25 kwietnia 2013

Magdalena Jastrzębska, Pani na Złotym Potoku. Opowieść o Marii z Krasińskich Raczyńskiej.

Wielbicieli biografii osób żyjących w XIX wieku oraz życia codziennego polskich arystokratycznych sfer ucieszy zapewne fakt, że ukazała się książka autorstwa Magdaleny Jastrzębskiej opowiadająca o Marii Beatrix z Krasińskich Raczyńskiej (1850- 1884). Bohaterka książki Pani na Złotym Potoku to córka poety doby romantyzmu Zygmunta i Elizy z Branickich Krasińskich, mieszkańców pobliskiej z mojej perspektywy Opinogóry. Świadomość tego, że jako dziecko przebywała w Opinogórze, a potem niejednokrotnie ją odwiedzała i spacerowała parkowymi alejkami, spowodowało to, że do historii jej życia podeszłam nazbyt emocjonalnie. To tu w podziemiach kościoła spoczywają prochy jej ojca i braci. Nie zapominam przy tym również o blisko położonym Krasnem, gdzie w kościele spoczywają prochy jej matki Elizy z Branickich Karsińskiej oraz jej wuja, a potem ojczyma Ludwika Krasińskiego. Z drugiej strony podziwiam upór Marii Beatrix, ambicję, nietuzinkowe zainteresowania jak na młodą kobietę wywodzącą się z arystokratycznych sfer i podkreślanie swojej polskości objawiające się w różnych sytuacjach. Przykładowo nawet przebywając w Paryżu posyłała po polskie toalety, aby wspierać rodzimy przemysł.


Przyznać trzeba, że Magdalena Jastrzębska spędziła nie mało czasu na poszukiwaniach wszelkich źródeł dotyczących Marii Raczyńskiej. Jak sama we wstępie przyznaje, materiały do książki zbierała przez kilka lat dociekliwie studiując tło obyczajowe i kulturowe II połowy XIX wieku, przeglądając pozytywistyczną prasę i dokumenty w archiwach. Do niektórych dokumentów zniszczonych podczas II wojny światowej, a mających wpływ na poszerzenie wiadomości o życiu pierwszej hrabiny Raczyńskiej, nikt już jednak nie dotrze. Do zdobycia niezbędnej wiedzy Autorka osobiście poznała miejsca związane z Marią Beatrix: Opinogórę, Krasne, Rogalin, Złoty Potok. Ten ostatni stanowił wiano posagowe bohaterki książki i to z nim wiązały się jej najpiękniejsze wspomnienia rodzinne. 

s.102// Intercyza przedślubna Marii Krasińskiej i Edwarda Raczyńskiego, pierwsza strona dokumentu ze zbiorów Archiwum w Złotym Potoku

Maria Beatrix zmarła mając zaledwie 34 lata, a mimo to jej życie nie było wolne od trosk i smutnych zdarzeń. Przeżyła śmierć rodziców i trojga rodzeństwa, przez mężczyznę utraciła przyjaźń swojej szwagierki Róży, była niezbyt lubiana przez bywalców salonów i ze względu na indywidualny sposób zachowania określana, jako histeryczka i kobieta szalona, co więcej nie znalazła również szczęścia w małżeństwie, podupadła na zdrowiu, dała się omamić wynalazkom medycznym i w dodatku zmarła w dość niewyjaśnionych okolicznościach. Wydaje się jednak, że w życiu bywały chwile, gdy była szczęśliwa. O mało, co nie znalazła się na skandynawskim tronie, uwielbiała zdobywać wiedzę i pisać, choć nie wierzyła w swoje możliwości. Słoneczną iskierką był w jej życiu syn Karol. 


Magdalena Jastrzębska zaprosiła czytelnika w podróż śladami Marii Beatrix. Wraz z Autorką czytelnik ma możliwość odwiedzić miejsca, w których bywała, dowiedzieć się nie tylko o jej życiu, ale również o historii małżeństwa jej rodziców, losach rodzeństwa i najbliższej rodziny nawet po jej śmierci. Autorka znakomicie kreśli ówczesne tło obyczajowe epoki, modę na podróżowanie, stan majątkowy poszczególnych siedzib czy osób. Ciekawostką jest wyszczególnienie wyposażenia i kosztowności, które za sprawą Marii Beatrix pojawiły się w Złotym Potoku w sierpniu 1878 roku.


W książce odnajdziemy fragmenty prowadzonej przez naszą bohaterkę korespondencji. Wielkim atutem wydanej pozycji są również stare fotografie i zdjęcia z archiwum prywatnego Autorki. Plusem są również przypisy, w których Autorka tłumaczy między innymi  kim były wymienione wyżej przez nią osoby. Dość ważną stronę stanowi spis bibliograficzny z uwzględnieniem podziału na materiały archiwalne, źródła drukowane i opracowania.

Książka zasługuje niewątpliwie na uwagę czytelnika. Jest jednak jedno „ale”. Oprawa graficzna zasługuje jak najbardziej na uznanie, ale tego samego nie mogę powiedzieć o korekcie tekstu. Podczas czytania natknęłam się na parę literówek i pomyłkach w datacji. No i najgorsze – przynajmniej tak jest w moim egzemplarzu -: na stronie 160 tekst urywa się raptownie na niedokończonym zdaniu, ba nawet wyrazie. Na kolejnej stronie czytelnik odnajdzie już nowy całkowicie akapit. To jedyne minusy tej pracy, która nie zasłużyła moim zdaniem na takie potraktowanie.



Magdalena Jastrzębska, Pani na Złotym Potoku. Opowieść o Marii z Krasińskich Raczyńskiej, wydawnictwo LTW, Łomianki 2013, oprawa twarda, stron 184.

wirtualnie w Opinogórze (2012)

12 komentarzy:

  1. Zachęcająca recenzja i przeuroczy blog! Uwielbiam historię więc z nieskrywaną przyjemnością sięgnę po książkę, szkoda tylko, że edytor się nie popisał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, a do przeczytania książki jak najbardziej zachęcam:)

      Usuń
  2. Z uwagą i zaciekawieniem przeczytałam Twoją recenzję. Głos czytelnika - i to jeszcze tak wyrobionego - jest dla autora ważny, bo to zawsze inne spojrzenie na tekst, który zna się tak dobrze, że przestaje się patrzeć na pewne rzeczy obiektywnie.
    Zachwyciła mnie Twoja kompozycja - stary dokument i czerwona róża! Ma to zdjęcie niesamowity urok!
    Literówki w książce znalazłam chyba dwie (dotyczą pisowni ą lub ę), natomiast na stronie 160 rzeczywiście jest... niedopatrzenie przy tzw. składzie książki. "Zgubiono" dosłownie 4 wyrazy kończące zdanie o współpracy Stefanii z prezydentową Mościcką, które łączyło "bowiem zamiłowanie do pracy społecznej".
    No cóż, jak to się mówi, mleko się rozlało...
    Książka ta jest dla mnie bardzo ważna, choć długo wahałam się, czy pisać o córce Krasińskiego. Tak niewiele o niej było wiadomo...
    Dziękuję za Twoja recenzję. Zamieszczę link do niej u mnie na blogu.
    Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za miłe słowa. Są jeszcze omyłki w datacji też dwie- zamiast 18.. jest raz 19.., a innym razem 17.., choć to dotyczy wydarzeń z XIX wieku i można się zorientować po zdaniu. Chyba, że źle coś przeczytałam.
      Przyznać się muszę, że ja w ogóle miałam małe wyobrażenie o Marii Beatrix. Twoja książka uzupełnia poważną lukę co do wiadomości o jej życiu. Poza tym uwielbiam w książkach przypisy, które czytam oraz spis bibliograficzny, który lustruję pod kątem przyszłego zdobycia nowych pozycji. Niektóre prezentowałaś u siebie na blogu, ale innych jeszcze nie znałam.
      Dziękuję za dokończenie urwanego zdania, dopiszę sobie w książce:)
      serdeczności

      Usuń
  3. Bardzo chciałabym te książkę nie tylko móc przeczytać ale mieć w swojej biblioteczce. Zachęciłaś do lektury znakomicie.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W biblioteczkę moją książka jak najbardziej znakomicie się wpisała:)

      Usuń
  4. Zachęcająca recenzja. Jako grafik mogę dodać że niestety literówki ą, ę zdarzają się często, ale zgubienie wyrazów... Oj... Szkoda, bo książka piękna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to już wina wydawnictwa niestety.

      Usuń
  5. Przed chwilką byłam na blogu autorki, który znalazłam przypadkiem, bo książkę (urodzinowy prezent od córki) przeczytałam i pobiegłam do internetu szukać czegoś o autorce tej pracy. Bo na okładce nic o autorce nie ma, a dziś przeważnie książki podają biogram czy zdjęcie twórcy. No ale to już sprawa Pani Jastrzębskiej, że nie chciała o sobie nic napisać.
    Na blogu Jastrzębskiej jest odsyłacz do tej ciekawej recenzji, z którą się zgadzam, bo moje przemyślenia są takie same.Też zwróciłam uwagę na to urwanie tekstu.
    Pozdrawiam.Mariola Włodarczyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa pod adresem recenzji:)Gratuluję córki, która dobiera dla mamy tak wspaniałe książki. A blog Autorki bardzo polecam, jestem częstym tam gościem:)
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  6. Książka rzeczywiście bardzo ciekawa, ale w moim egzemplarzu jest jeszcze gorzej, bo nie ma w ogóle stron od 129 do 144. Jestem rozczarowana, bo nie poznałam ostatnich lat życia głównej bohaterki:-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze lepszy ewenement. Przykro mi.

      serdeczności

      Usuń

Dziękuję bardzo za konstruktywne słowo pisane pozostawione na tym blogu. Nie zawsze mogę od razu odpowiedzieć, za co przepraszam.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Prowadząca bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.