9 lutego 2013

Julian Barnes, Cytrynowy stolik.

Cytrynowy stolik to zbiór opowiadań jednego z najlepszych brytyjskich pisarzy Juliana Barnesa. Na książkę składa się jedenaście opowiadań, których motywem przewodnim jest starość. 

Opowiadania nie należą do długich, jednak historie w nich ukazane przyciągają uwagę czytelnika. Bohaterami są ludzie w podeszłym wieku, z bagażem doświadczeń, którzy dokonują podsumowania swojego życia, patrzą wstecz, ale jednocześnie nie zapominają o swoim wieku. Barnes świadomie kreśli dwa obrazy życia: młodość i starość. Na tych etapach człowiek inaczej postrzega świat i prawa nim rządzące. W młodości szaleje, bawi się, korzysta z uroków życia i nie stroni od seksu. Jako staruszek niektóre wydawać by się mogło błahe rzeczy zaczynają przeszkadzać, denerwować, niepokoić. Dominuje frustracja, niedomówienia powstałe w kontaktach międzyludzkich, nieporozumienia. Skóra wiotczeje, a ciała i niekiedy umysłu nie opuszczają już choroby. Barnes pokazuje, że wkraczać w wiek dojrzały można na wiele sposobów i że nikt nie uchroni się od zbliżającego kresu życia.

Autor zaprasza jednocześnie czytelnika do wędrówki zarówno w czasie jak i pozwala przekraczać granice terytorialne różnych państw. Akcja niektórych opowiadań umiejscowiona jest w XIX wieku, a niektórych w XX. Czytelnik znajdzie się na przedmieściach Londynu, w amerykańskiej kawiarni, w pociągu, będzie uczestniczył w koncertach muzyki poważnej, znajdzie się wraz z bohaterami w Szwecji, Francji czy Rosji. Barnes równie dobrze opowiada o niespełnionym romansie z młodości, spotkaniu dwóch wdów idealizujących swoich zmarłych mężów, zapalczywym i bezwzględnym hazardziście chcącym przeżyć swoich kolegów, jak i wizytach u fryzjera, które regularnie odbywają się od lat. Zachwyca opowiadanie w formie listów ponad osiemdziesięcioletniej staruszki przebywającej w domu starców, a skierowane do pisarza – Autora Papugi Flauberta.

W opowiadaniach odnaleźć można zarówno nostalgię jak i zgryźliwe poczucie humoru oraz refleksję nad przemijaniem. Nie ma tu jednak żadnego sentymentalizmu i banalności. Julian Barnes opowiada o starości w subtelny i mądry sposób ukazując jego zarówno blaski jak i cienie.  Jak to w zbiorku opowiadań bywa niektóre opowiadania podobają się mniej, inne bardziej. Każdy powinien jednak wyrobić sobie zdanie samodzielnie. Osobiście książka przypadła mi do gustu, bo to dobra i solidna proza.  
 


Julian Barnes, Cytrynowy stolik, wydawnictwo Świat Książki, wydanie 2013, przekład: Joanna Puchalska,  oprawa twarda, stron 224.

20 komentarzy:

  1. Brytyjskie opowiadania bardzo cenię. Autorów również. Będę szukał w księgarniach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem bardzo zaintrygowana. Opowiadania nie są moją ulubioną formą literacką, ale wiadomo, bywa że kilkustronicowe opowiadania są bogatsze w treść od niejednej powieści. Myślę, że kiedyś sięgnę, bo najlepiej będzie, jak sama mówisz, wyrobić sobie zdanie samodzielnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak piszesz czasami opowiadania lepiej przemawiają do czytelnika, niż nie jedna powieść.

      Usuń
  3. Mieszkający w Londynie Barnes jest jednym z najbardziej poczytnych autorów, bardzo wysoko ceni się go we Francji i USA. Debiutujący dobrze po 30 pisarz początkowo pracował jako leksykograf opracowując słynny "Oxford English Dictionary".
    Tego zbioru nie znam. Czas się z nim zapoznać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tego nie wiedziałam do tej pory, dziękuję:)

      Usuń
  4. O, To już jest? Musze się w takim razie zaopatrzyć. I w ogóle wreszcie wziąć za Barnes'a, którego ciągle nie czytam, tylko kolekcjonuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam obecnie jego cztery książki , z tego dwie przeczytane, więc jest pół na pół:)

      Usuń
  5. Opowiadania to nie jest mój konik, bo nim zdążę się na dobre rozpędzić, historia się kończy. Ale o Barnesie już słyszałam i mimo wszystko ciekawi mnie jego twórczość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w tym przypadku warto, opowiadania nie nużą, a styl Barnesa jest niedościgniony. Powściągliwy, a jednak prowokacyjny momentami.

      Usuń
  6. Starość i doświadczenie, przemijanie, wciąż mnie intryguje, zaciekawia. "Cytrynowy stolik" w najbliższym czasie zatem i na moim stoliku. Cierpkość też potrafi być na swój sposób słodka. Pozdrawiam najserdeczniej i dziękuję, bo książką Twoim słowami jawi się nad wyraz ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Mnie ciągle podczas czytania nie opuszczała myśl, że kiedyś też przecież będę stara - jak Bóg pozwoli oczywiście. Jak wtedy będzie?

      Usuń
  7. Świat Książki znika, więc muszę nabyć i tę książkę.
    A za chwilę zrobię sobie herbatę z cytryną;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja także jestem niezmiernie ciekawa, czy uda mi się zachować pogodę ducha i radość, mimo sumy doświadczeń, która zapewne będzie nastrajała bardziej krytycznie niż dzisiaj do tego, co wokół (bo za moich czasów....), czy też zrobię się zgryźliwa, gorzko-kwaśna? Od dawna moim wzorcem w tej dziedzinie jest jedna z ciotek, której optymizmu w wieku lat dziewięćdziesięciu zazdrościłam już jako nastolatka. Takk więc chętnie bym przeczytała, a tytułowe cytryny to jeszcze jeden wabik- uwielbiam wszystko co cytrynowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ów cytrynowy stolik ma znaczenie, ale może nie będę zdradzać:) Cytryna w symbolice chińskiej oznacza śmierć.Jest też cierpka, kwaśna, a to kryje się z kolei pod piękną skórką. Mam nadzieję, że nie będę zgorzkniała, moralizatorska, choć nie wiem czy się na to nie zapowiada:)chcialabym cieszyć się życiem i korzystać z jego dobrodziejstw:)

      Usuń
  9. Nie znam Barnesa wcale, ale te opowiadania wydają mi się warte grzechu :) może dlatego, że starość ante portas :) swoją drogą od jakiegoś czasu odczuwam, że sama robię się zgryźliwa, denerwują mnie sikorki szczebioczące w tramwaju, ludzie rozmawiający głośno przez telefon etc. - jednym słowem: jestem na najlepszej drodze do stania się klasyczną zrzędą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero parę miesięcy odkryłam dzięki ksiązce "Poczucie kresu":)
      Mnie również za dużo rzeczy denerwuje, ale może dlatego, że siedzę w domu i odzwyczaiłam się od zachowań, jakie można obserwować.

      Usuń
  10. Ciekawy temat. Konsumpcyjne społeczeństwo próbuje o nim zapomnieć, więc tym bardziej trzeba doceniać tych, którzy pod prąd marketingowy tworzą :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawe, czy miałaś okazję wysłuchać ich w wykonaniu Ferencego:
    http://www.polskieradio.pl/8/738/Artykul/779577,Przy-stoliku-z-Julianem-Barnesem

    Barnesa b. lubię, a jego zgryźliwość w "Stoliku..." ubawiła mnie setnie.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za link (widziałam na fb, a potem zapomniałam), zaraz sobie odsłucham troszkę:)
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń

Dziękuję bardzo za konstruktywne słowo pisane pozostawione na tym blogu. Nie zawsze mogę od razu odpowiedzieć, za co przepraszam.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Prowadząca bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.