28 marca 2017

Magdalena Wala, Mów mi Katastrofa!



Jaka szkoda, że do tej pory nie przeczytałam jeszcze Przypadki pewnej desperatki. W niedługim czasie na pewno to nadrobię, zwłaszcza, że najnowsza powieść Magdaleny Wali Mów mi Katastrofa! W pewnym stopniu nawiązuje do wydarzeń z wyżej wspomnianej książki. To wspaniały i odpowiedni „naprawiacz” humoru. Pisząc szczerze nie pamiętam już kiedy tak wyśmienicie bawiłam się przy czytaniu książki i często wybuchałam śmiechem. Być może mamy z autorką podobne podejście do życia, podobne poczucie humoru, ale przede wszystkim doświadczenie zawodowe. Podoba mi się więc dedykacja, podziękowania oraz warstwa pedagogiczna powieści.


Dwudziestoczteroletnia Aldona Żubert, pożyczywszy od ojca samochód, wybrała się na Litwę. Przygoda. Tam w dość nieprzewidzianych okolicznościach po raz pierwszy spotyka Kamila. Noc spędzona w litewskich ruinach i pozostawiona przez towarzysza pamiątka, zostaną przez Aldonę zapamiętane. Rozsądnie jednak młoda kobieta zdaje sobie sprawę, że nie ma możliwości, aby ponownie spotkała kiedyś Kamila.  A jednak wszystkiemu winne przeznaczenie… 

Powieść nie oscyluje jedynie wokół rozwijającego się wątku miłosnego. To przede wszystkim opowieść o licznej rodzinie mieszkającej w małej wsi niedaleko Pszczyny. Studiująca we Wrocławiu Aldona zjawia się w domu co jakieś dwa tygodnie. Młodsze siostry to: Olga zakochana w Krystianie, maturzystka Paulina i Ewa. Nie zapomnieć trzeba o najmłodszym bracie Damianie, rodzicach oraz  babci, nota bene bardzo rezolutnej starszej pani z nieodłączną laską. Wielką rolę ogrywa w tej rodznie Muffin. Płeć piękna jest dominująca i wiedzie niezaprzeczalnie prym. Sprawą niecierpiącą rozwiązania jest odtworzenie ciągłości wydarzeń mających miejsce parę miesięcy temu podczas nocy studniówkowej Pauliny. Obrady rodzinne należą do burzliwych, pomysłowych i wciągających dalszego krewnego pracującego w policji. 


Magdalena Wala świadomie wplata w dialogi gwarę śląską. Poznajemy życie w spokojnej i małej miejscowości; gdzie wyśmienicie działa poczta pantoflowa; gdzie najstarsze mieszkanki mają zawsze rację (babcine pomysły przebijają wszystko); gdzie sąsiedzi lubią spotkać się na kieliszek czegoś mocniejszego. Nie ma tutaj prześmiewczego tonu, a istnieje szacunek. Zrozumie to ten, kto uwielbia takie miejsca, w większym czy mniejszym stopniu rodzinnie miał z nimi do czynienia i ma do nich zachowany sentyment. Z drugiej strony autorka serwuje czytelnikowi studenckie perypetie Aldony i jej przyjaciół oraz przeżycia związane z podjęciem pierwszej dorywczej pracy. 

Powieść bardzo zabawna, ciepła, dowcipna i prawdziwa. Nic tu nie jest wymyślone na siłę, a wątki znakomicie zostają ze sobą powiązane. Konkluzja bardzo ciekawa. Magdalena Wala ma niesamowitą umiejętność posługiwania się stylem nacechowanym pewnego rodzaju komizmem. Pisanie przez taki pryzmat patrzenia na świat jest specyficzny i nie każdy potrafi dobrze to wykonać. Autorce znakomicie wychodzi pisanie zarówno powieści współczesnych, jak i historycznych (przypominam Mariannę).


Powieść pokazuje, że nie jest łatwo żyć w dużej rodzinie, a z drugiej strony naświetla, co tak najbardziej jest ważne. Znamienne są graficzne portrety Aldony i zastosowane tytuły. To książka o najważniejszych uczuciach, jakie powinny dominować zarówno w rodzinie jak i w związku. Z drugiej strony Autorka nie omija pisania o sprawach trudnych. Nie każdy z nas miał szczęśliwe dzieciństwo. Traumatyczne przeżycia w różny sposób mogą wpłynąć i zawarzyć na przyszłości. Ukazanie tych kwestii w kilku perspektywach i przypadkach jest bardzo dobrym rozwiązaniem.

Jeśli sięgniecie po powieść Mów mi Katastrofa!, to przygotujcie się na niezwykłą dawkę optymizmu, dowcipu i rodzinnego ciepła. Czyż życie każdego z nas nie jest jedną wielką przygodą? Każdy zapewne ma też do opowiedzenia coś, co kiedyś się wydarzyło, co było totalną katastrofą i co z perspektywy czasu wywołuje uśmiech na twarzy. Mów mi Katastrofa! to pyszna, romantyczna, zabawna, przesympatyczna, brawurowo napisana, trafna w wyprowadzonych wnioskach i frapująca powieść. Warto :)




Magdalena Wala, Mów mi Katastrofa!, wydawnictwo Czwarta Strona, wydanie 2017, seria z babeczką, okładka miękka, stron 371. 


26 marca 2017

Niedziela z albumem - Rijksmuseum. Amsterdam.




Muzea świata. Rijksmuseum. Amsterdam,  Wydawca Świat Książki, wydanie  2006, seria: Muzea Świata, tekst w opracowaniu Danieli Tarabry, tłumaczenie z włoskiego Hanna Borkowska, okładka twarda z obwolutą, stron 328.

24 marca 2017

Nikola Kucharska, Mity greckie dla dzieci w obrazkach.


Mity greckie dla dzieci w obrazkach to wspaniała propozycja dla najmłodszych, będąca wprowadzeniem dziecka w starożytną mitologię. Pozycja jest dobrym przykładem tego jak należy zachęcać dzieci do zdobywania wiedzy. Przedstawienie najbardziej znanych mitów za pomocą wersji komiksowej jest udaną formą, która pozwoli dzieciom zapamiętać imiona bogów, bogiń, herosów czy ludzi oraz fragmenty zaprezentowanych historii. Książka jest w całości kartonowa. Każda rozkładówka poświęcona została innemu mitowi. Abyśmy się w tym wszystkim nie pogubili, streszczenie tychże mitów już w formie tekstowej znajduje się na samym początku książki. Wielką rolę obok prostego tekstu zawartego w chmurkach odgrywa bowiem rysunek. To również numeracja wiedzie po właściwej drodze poznania danego mitu. To przystępna i zachęcająca forma, dostosowana do potrzeb małych dzieci. Jak najbardziej warto. 





Nikola Kucharska, Mity greckie dla dzieci w obrazkach, wydawnictwo Nasza Księgarnia, wydanie 2017, ilustrator: Nikola Kucharska, okładka twarda, format 23 x 31 cm, przedział wiekowy 0-6 lat, stron 16.