8 września 2009

Anna Mieszkowska, Dzieci Ireny Sendlerowej.


Wydawnictwo Muza
miejsce wydania: Warszawa
data wydania: 2009
nr wydania: I
ISBN: 978-83-7495-766-3
kategoria: biografie
stron : 375


Biografia Ireny Sendler to świadectwo kobiety pełnej odwagi, heroizmu, miłości i dobroci w stosunku do potrzeb innych ludzi niezależnie od religii, koloru skóry, poglądów politycznych. Całe swoje życie poświęciła innym. Jest swego rodzaju cichym bohaterem, o którym przez lata milczano zarówno w mediach publicznych jak i w świecie historii i wielkich odznaczeń. Wydaje się, że sama Irena Sendler była pełna pokory wobec świata. Nie lubiła rozgłosu o sobie, a przede wszystkim określania jej mianem bohatera. A była przecież tą osobą, która ratowała dzieci z warszawskiego getta, która pomagała dorosłym podczas II wojnie światowej, która całe swoje powojenne życie również przeznaczyła niesieniu pomocy innym. Przeżyła dwie wojny światowe i dwa powstania w Warszawie. Sama siebie określa mianem pacyfistki. Nigdy nie pogodziła się ze śmiercią niewinnych istot, najbardziej żal jej było dzieci. Pani Irena opowiada o pracy społeczno - opiekuńczej podczas II wojny światowej. Powraca do koszmaru rozłąki rodziców z dzieckiem. Za szczyt odwagi uważa matkę, która decyduje się oddać sześciomiesięczne dziecko, aby je ratować nieznanej osobie. Wspomina swoim współpracowników i łączników. To im dedykuje książkę. Opowiada o sposobach wyprowadzania dzieci z getta o powstałym zaszyfrowanym spisie dzieci i ich nowych imionach i nazwiskach robionym po to, aby po wojnie mogły odnaleźć rodziny. Nie wszystkie dzieci holocaustu odnalazły swoje korzenie. Często nie mogą uporać się z bólem do dziś, a ich własne rodziny nie wiedzą o ich przeszłości. Czytamy również o aresztowaniu pani Ireny Sendler i jej pobycie na Pawiaku oraz wybawieniu w ostatnich chwilach przed egzekucją.

Tryb życia dla innych odbijał się jednak na szczęściu własnej rodziny. Jej dwa małżeństwa rozpadły się, a dzieci ciągle były z opiekunkami lub gosposią i czekały na matkę. Dopiero wiele lat później dzieci Ireny Sendler dowiedziały się, czego dokonywała ich matka podczas II wojny światowej w Warszawie.

Anna Mieszkowska z wielką wnikliwością zebrała informacje o Irenie Sendler z domu Krzyżanowskiej. Podczas wielokrotnych spotkań wysłuchiwała wspomnieniowych relacji pani Ireny, która udostępniła również wszystkie materiały: to, co o niej napisano i co sama w różnych okresach notowała z myślą o przyszłych pokoleniach. Na książkę złożyły się również wspomnienia uratowanych przez Sendlerową „dzieci” holocaustu. W drugim wydaniu znalazł się też rozdział, który mówi jak wyglądało życie pani Sendlerowej po ukazaniu się pierwszego wydania książki. Pozycja zawiera również rozbudowane przypisy, które wyjaśniają czytelnikowi daty, nazwiska, wydarzenia z okresu II wojny światowej i później. Jest to książka, która wzrusza i pobudza do refleksji. Emanuje zarazem ciepłem i dobrocią pani Ireny Sendler, laureatki Nagrody im. Jana Karskiego, odznaczonej Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, Orderem Orła Białego medalem Yad Vashem, zgłoszonej do Pokojowej Nagrody Nobla m.in. przez Stowarzyszenie Dzieci Holocaustu w Polsce. Zmarła 12 maja w wieku 98 lat.
Wspaniała lektura. 


Ludzie dzielą się na dobrych i na złych. Narodowość, rasa, religia nie mają znaczenia. Tylko to, jakim się jest człowiekiem.


Irena Sendlerowa (1910-2008)

5 września 2009

Marlena de Blasi,Tysiąc dni w Wenecji.


Wydawnictwo Literackie
oryginalnie: A thousand days in Venice
Tłumaczenie: Hesko-Kołodzińska Małgorzata
wydanie 2009 r.
ISBN: 978-83-08-04373-8
Wydanie: 1
stron 304

Myli się ten, kto myśli, że jest to następne czytadło lekkie, łatwe i przyjemne w rodzaju mnóstwa powieści, jakie ostatnio pojawiły się na rynku, których akcja dzieje się w północnych Włoszech. Jest to lektura ciepła, zabawna, choć czasem poważna, ale przede wszystkim dająca do myślenia. Znaleźć w niej można opisy krajobrazów, obyczajów, świąt, włoskiej biurokracji i robotników. Powieść przybliża też smaki i kolory północnych Włoszech. Humor i przede wszystkim optymizm to podstawa tej książki. W treści zaś pozostawione są zwroty i zdania włoskie, co mnie osobiście zachwyciło. Potencjalny czytelnik znajdzie również na końcu książki bardzo prosto wytłumaczone przepisy kulinarne oraz przewodnik jak spędzić wakacje w Wenecji we dwoje, aby wynieść z podróży niezapomniane wrażenia. Jest to, więc książka, która przede wszystkim przybliża uroki Wenecji. Jest to też na pewno romans, który jest spełnieniem marzeń. Jest to też książka wspomnieniowa. Zawiera, bowiem wątki autobiograficzne z życia samej autorki Marleny de Blasi, Amerykanki, od lat mieszkającej we Włoszech. Jest ona nie tylko dziennikarką, ale i krytykiem kulinarnym.

Amerykanka w średnim wieku będąc po raz kolejny w Wenecji poznaje Włocha Fernanda, bankowca, podobnego do Petera Sellersa. Historia jak z bajki. Nieznajomy zakochał się w niej rok wcześniej, gdy spacerowała po placu Świętego Marka. Po roku zauważa ją w jednej z restauracji, boi się jednak podejść, więc dzwoni i prosi o spotkanie. Amerykanka odmawia. Wenecjanin jednak jest uparty i codziennie sytuacja się powtarza. Kobieta w końcu godzi się na spotkanie, podczas którego słyszy piękne wyznanie miłości. Postanawia zaryzykować. Miłość wybucha ze wzajemnością od pobytu Nieznajomego w Stanach Zjednoczonych. Kobieta postanawia radykalnie zmienić swoje życie, sprzedać wszystko, wyjechać do Włoch i wyjść za mąż za Wenecjanina. Ani jej dorosłe dzieci ani przyjaciele nie są tym zbytnio zachwyceni. Mimo to pozostawia wszystko w Ameryce. Od chwili zamieszkania w Wenecji, bohaterka uczy się ją na nowo poznawać jako jej mieszkanka a nie turystka. Z dnia na dzień poznaje też wady swego narzeczonego i jego starokawalerskie nawyki. Mimo tego, że czasami czuje się samotna w Wenecji, wydaje się, że jest szczęśliwa. O swym ukochanym opowiada z dużą wyrozumiałością i czułością.

Jest to książka o drugiej młodości. Opowiada o tym jak cieszyć się z życia mimo upływających lat czy nadciągającego smutku w niektóre dni. Mówi również o odwadze, o miłość trwałej, o miłości dojrzałej. Podkreśla jak ważna w związku dwojga ludzi jest rozmowa i wspólne spędzone chwile. Podpowiada, na czym powinien opiera c się prawdziwy związek. Książka warta przeczytania. Dalsze losy tej pary znajdziemy już niedługo w książce „Tysiąc dni w Toskanii”.

1 września 2009

Markus Zusak, Posłaniec.


Wydawnictwo Nasza Księgarnia
tłumaczenie: Anna Studniarek
ISBN: 978-83-10-11643-7
miejsce wydania: Warszawa
data wydania: 2009
nr wydania: I
stron: 352


Krótko? Bardzo dobra i bardzo wciągająca lektura. Jest to pierwsza książka autorstwa Australijczyka Marksa Zusaka, z którą się zetknęłam. Na pewno nie ostatnia. Świetna proza. Po przeczytaniu pierwszych stron nie można tej książki ot tak sobie odłożyć na półkę. Trudno się od niej oderwać, choć na moment.

Bohaterem powieści jest Ed Kennedy, dziewiętnastolatek, chłopak o ciemnych włosach, opalonej skórze i brązowych oczach oraz zarysowanych mięśniach. Taksówkarz z podrobioną datą urodzenia na dokumencie. Ed to przyjaciel Marva, Ritchego i Audrey, w której zresztą jest głęboko zakochany i której pragnie. Miłość bez wzajemności jak na razie. Ed jest przeciętniakiem, czyli pije, czwartkowe wieczory spędza w karcianym towarzystwie, mieszka w domu z dykty na przedmieściach. Jego współdomownikiem jest pies Odźwierny, siedemnastolatek, którego Ed bardzo kocha, z którym dzieli się kawą z dużą ilością cukru, do którego jest przywiązany, mimo że ten okropnie śmierdzi. Ed ma telewizor, który długo się rozgrzewa, telefon, który nie za często dzwoni i lodówkę, która brzęczy. Ed gotuje, pierze i rzadko prasuje. Nosi stare ubranie i przetarte buty, które lubi. Ma trójkę rodzeństwa, którzy wyjechali do miasta. Często wspomina ojca alkoholika, który zmarł przed sześcioma miesiącami. Ojciec zajmował się transportem mebli, dużo pił, ale według Eda był życzliwym i prawdziwym dżentelmenem. Z matką, która ma skłonności do przeklinania nie łączą chłopaka najlepsze stosunki.

Ed nie ma perspektyw. Jego życiem kierują codzienna monotonia i rutyna. Mimo, że dużo czyta, zrezygnował z dalszej nauki.

Tak wygląda mniej więcej życie Eda przed dniem napadu na bank, którego chłopak wraz ze swymi przyjaciółmi jest świadkiem. Nie wiedząc, dlaczego Ed znajduje w sobie siły, aby powstrzymać złodzieja. Staje się bohaterem. Życie Eda wróciłoby do normy, gdyby nie wiadomość, jaką otrzymał na karcie asie karo. To trzy adresy, przy których widnieją określone godziny odmierzanego czasu. Ed kieruje się pod wskazane adresy. W ten sposób staje się Posłańcem. Zaczyna dostarczać wiadomości, choć to on sam musi odkryć ich treść. Poznaje nowych ludzi. Z niektórymi się zaprzyjaźnia i nawiązuje kontakt. Razem Ed dostaje pięć kart. Na każdej z nich jest inna treść. Każda dotyczy innych osób. Czasami chłopak sam musi odszyfrować, jakie osoby karta ma na myśli. Niepozbawiony jest jednak wskazówek, które dostarczają miedzy innymi Daryl i Keith oraz mężczyzna w taksówce.

Ed staje się Posłańcem dla dobra ludzkości. Dziewiętnastolatek pomaga innym, ale również sam niekiedy cierpi. Każdego dnia uczy się jednak prawdy o sobie. Nie cofa się i nie poddaje trudnym sprawom. Potrafi wznieść się ponad swoje ograniczenia, zainteresować się ludzką krzywdą i losem, nie zamykać na cierpienie i samotność innych. Mieć otwarte oczy na sprawy, które ludzie omijają z daleka. Dzięki wypełnianej misji zmienia się. Staje się lepszym człowiekiem. Z niecierpliwością oczekuje jednak zakończenia zadania i chce odkryć, kto jest pomysłodawcą tego wszystkiego.

Książka trzyma w napięciu do samego końca. Wspaniała akcja, dobrze nakreślone sylwetki bohaterów. A co więcej książka – uczy.