18 grudnia 2010

Agnieszka Lingas - Łoniewska, Zakręty losu.

Gdynia 2011
Wydanie: Pierwsze
Liczba stron: 354
ISBN: 978-83-7722-073-3
   

Wiedziałam, że błędem jest sięganie po książkę Agnieszki Lingas – Łoniewskiej w środku tygodnia. A jednak nie mogłam się powstrzymać. Skończyło się to oczywiście na nie przespaniu praktycznie większości części nocy i dniu, w którym, mimo że nie pijam zbyt często teraz kawy, dla przytomności umysłu zaszalałam przy dwóch filiżankach.

Oto prawie dziewietnastoletnia Katarzyna Matczak jest w klasie maturalnej. W październiku przeprowadza się wraz ze swoim ojcem na przedmieścia Wrocławia do domu macochy i jej córki Małgorzaty Filipiak. Nie jest bynajmniej z tego stanu zadowolona. O ile z macochą- Anką znalazła jakieś tematy do rozmowy, to z przyszywaną siostrą – Gośką już takowych nie miała. Pierwszego dnia po przeprowadzce Kaśka decyduje się pobiegać w pobliskim parku. Tam niespodziewanie poznaje Krzyśka Borowskiego. Tak zaczęła się miłość od pierwszego „guza”. Tyle, że szybko okazuje się, że przystojny Krzysiek jest chłopakiem Gośki. A ta raczej tak łatwo nie odpuszcza. Związek tych dwojga to skomplikowane powiązanie, które nie ma szansy na przyszłość. Krzyś robi to, co dyktuje mu serce, a Gośka wraca do swojego byłego chłopka Łukasza, nota bene starszego brata Krzysia. Wszystko pięknie, ale myli się ten, kto twierdzi, że to już koniec opowieści. To dopiero początek! Mimo trudności Katka i Krzyś są razem, ale pewne tragiczne wydarzenia powodują rozstanie tych dwojga przeznaczonych sobie serc na długie trzynaście lat. Dramat będzie miał wpływ na życie wielu ludzi. Gdy Kaśka jako pani prokurator powraca do Wrocławia, Krzysiek jest już innym człowiekiem. Okazuje się, że są przeciwnikami w procesie narkotykowej mafii. Jaka jest w tym rola Łukasza? Czy miłość przetrwała między nimi? Czy będzie to szczęśliwe zakończenie? Moi drodzy, owe zakończenie pierwszej części może przyprawić o palpitację serca. Gdybym nie wiedziała, że jest to dopiero pierwszy tom trylogii, napisałabym, że Autorka pastwi się nad czytelnikiem. Jest jednak nadzieja – na końcu książki znajduje się ku pocieszeniu kilka stron z powieści „Braterstwo krwi”, z drugiej części „Zakrętów losu”.

To książka oczywiście o miłości, pasji, namiętności. Ale nie tylko. Znajdziemy tu także świetnie wpleciony wątek dotyczący narkotykowej mafii. To również powieść traktująca o odpowiedzialności, której nie można za innych dźwigać na swoich barkach. Nie można życia przeżyć za kogoś innego. Nie należy uzależniać swojego życia od próśb i gróźb innych niezależnie ile owe osoby dla nas znaczą. Podejmowane decyzje mogą, bowiem zaważyć na naszym dalszym życiu. Można wiele stracić i a nic nie zyskać.

Po przeczytaniu książki musiałam ochłonąć. Zajęło mi to trzy dni. Bałam się, że jak zacznę od razu pisać to nie będę zbyt obiektywna. Podoba mi się nadal zachowany styl pisania, poznany przeze mnie w poprzednich przeczytanych książkach Autorki. Czytelnik poznaje, bowiem jednocześnie zarówno myśli głównej bohaterki jak i bohatera. Powieść wciąga na maksa, ale to właśnie zaleta twórczości Agnieszki Lingas – Łoniewskiej. Zastanawiałam się, dlaczego tak właśnie się dzieje za każdym razem, gdy sięgam po książkę Jej pióra. Otóż po pierwsze znów mam do czynienia z opowieścią, która mogła rzeczywiście mieć miejsce. Autorka umieściła akcję powieści w swoim rodzinnym mieście – Wrocławiu. Poznajemy bohaterów z krwi i kości, z zaletami i wadami, bez żadnego koloryzowania. Oczywiście On – przystojny, Ona- śliczna. Każdy z bohaterów popełnia jednak w swoim życiu błędy i nikt nie jest ich pozbawiony. Nie ma idealnej osoby. Po raz kolejny przekonałam się, że jest to pisarka, która zasługuje na uznanie. Jak dotąd nie miałam do czynienia z Autorem, który tak bezwzględnie traktuje czytelnika, gra na jego emocjach, potrafi wywołać różnorodną gamę uczuć i przepięknie opisuje sceny erotyczne, które w żaden sposób nie są pozbawione wyrazu ani suchym przekazem. Nie łatwo stworzyć obraz nie mający nic wspólnego z pornografią. Oczywiście Kasia i Krzyś nie żyją tylko miłością. Jedzą, śpią, sprzątają, jeśli wymaga tego sytuacja są elegancko ubrani, a w domowym zaciszu chodzą w dresach i zwykłych koszulkach. Mają zainteresowania i cele w życiu. Agnieszka Lingas –Łoniewska zostawia na zapisanych stronach to wszystko, o czym marzą kobiety o romantycznej duszy: prawdziwą miłość, wierność, namiętność, silne jednostki. Podkreśla również wartość czekania na ową drugą i jedyną połówkę.

Oczekuję drugiej części „Zakrętów losu”. Intryguje mnie, bowiem opowieść związana z Łukaszem. Autorka w pierwszej części zarysowała tę postać w dość interesujący i pociągający sposób. Po za tym, co też za nowa kobieta o imieniu Magda pojawia się w jego życiu? A co z Kaśką i Krzyśkiem? A po za tym nurtuje mnie czy rozdziały drugiej części posiadają również swoją playlistę muzyczną.

Grzegorz Kasdepke, Rózga.

ISBN: 978-83-61224-53-2
Ilustracje wykonała Ewa Poklewska-Koziełło
stron 36


Grzegorz Kasdepke znowu mnie zachwycił. Napisał krótką, ale jak bardzo ważną opowieść o ośmioletnim chłopcu, który marzył o tym, aby mieć psa. Nasz bohater mieszka z mamą i Witkiem. Prawdziwy tata chłopca mieszka w Anglii. W przeszłości zostawił kobietę spodziewającą się dziecka. Gdy Kornel miał 4 lata mama poznała Witka. Ten nie bił chłopca, ale stosował inne metody kar. Gdy chłopiec poprosił o psa przed Bożym Narodzeniem, dostał jedynie smycz. Witek zaznaczył, że od tej pory ma wyprowadzać „psa” na spacer trzy razy dziennie i dawać mu jeść. Jeśli wytrzyma kilka tygodni do świąt to dowiedzie, że jest odpowiedzialnym chłopcem i wtedy Witek zastanowi się z mamą nad prawdziwym zwierzakiem. Kornel jest upartym chłopcem. Wyimaginowanemu psu nadaje imię: Rózga. Chodzi ze smyczą według umowy, ale szybko staje się obiektem kpin innych dzieci. Na spacerach zaprzyjaźnia się z emerytowanym nauczycielem z sąsiedniej kamienicy, który również wyprowadza psa. Jednocześnie chłopiec ma wrażenie, że jest przez kogoś obserwowany…

Często dzieci straszy się, że jeżeli będą niegrzeczne to dostaną od Mikołaja rózgę. Czasami jednak to dorośli swoim postępowaniem dowodzą, że na ową rózgę z pewnością zasługują. Witek zrozumiał swój błąd, ale czy wszyscy to potrafią? Wspaniałe ilustracje uzupełniają treść. To opowiadanie wartościowe i godne polecania.


15 grudnia 2010

Bronisław Grąbczewski, Podróże po Azji Środkowej 1885 - 1890.

Wydawnictwo Naukowe PWN
Rok wydania: 2010
Seria wydawnicza: ODKRYWANIE ŚWIATA
Oprawa: Twarda
Liczba stron: 712

Bronisław Grąbczewski w roku 1925
Pomimo siedmiuset stron fakt pozostaje faktem, że od tej książki trudno się oderwać. Wydane wspomnienia Bronisława Grąbczewskiego pochodzą z lat 1885 -1890. Był to człowiek był generałem rosyjskim, gubernatorem Astrachania, hetmanem kozackim, wielkim podróżnikiem, a jednocześnie polskim szlachcicem i synem powstańca styczniowego. Urodził się w roku 1855 w Kownatowie na kowieńszczyźnie. W ramach represji po postaniu styczniowym rodzinny majątek został stracony a Grąbczewscy osiedlili się w Warszawie. Ojciec został zesłany na kilka lat na Sybir, a po powrocie wkrótce zmarł na gruźlicę. Jako młody chłopak Bronisław dobrowolnie podejmuje służbę w wojsku rosyjskim. Po złożeniu egzaminu oficerskiego wystąpił o przeniesienie do Azji. W roku 1876 znalazł się w oddziałach w Turkiestanie. Po czteroletniej służbie liniowej i walkach, przeszedł w stopniu porucznika do służby administracji obwodu fergańskiego. Rozpoczął pracę jako pomocnik naczelnika powiatu margelańskiego. Wymagało to od niego ciągłych podróży i kontaktów z miejscową ludnością – Uzbekami, Tadżykami, Ujgurami. Szybko nauczył się tamtejszych języków. W roku 1885 został awansowany na urzędnika do specjalnych poruczeń przy gubernatorze Fergany. W tym też roku otrzymał zadanie skontrolowania stanu granicznych słupów na rosyjsko- chińskiej granicy. Po wykonaniu zadania z własnej inicjatywy udał się do Kaszgarii, a w 1886 roku w góry Tien-szan i do źródeł Syr-darii. W 1888 roku autor ruszył na badawczą wyprawę do Kandżutu, Pamiru i Hindukuszu finansowaną przez Rosyjskie Towarzystwo Geograficzne. Wyprawa okazała się wielkim sukcesem. W roku 1889 organizuje wyprawę do Tybetu. W 1890 roku zrezygnował z wypraw badawczych. Do Europy powraca w roku 1920 i osiada w Warszawie. Zmarł w roku 1926.

Mapa podróży z lat 1889-1890. (reprodukcja wg: Podróż Kapitana B. Grąbczewskiego w Środkowej Azji, Rocznik Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego, 1891: t. XVIII)
Podróże B. Grąbczewskiego w latach 1885 - 1891 (reprodukcja wg W. i T. Słabczyńscy, Słownik podróżników polskich, Warszawa1992.s. 128.)
Spotkanie gen. Bronisława Grąbczewskiego z kapitanem F. Younghusbandem w Jarkandzie (reprodukcja wg Podróż Kapitana B. Grąbczewskiego w Środkowej Azji, Rocznik Towarzystwa Naukowego Poznańskiego, 1891:t. XVIII)
„Podróże po Azji Środkowej 1885-1890” są zapisem trzech wypraw. Są to rozdziały: „Kaszgaria”, „Przez Pamiry i Hindukusz do źródeł rzeki Indus”, oraz „W pustyniach Raskemu i Tybetu”. Bronisława Grąbczewskiego. Pierwotnie były to trzy książki, które wydano w latach 20. XX wieku. W obecnym wydaniu nie zmieniono pisowni i stosowanego wówczas stylu. Obok przypisów własnych autora istnieją również przypisy od redakcji, co czyni książkę bardziej czytelną. Czytelnik ma również możliwość obejrzeć zdjęcia wykonane przez samego autora wspomnień, które stanowią znakomite uzupełnienie tekstu.

Czytelnik ma możliwość poznać Azję daleką, niecywilizowaną, taką, jaką autor widział podróżując pod koniec XIX wieku: życie codzienne ówczesnych mieszkańców, obyczaje, ubiory, opisy roślinności i zwierząt, opisy geograficzne krain wraz z dokładnymi wyliczeniami. WARTO!