10 marca 2013

Anna Pasikowska, Winogrona bez pestek.


Winogrona bez pestek to druga powieść autorstwa Anny Pasikowskiej. Pierwszą – Pałac z lusterkami również miałam przyjemność przeczytać. Autorka ponownie powiela historię kobiety skrzywdzonej przez los, która oczywiście kończy się happy endem.  
 
Bohaterka powieści to dwudziestoośmioletnia Magdalena, nauczycielka, kobieta młoda i oczywiście nadzwyczaj piękna, z której los już zdążył okrutnie zakpić. Dość szybko ze szczęśliwej mężatki stała się załamaną wdową. Nie mogąc pozbierać się po śmierci ukochanego męża, postanawia przyjąć zaproszenie swojej przyjaciółki z liceum i wyjechać na jakiś czas do Toronto. Przed Magdaleną otwiera się nowy, nieznany i kolorowy świat. Trzeba od razu nadmienić, że akcja powieści dzieje się w roku 1989 mniej więcej w okresie Obrad Okrągłego Stołu. Nic, więc w tym dziwnego, że kobieta jest zachwycona Kanadą. Korzysta z gościnności Sylwii i jej męża i dzięki znajomości angielskiego bardzo szybko znajduje pracę. Dalej to niby proza życia. Niby, bo oczywiście w życiu Magdaleny pojawiają się mężczyźni. A to pilotem samolotu, którym przyleciała do Kanady, okazuje się dawny kolega jej dawnego chłopaka, a to przed drzwiami pojawia się we własnej osobie jej dawny chłopak, a to jej szef zaprasza ją na kolację, a to gdzieś w połowie powieści pojawia się jeszcze kolejny przystojniak, w dodatku szlachetny, bogaty i pochodzący z rodziny z tradycjami.

Pisząc szczerze, właśnie tak gdzieś do połowy byłam trochę rozczarowana powolnym rozwojem akcji. Flaki z olejem. Książka jest jednak napisana stylem, z którego bije ciepło i nadzieja, czego zresztą potrzebowałam w ostatnim tygodniu, że mimo wszystko czytałam dalej. I wtedy drgnęło na tyle, że przeczytałam już migiem do końca. Irytowało mnie jednak to, że Autorka podaje zbyt wiele szczegółów typu: kiedy bohaterka wstała, ubrała się, wyszła z domu, co zobaczyła, kupiła, ugotowała czy zaplanowała. Powieść jest napisana prostym i moim zdaniem ubogim słownictwem, ale jest czytelna i łatwa w odbiorze. Zresztą myślę, że chyba taka ma w końcu być: optymistyczna i dobra w sensie lektury w okresie piętrzących się ciężkich chwil, przeżyć, zmartwień i trosk. Jak najbardziej znaleźć ją będzie można na półce z literaturą kobiecą.
 


Anna Pasikowska, Winogrona bez pestek, wydawnictwo MWK, wydanie 2013, oprawa miękka, stron 318.

Egzemplarz przeczytany dzięki uprzejmości Autorki.

2 komentarze:

  1. Trochę obawiam się ubogiego słownictwa - lubię książki, które po prostu są pięknie napisane, bogate i poruszające.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za konstruktywne słowo pisane pozostawione na tym blogu. Nie zawsze mogę od razu odpowiedzieć, za co przepraszam.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Prowadząca bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.