2 marca 2016

Elaine DePrince, Michaela DePrince, Wytańczyć marzenia.




Michaela DePrice nazywała się niegdyś Mabinty Bangura i mieszkała w Sierra Leone w Afryce. Urodziła się w roku 1995 z chorobą skórną zwaną bielactwem. Wówczas wojna domowa trwała już z górą trzy lata (od 1991 roku). Dla rodziców, którzy pobrali się z miłości była upragnionym, a jak się okazało jedynym dzieckiem. Ojciec pracujący w kopalniach diamentów, wbrew opinii brata Abdullaha, uczył ją czytać  i liczyć. Gdy miała cztery lata, straciła najpierw ojca. Prawem szarijatu to wuj stał się dla niej i matki opiekunem. Przeprowadziły się do jego domu, a gdy matka odmówiła poślubienia go, ten zgotował im życie w strachu i pogardzie. Potem wskutek choroby zmarła matka, a wuj Abdullach oddał dziewczynkę do sierocińca. Tu otrzymała numer 27. Ze względu na swoją chorobę skóry doznała wielu krzywd, nazywana była „dzieckiem diabła”, „dziewczyną lampartem”. Nauczycielka Sara mawiała wówczas do niej, że tylko ignoranci i ludzie zabobonni będą przejmować się twoimi cętkami. Papa Andrew próbuje wysłać was wszystkich do Stanów Zjednoczonych Ameryki. Tam umieszczą cię u mamy i papy, którzy nie będą zwracali uwagi na twoje cętki. Będzie ich obchodzić tylko Twoja głowa. (s. 49-50) Pewnego dnia dziewczynka znalazła gazetę, a w nim zdjęcie baleriny. Nauczycielka Sara odpowiedziała jej potem na nurtujące pytania. Postanowiła, że pewnego dnia zatańczy jak ta pani na fotografii. 


Pewnego dnia rebelianci zmusili wszystkich do opuszczenia sierocińca. Dyrektor ośrodka nadal poszukiwał nowych rodziców dla dzieci. Dziewczynka była proponowana dwudziestu rodzinom, aż w końcu wraz z Mabinty Suma została zaadoptowana przez białą rodzinę, Elaine i Charlesa DePrince’ów. Od razu zgodnie z życzeniem małej dziewczynki, po przybyciu do Stanów Zjednoczonych, zapisano ją na zajęcia baletowe. Dostały też nowe, pierwsze imiona Mia i Michaela. Potem przez tych samych rodziców została adoptowana Mariel. Wszystkie trzy uczęszczały do szkoły baletowej, ale tylko Michaela robiła najlepsze postępy.

Wytańczyć marzenia to wspomnienia, które zostały spisane przez mamę i córkę w roku 2014, kiedy Michaela miała 15 lat. Balet stał się wielką namiętnością dla dziewczynki, a jej kariera rozwija się bardzo szybko. To rodzicie udzielali jej potrzebnego wsparcia, dostarczali energii do działania i finansowo pomagali w spełnieniu marzeń. Jak sama przyznaje balet jest źródłem jej sukcesu w życiu, mimo że to właśnie w świecie baletu odkryła, czym jest nietolerancja wobec innego koloru skóry. Wiele czasu zajęło jej nauczenie się, jak ignorować zazdrość i nietolerancję.


Michaela wyrosła na dziewczynkę wrażliwą na krzywdy innych. Swoje przyjecie urodzinowe wykorzystała do zebrania zamiast prezentów, puszek dla banku żywności (826 kilogramów puszek z żywnością). Wszystkich trzech dziewczynek nie opuszczały jednak lęki. Przez dłuższy okres czasu bały się małp, fajerwerków, ubrań moro, psów, podniesionych męskich głosów. Wszystkie zaznały wielkiej miłości od rodziców i rodzeństwa. 

Wytańczyć marzenia to słodka i urocza historia opowiedziana językiem prostym i dziecinnym. Jest jednak książką interesującą, wzruszającą i sympatyczną. Pomimo trudnych przeżyć, Michaela DePrice nie pozwala czytelnikowi litować się nad sobą, za to pokazuje, czym jest dla niej szczęście. Nie jestem jednak pewna czy będąc czterolatką mogła zapamiętać tak wiele opisanych w książce szczegółów. Na pewno jest to niemal gotowy scenariusz na film, jeśli potraktować życie Michaeli w kategoriach spełnienia amerykańskiego snu.



Elaine DePrince, Michaela DePrince, Wytańczyć marzenia, Wydawnictwo Kobiece, wydanie 2016, tłumaczenie: Alicja Laskowska, oprawa miękka, stron 272.

2 komentarze:

  1. Z tego co piszesz może to być całkiem ciekawa lektura dla młodego czytelnika/czytelniczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczególnie dla takiej, co uwielbia taniec ;)

      Usuń

Dziękuję bardzo za konstruktywne słowo pisane pozostawione na tym blogu. Nie zawsze mogę od razu odpowiedzieć, za co przepraszam.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Prowadząca bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.