15 października 2014

Åsa Hellberg, Ostatnia wola Sonji.



Rzadko oglądam Wiadomości, ale w ostatnich dniach trafiłam na materiał o małżeństwie, które przeżyło ze sobą 65 lat, w zdrowiu i chorobie, na dobre i na złe. Nikt chyba nie wierzy, bowiem, że małżeństwo to tylko idylla. Chodzi mi jednak o to, że Państwo tak mówili o sobie z miłością, że w ogóle się totalnie rozczuliłam. Wzruszające są takie historie, bo czy prawo do miłości mają tylko młodzi? Większość książek, jakie czytałam (a wiecie, że lubię romanse) opowiada właśnie o pokoleniu dwudziesto i trzydziestolatków. Ostatnio, ku mojej uciesze, pojawiają się książki dotyczące pokolenia czterdziestolatków. A już zupełnym dla mnie zaskoczeniem (bo na okładce o tym nie ma) i to pozytywnym jest dla mnie powieść szwedzkiej autorki zatytułowana Ostatnia wola Sonji przeznaczona pokoleniowo dla pięćdziesięciolatków. Co prawda jest to oczywiście bajka, ale czyż po 50. nie można marzyć? Jestem zdania, że miłość jest dozwolona w każdym wieku. Nikt nie powiedział, że tego jedynego spotkamy jedynie mając dwadzieścia parę lat. Czy w ogóle jest jakaś granica w tym zakresie? 

przed rozpakowaniem :)

Ostatnia wola Sonji to powieść o pięćdziesięciolatkach napisana przez pięćdziesięciolatkę. Åsa Hellberg stworzyła pełną uroku komedię romantyczną, bo mamy tu i zabawne scenki i oczywiście miłosne pokusy. Można byłoby zacząć, że były sobie cztery przyjaciółki mieszkające w Sztokholmie… Fabuła zaczyna się jednak z chwilą śmierci jednej z nich – 54 – letniej Sonji. Pozostałe trzy: panie po pięćdziesiątce: Maggan i Rebecka oraz najmłodsza 48 -letnia Suzanne, zostają wezwane do kancelarii Andréasson. Okazuje się, że Sonja postanowiła cały swój niemały majątek zapisać trzem przyjaciółkom, ale po spełnieniu pewnych warunków. Po dalsze instrukcje kobiety mają się zgłosić za trzy miesiące. Kobietki są trochę w szoku, ale te trzy miesiące wystarczają na to, aby zdecydować się na radykalną zmianę życia każdej z nich. Wkrótce się okazuje, że Sonja wiedząc o swojej chorobie, od lat planowała życie, a kobiety przekonały się, że warto korzystać z tego, co daje los. Maggan zgodnie z zaleceniami ma zamieszkać w Paryżu, Rebecka na Majorce, a Suzanne w Londynie. W dodatku każda z nich otrzymuje specjalne zadanie, na wypełnienie, którego ma kilka miesięcy.  Tak każda z nich przeżyje nie tylko przygodę swojego życia. Maggan zostanie zmuszona do rozprawienia się z tajemnicą z przeszłości; po siedmiu latach od rozwodu z Robertem do Rebecki coś w końcu zacznie docierać; a Suzanne w końcu będzie potrafiła zatrzymać się. Każda oczywiście będzie też miała swoje romantyczne uniesienia, bo kto powiedział, że seks po 50, jest zabroniony?

po rozpakowaniu :) to są karki imitowane na stare pocztówki z miejsc odwiedzanych przez przyjaciółki
Konstrukcja fabuły bardzo mi się podobała. Istna szelmowska zagrywka Sonji! Ułożyć życie swoim przyjaciółkom i kierować nim zza grobu! Kobiety w silnej komitywie są od ponad trzydziestu lat, a jak same stwierdziły, to, co ich połączyło to wychowanie bez ojca. W dodatku, ani Sonja, ani Suzanne, ani Rebecka nie miały dzieci. Jedynie Maggan miała już dorosłą córkę i w dodatku była już babcią, ale nigdy nie wyszła za mąż. Każda z nich jest inna, każda pragnie stabilizacji, miłości, choć niektórym z nich trudno o tym mówić. Dzięki pieniądzom odziedziczonym po Sonji i mimo dzielących je odległości, dziewczyny jeszcze bardziej zacieśniają ze sobą więź. Dostępne są przecież: Internet, skype, telefony i przede wszystkim można korzystać z dobrobytu podróży samolotem. 

Część kolejna będzie, bo zakończenie ma charakter otwarty :)

To naprawdę udana i pozytywna w odbiorze powieść przeznaczona dla kobiet w średnim wieku. Nie czarujmy się, nastolatek ani osoba dwudziestoparoletnia (chyba, że dojrzała emocjonalnie) nie rozumie tego, co autorka chce przekazać poprzez powieść. Osoby starsze, dojrzalsze, są przez to pokolenie uznawane za „stare” i którym pewne sprawy już nie przystoją. Cóż, młodzi też kiedyś będą po czterdziestce i po pięćdziesiątce, czy rzeczywiście będą widzieli siebie, jako „starych”? Szczerze w to wątpię.
 


Åsa Hellberg, Ostatnia wola Sonji, wydawnictwo Czwarta strona, wydanie 2014, tłumaczenie: Dominika Górecka, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 344.

strona autorki

4 komentarze:

  1. Chętnie przeczytam. Też widziałam ten program o udanym małżeństwie i się rozczuliłam! moi dziadkowie mieli staż małżeński 67 lat, ale ciągle się kłócili niestety, tzn babcia obrażała się o pierdołę i nie odzywała tygodniami ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ten typ małżeństwa też znam z rodziny :)

      Usuń
  2. Thank you so much!
    Kind regards,
    Åsa Hellberg.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za konstruktywne słowo pisane pozostawione na tym blogu. Nie zawsze mogę od razu odpowiedzieć, za co przepraszam.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Prowadząca bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.