2 stycznia 2012

Magdalena Zawadzka, Gustaw i Ja.

Zawsze uważałam małżeństwo Holoubków za udane. Nie wiem, czemu, ale gdy tylko w mediach widziałam ich razem emanowało od tej pary dużo dobrych emocji. Podziwiałam ich aktorskie popisy i niezapomniane role, jakie wykreowali na scenie teatralnej i filmowej. Z wielkim, więc zainteresowaniem i jak się okazało przyjemnością przeczytałam książkę Magdaleny Zawadzkiej Gustaw i Ja, która powstała pod opieką literacką Zofii Turowskiej.

Słynna Aktorka opowiada o wspólnym życiu z Gustawem Holoubkiem na tle zmieniającej się Polski. Czytelnik poznaje historię ich znajomości, małżeństwa, wspólnego życia i pracy. Wiele tu również anegdot i mądrych cytatów. Książka została napisana w swoistym dla Magdaleny Zawadzkiej osobistym i subtelnym stylu. Aktorka nikogo nie rani wspomnieniami, nie pisze o wcześniejszych związkach, omija raczej to, co złe i mało wartościowe, mimochodem wspomina o zawiści i nielojalności ludzi wobec niej i męża. O Gucieńku opowiada z wielkim uczuciem. Sama przez męża była nazywana Magusią. Pokazuje czytelnikowi domowy wizerunek znanego Aktora, jego humor, stoicyzm oraz podobne do jej cech charakteru pogodę ducha i swoiste roztargnienie, które przejawiało się często (np. zapomnieli zapakować walizki z ulicy do samochodu wyjeżdżając na wakacje; przecedzali rosół bez podstawienia garnka; Gustaw wrócił raz z teatru w kurtce Jana Kociniaka i nie zauważył nawet, że jest dla niego zza mała). Magdalena Zawadzka opowiada o pracy u boku męża, kreowanych rolach, przywiązaniu do klasyki, pasjach, podróżach, modzie i narodzeniu syna Jasia. Zaskoczyło mnie zupełnie, że Aktorka nauczyła się sama robić na drutach, a jej mąż fascynował się sportem i kartami. Holoubek nie pastował jednak butów i całkowicie zostawiał żonę kwestię remontów w mieszkaniu. Przedstawia funkcje męża i jego rolę w Sejmie. Autorka wspomina również przyjaciół, miejsca, w jakich lubili odpoczywać i bywać. Gustaw Holoubek często spotykał się z Tadeuszem Konwickim przy stoliku w kawiarni Blike. Dochodzi w końcu do spraw trudnych - choroby męża i jego śmierci.

Gustaw i Ja to książka pełna wspomnień napisanych przez kochającą żonę o kochającym, acz już nieżyjącym mężu. Znalazłam w niej ciepło, szacunek, radość, dużą dawkę optymizmu i pozytywnej energii, a przede wszystkim prawdziwej, nienawistnej, niekłamanej i spełnionej miłości. We wspomnieniach żony, Gustaw Holoubek jawi nam się, jako człowiek pełen mądrości życiowych, ale niepopisujący się swoją erudycją i inteligencją.  Potrafił niesamowicie trafnie spuentować anegdotę. Po za tym Magdalena Zawadzka pisze bez żadnego „nadęcia”, ale z serca. Książka została wydana we wspaniałej oprawie graficznej. Czytelnik znajdzie w pozycji mnóstwo zdjęć zarówno znanych jak i nigdzie dotąd niepublikowanych. Uważam, że to wspaniała lektura i bardzo się cieszę, że Aktorska zdecydowała się ją napisać.


Magdalena Zawadzka, Gustaw i Ja, wydawnictwo MARGINESY, opieka literacka Zofia Turowska,  oprawa twarda, Warszawa 2011, stron 368.

11 komentarzy:

  1. Bardzo, bardzo chcę przeczytać tą książkę. Mam podobne jak Ty odczucia jeśli chodzi o ich małżeństwo i dlatego tym bardziej chcę po tą pozycję sięgnąć. Oby jak najszybciej:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za książkami, które opisują czyjeś życie, takie biografie czy autobiografie mnie męczą i nie daję rady doczytać ich do końca... (od lata mam odłożoną biografię Cejrowskiego na półce mniej więcej w połowie książki i do tej pory nawet strony nie przeczytałam). Tym razem mówię "nie" :) Ale dzięki za recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie się wydaje, że i za życia oboje darzyli się ciepłem i szacunkiem. Z tego, co pamiętam, początki związku były trudne, ale najwyraźniej warto było walczyć. Piękna para.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ania, zgadza się początki były trudne w tym związku, ale o tym również Aktorka pisze. Nie było różowo.
    Paula proponuję Ci jak najprędzej zajrzeć do książki:)
    LLiana a ja wręcz na odwrót. Bardzo lubię czytać zarówno wspomnienia jak i biografie.

    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  5. Biografie i wspomnienia bardzo lubię (jak wiesz :) Jeśli należą do tzw. literatury wysokiej - tym lepiej, lecz nawet jeśli nie, to dają świadectwo przeszłości.

    Cieszę się, że książkę polecasz, chciałam ją kupić dla mamy (coś, co pozytywnie nastraja i przy tym dobrze się czyta, przywołuje uśmiech).

    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ado, lektura na pewno spodoba się mamie:)pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałam tę książkę i zupełnie nie zgadzam się z opiniami zamieszczonymi powyżej. Książka jest zwyczajnie… nudna. Pani Zawadzka jawi się w niej jako panienka z dobrego domu, doskonale wychowana, tak doskonale, że pozbawiona w zasadzie jakichkolwiek wyróżniających ją cech. A książkę odbieram jako słodziutki panegiryk. Również zresztą pozbawiony ludzkich cech, ponieważ nie da się ponad 30 lat żyć w związku wyłącznie „wyjadając sobie z dzióbków”, a tak opisuje to aktorka. Reasumując: książka nudna, sztuczna, i tendencyjna. Lektura dla panienek emocjonujących się literaturą na poziomie Rodziewiczówny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wyrażenie swojej opinii. Dla mnie książka nie wydaje się być nudna, choć jest pełna egzaltacji. Tyle, że myślę, że zarówno p. Zawadzka jak i p. Holoubek po prostu mieli taki styl w życiu. Doceniam również to, że p. Zawadzka starała się nie wywlekać spraw zbyt prywatnych, a myślę i to zresztą między wierszami się odczytuje, że czasami nie było im łatwo. Poza tym dość chyba w życiu przeżyła i odczuła na sobie "opluwanie" i "brudy", aby musiała jeszcze do tego wracać w książce pisanej miłością do męża.

      Usuń
    2. Gucieniek i Magusia dwoma słowy.

      Usuń
  8. Warto przeczytać. Dodaje wiary w prawdziwą miłość:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za konstruktywne słowo pisane pozostawione na tym blogu. Nie zawsze mogę od razu odpowiedzieć, za co przepraszam.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Prowadząca bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.