4 kwietnia 2009

Anna Maria Goławska, Grzegorz Lindenberg, Toskania, Umbria i okolice. Przewodnik subiektywny.

Wydawnictwo Nowy Świat
Wydanie III rozszerzone, 2009.


Nie jest to przewodnik w iście prawdziwym znaczeniu. Za tymi nie za bardzo zresztą przepadam, bo wszelkie informacje zazwyczaj podawane są na sucho. Jest to rzeczywiście przewodnik subiektywny, który przekazuje informacje z pewną dozą dowcipu, uczucia nawet nieśmiałości. To książka dla turystów, którzy decydują się na samodzielny wyjazd samochodem do Włoch. To książka dla tych, którzy podróżując przysłowiowo trzymają się za kieszeń; dla tych, co kochają włoskie malarstwo i zabytki; dla tych, którzy chcą poznać prawdziwe oblicze regionów Toskanii i Umbrii.

Przewodnik podzielony został na dwie części. W pierwszej autorzy przekazują potencjalnemu przyszłemu turyście polskiemu, podstawowe przydatne informacje. Dowiedzieć się można jak najlepiej dojechać samochodem do Toskanii, gdzie parkować i tankować najlepiej, jakiego klimatu i pogody się spodziewać, jakie słówka przyswoić sobie z języka włoskiego; co zazwyczaj dobrze jadać na śniadania, obiady i kolacje, do jakich restauracji wchodzić a jakie omijać szerokim łukiem. Czytelnik dowiaduje się również o tym, co może go jako turystę zaskoczyć we Włoszech, jakie są zwyczaje mieszkańców miast i miasteczek i że wszędzie można spotkać koty. Wszelkie informacje podane są w sposób jasny i klarowny wraz z cenami, jakimi można się w danym rejonie spodziewać. Autorka radzi jak postarać się o noclegi. Dzieli się poznanymi i sprawdzonymi stronami internetowymi czy nawet adresami.
„Bezpieczniej i taniej będzie o nocleg postarać się już w Polsce. Największy
wybór daje oczywiście Internet. Niestety, można popaść w czarną rozpacz, gdy po
obejrzeniu setek stron, przyjdzie wreszcie podjąć ostateczną decyzję”.

Część druga poświecona została zwiedzaniu Toskanii i okolic. Autorka podkreśla skromnie, że ani ona ani jej towarzysz, nie są ani historykami, ani historykami sztuki. Warto jednak podkreślić, że jej znajomość literatury sztuki, kultury i historii Włoch jest szeroka. Jak prawdziwi znawcy powołują się w przypisach na dzieło nieocenionego Georgio Vasariego, „Historię Włoch” J. A. Gierowskiego, „Obrazy Włoch” Pawła Muratowi. Cytuje także stare przewodniki i opisy po Włoszech np. autorstwa Michała Lityńskiego z roku 1906 czy Leona Sternklara z roku 1907. Odwołują się również do Zbigniewa Herberta. Książka pełna jest nazw, datacji i nazwisk postaci. Z wielką wnikliwością pani Ania opisuje, co warto obejrzeć w danym mieście czy miasteczku toskańskim, a co należy sobie odpuścić ze względu np. na tłumy.
"Nie marnowałabym czasu na jeżdżenie po Chianti, chyba, że kogoś szczególnie
interesuje tutejsze wino”.
Wraz z autorką obserwujemy święta włoskie i festyny, zwiedzamy największe i najmniejsze muzea, zachwycamy się malarstwem Fra Angelico, Perugina czy Piero della Francesca.
„Kto dotrze na wschód Toskanii i kogo, tak bardzo jak nas, zachwyca Piero della
Francesca, niech koniecznie pojedzie do Monterchi. (…) Jest to maleńka
miejscowość na wzgórzu, z jednym niesamowitym dziełem sztuki, freskiem „Madonna
del Parto” Pierra della Francesca, do którego wiodą nas gęsto rozmieszczone
kierunkowskazy. Wchodzi się do niepozornego budynku na obrzeżach miasteczka,
kupuje bilet (3 euro) i pada na kolana. To nietypowe muzeum posiada tylko ten
jeden obraz, w sali stoi jedna ławka, gdzie można zasiąść, kiedy się już
podniesie z kolan”.

Całość przewodnika ubarwiają fotografie wykonane przez autorkę i Grzegorza Lindberga. Książkę polecam zarówno tym, którzy niedługo mają odwiedzić wspomniane rejony Włoch, tym, którzy już tam byli oraz tym, którzy w najbliższym czasie nie będą mogli być. Wspaniała i interesująca lektura.

28 marca 2009

WARTO MIMO WSZYSTKO, zapis rozmów Anny Dymnej z Wojciechem Szczawińskim.


Wydawnictwo Znak

WARTO MIMO WSZYSTKO to zapis rozmów Anny Dymnej z Wojciechem Szczawińskim z rodzaju wywiad - rzeka. Jak sam Szczawiński zapowiedział, nie jest to wywiad „robiony na klęczkach”. Filozof towarzyszy aktorce w dniu codziennym. Każdy rozdział poprzedzony jest urywkiem właśnie z takiego spotkania, gdzie poznajemy Anię Dymną zdenerwowaną, wściekłą czy też pełną łagodności dla natarczywych ludzi wokół. Książka jest pełna ciepła, optymizmu i wiary w ludzi. Aktorka prosto i bez żadnego skrępowania odpowiada na pytania. Niczego nie udaje, a wręcz poraża swoją naturalnością. Uczy pogody ducha, niezmąconej radości, pozwalającej poradzić sobie z cierpieniem, smutkiem czy depresją. Opowiada o swym dzieciństwie, o tym, co zawdzięcza swojej mamie, swojej pasji – aktorstwie, o swoich przyjaciołach, o tym jak zdecydowała się założyć fundację „Mimo Wszystko”, o programie „Anna Dymna- Spotkajmy się”, o Salonach Poezji w niedzielne poranki w Teatrze Słowackiego, o swoich studentach – przyszłych aktorach. Czytelnik dowiaduje się też, dlaczego aktorka nie występuje w serialach czy reklamach i dlaczego od ponad trzydziestu lat pracuje w Starym Teatrze w Krakowie. Poznajemy też zarówno smutne jak i te wesołe przygody z życia autorki. Historie Dymnej są barwne i zaskakujące, przy tym opowiadane z wdziękiem i dowcipem. Warto książkę przeczytać.
***
Piękno zewnętrzne nie zawsze jest pięknem myśli i uczuć człowieka
(tamże, s. 16)

Szanuj każdego człowieka, nikogo nie osądzaj z góry, nie potępiaj pochopnie, daj szansę na uczciwość, przyjaźń, dobro; ale nie spiesz się z niczym, miej dystans, weź pod uwagę wszystkie możliwe sytuacje i zachowania.
(tamże, s.47)
Pomagając innym, nadaję sens mojemu życiu. Człowiek, jeśli coś robi dobrego drugiemu, robi to dla siebie.
(tamże, s.126)
Ale kiedy nagle tracimy wszystko, kiedy znajdujemy się w obliczu śmierci, zaczynamy rozumieć, że życie, bez względu na całe zło, jakie nas w nim spotyka, jest samo w sobie wielką i niepowtarzalną wartością.
(tamże, s.143)
Zbytnie rozczulanie się nad sobą jest zwyczajnym marnowaniem czasu.
(tamże, s. 146)
***

22 marca 2009

Susan Minot, Wieczór.

Świat Książki

To wzruszająca powieść obyczajowa. Znajdziemy w niej zarówno radość jak i łzy, namiętność i ból. Główną bohaterką jest sześćdziesięciopięcioletnia Ann Lord. Umiera na raka. W ostatnich dniach ciężkiej choroby, jeszcze raz przeżywa swoje życie: wielką miłość, zrządzenia losu, własne dzieciństwo i dorastanie swoich dzieci, ludzkie wybory, swoich trzech mężów, kochanków, tajemnice, śmierć bliskich. Wspomina w szczególności Harrisa Ardena. Kanwą powieści jest, bowiem kilka dni spędzonych w Maine w roku 1954, z okazji ślubu przyjaciółki Lili. Jest to opowieść o miłości niemożliwej do spełnienia, która zaciążyła na całej przyszłości bohaterki.

Książka smutna, ale warta przeczytania. Dialogi są krótkie, ale sensowne. Autorka znakomicie potrafi przenosić czytelnika z pokoju umierającej Ann Lord do kuchni, gdzie jej dorosłe dzieci czekają.

Na podstawie książki powstał film z obsadą: Vanessa Redgrave, Meryl Strzep, Lenn Clone i z muzyką Jana Karczmarka.