Nie wiem, czemu myślałam na początku,
że to powieść. Potem, gdy do mnie dotarła okazało się, że to coś w rodzaju poradnika.
„O, nie, kolejna mądralińska” pomyślałam, pobiadoliłam mężowi, dlaczego nie
lubię czytać tego rodzaju książek i z zerową werwą zabrałam się za czytanie. Po
dziesięciu stronach zaczęłam się śmiać z siebie, jaka to ja jednak głupia
jestem i jak można się pomylić w ocenie nie zaglądając do książki. Nie dość, że
treść przekazana z polotem, humorem, to jeszcze mam do czynienia z Autorką, która
pisze od serca, szczerze, niczego nie udaje i nie ukrywa, wytyka własne
popełniane błędy, choć bardzo próbuje i chce zmieniać swoje podejście do życia
w omawianych przez nią aspektach. Co więcej swoje rady, wskazówki, zdobyte doświadczenie
przekazuje w sposób naturalny, bez zbędnych sloganów i udawania osoby, którą nie
jest.
Książka powstała na podstawie
artykułów wchodzących w skład cyklu 20
najlepszych rzeczy, których nauczyłam się w Paryżu, które ukazywały się na
blogu The Daily Connoisseur. Swoją
drogą warto zajrzeć, interesujące są zwłaszcza nagrania Autorki. Jennifer L.
Scott spędziła bowiem sześć miesięcy w Paryżu w ramach wymiany studenckiej mieszkając
u jednej z francuskich famille Chic. Potem poznała jeszcze rodzinę, u której
mieszkał jej chłopak – famille Bohemienne. Nazwiska zostały oczywiście
zmienione. Rodzina Chic była rodziną z tradycjami, mającą arystokratyczne
korzenie, którą cechowała elegancja i nienaganne maniery, a kolei Bohemienne to
rodzina wyluzowana, rozkrzyczana i pełna artystycznej swobody. Lekcje są
efektem tego, co Autorka wyniosła z domu madame Chic, jak i madame Bohemienne,
ale również to, czego nauczyła się poza nimi będąc studentka historii sztuki i
tetralogii.
Jak to poradnik, książka została
podzielona na kilka części, w których przeczytać można o diecie i aktywności
fizycznej, sprawach związanych ze stylem i urodą oraz życiem z klasą. Każda
część została podzielona na rozdziały, które zakończone są wypunktowanym
podsumowaniem do zapamiętania. Jennifer L. Scott, jako Amerykanka (ale to
wszystko tyczy się też obecnie Polek) przed wyjazdem do Paryża spędzała bezproduktywnie
godziny przed telewizorem, miała szafę zawaloną ciuchami i uważała, że nie ma się,
w co ubrać, czytała plotkarskie wiadomości, nie uczestniczyła w życiu kulturalnym
i nie za bardzo przywiązywała wagę do estetyki wyglądu i noszonych ubrań. Nie
znaczy to, jak sama podkreśla, że po powrocie zmieniła się radykalnie. Nadal
próbuje, ale uwierzcie zachowuje się całkiem normalnie, popełnia błędy i nie
zawsze jest chic jak to mama z dwójką
dzieci, choć ma panią do sprzątania domu, biega na manicure i pedicure i inne
zabiegi kosmetyczne, ma swoje ulubione seriale, i choć wyznaje zasadę
dziesięciu porządnych gatunkowo ubrań sezonowych w szafie (nie wliczamy w to
bielizny i okryć wierzchnich) to i tak zawsze kupi to, co jej akurat nie jest
potrzebne. Autorka świetnie oddała klimat Paryża, opisała życie codzienne arystokratycznej
rodziny, której członkowie cieszyli się prostymi czynnościami i zawsze
zachowywali elegancję. Telewizji w ogóle nie oglądano, bowiem po kolacji słuchano
muzyki klasycznej. Madame Chic, mimo, że ją było stać na pomoc, sama sprzątała
mieszkanie, przygotowywała posiłki i raz w tygodniu przyjęcia, chodziła na
zakupy i pracowała na pół etatu. Przyjęcia były też u madame Bohemienne, ale
bardziej swobodne i pozbawione kurtuazji.
Jennifer L. Scott podpowiada jak postarać
się być chic i jak w małych
codziennych czynnościach odnaleźć przyjemności. Nie trzeba oczywiście przy tym
wydać masy pieniędzy, bo nie o to w tym wszystkim chodzi. Autorka doradza jak
nieco uporządkować chaotyczność w życiu. Przebierz ubrania i trzymaj się zasady
dziesięciu elementów. Nie chodź w domu i nie śpij w „szmatach” (czytaj w
poplamionych, spranych bluzkach czy dziurawych dresach). Zawsze wyglądaj
porządnie, bo nie wiesz, kogo spotkasz tuz za rogiem. Korzystaj z dóbr kultury.
Powiedz „nie” konsumpcji. Pisze też o znakomitych pomysłach na eleganckie życie.
Książka Jennifer L. Scott bardzo
mi się podobała. To chyba jedyna pozycja tego rodzaju, która na mnie wywarła
wrażenie. To niewątpliwie zasługa Autorki, która potrafi podbudować ego
czytelnika i dokonać, tego, że można uwierzyć w siebie i w swoje możliwości. Bardzo
mądra, bardzo dobra i bardzo zabawna lektura, do której można niejednokrotnie wracać.W dodatku ten Paryż w tle ...
Jennifer L. Scott, Lekcje Madame Chic. Opowieść o tym, jak z szarej myszki stałam się ikoną stylu, Wydawnictwo Literackie, lipiec 2013, Przekład: Anna Sak, Agnieszka Sobolewska, oprawa miękka ze skrzydełkami, stron 296.


