeci przyciągali uwagę wielbicieli. Interesującym rozdziałem jest ten poświęcony gwiazdorom i amantom kina, którzy uwiedli masowego odbiorcę. Kobiety kochały dystyngowanego i przystojnego Franciszka Brodniewicza (filmowego Doktora Murka i ordynata Michorowskiego), Aleksandra Żabczyńskiego (znany z filmów Manewry miłosne, Ada to nie wypada, Zapomniana melodia, Jadzia, Pani minister tańczy). Gwiazdorzy filmowi byli znawcami mody i już wówczas występowali w reklamach (Adolf Dymsza reklamował puder Sudoryn, Jan Kiepura – wodę toaletową Przemysławka, Eugeniusz Bodo – ubrania). Filmowi amanci byli przystojni, męscy, przedsiębiorczy, utalentowani, nienagannie ubrani i oczywiście finansowo wysoko sytuowani. Często też dodatkowo występowali w teatrzykach i kabaretach rewiowych. Najbardziej znanym artysta polskim, który zrobił międzynarodową karierę był Jan Kiepura. Często też dodatkowo występowali w teatrzykach i kabaretach rewiowych. Najbardziej znanym artysta polskim, który zrobił międzynarodową karierę był Jan Kiepura. Łozińscy dokumentują rozwój jego kariery. 


Sportsmen to również typ męskiego ówczesnego ideału. Dżentelmenem był ten, który jeździł na koniu i na nartach. Poddano się również modzie na tenis i wioślarstwo. Szkolono się też w pilotażu samolotów, szybowców i balonów. Liczba aeroklubów wzrosła szczególnie na początku lat 30. XX wieku. Popularnością cieszyły się również rajdy samochodowe.


Przegląd męskich ideałów dwudziestolecia wojennego rozdział o dżentelmenach – dyplomatach. To swego rodzaju elita: głównie ludzie wywodzący się z arystokracji, wykształceni, pewni siebie i zawsze stosownie ubrani, a także prowadzący życie na odpowiedniej stopie finansowej. Prym wiedli tu książę Eustachy Sapieha, Aleksander Skrzyński, hrabia Edward Raczyński, książę Janusz Radziwiłł, Józef Beck. 


Na koniec książki znaleźć można fragmenty zaczerpnięte z poradników dla mężczyzn, które cieszyły się powodzeniem w omawianym przez autorów książki okresie. Dowiedzieć się można między innymi, że na ulicy nie należy oficerowi przy witaniu znajomych całować się; nie wolno jeść, czytać ani rzucać odpadków i niedopałków, wołać lub psykać na znajomych; nie należy palić papierosów na ulicy, a zwłaszcza, gdy się idzie z kobietą; do sklepu należy wchodzić jedynie wtedy, gdy jest się zdecydowanym, aby coś kupić; w ciągu całego balu nie powinno się zdejmować rękawiczek, choćby pękły; a przy płatnych bufetach powinna kobieta trzymać się zasady nowoczesnej […], a mianowicie: każdy płaci za siebie bez względu na płeć (s. 205). Owe zasady to istne perełki.

Pozycja jest oczywiście bogato ilustrowana i dodatkowo znaleźć można w niej spis bibliograficzny. Osobiście chyba pominęłabym w tej książce materiały o poetach. Jakoś mi do miana dżentelmenów o nieposzlakowanej opinii i honorowej postawie i uwodzicielskich amantów nie pasują. Być może, dlatego też zostali wymienieni w tytule. Całość jest moim zdaniem interesująco urocza i może stać się inspiracją do kolejnych lektur związanych tematycznie z książką państwa Łozińskich.
 


Maja i Jan Łozińscy, Ułani, poeci, dżentelmeni. Męski świat przedwojennej Polski, Dom Wydawniczy PWN, wydanie 2014, oprawa twarda, stron 224.

1 listopada 2014

Monika Śliwińska, Muzy Młodej Polski. Życie i świat Marii, Zofii i Elizy Pareńskich.

W ostatnich tygodniach towarzyszyła mi książka Moniki Śliwińskiej zatytułowana Muzy Młodej Polski. Nie, nie pomyliłam się, bowiem czytanie tej lektury rzeczywiście dzieliłam na etapy składające się z ciągłego czytania, podczytywania, uporczywego cofania się w tekście i podziwiania starych fotografii. Muzy Młodej Polski to bowiem książka niezwykła, pełna odniesień do artystów, sztuki i literatury. Poruszone kwestie poddawane są szczegółowej analizie, pozwalającej czytelnikowi na powolny i swobodny tok przemyśleń. Wiele tu znamion ulotności, artystycznej niewoli i pewnego rodzaju eteryczności. Być może dlatego, że jest to książka o kobietach: Marii, Zofii i Elizy z Pareńskich, które zostały sportretowane przez Stanisława Wyspiańskiego w Weselu. Autorka przedstawia zresztą okoliczności związane z weselem Jadwigi Mikołajczykówny i Lucjana Rydla. 

Czytelnik ma możliwość bliżej poznać rodzinę siostrzanych muz, sposób wychowania, wykształcenie i życie w tle salonu towarzyskiego prowadzonego przez rodziców. Na przyjęciach u Pareńskich bywali między innymi Władysław Żeleński z żoną, Adam Asnyk, Rydlowie, a po powrocie z Paryża Stanisław Wyspiański. Zresztą Eliza Pareńska (matka) została matką chrzestną trzeciego dziecka Wyspiańskiego – syna Stasia. Przyjaźń Pareńskich z Wyspiańskim trwała aż do jego śmierci w listopadzie 1907 roku. Autorka książki zaznacza, że dom Pareńskich był jednym z pierwszych domów mieszczańskich w Krakowie, w którym zaczęto kupować i kolekcjonować obrazy. Trzy siostry wychowywały się, więc w salonie rodziców, gdzie powietrze było gęste od dymu, gdzie towarzystwo piło herbatę i gdzie podawano alkohol.


Między Marią a Zosią było jedynie półtora roku różnicy, toteż siostry były blisko związane. Autorka przedstawia jednak Marynę, jako dowcipną, elokwentną i pewną siebie, brylującą w towarzystwie, natomiast Zosia była subtelna i delikatna, o poważnym, marzycielskim, zamyślonym spojrzeniu i zamyślonym wyrazie twarzy. Wielbicielem młodej Zosi byli redaktor „Życia” Adam Górski, młodszy brat Lucjana Adam Rydel (nigdy się nie ożenił), młodszy brat Tadeusza – Edward Żeleński, ale to Tadeusz poprosił Elizę Pareńską o rękę szesnastoletniej Zosi w roku 1902. Ślub miał się odbył się jednak dopiero po osiemnastych urodzinach panny. Żyli w przyjaźni, acz oboje szukali szczęścia również poza małżeństwem (Zosia była kochanką Witkacego, a kochanką Boya była między innymi Irena Krzywicka), a Tadeusz miał podjąć decyzję o porzuceniu kariery naukowej wspólnie z Zosią.

W odstępie trzech miesięcy od ślubu Żeleńskich, jeszcze w 1904 roku, najstarsza Maria Eliza Pareńska poślubiła z kolei pediatrę Jana Rudolfa Raczyńskiego. Pry okazji można dowiedzieć się o bogatym wianie panien młodych. W tymże 1904 roku próg salonu na Wielopolu przekroczył Witold Wojtkiewicz, który głęboko zakochał się w najstarszej córce Pareńskich. Maria była zresztą trzykrotnie mężatką.


Najmłodsza Eliza, nazywana Lizką, była wrażliwa, delikatna i skłonna do chorób, od najmłodszych lat przebywała pod opieką lekarzy. Uważano, że z trzech sióstr Pareńskich to Lizka była najpiękniejsza, toteż najczęściej ją portretowano. Jej wyraz twarzy był smutny, a dziewczynka określana była jako cicha, spokojna, małomówna i skromna. Autorka książki donosi, że gdy Lizka miała 16 lat (w roku 1904) sięgnęła według zaleceń lekarzy po morfinę. Przyczyną tego były zaburzenia lękowe i nadmierna nieśmiałość. Lizka poślubiła doktora filozofii Edwarda Leszczyńskiego w styczniu 1910 roku. Przez całe życie była krucha i chwiejna emocjonalnie i stopniowo traciła kontrolę nad własnym życiem, które postanowiła sama zakończyć.  

Siostry były wielokrotnie malowane przez Wyspiańskiego, ale to pod koniec maja 1905 roku w ciągu kilku dni powstały najpiękniejsze portrety sióstr Pareńskich. Wyspiański zaprojektował również meble do mieszkania dla Żeleńskich. Od roku 1905 Pareńskie portretował również Witold Wojtkiewicz. Obrazy te kupowała zresztą Eliza Pareńska, aby ułatwić mu egzystencję. Wojtkiewicz był bowiem chory, a doktor Pareński stwierdził wadę serca.  Pod koniec życia malarz przeprowadził się do Zofii i Tadeusza Żeleńskich, ale zmarła w czerwcu 1909 roku w rodzinnym domu.


Monika Śliwińska z wielkim artyzmem i wyczuciem opisuje życie rodziny Pareńskich (doktorostwo miało trzy córki, ale i syna Janka, który zginął na przy lądowaniu na lotnisku wojskowym w roku 1919). Czytelnik wkracza w zupełnie odmienny, miniony świat. Plastycznie opowiada o codziennym dniu i towarzyskim na Wielopolu, wyjazdach w letnich miesiącach do Tenczynka, plotkach i domysłach krążących po mieście o Pareńskich, osobowościach, karierach zawodowych i artystycznych, miłości i zdradzie. Czytamy o salonach, teatrach, wyjazdach do Paryża, Berlina i Zakopanego, wystawach malarstwa, ezoterycy, skeczach i satyrach. Wkraczamy do krakowskich mieszkań pełnych cennych dzieł sztuki i książek, odwiedzamy przyjemny i radosny latem Tenczynek. Czytamy o często tragicznych losach członków rodziny i przyjaciół. Autorka doprowadza reszta historię rodziny Pareńskich do dnia dzisiejszego. Niewątpliwie Muzy Młodej Polski, książka napisana z pasją, stanowi wspaniały portret ówczesnego społeczeństwa polskiego. Nie sposób się tak łatwo z tą książką rozstać.

Nadmienię jeszcze, że na samym początku pozycji czytelnik ma do swojej dyspozycji spis wraz z krótkim rysem biograficznym najważniejszych postaci pojawiających się na kartach książki. Na jej końcu zaś znaleźć można bogatą bibliografię i indeks osób, a w tekście fragmenty korespondencji i wspomnień oraz archiwalne fotografie.


Monika Śliwińska, Muzy Młodej Polski. Życie i świat Marii, Zofii i Elizy Pareńskich, wydawnictwo Iskry, wrzesień 2014, oprawa twarda z obwolutą, stron 416.

Monika Śliwińska została nagrodzona decyzją jury w kategorii "Biografie" za Najlepszą Książkę na Jesień 2014 r. za Muzy Młodej Polski. Życie i świat Marii, Zofii i Elizy Pareńskich.