Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nathalie Roy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nathalie Roy. Pokaż wszystkie posty

2 marca 2014

Nathalie Roy, Smaczne życie Charlotte Lavigne. Tom 1. Pieprz kajeński i pouding chômeur.


Trudno mi cokolwiek robić, gdy na arenie politycznej obecnie iskrzy i to tak bardzo, że brakuje tylko, aby ktoś podpalił zapłon. Nie wiem czy to moja świadomość historyczna, groza obecnej sytuacji, moje wyobrażenia o możliwym kolejnym światowym konflikcie, których mój umysł całkowicie nie może pomieścić, czy może troska o rodzinę czy to, że w obliczu takich spraw wszystko, dosłownie wszystko staje się mało ważne i znikome. Absolutnie nie chcę jakiejkolwiek wojny, a już na pewno takiej, w którą zostałaby wciągnięta Polska. Tak, znam Konstytucję RP i tak, znam reguły rządzące w NATO. Nie umniejsza to wcale tego, że jestem obecnie po prostu przerażona tym, co się dzieje i tym, że tak mało ludzi zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji. Przepraszam za marginesowy wstęp.


Tematem głównym jest, bowiem książka kanadyjskiej dziennikarki, scenarzystki i realizatorki telewizyjnej Nathalie Roy. Nakładem Wydawnictwa Literackiego ukazała się pierwszy tom jej autorstwa o perypetiach trzydziestotrzyletniej telewizyjnej researcherki i wielbicielki kuchni, mieszkanki Montrealu, Charlotte Lavigne. To kobieta zadbana, silna, dominująca i chce sprawować kontrolę nad przyjaciółmi, wydaje krocie na produkty żywnościowe, alkohol i mało przydatne jej rzeczy, robi nieprzemyślane do końca zakupy, bałaganiara, pragnie miłości, kocha seks, choć obecnie jest na etapie bycia zwolenniczką trwałych związków niż przygody na jedną noc (co, nie oznacza, że jej się nie zdarza), a w razie posuchy w tej kwestii ratuje się wibratorem. Koniecznie należy jeszcze wspomnieć, że jej najlepszy przyjaciel to przystojny dwudziestopięciolatek, dla Charlotty ucieleśnienie ideału, acz to sąsiad i oczywiście niestety dla niej nie gustuje w kobietach. Jej najlepsza przyjaciółka, z którą kłóci się jedynie wówczas, jeżeli chodzi o facetów, to Tunezyjka i stylistka. Jest jeszcze matka, uciekająca przed starością, która jakieś dziesięć lat temu rozwiodła się z ojcem (obecnie dostępnym jedynie mailowo) i od tej pory miała niezliczoną ilość kochanków i zawsze młodszych od siebie. Pamiętać trzeba też o sferze zawodowej i ekipie programu, przy którym Charlotte pracuje. Poleciało schematem? Niestety tak. 

Książkę ratuje miłość Charlotte Lavigne do przyrządzania potraw. Zrobi wszystko, aby potrawa powstała ze świeżych produktów. W tej sferze gotowa jest na wiele. Wydaje kuriozalne wysokie kwoty, siedzi godzinami na łódce, aby złowić świeże ryby, czy decyduje się na sprowadzenie do Quebecu drobiu aż z Normandii. Niezła, co? Charlotte jest pewna siebie również w sferze związków. Gotowa jest na wiele, aby zatrzymać przy sobie mężczyznę. Otacza go i zatrzymuje w siatce, a potem się dziwi, że każdy pierwszy ją rzuca. Czytelnika irytuje, mami, bowiem w swoim życiu nie zawsze mówi prawdę i nią się kieruje. Co warto podkreślić jest egoistką i neurotyczką. 

No dobra, nie lubię ucieleśnień kobiet będących imitacją Charlotte Lavigne. To niestety nie mój styl życia i bycia. Za szybko, za wściekle, czasami za obłudnie. Rozumiem, że może się to podobać, ja jednak nigdy nie pretendowałam do takiego stylu życia, choć odwaga i bezczelność w torowaniu swoich spraw zawodowych czasem przydałaby się. Jako bohaterka powieści Charlotte daje się lubić tak jak Brigide Jones, którą oczywiście czytałam, potem oglądałam (nota bene powieść Nathalie Roy tez ma być sfilmowana). Powieść, mimo, że oparta na schemacie,  jest jednak błyskotliwie napisana, z humorem i będzie na pewno cieszyć się powodzeniem również w Polsce. To lekka, zabawna lektura, choć niepowalająca na kolana.
 


Nathalie Roy, Smaczne życie Charlotte Lavigne. Tom 1. Pieprz kajeński i pouding chômeur, Wydawnictwo Literackie, luty 2014, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 428.