23 września 2016

Antoni Belina Brzozowski, Kozłówka w moich wspomnieniach 1924-1942.




Antoni Belina Brzozowski (1914-1995) był synem Zenona Beliny Brzozowskiego (1877-1940) i Izabelli Krasińskiej, córki Józefa hr. Krasińskiego i Heleny ze Stadnickich z Radziejowic położonych niedaleko Warszawy. Tam też Izabella się urodziła, a rodzice pana Antoniego wzięli ślub. 

Kozłówka z moich wspomnień to książka bardzo interesująca. Pan Antoni opowiada ze szczegółami o rozkładzie wszystkich pomieszczeń w pałacu i budynków wokół niego, obchodzonych świętach, pracy, polowaniach i zabawach towarzyskich. Czyni to z wielką starannością, wnikliwością i staroświecką elegancją. Charakteryzuje także członków rodziny Zamoyskich i Brzozowskich. Przede wszystkim opisuje życie codzienne i perypetie chłopięcego wieku. 



Dlaczego Kozłówka, a nie miejsce urodzenia autora: Sokołówka. Otóż dwie rodzone siostry pana Antoniego poślubiły dwóch rodzonych braci Zamoyskich. Autor wspomina, że Leszka (Aleksandra) Zamoyskiego (1898-1961) poznał w roku 1924, kiedy chodził już do szkoły Stanisława Kostki w Warszawie. Wszystkie starsze siostry przebywały w tym czasie w klasztorze Sacré Coeur w Zbylitowskiej Górze niedaleko Krakowa. Leszek wtedy był już w wojsku, a odwiedzając Warszawę poznał siostrę pana Antoniego – siedemnastoletnią uczennicę, Jadzię (1908-1998). Jeszcze w tym samym roku odbyły się zaręczyny Jadzi i Leszka, która jeszcze na rok wróciła do Sacré Coeur. Na początku roku 1925 rodzice młodych uzgodnili datę ślubu na 3 maja. Ślub miał miejsce w Częstochowie, w kaplicy przed obrazem Matki Boskiej i celebrowany był przez kardynała Krakowa księcia Sapiehę. Od tego właśnie momentu rozpoczęły się coraz częstsze wyjazdy Brzozowskich na święta i wakacje do Kozłówki. 


12 września 1926 roku w Kozłówce w kaplicy pałacowej miał miejsce ślub młodszego brata Leszka – Michała (1901-1957), z drugą starszą siostrą pana Antoniego – Marysią (1902-1982). „Po ślubie Michałowie wsiedli do powozu, który cały był pokryty różami, a ciągnięty przez sześć ogierów” (s.83). W podróż poślubną młodzi wybrali się do Paryża. Powrócili do Kozłówki w parę miesięcy później i tu urodził się ich syn Wojtek. W 1927 wyjechali do Afryki, do Angoli, na kupioną tam plantację kawy zwaną „Boa Serra”. Ich syn, Wojtek pozostał pod opieką Leszków w Kozłówce. W 1935 roku Michałowie powrócili do Kozłówki na pół roku, a potem wyjechali do Angoli na stałe zabierając Wojtka. Na świat przyszedł ich drugi syn – Maciej, który zmarł w wieku 13 lat. Antoni Belina Brzozowski spisał również dalsze losy rodziny Zamoyskich na emigracji…


Wspomnienia zostały wydane przez Muzeum w Kozłówce dzięki przekazanym zapiskom przez żonę Antoniego, Irenę Brzozowską. Stanowią unikatowy dokument dotyczący życia codziennego mieszkańców pałacu w Kozłówce. W pięknie wydanej pozycji odnaleźć można liczne zdjęcia pochodzące z rodzinnych archiwów rodzin Brzozowskich i Zamoyskich oraz muzeum. Książkę czyta się szybko, ale do fragmentów tekstu i fotografii wraca się często. Antoni Belina Brzozowski zmarł w Montrealu 10 marca 1995 roku. Miesiąc przed śmiercią skończył pisać wspomnienia… To jedna z tych lektur, która zapada w pamięć.



Antoni Belina Brzozowski, Kozłówka w moich wspomnieniach 1924-1942, Muzeum Zamoyskich w Kozłówce, wydanie 2005, opracowała Grażyna Antoniuk, okładka twarda, stron 125.

6 komentarzy:

  1. Piękna książka.
    Mam, posiadam na jednej z honorowych półeczek.
    Na uwagę na pewno zasługuje wydanie, choć w moim egzemplarzu (mam już jakiś czas) złocone literki okładki już nieco się wycierają.
    Bardzo ciekawe fotografie! Dla wszystkich zainteresowanych dziejami polskiej arystokracji i rodowych rezydencji - pozycja obowiązkowa!
    Dobrze, że przypomniałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to wszystko dzięki muzealnej bibliotece i szukaniu powiązań rodzinnych Krasińskich :) Bardzo mi się podobała:)Archiwalne, przedwojenne zdjęcia wnętrz poruszają serce.
      Myślę, że warto pisać o takich książkach wydawanych przez muzea, bo one giną w natłoku innych wydawnictw.
      Dziękuję :)

      Usuń
    2. W Kozłówce zapamiętałam m.in. srebrne zabawki należące prawdopodobnie niegdyś do samego Zygmunta Krasińskiego. Eksponowane są w specjalnej szklanej gablotce. Urokliwe - fotelik, instrumenty muzyczne, koszyki, dzbanuszki.

      Do Kozłówki mam wielki sentyment, nie tylko jest to jedno z najlepiej zachowanych polskich muzeów-rezydencji, ale także ze względu na zbiory zgłaszam się często do nich po ilustracje do własnych książek. Tak będzie też w przypadku przygotowywanej obecnie książki :)

      Usuń
    3. W Kozłowce bodajże jeszcze w październiku, ma być sesja naukowa związana z ikonografią dzieci, zabaw, nauki, dziecięcej mody, gier i zabawek, literatury dla dzieci, podręczników, poglądów na wychowanie, opieki nad dzieckiem (mamka, guwerner). Jest też wystawa "Bakalaureaty arystokraty. Wychowanie i edukacja dzieci w minionych wiekach".
      Bylam w Kozłowce wiele lat temu i oczywiście zachwycona :)

      Usuń
  2. Nie znałem tej książki. Muszę ją przeczytać! Przy okazji przypomniałaś mi, że miałem wybrać się do Kozłówki. Ostatni raz byłem tam jakieś 10 lat temu. Czas odświeżyć pamięć :) Zwłaszcza, że mam niedaleko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak niedaleko to koniecznie powinieneś:)

      Usuń

Dziękuję bardzo za konstruktywne słowo pisane pozostawione na tym blogu. Nie zawsze mogę od razu odpowiedzieć, za co przepraszam.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Prowadząca bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.