21 czerwca 2014

Tomasz Adam Pruszak, Ziemiański savoir - vivre.

Ziemiański savoir – vivre Tomasza Adama Pruszaka to książka, która przybliża czytelnikowi w szerokim rozumieniu sposób zachowania polskiego ziemiaństwa w okresie przedwojennym, ale też autor dokonuje próby odniesienia do czasów współczesnych. Większa część książki dotyczy okresu międzywojennego, ale należy zaznaczyć, że Tomasz Adam Pruszak zadaje pytania dotyczące teraźniejszości odnoszące się do tego, czy ziemiaństwo przetrwało choćby w sensie obyczajowo – kulturowym (konfiskata majątków ziemskich nastąpiła po reformie rolnej w 1944 roku). Celem książki było ukazanie generalnych zasad, którymi kierowała się każda ziemiańska rodzina i które przekazywane były z pokolenia na pokolenie. 

Książka została podzielona na kilka rozdziałów, w których zostały szerzej zanalizowane: sposób i styl życia ziemiaństwa, wygląd i ubiór, relacje międzyludzkie, zwyczaje panujące podczas posiłków, szlachectwo, herby i tytuły, wzory wychowania i edukacji dzieci, ówczesne wnętrza domów, pojazdy i służba. Od razu należy wspomnieć zainteresowanym tematem, że na końcu książki odnaleźć można przypisy i bogaty spis ewentualnych kolejnych lektur (na uwagę zasługują tu liczne pozycje wspomnieniowe i pamiętnikarskie). Książka otrzymała wspaniała oprawę graficzną (kredowy papier, szyte kartki, twarda oprawa), a w tekście ujęte zostały liczne fotografie z zasobów Narodowego Archiwum Cyfrowego obrazujące omawiane czasy. 

Zakład Naukowo - Wychowawczy oo. Jezuitów w Chyrowie //s. 276-277

Książka wydała mi się nadzwyczaj interesująca. Niestety nie jestem tu obiektywna, bowiem od dawna jestem wielbicielką wszystkich książek państwa Łozińskich i pana Pruszaka. Dodaję do tego jeszcze moje uwielbienie dla życia codziennego minionych epok i wyższych sfer, a wówczas wszystko stanie się jasne. Niemniej, moim skromnym zdaniem, jest to pozycja zasługująca na uznanie czytelnika. Tomasz Adam Pruszak świadomie i konsekwentnie opiera się na bogatym materiale źródłowym, który w większość uznaje za wiarygodny. Podkreśla, że w sposobie i stylu życia najważniejsze dla ziemianina był Bóg, honor i Ojczyzna. Większość ziemian to wówczas katolicy, działający czynnie w licznych organizacjach charytatywnych i biorących udział w życiu religijnym swojej parafii. Dla każdego ziemianina ważne było również poczucie honoru, postępowanie w myśl kodeksu honorowego i zwyczajowych tradycji. Ziemianie byli też wielkimi patriotami i uważano, że obowiązkiem każdego jest służba w Wojsku Polskim. Warto pamiętać, że ziemianin niekoniecznie był szlachcicem, ale zawsze powinien być człowiekiem szlachetnym, mającym nienaganne maniery, odznaczającym się skromnością, dumą, opanowaniem, pewnością siebie, spokojem w każdej sytuacji, wykwintnością, elegancją, dyskrecją oraz szacunkiem wobec siebie i innych. Ziemianin pozostaje zawsze gentelmanem, a ziemianka damą. Ważny jest, więc sposób bycia, ubierania się i mieszkania. 


Ziemianin powinien mieć dobry gust i nie otaczać się tandetą i kiczem. Ciekawy jest rozdział poświęcony ubiorom, w którym autor podkreśla, że polskie ziemiaństwo korzystało głównie z renomowanych z usług krawców i salonów mody. Ubrania były klasyczne i skromne, acz czasem noszono je nawet dziesięć lat. Autor przytacza zapiski Romana Mycielskiego (autor wspomnień Pałac na Opieszynie), który pisze, że mężczyzna jadąc do kogoś nawet z kilkudniową wizytą, powinien ze sobą zabrać poza ubraniem podróżnym, także poranne, spacerowe, popołudniowe, myśliwskie, do konnej jazdy i jeden lub dwa zestawy wieczorowe (obowiązywały po godzinie 19.00). Do tego oczywiście dochodziły buty, koszule i inne dodatki. Panie miały ze sobą obowiązkowo pudła na kapelusze. W okresie międzywojennym w ubiorze kobiety pojawiają się spodnie. Tomasz Adam Pruszak pokusił się nawet o szczegółowe opisanie wyżej wymienionych strojów, ze wskazaniem pór roku i stosowanych materiałów czy rodzajów futer. Wskazuje również na noszenie odznaczeń, ozdoby włosów i kobiecą biżuterię. Co ciekawe w okresie przedwojennym kobiety z wyższych sfer nie malowały się jeszcze lub stosowały makijaż w niewielkim zakresie. Uważano, że malowanie szminką ust jest charakterystyczne dla pań lekkich obyczajów. Ciekawym dodatkiem jest tu opisanie ubioru dzieci, charakteryzującego się skromnością i prostotą.


W rozdziale poświęconym relacjom międzyludzkim, autor ukazuje zwyczajowe elementy powitania, pozdrowienia, pożegnania. Wchodząc do salonu należało się przywitać najpierw z panią domu, a następnie z osobami starszymi, najbliżej siedzącymi znajomymi, a na końcu z nieznajomymi. W towarzystwie należało być również przedstawionym nieznajomym przez panią domu lub pana domu. To kobieta podawała pierwsza rękę mężczyźnie, a osoby starsze młodszym (tego akurat nawet mnie uczono) . Przed I wojną światową mówiono do siebie w osobie trzeciej („proszę kuzyna”, „czy mama pójdzie”). Później zasady te zostały uproszczone, a w okresie międzywojennym znajomi zwracali się do siebie po imieniu. Autor ukazuje również zasady panujące w rozmowie, pokazuje tendencje ku znajomości języków (głównie francuskiego) i to, że ziemianie lubili „bywać” (herbatki, wieczorki taneczne, bale, rauty, zabawy, zjazdy rodzinne etc.). Co ciekawe w domu przyjmowano między 12 a 13 w południe i 17 a 18 po południu. Wizyta powinna być rewizytowana w ciągu kilku miesięcy. Ciekawostką są także bilety wizytowe, zaproszenia i tytulatura stosowana w korespondencji.

Salon dworu w Koszutach. Obecnie Muzeum Ziemi  Średzkiej Dwór w Koszutach.//s. 180-181

Autor szczegółowo też opisuje rozkład posiłków w ziemiańskim domu, nakrycie stołu, stosunek do alkoholu, przebieg obiadu proszonego (co działo się przed obiadem, kolejność podawania dań, gdzie przebywano po obiedzie), tolerowane zachowania przy stole (z kim rozmawiać, kogo zabawiać, o czym prowadzić konwersację), kwestię siadania dzieci przy stole z dorosłymi. Czytelnik dowie się również o prawidłowych tytułach arystokratycznych, heraldyce, herbach rodzinnych, koligacjach i nazwiskach. Przykładowo żona hrabiego to hrabina, córka hrabianka, a syn także hrabia. Żona barona to baronowa, córka baronówna, a syn także baron. 

Magdalena ks. Radziwiłłowa z wnukami, ok. 1930 // s. 252.

Intrygujący jest również rozdział poświęcony wychowaniu i edukacji dzieci, który rozpoczynał się w domu, a kończył w szkołach i na uniwersytetach. Oczywiście nikt wówczas nie słyszał o bezstresowym wychowaniu. Wówczas wychowanie oparte było na rygorach, bezwzględnym posłuszeństwie dorosłym (sprzeciw był wykluczony) i dyscyplinie. Główna zasada zabraniała odzywania się dzieciom do rodziców, jako pierwsze; nie wolno było siedzieć, gdy rodzice mówili stojąc. Nie rozczulano się nad dziećmi i wymagano od nich hartu, wytrzymałości i odwagi. Oczywiście stosowano kary cielesne, a oprócz tego pouczano, straszono, wyśmiewano i ośmieszano dzieci, co miało na celu wyrobić w nich mechanizm obronny. Czasami istniał podział, że córka była karana przez matkę, a syn przez ojca. Nie trzeba tu dodawać, że dzieci otoczone były niańkami, guwernerami i wszelkiej maści opiekunami, a sami rodzice zachowywali dystans i rzadko widywali się z nimi. Po wojnie wychowanie dzieci przestało być tak bardzo restrykcyjne i zmieniono podejście do niektórych kwestii wychowawczych. Autor przedstawia także krótką charakterystykę najważniejszych szkół, w których dzieci zdobywały wykształcenie. Dość frapujące są też rozdziały dotyczące wnętrz mieszkalnych, pojazdów i zatrudnionej służby. Poznać można hierarchię panującą w służbie, ubiór, podział na służbę domową i służbę folwarczną i tolerowane zachowania. 


Tomasz Adam Pruszak właściwie w każdym z rozdziałów podejmuje próbę odniesienia do życia arystokracji w czasach nam współczesnych. Nawiązuje do ich rodowych siedzib, w których obecnie mieszczą się w większości muzea i hotele; powojennej emigracji; współcześnie organizowanych bali ziemiaństwa a nawet bali debiutantów; odbytych ślubów; przynależności do organizacji; przyjętych zasad i stosowanych form zachowania. Wyszła z tego dość ciekawa analiza.  

Książka zasługuje z pewnością na uwagę i jest lekturą obowiązkową dla tych, którzy uwielbiają podobne tematy. Autor we wspaniały sposób i z empatią ukazuje świat, pełen honorowych i zwyczajowych zasad, obowiązującej etykiety i konwenansów, przywiązania do tradycji, patriotyzmu i kulturowych wartości. To kolejna wspaniała perełka traktująca o życiu codziennym na ziemiach polskich w przeszłości.
 


Tomasz Adam Pruszak, Ziemiański savoir - vivre, Dom Wydawniczy PWN, wydanie 2014, okładka twarda, stron 376.

18 komentarzy:

  1. Wspaniałe są te wydawnictwa PWN, a Ty pięknie o nich piszesz, nie tając swojej fascynacji poruszaną tematyką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zgadza się książki są pięknie wydane i zawierają frapujące treści :)

      Dziękuję :)

      Usuń
  2. Przeczytałabym z ogromną przyjemnością, więc za ten piękny opis dzięki:)
    Przypomina mi się wspomnienie Starowieyskiej-Morstinowej "Dom" - bardzo dużo podobieństw, zdziwień, a przede wszystkim zachwytów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam jeszcze tej pozycji, więc dziękuję za przypomnienie :)

      Usuń
  3. No właśnie ja też przy tych książkach nie jestem całkiem obiektywna, bo uwielbiam okres przedwojenny. Co do autorów to Łozińscy piszą świetnie, z Pruszakiem mam problem, bo przy Ziemiańskim świętowaniu się zmęczyłam, ale o savoir vivrze napisał genialnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwie części ziemiańskiego świętowania tez mi się bardzo podobały, ale pewnie tam jest za wiele poruszonych tematów, stąd może takie Twoje odczucie. Rzeczywiście jednak tematy związane ze stylem bycia i zachowaniem są lżejsze :)

      Usuń
  4. Myślę sobie, że pojęcie dobrych manier odeszło dziś do lamusa, a to wielka szkoda, bo choć pewne zasady bon tonu wydają się dziś przestarzałe, inne nie do przyjęcia, to jednak życie w świecie bez zasad jest pełne chaosu. Lektura zapewne momentami budzi zdziwienie, ale i tęsknotę za ładem i uporządkowaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem zasady powinny być jak najbardziej wpajane nam i to ciągle. niestety w dzisiejszych czasach, tendencjach rozprzężeniowych rodzinę, z brakiem poszanowania do historii, tradycji, kultury i religii, nie będzie dobrze.

      Usuń
    2. Nie będzie i nie jest, zwłaszcza, kiedy to co można było ostatnio obejrzeć na szklanym okienku jest odzwierciedleniem tego, co dzieje się w naszych zakładach pracy (czyli żadne zasady nie obowiązują)

      Usuń
  5. Książkę "mam na oku", jednak ze względu na dużą liczbę książek, które mają ukazać się na dniach i tych, które już się ukazały, a jeszcze ich nie mam (a bardzo chcę) muszę dokonać selekcji. Niestety... Chciałoby się wszystkie.
    Pięknie opisałaś swe wrażenia po lekturze. Takie książki-perełki zawsze u mnie stoją w biblioteczce na honorowym miejscu. Może i ta wśród nich będzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety to prawda. Niektóre pozycje są bardzo interesujące.
      Ja często zaglądam do takich książek, uwielbiam je, czytam fragmentami, podziwiam to, co na fotografiach...

      Usuń
  6. Książka bardzo interesująca. Niektóre zasady pewno dzisiaj mogą budzić śmiech, ale większość z nich powinniśmy sobie odświeżyć, bo niestety często zapomina się o dobrych manierach.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzień dobry,

    chciałabym się spytać, czy w książce dużo miejsca poświęcono XIX w. wiekowi, mojej ulubionej epoce, czy został on raczej potraktowany marginalnie, jako że autor skupił się według słów Pani na dwudziestoleciu międzywojennym?
    Mam bowiem dylemat podobny do pani Magdaleny Biograff (znakomitej autorki, posiadam wszystkie jej książki, które są dostępne na rynku), że chciałabym sobie kupić kilka interesujących książek, ale niestety muszę dokonać selekcji ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobry wieczór, tak to głownie początek XX wieku i dwudziestolecie międzywojenne. Można jednak znaleźć informacje z XIX wieku. Sama pozycja jest bardzo ciekawa.

      Usuń
  8. Dziękuję Pani bardzo, przy okazji częściej będę na Pani blog zaglądać, bo jest baaardzo interesujący :-).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za konstruktywne słowo pisane pozostawione na tym blogu. Nie zawsze mogę od razu odpowiedzieć, za co przepraszam.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Prowadząca bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.