25 czerwca 2013

Edward Raczyński, Pani Róża z domu Potocka, synowa Zygmunta Krasińskiego, potem Edwardowa Raczyńska.

O Róży z Potockich primo voto Krasińskiej secundo voto Raczyńskiej (1849 - 1937) opowiada jej syn Edward Raczyński (1891 -1993). Nie czyni jednak tego w sposób zadowalający czytelnika. Stworzony został bowiem wizerunek matki, pozbawionej wad i popełnionych błędów, zawsze wiedzącej, co ma robić w życiu, pewnej, świadomej, obraz za bardzo moim zdaniem wygładzony, wyczyszczony, wyidealizowany. Jeżeli więc, ktoś spodziewa się tu oceny obiektywnej, ten się od razu rozczaruje. W dodatku sam piszący przyznaje, że książkę oparł w głównej mierze na swoich wspomnieniach i nie pokusił się nawet o dobrnięciu do archiwalnych źródeł. Rozumiem oczywiście, że korespondencję i innego typu dokumenty w większej mierze pochłonęła zawierucha wojenna, ale dla chcącego to zawsze nic trudnego. Książka jest więc mało przekonująca, choć wierzę w to, co zresztą potwierdza również w swojej książce Pani na Złotym Potoku. Opowieść o Marii z Krasińskich Raczyńskiej Magdalena Jastrzębska, że Pani Róża była kobietą silną, o poczciwym charakterze, niepozbawionym cnót i wiedziała, co należy czynić w chwilach kryzysu na przykład ratować spuściznę drugiego męża, którego lekkoduchostwo doprowadziło majątek Raczyńskich na skraj przepaści. O ile jednak Edward Raczyński twierdzi, że jego matka padła ofiarą intrygi Marylki Krasińskiej, która miała jego zdaniem rzucić się biednemu Edwardowi (ojcowi piszącego) na szyję z wyznaniem miłości i ten po prostu nie miał wyjścia i poślubił ją, o tyle Jastrzębska na podstawie źródeł ukazuje prawdziwe zawiłości i konflikty między Różą Potocką a Marią Krasińską. Zresztą Marylka wprost jest nazywana przez Autora książki histeryczką, osobę chorą nerwowo i bez wnikania w przyczynę tegoż stanu - morfinistką. Dlatego też, aby poznać obiektywna prawdę, koniecznie musicie przeczytać Panią na Złotym Potoku…
 
Róża Raczyńska
Warto również wspomnieć, że pierwszym mężem Róży poślubionym w 1868 roku był syn Zygmunta Krasińskiego, a jej kuzyn, Władysław. Autor książki pisze, że o chorobie Władysława (gruźlica) Róża dowiedziała się już po zaręczynach i nawet chciała zrezygnować, acz ojciec nie pozwolił. Poza tym pierwsze małżeństwo zdaniem Edwarda Raczyńskiego miało być jedynie pasmem męczarni. Urodziło im się troje dzieci: Adam (zmarł bezpotomnie w 1909) oraz Elżbietę (poślubiła Jana Tyszkiewicza, z którym miała czworo dzieci) i Zofię (zmarła, jako panna w młodym wieku). A że dzieci były chorowite po ojcu, to wraz z nimi za radą Tytusa Chałubińskiego Róża przeniosła się do Zakopanego, gdzie mieszkała kolejne prawie jedenaście lat. Edwarda Raczyńskiego poślubiła w 1886 roku, zamieszkała w Rogalinie i miała z nim dwóch synów: Rogera (1889-1945) i Edwarda (piszącego). W Rogalinie też zmarła w wieku 88 lat.

Edward Raczyński
Z mojego punktu widzenia najbardziej wartościowe są wspomnienia z dzieciństwa samej Róży Potockiej spisane, gdy była już w sędziwym wieku. Mowa w nich o metodach wychowawczych stosowanych przez rodziców Katarzynę i Adama Potockich wobec dzieci, podróżach, nauczycielach i życiu codziennym arystokratycznej rodziny. Z drugiej strony wartością samą w sobie jest również oddanie głosu tym, którzy znali Różę. Oczywiście owe wspomnienia zostały dobrane skrzętnie i nie ma w nich nic, co zakłóciłoby idealny wizerunek matki Autora książki. Trzecią dla mnie ważną sprawą są zapiski dotyczące rodziny Krasińskich i Opinogóry.

Niemniej należy poznać nawet rodzinny, subiektywny punkt widzenia w interesującym temacie. Zaznaczam na koniec jeszcze, że do książki dołączono czarno – białe ilustracje oraz indeks osób.

Pałac w Rogalinie widziany z lotu ptaka - źródło



Edward Raczyński, Pani Róża z domu Potocka, synowa Zygmunta Krasińskiego, potem Edwardowa Raczyńska, wydawnictwo LTW, wydanie 2009, oprawa twarda, stron 188.

Muzeum - Pałac w Rogalinie 

8 komentarzy:

  1. Jak dobrze, że napisałaś o tej książce!
    Prezydent Raczyński napisał książkę - pomnik. O rodzinie Krasińskich w ogóle pisze z dystansem. Nawet piękna i ciesząca się ogólnym poważaniem Eliza Krasińska uznana jest za dość mdłą i chłodną. Maria Beatrix potraktowana została - dla mnie - absolutnie niesprawiedliwie i ten niepochlebny obraz "ciągnął" się za ta postacią długie lata... Wbrew opinii Raczyńskiego pierwsze małżeństwo Róży z Władysławem, synem poety, było udane. Warto spojrzeć na ten związek oczami Elizy Krasińskiej (opisuje w swych 4-tomowych listach!).
    Róża - co poświadcza wielu jej współczesnych - była wybitna postacią, ale jak każdy miała i swoje wady. Raczyński o nich zapomniał, może nie chciał ich widzieć? Szkoda, bo z tymi wadami portret Róży byłby pełniejszy, prawdziwszy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze powiedziane - "książka pomnik":)
      zdziwiło mnie, że nawet o Elizie pisał niepochlebnie. Jedynie o Adamie zmarłym bezpotomnie w 1909 roku pisał w sposób pozytywny, ba nawet go wychwalał. Być może dlatego, że Edward jako siedemnastolatek został spadkobiercą majątku Adama Krasińskiego, który mimo długów ciążących na nim przyjął. Oczywiście matka Róża ruszyła z odsieczą pieniężną i zatamowała dziury tam gdzie trzeba.
      Róża jak każda osoba nie była pozbawiona wad, jestem tego pewna. Szkoda, że jej syn o nich nie chciał pamiętać.

      Usuń
  2. Jeszcze jedno... pałac w Rogalinie, którego zdjęcie tu prezentujesz - przechodzi obecnie generalny remont, odtwarza się historyczne wnętrza, w 2015 roku będzie można zwiedzać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się tam pojawię. Raz już miałam możliwość, ale lata całe temu i tylko w parku.
      Dziękuję:)

      Usuń
  3. Ciekawa książka. Lubię taką tematykę. Nazwisko Potockich przewijało się na moich studiach dość często:)

    OdpowiedzUsuń
  4. A mi Roza nie przypadla do gustu, cenie za to Marie Beatrix. Poza tym jaki to ma sens naciagac historie do swojego punktu widzenia, lepiej bylo już nic nie pisac, skoro mialo sie ochote na "pokolorowanie".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie widzę sensu żadnego. Jako syn Edward Raczyński prawdopodobnie więcej wiedział i miał lżejszą możliwość w dotarciu do dokumentów, ale tu chyba zabrakło chęci i z góry było zaplanowany pean pochwalny na część matki, a nie obiektywna książka.

      Usuń

Dziękuję bardzo za konstruktywne słowo pisane pozostawione na tym blogu. Nie zawsze mogę od razu odpowiedzieć, za co przepraszam.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Prowadząca bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.