26 września 2013

Bogumiła Żongołłowicz, Jego były Czerwone maki... Życie i kariera Gwidona Boruckiego - Guido Lorraine'a.

Nie jestem tak do końca pewna czy większość z Was wie, kim był Gwidon Borucki, a właściwie Gwidon Alfred Gottlieb (1912 -2009). Słynna Wikipedia uświadomi Wam, że to polski aktor, muzyk, piosenkarz i żołnierz Armii Andersa, ale czy świadomi jesteście, że to On był pierwszym wykonawcą pieśni Czerwone maki na Monte Cassino, do której słowa napisał Feliks Konarski (Ref-Ren), a muzykę skomponował Alfred Schütz. Przyznam się, że ja niestety tego nie wiedziałam. 

Zarówno to wydarzenie jak i całe życie prywatne i artystyczne Gwidona Boruckiego przybliża nam Bogumiła  Żongołłowicz. Na podstawie zebranych materiałów powstała książka ciekawa, oparta na bogatym materiale źródłowym szeroko zresztą przytaczanym w książce. Oprócz licznych cytatów czytelnik znajdzie tu także bogaty zbiór fotografii mających związek z życiem i działalnością artystyczną. Z wielką wnikliwością Autorka przedstawia karierę Gwidona Boruckiego, zarówno jako muzyka, piosenkarza jak i aktora filmowego. Przedstawia osobowości, jakie spotkał w swoim życiu, atmosferę artystyczną międzywojennej Polski, repertuar artysty, tournée, wędrówkę po Rosji z zespołem po wybuchu wojny polsko – sowieckiej i przyłączeniu się do formowanej Armii pod dowództwem generała Andresa. 


Zauważyć można wielką rolę artystów występujących dla żołnierzy na obczyźnie, dających im swego rodzaju rozrywkę i namiastkę obcowania ze sztuką, ale również będące źródłem rozrzewnienia i licznych wzruszeń. Zespół tworzył cały czas nowe piosenki i skecze dla rozweselenia ludzi. Występowano niemal bez przerwy, stworzono reprezentacyjny teatr wojskowy, który grał i śpiewał „ku chwale ojczyzny”. Rewie z kolei cieszyły się ogromnym powodzeniem zarówno wśród żołnierzy jak i rdzennych mieszkańców okolic. 


Suche daty i wydarzenia okraszone zostały bogatymi wydarzeniami z życia Boruckiego. Otóż pierwsza jego żona – Renata Bogdańska - wdała się w romans ze starszym od niej o dwadzieścia osiem lat generałem Andersem (nota bene potem została jego żoną). Sam Anders miał wówczas też żonę Irenę Marię i dzieci. Ucierpiała też duma Boruckiego, który po powrocie do Anglii ułożył sobie życie na nowo z Ewą Kamieńską.
Fascynująca jest także kariera sceniczna i filmowa Gwidona Boruckiego o pseudonimie scenicznym Guido Lorraine. Pracował intensywnie, przyjmował role w dramatach wojennych, komediach, występował w brytyjskich serialach i programach telewizyjnych. Zagrał w ponad czterdziestu filmach angielskich. W 1959 roku wraz z żoną Ewą przeniósł się do Australii, gdzie w 2009 roku zmarł w wieku 97 lat. 


Bogumiła Żongołłowicz w sposób rzetelny przedstawiła życie i działalność artystyczną Gwidona Boruckiego. Nie mogło być inaczej, bowiem jak sama przyznaje, znała Jego ponad dwadzieścia lat, w dodatku od 1991 roku mieszka w Melbourne (czytany przeze mnie egzemplarz przybył właśnie z Australii). W książce oprócz wspomnianych fotografii, czytelnik odnajdzie indeks osób i spis wybranej bibliografii. Jak dla mnie bardzo interesująca pozycja, z której czerpać można wiele mało znanych czy też zapomnianych wiadomości. 




Bogumiła Żongołłowicz, Jego były Czerwone maki... Życie i kariera Gwidona Boruckiego - Guido Lorraine'a, Oficyna Wydawnicza MJK Kucharski, Melbourne-Toruń 2010, oprawa twarda, stron 160 + ilustracje.
 

* Książka przeczytana dzięki uprzejmości Autorki.
** Zdjęcia pochodzą z książki Bogumiły Żongołłowicz.  
 *** Zainteresowanych odsyłam do wywiadu z Autorką na temat książki.

18 komentarzy:

  1. Barwna postać, której kompletnie nie znam.
    Zdjęcie, które zamieściłaś i informacja o autorce, którą przeczytałam może wskazywać, że książka przyleciała do Ciebie prosto z Melbourne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, rzeczywiście:) Ale została wydane w Polsce.

      Usuń
  2. Z dużym zainteresowaniem czytałam Twój post.
    Właśnie niedawno u @ksiązkowca czytałam post o Andersie a teraz dowiaduję się, że ta jego druga zona to właśnie żona pierwszego wykonawcy "Czerwonych maków....
    Książkę oczywiście też bym chętnie przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co ciekawe Ewa i Gwidon pozostali w kontakcie z Renatą Bogdańską - Anders do końca życia artysty.

      Usuń
  3. Ciągle mój temat:) Niczego sobie facet. Mogła Bogdańska z nim zostać, tylko czy dzisiaj byśmy o niej słyszeli? A tak już zawsze będzie żoną Andersa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyszła za Gwidona w bardzo młodym wieku, a gdy poznała Andersa doszła do wniosku, że nie pasują do siebie. Ponadto "nie mogło się utrzymać małżeństwo, które nie jest nigdy samo. Myśmy ciągle byli z wojskiem. Myśmy spali z wojskiem, jedli z wojskiem, jechali z wojskiem. Myśmy nie mieli godziny dla siebie." /s/ 70/. Poza tym imponował jej generał. Rozwód z Gwidonem dopiero uzyskała 17 czerwca 1947 roku.

      Usuń
    2. Skoro byli szczęśliwi w nowych związkach mogli utrzymywać przyjacielskie stosunki nie żywiąc do siebie urazy.

      Usuń
  4. Dla mnie nazwisko kompletnie nieznane, a raczej nazwisko znane, człowiek nie. Znam malarza o tym nazwisku-Gottlieb Maurycy, uczeń Matejki. Poznałam i zapamiętałam, dzięki lekturze króciutkiej biografii malarza. Udało mi się nawet obejrzeć kilka jego obrazów w MNW- takie efekt lektury, a teraz zapamiętam, że był też inny Gottlieb o równie ciekawej biografii. Chociaż, czy są nieciekawe biografie? chyba nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Imię "Maurycy" nosił także ojciec Gwidona. Jak donosi autorka pochodził z Sadogóry i z zawodu był inżynierem elektrykiem.
      Jeżeli bierzemy pod uwagę postacie historyczne to raczej tych mało ciekawych biografii rzeczywiście brakuje, ale jak patrzę na siebie, to już jestem innego zdania:)

      Usuń
    2. A ja myślę, że każdy człowiek to ciekawa historia, tylko trzeba kogoś, kto pięknie ją opowie. A to, że czyjeś życie może nam się wydawać mało interesujące - nie oznacza, że ono takie jest :)

      Usuń
    3. Oj, sprzeczałabym się:)

      Usuń
  5. Świetna recenzja, ale postać zupełnie mi nie znana

    OdpowiedzUsuń
  6. Oczywiście kwalifikuję się do tej większości, której postać Gwidona Boruckiego do tej pory nie była znana... Co to jednak znaczy porządny, przedwojenny materiał - życie nie dość, że ciekawe, to jeszcze tak długie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Co za bogaty zyciorys! Nie slyszalam wczesniej o Gwidonie Boruckim.Dziekuje:))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za konstruktywne słowo pisane pozostawione na tym blogu. Nie zawsze mogę od razu odpowiedzieć, za co przepraszam.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Prowadząca bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.