2 kwietnia 2012

Marcia Willett, Tydzień w zimie.

Ach, jak ta Willett pisze! Tak sobie westchnęłam po przeczytaniu powieści Tydzień w zimie. To druga powieść tej pisarki, która ukazała się nakładem wydawnictwa Replika i którą miałam możliwość przeczytać. Tydzień w zimie znaczenie bardziej podobał mi się od Letniego domku, ale potwierdził również mój zachwyt nad twórczością Willett.

Moorgate to dom z tradycjami wybudowany wśród wrzosowisk Kornwalii z dala od Londynu i siedzib ludzkich. To on stanowi jakby centrum opowieści i skupia na sobie uwagę bohaterów. Maudie Todhunter odziedziczywszy go po swoim mężu, po dwóch latach od jego śmierci, ze względu na kłopoty finansowe postanowiła sprzedać Moorgate. Sama zamieszkuje w domu po swoim ojcu. W celu uzyskania lepszej ceny nieruchomości zatrudniła Roba Abbota, który pokochał w skrytości remontowany dom. O nieruchomość dopytują się potencjalni kupujący, a pewnego zimowego dnia zjawa się tu ciężko chora Melissa. Ze sprzedażą domu nie może pogodzić się Selina, pasierbica Maudie. Kobieta nigdy nie zaakceptowała Maudie, jako matki, co więcej odstręczała swoje dzieci od kontaktów z przybraną babką. Maudie została jednak pokochana przez córkę Seliny, Posy. Tak mniej więcej przedstawia się konstrukcja fabuły. Reszta to tajemnice, liczne zmartwienia, nieporozumienia, a nawet niespodzianki.

Czar tej powieści tkwi nie tylko w pomysłowej fabule, ale również w sugestywnych opisach. Można się dosłownie przenieść do domu w Kornwalii i zobaczyć przez jego okna wrzosowiska lub usłyszeć skrzek gawronów. Wielkie znaczenie ma dobry przekład, za który odpowiedzialna była Agnieszka Podruczna. Fabuła i dialogi są bardzo dobrze skonstruowane, a Autorka stopniowo uwalnia emocje i odsłania kulisy rodzinnych niesnasek i tajemnic. To powieść o zawiłych stosunkach rodzinnych, relacjach między rodzicami a córką, macochą a pasierbicą, przybraną babcią a wnuczką, siostrą a bratem oraz między małżonkami. To również książka o miłości od pierwszego wejrzenia, o czerpaniu radości z każdego dnia i nietrwonieniu danego nam czasu.

Warto nadmienić, że okładka była wybrana w internetowym głosowaniu /również na nią glosowałam/, podobnie jak to było w przypadku Letniego domku. Zapewniam, że tytuł znajduje odzwierciedlenie również w fabule, a krokusy na okładce wskazują, że zima nie jest jedyna porą roku, podczas której toczy się akcja. Moim zdaniem to pełna ciepła lektura, która potrafi wywołać refleksje. Polecam.


Marcia Willett, Tydzień w zimie /A Week in Winter/, wydawnictwo Replika, przeklad: Agnieszka Podruczna, wydanie marzec 2012, oprawa miękka ze skrzydełkami, stron 464.

p.s. w przygotowaniu wydawnictwa kolejne książki Willett: Godzina dzieci, Wspomnienia burzy, Tacy byliśmy.

16 komentarzy:

  1. "Letni domek" to była bardzo miła, ciepła lektura, więc z przyjemnością przyjęłam do wiadomości, że "Tydzień w zimie" jest jeszcze lepszy. A Twoje zdanie sobie do serca biorę! :-)

    Może uda się wygrać w jakimś konkursie, bo na razie moja lista zakupów jest zbyt długa...

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie również ta powieść okazała się wyjątkowa :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam już w domu i za kilka dni zacznę czytać. Już nie mogę się doczekać :))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Autorka kompletnie mi obca, ale książka zapowiada się bardzo interesująco, więc rozejrzę się za nią. Tym bardziej, że polecasz. :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam po odbiór wyróżnienia ;)
    http://ksiazeczki-synka-i-coreczki.blogspot.com/2012/04/losowanie-candy.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie przepadam za opowieściami o miłości od pierwszego wejrzenia, ale całą reszta bardzo mnie zachęciła i na pewno poszukam tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co nie wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? Ja wierzę:)A książkę warto przeczytać:)

      Usuń
    2. Nie. W sympatię - ok. Że się zwróci na kogoś szczególną uwagę. Ale nie w miłość. Miłość to jest to, co zostaje jak już mija pierwsze wejrzenie.

      Usuń
    3. Miłość od pierwszego wejrzenia często wiąże się z namiętnością i pożądaniem.Piszesz o innej formie miłości, z która też się zgadzam. Tą jednak z kolei nie należy mylić z przyzwyczajeniem.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Jestem w trakcie czytania tej książki. Tez głosowałam na tę okładkę. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również pozdrawiam, odpowiedniej atmosfery życzę podczas czytania:)

      Usuń

Dziękuję bardzo za konstruktywne słowo pisane pozostawione na tym blogu. Nie zawsze mogę od razu odpowiedzieć, za co przepraszam.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Prowadząca bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.