22 listopada 2012

Piotr Adamczyk, Nalewki staropolskie. Tradycja na współczesnym stole.

Nie wiem jak wy, ale ja, kiedy zaczynają się zimne dni, w okresie jesieni i zimy, bardzo lubię smakować nalewki (i nie piszę tego dlatego, bo wyrażam opinię o  książce). W ostatnich latach nie miałam jednak za wiele ku temu możliwości z powodu przyjścia na świat dzieci. Należę do tego kręgu ludzi, którzy są nastawieni anty wobec picia jakiegokolwiek alkoholu w okresie ciąży i karmienia piersią.

O ile wiem, jak się robi wino, choć specem w tym zakresie jest mój tata, to o tyle nie za bardzo kojarzyłam proporcje związane z nalewkami. Bardzo dobre receptury znalazłam w książce Piotra Adamczyka, który prezentuje nam porady jak dobrze zrobić prawdziwą nalewkę nawiązującą do polskich tradycji. Jak się okazuje są to przepisy jak najbardziej do realizacji i proste w przygotowaniu. Oprócz receptur czytelnik odnajdzie w książce wyjaśnienia skąd wzięły się poszczególne nazwy nalewek, kto wymyślił przepis, od jakiego okresu zaczęto je pić, kiedy najbardziej cieszyły się popularnością. I tak nazwa Ajerówki pochodzi od regionalnej nazwy tataraku i nie ma nic wspólnego z ajerkoniakiem[1], a Krupnik jest uznawany za jedną z najstarszych wódek polskich, bo w składzie zamiast cukru obecny jest miód[2]. Z kolei wódka na bazie malin tak zwany malinnik, był najczęściej pity w okresie saskim[3].


Mowa jest o rodzajach trunków, właściwym ich podaniu oraz o działaniu zdrowotnym, jeżeli takowe mają, a także o owocach i przyprawach na bazie, których wykonana jest nalewka. Przykładowo niejaki Kordiał jest nalewką wyśmienicie działającą na serce[4], a Dzięgielówka stosowana jest przy zaburzeniach trawienia spowodowanych niedoborem soku żołądkowego, żółci i soku trzustkowego, przy braku łaknienia, skurczach żołądka i osłabieniu ruchów perystaltycznych jelit[5]. 


Autor odwołuje się do fragmentów źródeł, gdzie mowa jest o omawianej nalewce czy też ogólnie o piciu alkoholu. W książce przeczytać można również o kieliszkach do nalewek stosowanych w danym czasie i karafkach do ich przechowywania. Jak dla mnie jest to pozycja bardzo ciekawa i na pewno wykorzystam niektóre receptury do własnych prób zrobienia nalewki.
 




[1] P. Adamczyk, Nalewki staropolskie, Warszawa 2012, s. 14.
[2] Tamże, s. 46.
[3] Tamże, s. 84.
[4] Tamże, s. 42.
[5] Tamże, s. 32.
 


Piotr Adamczyk, Nalewki staropolskie. Tradycja na współczesnym stole, wydawnictwo Świat Książki, październik 2012, stron 128.

*zdjęcia własne

7 komentarzy:

  1. W grudniu wybieram się na spotkanie poświęcone Kresom, na którym będzie mowa między innymi o "naftusi". Czy o tym trunku też jest napisane?

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki Bogu wnuki rosną zdrowo, więc okres ciąży i karmienia piersią owinął szal niepamięci, zatem z rozkoszą mogę oddać się kontemplacji tematu i nalewek. Lubię tę tradycję na polskim stole. Na zdrowie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście moje dzieci rosną szybko:)

      Usuń
  3. Robiłam kiedyś nalewki, ot tak, bez podbudowy teoretycznej. Przydałaby mi się taka książka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To TEN Adamczyk :> ? Jeśli tak, to ręce opadają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie:) Adamczyk od nalewek popełnił jeszcze "Kuchnię staropolską". Zbieżność:)

      Usuń

Dziękuję bardzo za konstruktywne słowo pisane pozostawione na tym blogu. Nie zawsze mogę od razu odpowiedzieć, za co przepraszam.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Prowadząca bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.