30 grudnia 2009

Podsumowanie roku.

Na podsumowanie roku polecam te książki, które osobiście polubiłam i do których warto moim zdaniem wracać.
Oto one:

Mollie Gillen, Maud z Wyspy Księcia Edwarda

Lucy Maud Montgomery, Spełnione marzenia.

Bogna Wernichowska, Kardy i kokardy: Opowieść o hrabinach Potockich.

Jean-Francois Solon, Katarzyna Medycejska

Johan Huizinga, Kultura XVII-wiecznej Holandii

Michał Bogacki, Broń wojsk polskich w okresie średniowiecza.

Dariusz Piwowarczyk, Rycerze w służbie dam i dworu.

David Hockney, Wiedza tajemna. Sekrety technik malarskich Dawnych Mistrzów.

Kazimierz Nowak, ROWEREM I PIESZO PRZEZ CZARNY LĄD. Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931-1936 -wydanie IV "do plecaka".

WARTO MIMO WSZYSTKO, zapis rozmów Anny Dymnej z Wojciechem Szczawińskim.

Doris Lessing, Alfred i Emily.

Grzegorz Gortat, Szczury i Wilki

Francesco D'Adamo, Iqbal.

Anna Mieszkowska, Dzieci Ireny Sendlerowej.

Markus Zusak, Posłaniec

Sonia Nazario, Podróż Enrique

Maria Pruszkowska,Przyślę Panu list i klucz.


Po za tym rok 2009 była dla mnie bliskim spotkaniem z twórczością Herberta.

Zbigniew Herbert, Labirynt nad morzem

Zbigniew Herbert, Martwa natura z wędzidłem

Zbigniew Herbert, "Mistrz z Delft" i inne utwory odnalezione

ZMYSŁ WZROKU, ZMYSŁ SZTUKI. Prywatna historia sztuki Zbigniewa Herberta, cz. I,cz.II, red. J. Ruszar

Magdalena Czajkowska, Zbigniew Czajkowski-Dębczyński, Herbert i "Kochane Zwierzątka".

Nie zapominam oczywiście o Toskanii:)

Marlena de Blasi, Tysiąc dni w Toskanii

Anna Maria Goławska, Grzegorz Lindenberg, Toskania, Umbria i okolice. Przewodnik subiektywny.

Angelika Kuźniak, Marlene.


Wydawnictwo Czarne
Oprawa: miękka
Wprowadzono: 10-10-09
ISBN: 978-83-7536-114-8
Seria: Lilith
Stron: 200
Wymiary: 125x195

Trudno napisać kolejną książkę o wielkiej aktorce i piosenkarce XX wieku. Angelice Kuźniak to się udało. W sposób reporterski przybliża czytelnikowi wizyt Marleny w latach 60. Polsce i w Niemczech oraz skupia się na ostatnich latach życia wielkiej sławy. Autorka przyznaje, że pracowała nad książką dziewięć lat. Z bogatego materiału, jaki udało jej się zebrać wybrała fakty ciekawe fakty z życia Marleny Dietrich. Kluczem do tego wyboru stała się pożółkła kartka z jednego z notesów Marleny z kilkoma polskimi nazwiskami: Barbary Kotarskiej, Zbigniewa Cybulskiego, Elżbiety Sieniawskiej, Marty Romer, Margaret Emil. Wiele godzin autorka spedziła w muzeum w Berlinie gdzie zgromadzono przedmioty po Marlenie. Studiowała jej własnoręczne zapiski, nagrania, dokumenty, a nawet stroje czy kufry. Przeprowadziła również liczne rozmowy z osobami, które znały lub zetknęły się z Marleną Dietrich.

Autorka podkreśla, że Marlena była kochana, ale zarazem nienawidzona przez wielbicieli. Wyjechała z Niemczech jeszcze w 1939 roku, otwarcie sprzeciwiała się nazizmowi i zdecydowała się przyjąć obywatelstwo amerykańskie. Tego postępku nie mogli wybaczyć jej rodacy. Kiedy w latach 60. przyjechała do Niemiec, podczas koncertu obrzucona była jajami, pomidorami i wyzwiskami. Była również na nią nagonka w prasie niemieckiej. Kiedy jedna z kobiet napluła jej w twarz, Marlene wiedziała już, że do Niemiec więcej nie wróci. Zupełnie inaczej była przyjmowana w Polsce. Na każdym z koncertów był nadkomplet publiczności.

Książka ukazuje Marlene jako kobietę wymagającą, dumną z tego, co robiła podczas II wojny światowej, obowiązkową, ale również rozkapryszoną. Podarła zdjęcia robione przez polskiego reportera podczas jednej z wizyt, a nawet za nie nie zapłaciła. Nie podobały jej się zasłony w hotelach, a na jej płaszcz z łabędzich piór oskubano ponad trzysta ptaków. Była damą, gwiazdą i perfekcjonistką w tym, co robi. Córka Maria Riva podkreśla jednak, że w swoim życiu nie miała tak naprawdę matki, chociaż Marlena uważała siebie za matkę idealną.

Ciekawie ukazane są ostatnie lata życia Marlene, która właściwie nie wychodziła z mieszkania, a potem nie wstawała z łóżka. Umiera w 1992 roku paryskim apartamencie i mimo istniejącego jeszcze sprzeciwu tu i tam, zostaje pochowana w Berlinie na cmentarzu Friedenau.

W książce zawarto kalendarium życia Marleny Dietrich oraz bogatą bibliografię.

28 grudnia 2009

Danuta Parlak, Kapelusz Pani Wrony.


Wydawnictwo: Bis
Ilustracje: Iwona Cała
Oprawa: twarda
ISBN: 978-83-7551-094-2
Stron: 56
Wymiary: 189x259

Na książkę składają się bardzo mądre a zarazem dowcipne opowiadania. Akacja każdego z nich dzieje się w lesie, w ogrodzie i na łące. Każde z opowiadań opowiada o jednej niesamowitej historii. Poznajemy kłopoty z zagubionym kapeluszem Pani Wrony, dowiadujemy się, kto to jest Wystraszek i jakiego bohaterskiego czynu dokonał, jakie NIC można spotkać w ogrodzie oraz dowiemy się czy bocian może pokochać i poślubić żabę.

Książka uczy, bawi i wychowuje. Dodatkowym atutem są wspaniałe ilustracje i oprawa graficzna. Książka została, bowiem wydana na tzw. kredowym papierze. Po za tym w tekście zaakcentowano niektóre wyrazy innym kolorem, co staje się pomocne szczególne dla dzieci.

Wiek: 4-8 lat

Polecam!

27 grudnia 2009

Maria Pruszkowska,Przyślę Panu list i klucz.


Wydawnictwo Formicula
Rok wydania: 2009
stron: 153 s.
Oprawa: miękka;
ISBN 978-83-926882-2-8

Jaka wspaniała i cudowna książka! Wydawnictwo Formicula wznowiło „Przyślę Panu list i klucz” Marii Pruszkowskiej, która napisała ją w roku 1958. Pozycja jak dla mnie jest kultowa, bo jest książką o książkach. Opowiada o perypetiach pewnej warszawskiej rodziny, której członkowie byli maniakami czytania. Co prawda na początku jedynie matka separowała się od książek, ale po latach dała się wciągnąć do grona rodzinnych czytaczy. Dwie córki starsza Alina i młodsza (narratorka) Zosia, która miała być Balladyną (toteż zwana jest Dyną), odziedziczyły miłość do książek po ojcu. „Istotą życia Ojca były książki. Ojciec czytał ciągle. Czytał przy jedzeniu, czytał w pociągu i w tramwaju, i na przystanku. Czytał po południu w fotelu, wieczorem w łóżku. Najważniejsze obowiązki życiowe odwalał - można by powiedzieć - szybko, uczciwie i precyzyjnie, nie wkładając w nie serca ani zapału. Odwalał je też cierpliwie, nigdy się nie buntując, ażeby kupić sobie prawo do zatracania się w książkach podczas godzin należących do niego." Książki wytyczają rytm dnia i czytane są w tej rodzinie nawet przy stole podczas posiłków. W dyskusjach, rozmowach a nawet kłótniach pełno jest cytatów z książek. Pełno tu odwołań do Sienkiewicza, Prusa, Słowackiego, Wierzyńskiego, Żeromskiego, Dickensa, Londona, Balzaka, Curwooda, Montgomery i innych. Zosia ulega powieści Margaret Mitchell „Przeminęło z wiatrem”, tak głęboko, że przez trzy dni tylko czyta zapominając nawet o jedzeniu. Wielokrotnie wraca do „Trędowatej” odkrywając ją na nowo. Bohaterowie powieści stają się wyimaginowanymi i idealnymi partnerami na mężów.

Życie rodziny to jednak nie tylko książki. To również sprawy prywatne, uciechy, zabawy, odwiedziny kuzynów i kuzynek, wyjazdy, miłości, małżeństwa i kłótnie. Z dużą dawką humoru autorka przedstawia świat ówczesnej szkoły i urzędów.

Maria Pruszkowska napisała bardzo zabawną i dowcipną książkę. Czytając ją wielokrotnie wybuchałam głośnym śmiechem. Na pewno będę do niej wracać.

25 grudnia 2009

Pamela L. Travers, Mary Poppins.


Wydawnictwo Jaguar
tytuł oryginału: Mary Poppins
język oryginału: angielski
liczba stron: 224
miejsce wydania: Warszawa
rok wydania: 2008
oprawa: twarda
wymiary: 130 x 200 mm
ISBN: 978-83-600-1056-3

Powstały w latach trzydziestych XX wieku cykl P. L. Travers, dzięki wydawnictwu Jaguar ponownie został wznowiony ku uciesze starszych i młodszych. Bardzo dobra szata graficzna z ilustracjami Mary Shepard oraz tekst w przekładzie pani Ireny Tuwim. Mary Poppins to postać kultowa i wielka osobowość książkowa oraz idealna niania. Stanowcza, obowiązkowa, dumna, egocentryczna, próżna, lecz z wielką fantazją, potrafi zrozumieć każde dziecko i przepędzić nagromadzone smutki. Wydaje się, że nie powinna być lubiana. Jest niemiła, a na wszelkie pytania dzieci odpowiada sarkastycznie, krótko i szorstko. Mimo to kocha dzieci i potrafi się o nie wspaniale troszczyć. Nic dziwnego jest przecież czarodziejką i potrafi zwykłe życie zmienić w bajkę. Pewnego dnia wraz ze wschodnim wiatrem z parasolką z papuzią rączką w jednej ręce i torbą w drugiej, pojawia się w domu przy ulicy Czereśniowej 17 w Londynie, w rodzinie państwa Banks i zostaje przyjęta jako niania czwórki dzieci: Janeczki, Michasia oraz bliźniaków Jasia i Basi. Od tej pory nawet obowiązki zmieniają się dla dzieci w zabawę. Niania jest, bowiem postacią magiczną. Potrafi rozumieć mowę zwierząt, sprawić, by rzeczy fruwały a ubranka na guziki z łatwością się otwierały, wyczarować z jednej butelki różne napoje. Dzieci mają dostęp do świata magii i fantazji.

Świetna pozycja dla starszych i młodszych. Osobiście z wielką przyjemnością wracam do przygód Mary Poppins. Na podstawie książek o Mary Poppins powstał film oraz wiele sztuk teatralnych.

Polecam!

Wydawnictwo Jaguar wznowiło serię. Ukazały się: Mary Poppins, Mary Poppins wraca, Mary Poppins w parku, Mary Poppins otwiera drzwi, Mary Poppins na ulicy Czereśniowej, Mary Poppins i sąsiedzi.

23 grudnia 2009

Marlena de Blasi, Tysiąc dni w Toskanii.

Wydawnictwo Literackie
tytuł oryginału: A Thousand Days in Tuskany
język oryginału: angielski
liczba stron: 368
miejsce wydania: Kraków
rok wydania: 2009
oprawa: miękka ze skrzydełkami
wymiary: 125 x 195 mm
ISBN: 978-83-08-04400-1

Druga część historii autorki „Tysiąc dni w Wenecji” oraz dziennikarki kulinarnej Marleny de Blasi. Ksiązka, która swoim nastrojem i urokiem toskańskiej miejscowości San Casciano dei Bagni zawładnie tym, kto ją czyta. Małżonkowie opuszczają po trzech latach wspólnego zamieszkania Wenecję i wynajmują dom Luccich w czarującej Toskanii. Tutaj zaprzyjaźniają się z mieszkańcami San Casciano, a szczególna więź zaczyna ich łączyć z wdową Florianą i Barlozzo nazywanym przez autorkę Księciem.

W tej części poznajemy dalsze uroki życia Chou z Fernandem. To również książka o życiu, ale nie tylko o tej radosnej jej stronie. Wiele tu opowieści z przeszłości przytaczanych przez Księcia, o czasach wojny i biedzie. Mowa jest o rozczarowaniach, smutkach ale zarazem i małych radościach w gronie przyjaciół i rodziny. Jest tu również wątek niespełnionej miłości Księcia i Floriany. To wspaniale przeniesione przez autorkę zasłyszane opowieści na karty stron.

Autorka kosztuje smak nowego życia w Toskanii. Wraz z mężem Fernandem uczestniczy w zbiorach winogron, kasztanów i fig. Przyrządza toskańskie potrawy i uczy się przygotowywania nowych regionalnych potraw od tutejszej ludności. W książce zawarła kilka opisów takich potraw, które są zrozumiałe dla czytelnika. Oboje poznają zwyczaje i tradycje, które obowiązują wszystkich od wielu pokoleń. Jest otwarta na włoskie społeczeństwo, choć tak jak wielu innych jest przybyszem w Toskanii.

Wspaniale napisana książka! Jak dla mnie jeszcze lepsza niż pierwsza. Autorka potrafi opowiadać i oddawać swoje uczucia i wrażenia. Kontynuuje styl pisania z pierwszej części. Ponownie wiele jest tu zdań w języku włoskim, ale od razu tłumaczonych przez autorkę. Książka z klimatem!

W sam raz na zimowe wieczory!


p.s. Będzie jeszcze trzeci tom "Tysiąc dni w Orvieto"

21 grudnia 2009

Danuta Parlak,Pan Mruczek i mysia rodzina.

Wydawnictwo BIS
ISBN 978-83-7551-116-1
format: 27,3 x 21,6
stron 60
wydanie 1
oprawa: twarda
data wydania 2009

Ciekawa opowieść dla dzieci z interesującymi ilustracjami w wykonaniu Marty Pokorskiej. W pewnym antykwariacie pod numerem 5 przy jednej z ulic prowadzących do rynku od wielu pokoleń mieszkała Mysia Rodzina. Myszy uwielbiały wgryzać się w stosy książek, stare mapy, opasłe tomy czy czasopisma. Wieczory zazwyczaj spędzały na długich dyskusjach pełnych trudnych zwrotów. Każda z myszy nosiła przedziwne imię. Książka jest opowieścią o jednej z takich myszek o imieniu Konstrukcja. Była ona miłą mysią panną, która uwielbiała książki o podróżach. Pewnego dnia przedstawiła rodzicom kawalera z Supermarketu Wintera Fresha. Łynter zabrał tatę Konstrukcji do supermarketu, ale wycieczka nie spodobała się głowie rodziny. Mimo to młodzi tak bardzo się kochali, że mysi rodzice Konstrukcji wydali zgodę na ślub. Młodzi zamieszkali w supermarkecie supermarkecie wkrótce rodzina się powiększyła. Niestety pewnego dnia Łynter doniósł, że Konstrukcja bardzo urosła i została przez właściciela supermarketu zamknięta w klatce i pokazywana klientom jako supermysz. Mysia rodzina próbuje rozwikłać zagadkę nowego wzrostu konstrukcji. Nawet zwraca się z prośbą o pomoc do antykwarycznego kota Mruczka.

Polecam!

Roderick Gordon, Brian Williams,Tunele. Otchłań.


Wydawnictwo Wilga
tytuł oryginału: FreeFall
liczba stron: 560
miejsce wydania: Warszawa
rok wydania: 2009
oprawa: miękka
wymiary: 130 x 200 mm
ISBN: 978-83-259-0107-3

Niestety nie czytałam ani tomu pierwszego ani tomu drugiego. A szkoda, bo jak to jest zazwyczaj z kontynuacjami, nawiązują one do poprzednich przygód. Tunele: Otchłań to trzeci tom opowiadający przygody Willa Burrowsa i Chestera. Napisana została przez dwóch autorów – Rodericka Gordona i Briana Williamsa. Nastoletni przyjaciele szukają ojca Willa w głęboko położonym podziemnym świecie. Poszukując doktora Burrowsa, chłopcy spadają jeszcze głębiej - w otchłań, gdzie już nie istnieje grawitacja. Z tego powodu początkowo mają nudności, powoli jednak przyzwyczajają się do nowej sytuacji. Czsami nawet owym brakiem grawitacji nieźle się bawią. Pomagają rannej Elliott wrócić do zdrowia dzięki Marcie, odkrywają zaginioną starożytną cywilizację i poznają następne tajemnice świata ukrytego pod powierzchnią ziemi. Największymi wrogami są Styksowie. Z drugiej strony nadal można śledzić losy zatroskanych rodziców zaginionych nastolatków.

Swiat stworzony przez autorów ciekawi, a jednocześnie budzi grozę. Poznajemy tu nowe miejsca o dziwnych nazwach. Akcja trzyma w napięciu i zmienia się jak w kalejdoskopie. Fascynaci fantastycznych podróży powinni być zachwyceni.
wiek 12+

19 grudnia 2009

Renata Piątkowska, Dziadek na huśtawce.


Wydawnictwo BisIlustrator: Artur Nowicki
ISBN 978-83-7551-150-5
format: 21 x 23 cm
stron 48
wydanie 1
oprawa: twarda

Książeczka, która od razu kojarzy się z „Babcią na jabłoni”. Temat, bowiem podobny. Pewien chłopiec o imieniu Witek, który nosił okulary, nie lubi budyniu z sokiem, potrafi założyć górną wargę na nos i zawsze wygrywa w pluciu na odległość, nie miał jednak dziadka. Był z tego powodu bardzo smutny, bo nie mógł dać nikomu zrobionego z kolorowego papieru pudełka specjalnie na Dzień Dziadka. Jego najlepszy przyjaciel Marcin wpadł na pomysł, że dziadkiem Witka może zostać mieszkający w sąsiedztwie pan Teofil, który jest stary, pali fajkę, prawie w ogóle nie ma włosów, ale za to ma psa. Chłopcy odwiedzili pana Teofila i szybko się z nim zaprzyjaźnili. Pan Teofil został dla Witka dziadkiem Teofilem. Sąsiad Marcina nosi przedziwne kolorowe koszule, słomkowy kapelusz i ma psa Warczysława Łobuzkiewicza. W domu ma mnóstwo zegarów, ponieważ kiedyś był zegarmistrzem. Chłopcy uczą się jak odczytywać godziny na zegarku, lecz okazuje się że nie jest to takie proste. Dziadek Teofil lubi też poszaleć na huśtawce. Wraz z dziadkiem Teofilem podziwiają chmury leżąc na trawie, rozmawiają o podróżach i marzeniach. Świętują również urodziny Witka.

Sympatyczna książeczka z pięknymi ilustracjami Artura Nowickiego. Pogodna, dowcipna i pełna optymizmu.

Iwona Czarkowska, Kocia Odkrywalnia Tajemnic.

Wydawnictwo Bis
Liczba stron: 64
Format: 17 x 24.5 cm
Oprawa: twarda
ISBN: 978-83-7551-126-0

Bardzo ciekawa książeczka dla najmłodszych z wątkami „kryminalnymi” w tle i wspaniałymi ilustracjami Jacka Pasternaka. W pewnym miasteczku w domu „Pod Czarnym kotem” mieszkały trzy koty: Mlekot, Mrukot i Myszkot. Razem prowadzili Biuro Detektywistyczne KOT, czyli Kocia Odkrywalnia Tajemnic. Koty zajmowały się rozwiązywaniem przedziwnych zagadek takich jak tajemnica ducha z szafy, dziurawej marynarki, listu z Meksyku, kukułki ze starego zegara, walizki Mrukota, dwóch tramwajów, znikających samochodów i słoika z marmoladą.

Historyjki są opowiedziane w sposób prosty i przystępny dla dzieci. Świetny pomysł na książeczkę. W dodatku na usługi kociego świta zostało stworzone specjalne kocie nazwy.

16 grudnia 2009

Petra Morsbach, Sługa boży.


Wydawnictwo Homini
wydanie 2009.r
ISBN: 978-83-615-6872-8
Format: 13.0x21.0cm,
352 stron
Oprawa: Miękka

Bohaterem powieści jest proboszcz parafii w Bodering Izydor Rattenhuber. Nasz bohater ma rude włosy i od dziecka się jąka. Swoje dzieciństwo, które nie należało do tych najłatwiejszych, spędził gdzieś w Lesie Bawarskim. W rodzinie, w której się wychowywał nie było ani miłości, ani pieniędzy, ani ciepła i bliskości. Gdy jako dorastający chłopiec poznaje księdza Stettnera, staje się on dla młodego Isidora autorytetem i swego rodzaju mentorem. Isidor odkrywa również, że przy czytaniu Pisma Świętego nie jąka się. Przez wiele lat aż do śmierci księdza Stettnera będą utrzymywać kontakt, a Isidor będzie nawet jako kapłan szukał u niego rady i pocieszenia. Dzięki księdzu Stettnerowi Isidor kontynuuje naukę i wstępuje do seminarium duchownego.

Właściwa akcja powieści obejmuje zaledwie kilka dni, od ostatniej niedzieli adwentowej do drugiego dnia świąt Bożego Narodzenia. Koleje życia Rattenhubera poznajemy dzięki zastosowaniu retrospekcji. Isidor wraca do swojego dzieciństwa, czasów seminaryjnych, przełożonych, organizowanych pielgrzymek, przyjaciół, kolegów księży, znajomych, krewnych, nawet miłości do kobiety. Jest to opowieść o życiu codziennym księdza, o jego rozczarowaniach, smutkach, radościach, wyzwaniach, pokusach, załamaniach, spotkaniach z ludźmi. Jest to również książka, która próbuje znaleźć odpowiedzi na trudne pytania, takie jak, po co obowiązuje celibat i czy ma sens w świetle tego, że nie wszyscy duchowni przestrzegają tej zasady. Autorka podkreśla, że życie duchownego, mimo że otoczony jest zawsze ludźmi, jest życiem samotnika. Nie każdy jest jednak stworzony do takiego życia. Wielu duchownych wpada w alkoholizm, inni odchodzą.

Jak podkreśla wydawca, powieść Sługa boży nie jest książką krytyczną wobec Kościoła. Podsumowuje niejako życie Isidora jako kapłana, jego plusy i minusy. To książka, która zmusza do myślenia zwłaszcza w kończącym się obecnie okresie adwentowym. Każdy rozdział poprzedzony jest odpowiednim cytatem z Pisma Świętego, a większy dział fragmentem z liturgii święceń kapłańskich.

15 grudnia 2009

Liliana Bardijewska, Moja Ciotka Sroka.


Wydawnictwo BIS
Liczba stron: 96
Oprawa: twarda
Format: 16,8x24
Ilustracje Aleksandra Kucharska-Cybuch
ISBN 978-83-7551-103-1

To książeczka pełna mądrości i humoru. Pewna bajarka i gaduła Sroka opowiada z dowcipem bajki dla małej kilkumiesięcznej Julianki. Dziewczynka nudzi się cały czas podczas spaceru, gdy głównie leży w wózku. Pewnego dnia wózek niania postawiła pod drzewem, na którym pojawiła się Sroka. Tak mała Julianka poznaje Ciotkę Srokę, która za każdym razem opowiada dziewczynce inną historyjkę. Mała Julianka dowiaduje się, dlaczego na wierzbie wyrosły gruszki, jak obudzić śpiącą Zimę, skąd wzięły się pisanki, czemu biedronki są czerwone, co oznacza zajęcza odwaga i skąd wzięły się choinki.

Ciotka Sroka opowiada wszystko z przejęciem i wielkim zaangażowaniem. Książeczka zarówno dla młodszych jak i starszych. Autorka wspaniale operuje słowem. Dodatkowym atutem są przepiękne i subtelne ilustracje.

Polecam na świąteczny prezent!

13 grudnia 2009

Agnieszka Frączek, Dorota Dziamska, Origami z wierszykami. Ciekawska kaczuszka Omi. Kaczuszka Omi na wsi.



Wydawnictwo: Bis
Liczba stron: 48
ISBN: 9788375511529
ISBN: 978-83-7551-151-2
Rok wydania: 2009

Książeczki dla naszych najmłodszych, które nie tylko bawią, ale również uczą. Obok przygód ciekawskiej kaczuszki Omi, znaleźć w nich można, bowiem wesołe i urokliwe wierszyki dotyczące poznawanego właśnie zwierzątka czy rzecz. Obok nich mieszczą się również interesujące instrukcje jak zrobić w prosty sposób metodą orgiami latawiec, kaczuszkę, mrówkę, żółwia, żabę, raka, rybę, srokę, baranka czy też motylka, zająca, dom, kota, krowę, świnkę, kurę, psa i traktor.

W pierwszej części poznajemy małą kaczuszkę Omi i jej rodzeństwo. Właśnie kaczuszki przyszły na świat. Omi jest najmłodsza i od samego wyklucia się z jajka bardzo ciekawa wszystkiego. W zachwycie wołała „O!”, dlatego otrzymała imię Omi. W drugiej części Omi oddala się od rodziny i poznaje najbliższe okolice na wsi. Wraz z Omi dzieci poznają zwierzątka i przedmioty.

Książeczki są pięknie wydane. Świetnie zastosowana została większa czcionka mająca za zadnie w odpowiednich miejscach zwrócić dziecku na dane słowo, pytanie czy wypowiedź. Wspaniale i w sposób zrozumiały dla dziecka, bo za pomocą odpowiednio dobranych ilustracji, ukazana jest zabawa w orgiami. Po za tym wierszyki, które zachęcają do ułożenia jakiegoś zwierzątka. W dodatku niektóre są bardzo łatwe i można dziecko nauczyć na pamięć.

Wspólna zabawa dla starszych i młodszych!


Zwinne kółka kolorowe
wyskoczyły na podłogę.
Tutaj żółte, tam czerwone...
Ale co to!?... Dziób? Ogonek?
Skrzydła... kuper... kacza nóżka...
Och! To przecież jest kaczuszka!

8 grudnia 2009

Jerónimo Tristante, Tajemnica domu Arandów.


tytuł oryginału: El misterio de la casa Aranda
język oryginału: hiszpański
liczba stron: 404
miejsce wydania: Warszawa
rok wydania: 2009
oprawa: miękka
wymiary: 120 x 170 mm
ISBN: 978-83-7392-302-7

Świetna książka trzymająca w napięciu od pierwszej do ostatniej strony! Mało takich książek, więc ta zasługuje szczególnie na uznanie. Po za tym to dopiero początek! Jest to, bowiem pierwszy tom cyklu dotyczącego przygód detektywa Victora Rosa w Madrycie pod koniec XIX wieku. Wydawnictwo zapowiada pojawienie się na rynku kolejnej części pt. Sprawa czarnej wdowy. Swoją drogą nie mogę się już doczekać.


Victora Rosa poznajemy, kiedy jest już podinspektorem policji. Wysoka funkcja jak na jego dwadzieścia dziewięć lat! Wrac do Madrytu po latach służby winnej części Hiszpanii. Jest młody, inteligentny, przystojny i błyskotliwy. Nie zapomina jednak, że mało brakowało a swoje życie spędziłby za więziennymi kratkami. Przyłapany na kradzieży jako młody chłopak natrafił na dobrego policjanta. To dzięki poznanemu sierżantowi don Armandowi Martinezowi, Victor Ros zaczął uczciwie zarabiać i piąć się po szczeblach policyjnej kariery. Swoje pochodzenie z nizin społecznych wykorzystywał do przesłuchań i rozwiązania zagadek w tej warstwie. Niestety nie potrafił za bardzo zachowywać odpowiedni ton, jeśli chodzi o wyższe sfery. Victor Ros ma, bowiem zapatrywania liberalne. Pierwszy tom przygód hiszpańskiego detektywa dotyczy dwóch ważnych przestępstw. Pierwsza dotyczy serii morderstw madryckich prostytutek, druga natomiast dotyczy tajemniczych, być może nawet nadprzyrodzonych, wydarzeń w domu bogatej rodziny Arandów, gdzie Aurora chciała zabić swojego męża trzeciej nocy po ślubie. Obie sprawy Victor Ros chce rozwiązać, mimo że przy sprawie dotyczącej prostytutek na początku nie ma poparcia swojego szefa. W sprawę Arandów zaangażował się ponad to osobiście, żywiąc gorące, lecz ciche uczucie do młodszej siostry Aurory Clary, która żywo interesowała się kryminalnymi zagadkami i miała liberalne poglądy, mimo że należała do wyższej sfery..

Rozwiązanie obu zagadek to wyzwanie dla młodego podinspektora. Książka fascynuje. Autor stworzył niesamowity klimat Madrytu końca XIX wieku. Czytelnik wędruje ulicami tego miasta wraz z detektywem, bowiem w książce jest nawet mapka głównych miejsc. Podoba mi się również to, że autor nie ubarwia samego detektywa. Ma on swoje wady i zalety. Jako mężczyzna zagląda do domów publicznych. Nie stroni od rozmów na temat polityki i współczesnej mu sytuacji społecznej. Nie jest tak jak powinien być prawdziwy Hiszpan zwolennikiem corridy. Nie jest super bohaterem. Jest człowiekiem człowiekiem krwi i kości. Po za tym Victor Ros poznaje ekscentrycznego arystokratę, który wprowadza go w świat wyższych sfer, a jednocześnie otwiera przed nim nowe naukowe możliwości rozwiązania kryminalnych zagadek. Mamy tu również ciekawe wątki miłosne oraz nakreślenie sytuacji młodych kobiet wydawanych za maż tylko dla pieniędzy. Świetne oddane realia epoki. Wspaniale napisana powieść detektywistyczna! 

***

Jerónimo Tristante urodził się w Murcji w 1969 r. Profesor biologii i geologii jednocześnie darzy wielką miłością literaturę. Po wydaniu dwóch powieści: Crónica de Jufré (2003) i El Rojo en el azul (2005) napisał kryminał historyczny Tajemnica domu Arandów – pierwszy tom przygód detektywa Victora Rosa.

2 grudnia 2009

Norbert Gstrein, Rzemiosło zabijania.


Wydawnictwo Czarne
tytuł oryginału: Das Handwerk des Tötens
język oryginału: niemiecki
liczba stron: 280
miejsce wydania: Sękowa
rok wydania: 2009
oprawa: miękka
wymiary: 125 x 195 mm
ISBN: 978-83-7536-112-4
seria: Inna Europa inna literatura


Książka austriackiego pisarza z pewnością zasługuje na uwagę i uznanie. Fabuła książki opiera się o wydarzenia mające miejsce na Bałkanach w latach 90. Nie jest to jednak na pewno literatura wojenna. To pewien rodzaj powiązania reportażu i powieści z fabułą. Jest to również powieść o pisaniu powieści. Nie jest to bynajmniej żadne powtórzenie, bowiem to jeden z bohaterów dziennikarz Paul pragnie napisać książkę na temat swojego tragicznie zmarłego przyjaciela Christiana Allmayera. Ten ostatni był reporterem relacjonującym konflikt bałkański od samych jego początków, który zginął latem 1999 roku w Kosowi. Przed śmiercią udaje mu się przekazać Paulowi artykuły związane z jego niebezpieczną pracą. Według pomysłu Paula to głównie na bazie tychże materiałów miałaby powstać książka. Co ciekawe narratorem powieści jest jeszcze inny bezimienny mężczyzna, jak można się domyśleć także dziennikarz, który przelotnie zna Paula. Z czasem spotkania stają się częstsze, A narrator poznaje nie tylko to co kryje się w artykułach napisanych przez Allmayera, ale również prywatne życie Paula. Poznajemy również Helenę, która w szczególny sposób związana z opowiadanymi wydarzeniami, ponieważ swoje rodzinne korzenie ma w Dalmacji na Bałkanach.

To lektura o wojnie na terenach byłej Jugosławii. Opowiada o koszmarze, okrucieństwach, morderstwach dokonanych również na ludności cywilnej. To książka o bólu i cierpieniu ludzi w Chorwacji i Bośni. Opowiada o tym, co się wydarzyło w Vukovarze albo pod Dubrownikiem albo też w innych miejscach tego rejonu. Nie jest to książka, która opowiada bezpośrednio o wydarzeniach wojennych. Jest jakby relacją z tychże wydarzeń. Opowiada o tym, w jakim stopniu wojna w byłej Jugosławii wpłynęła na życie ludzi tam żyjących, stamtąd pochodzących czy tam przebywających akurat akurat tym okresie czasowym.

Książka nie jest łatwa w odbiorze i wydaje się, że należy ją czytać powoli. Wiele tu odczuwanego smutku, bólu i cierpienia. Trudno jest również czytać o wojnie, która rozegrała się nie tak dawno. Świadomi jesteśmy, bowiem, że nadal żyją ludzie, na których wojna ta odcisnęła największe piętno. Zawartych jest tu także wiele refleksji. Trudno pogodzić się bowiem z pewnymi tragicznymi faktami, które już miały miejsce. Nie można również do końca poznać biegu wydarzeń, tak jak Paul nie mógł do końca zrozumieć i odgadnąć prawdę.


Bardzo podobało mi się, że autor nie narzuca swojego punktu widzenia na wojnę. Pozwala czytelnikowi samemu dojść do ważnych wniosków. 

30 listopada 2009

Jadwiga Nowak, Posłuchaj swoich myśli.


Wydawnicwto Aula
Wydanie 2009 r.
Stron 134
ISBN 879-83-61765-00-4

Jest to ta książka należąca do tych, które nie czyta się byle jak i byle gdzie. To pozycja pełna przemyśleń i niedomówień. Pełno w niej poetyczności i emocji. Składają się na nią rozdziały podzielone jeszcze na mniejsze poruszające sprawy dnia codziennego zarówno zwykłego człowieka i jego rodziny, jak i sytuacji społecznej panującej w naszym kraju. To fragmenty opisu świata, w jakim żyjemy i w jakim przyszło żyć bohaterce książki. Poruszane są tu kwestie między innymi bezdomności, biedy, globalizacji. To również książka o relacjach międzyludzkich. Poglądy bohaterki a zarazem narratorki poznajemy nie tylko z jej słów, ale z listów wymienianych drogą mailową z przyjacielem Piotrem. To również książka o smutku, milczeniu, samotności wśród tłumu, rozczarowaniach drugim człowiekiem, szukaniu sensu każdej godziny. Autorka podkreśla, że rozmowa z drugim człowiekiem jest bardzo ważna. Milczenie, bowiem oddala ludzi od siebie i rozdziela. Dorosły człowiek nie wchodzi już w głębsze przyjacielskie relacje z ludźmi, którzy pojawiają się i znikają. Pełno w książce właśnie takich myśli...

Jest to lektura niełatwa, ambitna, dla tych co poszukują odpowiedzi na zadawane pytania dotyczące życia, dla tych którzy chcą nauczyć się jak słuchać własnych myśli. Polecam!

28 listopada 2009

Dan Lungu, Jestem komunistyczną babą!


Wydawnictwo Czarne
Seria wydawnicza: Inna Europa, inna literatura
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 184
ISBN: 978-83-7536-129-2

Według mnie powieść znakomita! Świetnie uchwycony temat i wspaniały język to atuty tej książki. W sposób barwny, zabawny i przyjemny autor opowiada o czasach komunizmu w Rumuni i reżimie dyktatora Nikolae Ceausescu. Nie ma tu mowy o morderstwach, strachu, przelewaniu krwi. Autor opisuje świat komunistycznej codzienności z punktu widzenia zwykłego szarego człowieka borykającego się z trudami codziennego dnia. Bohaterką jest tu bowiem kobieta, która kocha komunizm, tęskni za nim i nie może pogodzić się ze zmianami, jakie nastąpiły po obaleniu Nikolae Ceausescu. Nie potrafi też zaakceptować nowego obrazu demokratycznej Rumunii. Emilia Apostole żyjąc już w wolnej Rumunii wraca do czasów swojego dzieciństwa na wsi i ucieczki do miasta, gdzie rozpoczęła naukę i poznała męża. Mimo marzeń nie podjęła studiów, bowiem na świat przyszła córka Alice, która jako młoda osoba wyjechała do Kanady i tam wyszła za mąż za Kanadyjczyka. Emilia opowiada z nostalgią o komunistycznej codzienności w pracy, gdzie praktycznie nic nie robiono a maszyny chodziły i zawsze był alkohol. Wraca do prowadzenia handlu „na lewo”, do kolejek przed sklepami. Podkreśla, że to, że jest teraz miastową panią zawdzięcza swojej ciotce Lukrecji i wujowi Andreiowi, u których mieszkała parę lat. Z obrzydliwością opowiada o życiu na wsi, robieniu kiziaku i zacofaniu.

Warto jednak zaznaczyć, że w książce odnaleźć możemy również ten straszniejszy obraz komunistycznej Rumunii. Pan Mitu często raczy współpracowników opowieściami o Securitate. Cały dział, w którym pracowała Emilia przez parę dni w szaleństwie przygotowywał się na przybycie Ceausescu. Nawet choinki trzeba było pomalować na żywszy zielony kolor, bo takie, jakie były nie podobały się osobnikowi z partii. Bohaterka opowiada również, jak jej dziecko przynosiło a kaligrafii czwórki a nie piątki, jak dzieci rodziców należących do partii. Wraca do chwil, gdy była oddelegowana do malowania komunistycznych haseł na wielkich połaciach materiału oraz wspomina jak pracowano w Wielkanocną Niedzielę i nawet nie można było spokojnie zjeść wielkanocnego śniadania.

W książce na pewno odnajdziemy zarówno szczyptę ironii na temat zmian, jakie nastąpiły w Rumunii, jak i nostalgii za tym, co minęło. Ciekawe są rozmowy matki z córką na temat polityki i światopoglądu. Alice należy, bowiem już do pokolenia tych, którzy pragną, aby ich kraj rozwijał się na drodze demokratycznej wolności. Emilia chce podczas wyborów głosować na komunistów. Twardo broni swojego stanowiska i wychwala czasy komunistyczne, gdy dobrze zarabiała, dostała mieszkanie w bloku, mogła kupić telewizor i pralkę. Nie chce widzieć drugiego oblicza komunizmu. Gdy wszyscy palili legitymacje partyjne, ona schowała ją za obraz, bo a nuż i komunizm powróci. Niezła rumuńska proza.

Vladimir Oravsky, Kurt Peter Larsen i autor anonimowy, Od Astrid do Lindgren.


Wydawnictwo: Czarne
ISBN: 978-83-7536-137-7
Tłumaczenie: Ratajczak Bogumiła
Wydanie: 2009
oprawa: miękka
ilość stron: 160

W listopadzie tego roku minęła 102 rocznica urodzin znakomitej jak dla mnie szwedzkiej pisarki Astrid Lindgren. Z tej okazji pojawiła się w tym miesiącu na rynku księgarskim nakładem Wydawnictwa Czarne książka szwedzkiego pisarza Vladimira Oravsky’ego i duńskiego pisarza Kurta Petera Larsena. W tworzeniu książki brał również udział autor anonimowy, którego tożsamości pozostali nie mogą jednak ujawnić. Warto od razu zaznaczyć, że autorzy zapisali, że książka jest pierwszą częścią z trylogii na temat życia Astrid Lindgren. Następne mają dopiero powstać. Mimo to już na końcu książki odnajdziemy planowane zapiski dalszych losów Astrid. Szczerze pisząc nie mogę się już tego doczekać.

Pierwsza część napisana została w formie powieści biograficznej. Może niektórym z Was wyda się nieco bajkowa, ale myślę, że autorzy dostosowali się do stylu pisania słynnej pisarki. To opowieść o młodości Astrid, która opuszcza rodzinne Vimmerby i jedzie do Sztokholmu, aby ukończyć kurs dla sekretarek. Astrid przedwcześnie dorasta. Nie ma czasu na zabawę jako osiemnastolatka, bowiem nieplanowane dziecko, które ma przyjść na świat zmienia radykalnie jej plany na przyszłość. Po za tym o ciąży dowiaduje się przed wyjazdem ojciec, który nie może się pogodzić z popełnionym przez córkę błędem. Dziecko przychodzi na świat w Kopenhadze i zostaje oddane pod opiekę dobrej piastunki. Niestety czytelnik niczego nie dowie się o ojcu dziecka.

Astrid z trudem wiąże koniec z końcem w Sztokholmie. Wraz z przyjaciółką poznaną na kursie przez kilka lat wynajmuje tani pokoik i zyskuje dobrą pracę. Nadal jednak nie stać jej na utrzymanie siebie i dziecka. Wielokrotnie pokonuje drogę do Kopenhagi, aby choć parę godzin spędzić z synkiem. Z powodu choroby syna i nagłego wyjazdu traci pracę. Mimo to do Astrid już niedługo będzie szczęśliwa, gdy lepiej pozna swojego nowego pracodawcę.

Jest to ciepła i sentymentalna opowieść, pisana prostym językiem. Pełno w niej jednak emocji, wrażeń i uczuć. Dla miłośników książek Astrid Lindgren lektura obowiązkowa!

27 listopada 2009

Joanna Klara Teske, Szara mysz z chaty na skraju wspomnień.


Wydawnictwo Mimochodem
ilustracje Magdalena Słomska
Grafika: Magdalena Słomska i Kazimierz Hałasa
stron: 48
ISBN: 978-83-926770-1-7
oprawa miękka
wydanie: 2009


Zdjęcie z pewnością nie oddaje tego jak pięknie wydana jest ta książeczka. Cała jej tonacja zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz wraz z pojawiającymi się tam ilustracjami utrzymana jest w szarości. Wielkie brawa dla oprawy edytorskiej i graficznej!
Książka autorstwa Joanny Klary Teske z pewnością zasługuje na uznanie nie tylko z wyżej wymienionych powodów. Moim zdaniem przeznaczona jest zarówno dla dzieci jak i dorosłych. W małej chacie na skraju wspomnień mieszkali starsi już wiekiem babcia i dziadek. Towarzyszyła im mała, szara myszka, która uwielbiała ciepło z pieca. Była szczęśliwa zwłaszcza zimą. Niestety wraz z napływem ciepłych dni dziadkowie przestali palić w piecu, a myszka posmutniała, bo nic już ją nie cieszyło. Dlatego też staruszkowie postanowili rozweselić zwierzątko. Wymyślili wspaniały pomysł, że będą jej opowiadać historie. Wśród nich znajdziemy opowieści nie tylko tego starszego małżeństwa, ale również opowieść dziadka dziadka. Wspaniale nakreślone przez autorkę powiastki pozwalają czytelnikowi zastanowić się nad pewnymi sprawami. Wraz z bohaterami udaje się na pewnego rodzaju poszukiwania. Każdy z nas zapewne, co innego odkryje w opowieściach i znajdzie coś innego dla siebie. Tak jak każdy jest w życiu, do czego innego przywiązany i inną ma ustaloną hierarchię wartości.

Świetny pomysł na mikołajkowy prezent dla starszych i młodszych!

Marek Wawrzyński, Wiersze zebrane.


Wydawnictwo Formicula
Wydanie: Kraków 2009
ISBN 978-83-926882-9-7
Stron 50

Liczący niespełna 50 stron tomik wierszy Marka Wawrzyńskiego porusza społeczne problemy. Wiele miejsca autor poświęca alkoholowi. Może dlatego, że sam jest barmanem w jednym z krakowskich pubów. Flaszka, wódka, piwo to słowa, które przewijają się w wierszach. W krótkich strofach Wawrzyński potrafi wyrazić bardzo wiele uczuć, ukazać fakty, nakreślić osoby przychodzące do baru. Wiele z tych postaci zapewne opowiada barmanowi o swoich problemach, kłopotach domowych, finansowych, miłosnych czy tych z pracy. Autor korzysta również z własnej obserwacji napotkanych ludzi.

Wiersze nie należą do tych z gatunku optymistycznych. Mimo jednak, że bije z nich smutek i nostalgia pochmurnych dni i przydymionej atmosfery knajp, to nie przytłaczają czytelnika. Tomik został wydany w wersji dwujęzycznej. Na język angielski wiersze przełożyła Dominka Musielok.

Do przeczytania podczas jesiennego spaceru.

24 listopada 2009

Janusz Beynar, Skutki uboczne.

oprawa: miękka za skrzydełkami
format: A5
ilość stron: 375
ISBN 978-83-61194-33-0
wydanie: 2009

Jest to powieść sensacyjna pełna wartkiej i dynamicznej akcji, która wciąga czytelnika w zapisaną historię. Nic tak, bowiem nie pociąga jak dojście do rozwiązania kolejnej zagadki na miarę światową. Jest tu, bowiem mowa o manipulowaniu społeczeństwem, o zatajaniu prawy przed nim, o medycznych zagrożeniach związanych z konsekwencją przyjmowania przez kobiety środków antykoncepcyjnych. Fabuła jest oczywiście wymyślona, ale nie wydaje się być aż tak niewiarygodna, gdy weźmiemy pod uwagę to, co się dzieje we współczesnej medycynie.

Profesor biogenetyki, Alister Swan, czterdzieści lat wcześniej niż rozgrywająca się akcja książki, pracuje dla wielkiego koncernu farmaceutycznego nad zastosowaniem hormonalnych środków antykoncepcyjnych. Jako młody naukowiec wraz ze swoim współpracownikiem odkrywa, że długotrwałe stosowanie środków antykoncepcyjnych ma skutki uboczne dla przyszłych pokoleń. Współpracownik Swana chcąc ogłosić niektóre wyniki badań, ginie w niewyjaśnionym do końca wypadku, a Swan za milczenie dostaje przez lata mnóstwo pieniędzy i możliwość awansu zawodowego. Wraz z żoną Julią przez lata podróżuje po całym świecie nieustannie obserwowany przez wynajętą przez koncern agencję. Po śmierci Julii postanawia oczyścić swoje sumienie i powrócić do sprawy z przeszłości. Postanawia ujawnić wyniki prowadzonych przez siebie badań. Niestety ludzie, którzy nadal obserwują profesora nie pozwalają mu powierzyć sprawy żadnemu z prawników. Mimo to udaje mu się przed tragiczną śmiercią przekazać dokumenty i wskazówki przypadkowo spotkanej nieznanej osobie w jednym z kanadyjskich rezerwatów. Tym nieznanym człowiekiem okazuje się prywatny detektyw, od czterech miesięcy niemieszkający z Vichy van Daren i siedmioletnim synem Tomkiem, w dodatku Polak przybyły do Kanady w latach 80. Jan Barski. Od tej chwili życie Barskiego zmienia się radykalnie. Traci wiernego psa, musi chronić najbliższych i uciekać. Agenci trafiają na trop Janka i mają swoich ludzi w wielu miejscach świata. Od tej pory czytelnik wraz z Barskim podąża nowym szlakiem odkrywając tajemnice zamordowanego profesora.

Akcja rozgrywa się zarówno w Kanadzie, jak i miedzy innymi w Polsce, w Niemczech i na Litwie. Pięknym i szczególnym miejscem staje się tu klasztor Kamedułów w Wigrach, gdzie Janek ma starego przyjaciela – obecnie zakonnika – Piotra. tu znajdują schronienie najbliżsi Barskiego.

Książę czyta się bardzo dobrze, w dodatku daje ona wiele tematów do przemyśleń i dyskusji. Trudno mi jednak uwierzyć, że bohater tak potrafił analizować naukowe badania jedynie po styczności z papierami pozostawionymi przez Alistera Swana. Czasami język jest, więc naukowy. Daje to jednak wiele tematów do rozmyślań, bo teoria stworzona w książce szokuje. Ponadto porusza temat powiązań świata polityki, biznesu i wielkich pieniędzy. Bogate opisy, świetne dialogi i ciekawa teoria spiskowa to atuty tej książki. Polecam każdemu miłośnikowi sensacji i dobrego kryminału.
***

Janusz Beynar urodził się w 1962 roku w Gdańsku, młodość spędził w Gdyni, a w wieku dwudziestu pięciu lat wyjechał na trzydniową wycieczkę do Rzymu i Watykanu, która trwa do dziś. Od 1988 roku mieszka w Kanadzie.

20 listopada 2009

Jarosław Kret, Moje Indie.Przygoda nie pyta o adres.


Wydawnictwo Świat Książki
miejsce wydania: Warszawa
rok wydania: 2009
oprawa: miękka ze skrzydełkami
wymiary: 145 x 205 mm
ISBN: 978-83-247-1802-3
stron 296

Na pewno nie jest to książka pisana li tylko dla zarobku i pod szyldem tego, że kolejny „słynny” dziennikarz, gwiazda telewizji coś wydała. Jest to pozycja, która stawia kropkę nad „i” jeśli chodzi o spełnianie marzeń podróżniczych i dzieleniem się doznanymi wrażeniami z ludźmi. Co prawda, nie łudźmy się, bycie znaną osobą pomaga promować napisaną książkę, a następnie sprzedać ją w wyższej ilości egzemplarzy niż udałoby się to zwykłemu, szaremu śmiertelnikowi. Tak jest właśnie z książką autorstwa przystojnego Jarosława Kreta, który śmieje się do czytelnika już z okładki na zdjęciu, pewnie wybranym specjalnie z myślą o kobietach.

Książka powstała na bazie doznanych wrażeń i nabytych doświadczeń podczas wielokrotnych podróży do Indii. Autor podkreśla zresztą, że zwiedził większość krajów globu ziemskiego. Zazdroszczę! Najbardziej jednak do serca przypadły mu właśnie Indie. Z perspektywy białego człowieka, moim zdaniem bardziej turysty niż podróżnika (autor określa siebie jako podróżnika), Jarosław Kret przekazuje nam znany i ten mniej znany obraz tego dalekiego dla nas kraju. Czytelnik może przybliżyć sobie indyjskie święta, kuchnię, muzykę czy hinduską mitologię czy „święte” krowy. Autor mieszkając zarówno w hotelach jak i w domach indyjskich rodzin, przedstawia nam obraz dnia codziennego takich miejsc. Odwołuje się również do poznanego życia rikszarzy, indyjskich eunuchów czy też sikhów. Charakteryzuje warstwy społeczne Indii. Bywa zarówno jak i slumsach, pośród ludzi z warstwy średniej jak i tej najbogatszej. Dużo uwagi poświęca sytuacji kobiet w Indiach. Poznać można natury kobiet np. rybini, tygrysimi, oślini, wielbłądzimi. Można też dowiedzieć się, dlaczego kobiety robią na czole kolorowe kropki pozytywnemu, czemu ich lustra są tak wokół upstrzone. Autor charakteryzuje również zwyczaje współczesnej młodzieży, ich ubiór a także porusza problem aranżowanych małżeństw.

Ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu autor odwołuje się również do historii. Przekazuje również osobiste wrażenia podczas pobytu w pałacach mahararadźy Dźam Saheba, który podczas II wojny światowej pomagał kobietom i dzieciom zgromadzonym przy armii Władysława Andersa.

Książka posiada wspaniałą oprawę edytorską. Dodatkowym atutem są zdjęcia wykonane ręką Jarosława Kreta. Pod każdym z nich jest cytat z tekstu pasujący do zdjęcia. Na pewno jest to książka pisana „od siebie”, bez wyszukanego języka i bez większego epatowania emocjami. Czasami jednak w tekście można znaleźć powtórzenia np. na temat picia bhang czy warstw społecznych. Może jednak zabieg ten uznał autor za potrzebny.

Tak czy tak, można przeczytać. To rodzaj swoistego pamiętnika, bowiem o swoich wrażeniach podczas pobytu w Indiach autor stara się pisać wnikliwie, a co najważniejsze z sercem.

18 listopada 2009

Federico Moccia, Wybacz,ale będę Ci mówiła skarbie.


wydawnictwo Muza S.A.
tytuł oryginału: Scusa ma ti chiamo amore
język oryginału: włoski
liczba stron: 592
miejsce wydania: Warszawa
rok wydania: 2009
oprawa: miękka
wymiary: 140 x 205 mm
ISBN: 978-83-7495-719-9

Czy może istnieć prawdziwa miłość, kiedy różnica wieku między kobietą a mężczyzną wynosi dwadzieścia lat? Próbę zdefiniowania odpowiedzi na to pytanie odnajdziecie na kartach książki włoskiego pisarza Federico Moccia „Wybacz,ale będę Ci mówiła skarbie”. Pełna uroku, dowcipu i przede wszystkim miłości.

Ona – Niki, siedemnastolatka, licealistka, która właśnie rozstała się z pierwszym swoim chłopakiem Fabiem .On – Alessandro, mężczyzna już prawie trzydziestosiedmioletni, dobrze sytuowany, pracujący w agencji reklamowej, opuszczony przez wieloletnią narzeczoną Elenę. Poznają się dzięki niegroźnemu wypadkowi, gdy Alex, jadąc swoim mercedesem wpada na Niki na skuterze. Alex pomaga dziewczynie odprowadzić skuter do warsztatu. Tymczasem Niki nie odpuszcza. Wielokrotnie dzwoni do Alexa. Zaczynają się spotkania, które z niewinnych przeradzają się w prawdziwe randki. Niki od początku jest przekonana, że spotkała mężczyznę swojego życia. Alex jako mężczyzna życiowo doświadczony na początku jest sceptycznie nastawiony do tej znajomości. Przed przyjaciółmi nadal nie może się przyznać, że rozstał się z Eleną. Dopiero po pewnym czasie jest na to gotowy. Ale Niki to piękna dziewczyna, zabawna, inteligentna, dowcipna, wesoła, szalona. Alex mając kłopoty w pracy odpoczywa w towarzystwie Niki. Co więcej dziewczyna zaskakuje go i próbuje zaradzić brakowi weny twórczej wybranka. Alex z dnia na dzień jest coraz bardziej nią zafascynowany.

Oczywiście poznajemy świat w którym żyją Niki i Alessandro: ich przyjaciół, kłopoty tychże przyjaciół, fascynacje, rodziców i rodzeństwo. Dialogi są żywe i zabawne. Książka pełna jest optymizmu i emocji. Porusza zarówno problemy wieku dorastania, jak i wieku dojrzałego. Być dorosłym to nie znaczy bowiem być dojrzałym. Autor świetnie kreśli zachowania bohaterów. Mężczyźni mimo że blisko czterdziestki, nawiązują swoim zachowaniem do lat kiedy byli młokosami. Mimo, że boją się swoich żon, oglądają się za nastolatkami szukając przygód. Przyjaciółki Niki czekają z kolei na wymarzoną milość.

Świetna włoska proza! Niech Was nie przestraszy ilość stron - książka wciąga i czyta się szybko!


Z ciekawostek ze stron wydawnictwa- Niki istnieje naprawdę. Federico Moccia zobaczył ją któregoś dnia, na via del Corso, gdy razem z przyjaciółkami przechadzała się tam i z powrotem wzdłuż ulicy. Tamtego dnia Niki wyjęła z kieszeni dżinsów komórkę i przez ponad godzinę dyskutowała ze swoją matką. Federico często wracał na via del Corso, ale nigdy więcej jej już nie spotkał. Restauracje, gdzie chodzą jeść bohaterowie tej powieści, są również prawdziwe. 

14 listopada 2009

Patrick Gale, Notatki z wystawy.

Tytuł oryginalny Notes from an Exhibition
Przekład Anna Klingofer
Wydanie 2009
ISBN 978-83-10-11734-2
Format130×197mm;
oprawa twarda
stron 376

Bohaterami powieści są członkowie jednej rodziny. Autor ukazał ich życie na przestrzeni lat. Przede wszystkim pokazał jak życie jednej osoby może wpłynąć na ukształtowanie się życia najbliższych.

Rachel Kelly to utalentowana i ceniona w artystycznym świecie malarka abstrakcyjna. Gdy maluje przez kilka godzin, zamyka się w pracowni na strychu rodzinnego domu. Robi to nawet wtedy, gdy dzieci opuściły już dom i mieszka tylko z mężem Antonym. Mając sześćdziesiąt dziewięć lat Antony komunikuje się z nią najczęściej przez interkom. Rachel ma talent i uwielbia malować. Nie daje się podporządkować istniejącym regułom. Rachel Kelly nie jest jednak tylko artystką. Jej choroba to psychoza maniakalno-depresyjna, która ma ogromny wpływ na to jak się zachowuje, kiedy i jak tworzy, jakie są jej relacje z mężem i czwórką dzieci. Rachel poznajemy w chwili, gdy od miesięcy nie bierze przepisanych przez lekarza tabletek. Chowa je w szufladzie przed mężem lub w podłodze między deskami. Uważa, że w ten sposób powraca do kolorów, które już zapomniała. Na strychu spędza całe dnie, jedząc tam, załatwiając biologiczne potrzeby, odpoczywając. Pewnego dnia Antony znajduje ją na stryszku martwą. Całe życie Rachel poznajemy, więc już po jej śmierci. Jej najbliżsi powoli odkrywają tajemnice jej pochodzenia. Bohaterka ukrywała nawet przed mężem swoje rodzinne korzenie. Antony poznał ją w chwili w Oxfordzie. Rachel spodziewała się dziecka z żonatym mężczyzną. Po jej próbie samobójczej postanowił zabrać ją do rodzinnego Penzacane w Kornwalii. Tam bierze z nią ślub, a na świat przychodzą kolejne dzieci.

To książka pełna bólu, cierpienia i goryczy. Bliscy Rachel zdają sobie sprawę jak wielki wpływ jej choroba miała na ich życie. Stroniła od rodziny i całe dnie spędzała w odosobnieniu. Wielokrotnie popadała w głęboką depresję i próbowała się zabić. Nie współczuła dzieciom z powodu rany na kolanie, skaleczenia, przykrości doznanej z jakiegoś powodu. Nie przytulała. Była oschła i często wpadała w szał. Jedynie w dni urodzin każdego z dzieci, poświęcała im więcej uwagi. Spędzała dzień tak, jak chciało każde z dzieci.

Patrick Gale opowiada, jak żyje się z osobą chorą na psychozę maniakalno-depresyjną. Po śmierci Rachel wszyscy członkowie rodziny zaczynają żyć na nowo, zaczynają „oddychać”, są pozbawieni nerwowości i napięcia. Wiele tu emocji. Autor zwraca uwagę czytelnika, że choroba Rachel ma swoje podłoże w jej dzieciństwie i wczesnej młodości. Ukazuje jej stosunki z rodzicami i na tragiczne młodzieńcze przeżycia, które poruszają do głębi.
Obiektywnie stara się ująć przeżycia Rachel, Antony'ego i ich dzieci. Treść godna przeczytania i zastanowienia.

8 listopada 2009

Stanislaw Karolewski, W piaskownicy światów.


Wydawnictwo Szarlatan
wymiary: 124 × 197 mm
stron: 200
ilustracje: 6 szt
ISBN: 978-83-9293-52-0-9

Nie jest to książka łatwa. Należy ona do książek tych z górnej półki. Autor książki to Stanisław Michał Karolewski prowadzi we Wrocławiu antykwariat-galerię „Szarlatan”. Jest również historykiem sztuki, fotografem, literatem, bibliofilem, bibofilem i babofilem. Wszystkie te elementy odnajdziemy również w bohaterze napisanej przez Karolewskiego książce. Pełno tu, bowiem metafor i odniesień do wydarzeń ze świata nam współczesnego. Autor wymienia znane nam nazwiska, książki, tytuły filmów i seriali. Odnosi się również do znajomości miasta Wrocławia, gdzie umiejscowił akcję powieści. Na końcu książki dodał topografię sennego Wrocławia. To książka, która jest swego rodzaju przewodnikiem po tym mieście zarówno dla mieszkańców jak i przyjezdnych.

Nie jest to powieść w dosłownym tego znaczeniu, a raczej opowieść. Fabuła nie ma tu ciągłości i pełno tu wątków i dygresji z kręgów kultury, literatury, sztuki, historii. Wiele tu znajdziemy z baśniowości i nierealnego świata. Bohater – Michał wędruje ulicami miasta. Wraz z nim poznajemy ciekawe wrocławskie miejsca oraz nocne życie miasta. Opowiada ciekawe historie związane z danym rejonem. Michał nie stroni od alkoholu. Pełno, więc tu alkoholowej atmosfery i dymu z papierosów. Pracuje jako tłumacz, który objaśnia Japończykom polskie filmu i seriale. Opowiada również o swoich związkach z napotkanymi kobietami. Przeżywa również nieszczęśliwą dawną miłość. Bohater ciągle czegoś pragnie, jego dusza jest nadal nienasycona.

„W piaskownicy światów” to literacki debiut, ale jakże udany! Autor znalazła własną drogę pisania. Jest to epos o labiryntach duszy ludzkiej. W dodatku autor poprzez pisanie promuje rodzinne miasto. A treść książki ubogacają fotografie kobiet wykonane przez autora. Solidna proza!

7 listopada 2009

Antonio Socci, Tajemnice Jana Pawła II.


Wydawnictwo Rafael
Format: 130x200 mm
Rok wydania: 2009
Okładka: miękka
Stron: 256
ISBN 978-83-7569-139-9

Książka, która mnie osobiście bardzo wzruszyła. Antonio Socci autor wielu książek o tematyce religijnej porusza tym razem kwestię tajemnic Jana Pawła II. Przelał na kartki to, czego dowiedział się od dostojników kościelnych w 2007 roku i później. Wyjawia, że Papież wiedział o pewnych sprawach, które następnie wydarzyły się np. o ataku terrorystycznym z 11 września 2001 roku. Pewne sprawy zostały Janowi Pawłowi II przepowiedziane lub też objawione. Autor nadmienia, że papież wielokrotnie miał chwile żarliwej modlitwy i ekstazy niczym prawdziwy mistyk. Często obserwowany był podczas modlitwy, że mówił tak jakby rozmawiał ze stojącym przed nim człowiekiem. Wieloletni przyjaciel Papieża kardynał Andrzej Deskur podczas rozmowy z autorem książki w 2008 roku, opowiadał, że Jan Paweł II modlił się sześć godzin dziennie. W chwili wyboru Karola Wojtyły na papieża był w szpitalu, a jeszcze tego samego wieczoru konspiracyjnie został przez nowego papieża odwiedzony. Kardynał Deskur potwierdza, że Papież miał dar modlitwy wszczepionej od dwudziestego szóstego roku życia.

W książce odnaleźć można również wydarzenia związane z objawieniami w Medjugorje i tajemnicami fatimskimi. Wzrusza wywiad Socci z Mirjaną, jedną z sześciorga „dzieci”, którym ukazuje się Matka Boska w Medjugorje. Autor opisuje również cud z Civitavecchia, gdzie po przeprowadzonych wielu badaniach ustalono, że 14 krwawych łzawień figurki Matki Bożej nie miało żadnego wytłumaczenia ziemskiego czy dostępnego naukowo. Do pierwszego krwawego łzawienia doszło 2 lutego 1995 roku, a dokładnie dziesięć lat później 2 lutego 2005 roku, Papieża umieszczono w klinice Gemelli z powodu pierwszej niewydolności oddechowej. Po za tym druga statuetka Matki Bożej podarowana rodzinie Gregorich przez kardynała Deskura, płakała ludzkimi łzami, przestała tuż przed odejściem Papieża.

Polecam każdemu, komu bliska jest postać Jana Pawła II. Książkę po prostu się chłonie. Pełno w niej cytatów, wywiadów, a także analiz cudów i objawień Maryjnych.

strona autora
zwiastun filmowy

4 listopada 2009

Elizabeth Chadwick, Córki Graala.


Wydawnictwo: Aurum
Wydanie polskie: 2009
Tytuł oryginalny: Children of Destiny / Daughters of the Grail
Rok wydania oryginału: 1993
Liczba stron: 424
Oprawa: miękka
Wydanie: I

Pełno tu magii i mistycyzmu. Akcja powieści rozgrywa się w XIII - wiecznej Francji. Kanwą powieści są prześladowania katarów uznawanych przez kościół katolicki za heretyków. Kościół katarski w XII i XIII wywierał duży wpływ, zwłaszcza w Hrabstwie Tuluzy (obecnie Langwedocja), przyciągając do siebie ludzi wszystkich stanów. Żyli skromnie i często w ukryciu, przestrzegali ścisłych postów i prowadzili działalność misyjną. Wierni nie byli zmuszeni do podobnych wyrzeczeń, a mogli liczyć na duchowe pocieszenie ("consolamentum"), będące warunkiem zbawienia w obliczu śmierci. Katarzy sprzeciwiali się ustrojowi feudalnemu i monarchii. Wiara miała charakter dualistyczny. Sprzeciwiali się małżeństwu.

Bohaterką powieści jest Bridget, która nie jest katarem, ale wywodzi się z prostej linii od Marii i Magdaleny. Po śmierci matki, która umiera na skutek tortur oskarżona o czary, Bridget, aby przedłużyć linię i przekazać swemu dziecku swoje uzdrowicielskie moce, poszukuje odpowiedniego kandydata na męża. Niestety wybranek to katolik i szlachcic Raoul de Montvallant, który jest już żonaty. wobec tego po wspólnie spędzonej nocy, Bridget opuszcza mężczyznę. Na świat przychodzi córka Magda, która gdy dorasta również szuka odpowiedniego mężczyzny. Akacja powieści wyznacza granica blisko 40 lat. Są to powikłane losy kobiet i mężczyzn. Jest to czas prześladowań, wojny i przelewu niewinnej krwi. Autorka opisuje zdrady, mordy, miłość, nienawiść i narodziny dzieci.

Książka na pewno skierowana do kobiet. Jak dla mnie zbyt jednak soczyście autorka opowiada doznania miłosne. Na uwagę na pewno zasługuje to, że autorka opiera się na faktach historycznych. To jest atutem tej książki. Lektura na jesienne i zimowe wieczory. 

3 listopada 2009

Bernard Grynholc, Dziwni są ci ludzie.


Wydawca: Novae Res,
Gdynia 2009
Wydanie: 1
stron: 158
ISBN: 978-83-61194-41-5

Ksiązka jakże odmienna od wszystkich! Kto szuka wytchnienia od trudów codziennego dnia, kto che po jej przeczytaniu zacząć oddychać powinien na pewno po nią sięgnąć.

Bohaterem a zarazem narratorem powieści jest … drzewo. Opowiada ono swoje życie od początku swojej pamięci poprzez dojrzały okres aż po starość. Autor w jakże subtelny sposób kreśli ów jeden z cudów natury. Drzewo nie pamięta, kiedy rozpoczęło się jego życie. Pamięta jednak chwilę, kiedy uzmysłowiło sobie, że jest jasność, która biła z góry i od której wiele zależało. Z czasem zaczęło tę jasność nazywać słońcem. Potem poznaje wiatr i deszcz, a wyznacznikiem jego życia staje się śnieg. W pierwszych latach życia przesypia zimę i budzi się wraz z wiosną. Im jest starsze tym mniej śpi i więcej obserwuje. Z biegiem lat staje się wielkim drzewem. Mimo to takie bezbronne zwierzątka jak sarny i zające mogły bezkarnie kaleczyć drzewo. Częstym gościem polany, niedaleko, której rosło drzewo był również niedźwiedź. W jego gałęziach mieszkały ptaki. Pewnego dnia pojawiają się również ludzie. Wraz z upływem śniegów, drzewo obserwuje zmiany. Tam gdzie była zielona łąka, potem stały prawie wszędzie domy dla ludzi. Drzewo robiło się coraz starsze i zaczęło chorować. Myślało, że pogodzi los innych wyciętych wokół drzew. Został jednak mile zaskoczony.

Drzewo nie może zrozumieć postępków ludzi. Nie popiera wycinki drzew ani niszczenia natury przez potwory na czterech kołach. Dziwi się, że ludzie trzymają w zagrodach zwierzęta. Dochodzi jednak do wniosku, że ludzie, którzy mieszkają niedaleko niego w domach są lepsi, bo nie ścinają drzew, a nawet sadzą nowe, tam gdzie wcześniej inni je wycieli się. Nie zabijają zwierząt, a nawet chronią je w ogrodzeniach. A gdy jedna z gałęzi połamała się drzewu, zalepili mu dziury. Postawili również ogrodzenie dla młodego drzewka- syna drzewa pośrodku polany.

Czytając książkę czytelnik czuje, że zwolnił bieg. 

2 listopada 2009

Moni Nilsson, Tsatsiki i Mamuśka.


Wydawca: Zakamarki
ilustracje: Pija Lindenbaum
tłumaczenie: Barbara Gawryluk
tytuł oryginału: Tsatsiki och Morsan
Data Wydania: 2009
Iloć stron: 156
Okładka: twarda
Seria: Moni Nilsson
Format : 15,5 x 20,5 cm
Poznań 2009


Bohaterem książki jest siedmioletni chłopiec Tstasiki - Tsatsiki Johansson. Nosi on bardzo oryginalne imię, ponieważ Mamuśka w chwili jego nadania, myślała o greckim przysmaku. A że ją uwielbiała nadała imię synowi podwójnie. Mamuśka jest nieco zwariowana, robi mocy makijaż, ubiera się w skórę i legginsy i jest basistką w zespole o nazwie Buntownicy. Wraz z Mamuśką i Tsatsiki w domu odziedziczonym po prababci Mamuśki w Sztokholmie, mieszka lokator o imieniu Jens, który jest żołnierzem, ma Harleya i piecze dobre bułeczki. Tsatsiki był dzieckiem miłości miedzy nią a Tatą Poławiaczem Ośmiornic, który obecnie mieszkał gdzieś daleko w Grecji.

Siedmioletni chłopiec właśnie zaczyna edukację i w chwili jej rozpoczęcia odlicza już dni do ferii jesiennych! Tsatsiki zawiera nowe przyjaźnie, broni bezbronnego bezbronnego poniżanego w szkole Willego, bije się ze straszakiem Martenem, zakochuje w Marii Grynwall i ma innych wiele przygód. Interesuje się też życiem prywatnym Mamuśki nie chcąc, aby ta wyszła za mąż a Borówę.

Książka pełna humoru i wielkiego optymizmu. Opowiada o samotnej matce borykającej się z kłopotami małymi i większymi dotyczącymi wychowania synka. Dla dziecka jest mamą przebojową i ukochaną. Z mojego punktu widzenia Mamuśka jest niezbyt dojrzałą osobą. W książce znaleźć również można zaznaczenie, że wartość rozmowy w relacjach pomiędzy rodzicem a dzieckiem jest bezcenna. Mamuśka zawsze ma czas wysłuchać synka.Nie przejmuje się konwenansami i stereotypami. Próbuje też rozwiązywać problemy, doradzać, pocieszać. Z odwagą wkracza do gabinetu dyrektora szkoły, rozwiązuje sprawę z Mortenem, odnajduje jego przyczynę buntu, namawia go również do nauki gry na gitarze. Warto jednak zaznaczyć, że w książce jest wiele zagadnień dotyczących widzenia świata przez np. „rozebrane zabawy”. Autorka nie omija rozmów z dzieckiem na trudne tematy.

Jest to pierwsza z pięciu książek o Tsatsikim. Została miedzy innymi nagrodzona przez szwedzkie Jury Dziecięce, które trzem z nich nadało tytuł książki roku w kategorii wiekowej 7-9 lat.


Martin Widmark, Helena Willis, Tajemnica kina.


Wydawca: Zakamarki
ilustracje: Helena Willis
tłum.: Barbara Gawryluk
Data Wydania: 2009
stron: 92
Okładka: twarda
ISBN: 978-83-60963-70-8
Seria: Biuro detektywistyczne Lassego i Mai
Format : 15 x 21,5 cm
Numer Wydania: 1

W małym szwedzkim miasteczku Valleby mieszka dwoje młodziutkich detektywów: Maja i Lasse. Wielokrotnie już pomogli miejscowym policjantom rozwiązać wiele spraw dotyczących popełnionych przestępstw. Z wielkim zainteresowaniem śledzą rubryki w gazetach. Tym razem zaciekawia ich sprawa kradzieży czworonożnych przyjaciół człowieka, a mianowicie psów. Właściciele psów od porywaczy dostają wiadomości, że jeśli wpłacą na podane konto pięć tysięcy koron to odzyskają zwierzęta. Niestety jak do tej pory pomimo dwóch takich wpłat psy nie zostały zwrócone.

Maja i Lasse aby odpocząć od myślenia postanowili wybrać się do kina Rio. Tam natrafiają na tajemnicze ślady prowadzące powoli do rozwiązania zagadki znikających psów.

Bardzo ciekawa książka z pięknymi czarno- białymi ilustracjami uzupełniającymi treść. Duża czcionka pozwala czytać samodzielnie dzieciom, które właśnie niedawno opanowały tę sztukę. Książka trzyma w napięciu tak jak powinien prawdziwy kryminał. Bardzo sympatyczna w odbiorze. W dodatku z morałem dla dzieci, że kradzieży nie można niczym usprawiedliwić.

Dla dzieci w wieku 6+

W serii ukazały się:Tajemnica diamentów
Tajemnica mumii
Tajemnica hotelu
Tajemnica cyrku
Tajemnica kawiarni
Brązowa księga. Detektywistyczne łamigłówki Lassego i Mai


Książki można czytać w dowolnej kolejności. W Szwecji ukazało się dotąd 16 tytułów.

28 października 2009

Sonia Nazario, Podróż Enrique.


Wydawnictwo: Replika
Tytuł oryginalny: Enrique's Journey
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Kłosiewicz Anna
Oprawa: miękka
Wydanie I
2009 r.
ISBN: 978-83-7674-017-1
Stron: 344
Wymiary: 145x205


Podziwiam autorkę za jej poświecenie, ambicję, upór w dążeniu do celu. Zbieranie materiałów do książki trwało pięć lat. Autorka spędziła łącznie sześć miesięcy w roku 2000 i 2003, w Hondurasie, Gwatemali, Meksyku i Karolinie Północnej. Autorka zdecydowała się podróżować śladami Enrique żyjąc miesiącami w niebezpieczeństwie, z wizją pobicia, obrabowania czy nawet zgwałcenia. Wszystkim pokazywała zdjęcie Enrique, aby być pewną, że rozmawia z napotkanymi ludźmi tej osobie. Autorka opowiada życie Enrique i jego matki Lourdes, wyjazdu matki, ich losów po rozstaniu oraz wyprawy syna w poszukiwaniu matki. Relacje zebrała od Enrique i jego rodziny.

Autorka podróżowała na dachach wagonów z innymi małymi emigrantami, którzy wyruszyli w drogę do stanów zjednoczonych aby odnaleźć swoją matkę. Przekonała się o rozmiarach desperacji, z jaką muszą się zmierzyć kobiety w krajach takich jak Honduras. Większość kobiet pracuje za niską płacę, mieszkają w nędznych chatach wraz z liczną rodziną krewnych, sprzątają domy, opiekują się dziećmi, sprzedają ubrania lub jedzenie. Dzieci od małego zarabiają lub żebrzą. Naukę kończą często na pierwszych klasach. Angażowane są też do opieki nad młodszym rodzeństwem. Samotna kobieta, opuszczona przez męża z trudem wiąże koniec z końcem. Większość kobiet zostawia dzieci u krewnych i wyrusza w drogę, aby przedostać się nielegalnie do Stanów Zjednoczonych. Pozostawione dzieci nie mogą pogodzić się z wyjazdem matek i po paru latach same wyruszają w drogę, aby je odszukać. Narażają się na wielkie niebezpieczeństwa mrożące krew w żyłach. Wielu tak jak Enrique zostaje wielokrotnie deportowanych. Mimo to podejmują wyzwanie kolejny raz. Autorka opiera się na szacunkowych danych, które przerażają. W 2000 roku łączna liczba dzieci, których nie złapano wynosiła około 59 000.

Dla mnie jest to książka wstrząsająca. Ukazuje w sposób reporterski świat, który nie powinien istnieć, a mimo to istnieje w XXI wieku. Poznajemy świat skrajnej biedy krajów Ameryki Środkowej, gdzie ludzie nie mają nawet jedzenia czy ubrań a matki podaja dzieciom gorącą wodę z cukrem, aby nie czuły głodu. Matki, które wyjechały posyłają pieniądze, ubrania i zabawki dla dzieci. Dzięki nim mogą kontynuować naukę i nie głodują. Nic jednak nie zastąpi miłości rodziców. Dzieci cierpią i czują się porzucone. Nawet gdy odnajdują matki w Stanach Zjednoczonych, Trudno jest odbudować relacje. Trwa to czasami latami.

Wzruszająca i poruszająca serce. 

23 października 2009

Ewa Kuryluk, Frascati.


wydawca: Wydawnictwo Literackie
miejsce wydania: Kraków
data wydania: 2004
nr wydania: I
ISBN: 83-7163-520-6
liczba stron: 248
kategoria: wspomnienia
projekt okładki: Ewa Kuryluk
format książki: 110 x 195 mm
okładka: twarda

Mam wrażenie, że książka jest bardzo osobista i w pewien sposób odkrywa i wydobywa na światło publiczne sekrety rodzinne malarki i pisarki Ewy Kuryluk. Są to wspomnienia z dzieciństwa na ul. Frascati w Warszawie, które przeplatane są zapiskami dotyczącymi życia dorosłej autorki. Znajdziemy tu opisy spacerów, ulubionych miejsc, gdzie spędzano wakacje, wspomnienia o najbliższych osobach z najbliższej rodziny i bliskich rodzinie przyjaciół. Autorka przez rodzinę zwana „kangur” (pisane przez „ó” , bo lubiła góry) wnikliwie również opisuje samo mieszkanie na Frascati. Wiele stron poświęca też pobytowi rodzinie w Wiedniu i wakacyjnym podróżom. Wraca również do swoich początków artystycznej drogi malarskiej, wystaw oraz napisanych książek. Znajdziemy tu także wspomnienia matki Ewy Kuryluk z okresu II wojny światowej, które utrwaliły się w pamięci autorki oraz charakterystykę życia w okresie PRL-u.

Ewa Kuryluk pisze książkę, gdy nie żyją już jej rodzice i brat. Autorka powraca do przeszłości i rodzinnych tragedii. Mama Maria Kuryluk tak naprawdę Miriam Kohany przeżyła lwowskie getto, uciekła z niego, a następnie ukrywała się we Lwowie mając aryjskie papiery na nazwisko Maria Grabowska. Ocalała dzięki obcemu mężczyźnie, który potem został jej mężem. Prawdę o swoim pochodzeniu długo ukrywała nawet przed dziećmi. Ewa Kuryluk wertując stare dokumenty i podróżując śladami matki powoli sama odkrywała to, o czym matka za życia jej nie powiedziała. Dowiedziała się między innymi, że to Tedy Gleich był pierwszym mężem jej przyszłej mamy. Ojciec nazywany przez Ewę „Łapką” Karol Kuryluk był ambasadorem w Wiedniu a następnie szefem PWN. Zmarł w 1967 roku po rozpętaniu afery dotyczącej pojawienia się w encyklopedii hasła dotyczącego zagłady Żydów podczas II wojny światowej.

Rodzinę nie omijały także choroby. Matka Ewy Kuryluk była schizofreniczką. W wieku 83 lat po dwóch operacjach na jelita zmarła w szpitalu. Brat Piotr trafił do szpitala psychiatrycznego psychiatrycznego Tworkach. Wielokrotnie próbował popełnić samobójstwo. Obserwując traktowanie pacjentów i ich rodzin autorka opisuje prawdziwy niczego brutalny obraz szpitali.

W książce wiele jest fotografii autorstwa samej Ewy Kuryluk. Fotografia jest, bowiem jedną z pasji artystki.

21 października 2009

Pija Lindenbaum, Igor i lalki.


Wydawnictwo Zakamarki
tłumaczenie: Katarzyna Skalska
tytuł oryginału: Kenta och barbisarna
ilustracje: Pija Lindenbaum
Poznań 2009
Ilość stron: 36
Okładka: twarda
ISBN: 978-83-60963-66-1
Format : 22,5 x 26,5 cm
Numer Wydania: 1

Igor to chłopiec, którego tata jest fanem piłki nożnej. Jako rodzic uważa, że syn powinien podzielać jego pasje. Igor powinien, więc być samodzielny i być twardzielem. Igor nie podziela jednak tak do końca zainteresowań taty. Pomimo tego, że świetnie gra w piłkę to potajemnie marzy, aby pobawić się lalkami z koleżankami w przedszkolu. Nie stroni jednak od siłowania się z kolegami i zabawy w wojnę czy w roboty. Pewnego dnia zamiast piłki do plecaczka pakuje lalkę. W przedszkolu po pewnych początkowych trudnościach dziewczynki Amelia, Nusia i Emilia dopuszczają go do zabawy. Wraz z koleżankami przebiera się zakładając sukienkę i buty na obcasach. W tym czasie koledzy Igora grają na dworze w piłkę. Postanawiają jednak odszukać zaginionego. Igor widząc chłopców ucieka do łazienka. Gdy wraca okazuje się, że koledzy również się przebrali w sukienki i bardzo dobrze się bawią. Igor po zabawach lalkami idzie na boisko i gra z chłopakami w piłkę.


Jest to świetna książeczka o tym, że zabawy dla dziewczynek nie są tylko dla dziewczynek, a zabawy dla chłopców nie są tylko dla chłopców. Nie powinno wychowywać się dzieci według stereotypów. Należy mieć odwagę przekraczać bariery. To również nauka dla rodziców, którzy nie powinni hamować rozwój swoich dzieci stereotypowym zachowaniem w stylu: chłopaki nie płaczą. Nie ma tu braku tolerancji dla odmienności jednostki. Wiadomo, że rówieśnicy potrafią ranić tych, którzy zachowają się inaczej niż wszyscy.

Bardzo ważną rolę odgrywają ilustracje. Dopowiadają one to, czego nie ma w tekście. Zdania są krótkie i zrozumiałe dla malucha.


Dla dzieci w wieku 3+

Wieslander Jujja, Mama Mu buduje.


Wydawnictwo Zakamarki
tłumaczenie: Michał Wronek-Piotrowski
tytuł oryginału: Mamma Mu bygger koja
Data Wydania: 2008
Okładka: twarda oprawa
ISBN: 978-83-60963-36-4
Seria: Mama Mu
Format : 225 x 300 mm

Książeczka, która pomaga kształtować wyobraźnię, wiedzę o otoczeniu. Wpływa także na rozwój uczuć u malucha i uczy cóż to takiego przyjaźń.

Bohaterką książeczki jest krówka Mama Mu, która przyjaźni się z Panem Wroną. Mama Mu lubi jesień jako porę roku, nie popada z jej powodu w melancholię, ale przede wszystkim zwraca uwagę na to, co dzieje się w otoczeniu. Pewnego dnia odkrywa, że dzieci zbudowały na drzewie domek. Z wielkimi emocjami pokazuje go Panu Wronie. Marzy o własnym domku na drzewie i wbrew ostrzeżeniom przyjaciela sama zabiera się do budowy. Okazuje się, że krowy potrafią wejść na drzewo i się tam utrzymać! Pan Wrona chciał wyperswadować ów zamysł Mamie Mu uciekając się nawet do zastosowania powtarzanych słów: „Krowy. Nie. Budują. Domków.” Mimo to mama mu zaopatrzyła się w młotek i gwoździe i zaczęła budowę z desek pozostawionych przez dzieci. Pracowała radośnie uderzając młotkiem trzymanym ogonkiem. Pan Wrona nie był zbytnio zadowolony z wyniku pracy Mamy Mu toteż sam zaczął budować domek na drzewie. Oprócz młotka, gwoździ, piły i desek miał jeszcze śrubokręt, wiertło, młot, calówkę, centymetr, igłę, nitkę, maszynę do szycia, sok, termos, kanapki, lornetkę i flagę. Pan Wrona wybudował wspaniały domek z wieżyczkami uznany przez Mamę Mu za zamek. Mimo krzywo wbitych gwoździ domek był znakomity.

Bardzo ciekawa konstrukcja bohaterów: radosnej pełnej optymizmu Mamy Mu i wywyższającego się ostrożnego Pana Wrony. Szybkie zwroty akcji i pełna dawka humoru gwarantują maluchom bardzo dobrą zabawę. Tekst pełen jest niespodzianek np. dowiadujemy się, do czego służy młotek.


dla dzieci w wieku 3+

W serii ukazały się także: "Mama Mu na huśtawce", "Mama Mu na sankach" i "Mama Mu sprząta".